Wizyta u psychologa / psychiatry

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

1 wizyta u psychiatry....

Avatar użytkownika
przez ilkas 10 paź 2014, 15:48
Ja przed pierwszą wizytą baaardzo się bałam. Ogólnie jakoś nie mogłam się pogodzić z myślą, że mam tam iść. No jak to..do psychiatry?? Przecież tak właściwie to nic mi nie jest :P Przeżywałam to strasznie...a teraz sama się z siebie śmieję :P Nie było się czego bać, psychiatra też człowiek :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
30 wrz 2014, 15:13

Wizyta u psychologa / psychiatry

Avatar użytkownika
przez nieodgadniona26 26 paź 2014, 14:43
Hej wszystkim!
Od jakiegoś czasu Zauważyłam że coś się dzieje ze mną niedobrego. Mam większe opory przed rozmową z ludźmi, po prostu zaczynam się bać ludzi. Każdy kto mnie poznał twierdzi że jestem nieśmiała i spokojną osobą, ale ja tego tak nie widzę. Widzę że coś się dzieje. Prawie ciągle myślę o sytuacjach które nigdy nie będą miały miejsca. Serce mi wali, pocą mi się ręce jak mam wypowiedzieć się przed innymi osobami (nawet jak teraz piszę to tak się dzieje). Kiedyś nie bałam się niczego, a teraz na prawie każdym kroku czegoś się boje. Dlatego postanowiłam iść do psychologa na uczelni (bo jest za darmo, a zbyt dużo kasy nie mam), ale się boje pójść. Wiec mam takie pytanie jak pokonać strach przed wizyta u psychologa. Zaznaczę że boje się tego co on mi powie. Jak sobie z tym poradzić? Pomóżcie mi proszę !!!! :bezradny:
Marzenia dzielimy na te które się spełnią i na te które pozostaną wyłącznie marzeniami. Ale przychodzi taki moment w życiu, że już nie ma żadnych marzeń, bo one się nie spełnią nigdy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
21 paź 2014, 18:31
Lokalizacja
Olsztyn

Wizyta u psychologa / psychiatry

Avatar użytkownika
przez Malarz cieni 26 paź 2014, 15:04
nieodgadniona26, każdy ma jakieś obawy przed 1 wizytą. Nigdy nie wiadomo, jak to będzie. ;) Nie powinnaś się obawiać, oni nic strasznego nie mówią. Mają wyczucie, co mogą w danym momencie powiedzieć. Kiedy masz wizytę?
Wcześniej: Ramanujan, Robinho
Avatar użytkownika
Offline
Posty
886
Dołączył(a)
22 wrz 2014, 17:12
Lokalizacja
okolice Wrocławia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wizyta u psychologa / psychiatry

Avatar użytkownika
przez nieodgadniona26 26 paź 2014, 15:37
W poniedziałek chce się umówić na konkretny dzień, bo ja się nawet boję omówić na wizytę :bezradny:
Marzenia dzielimy na te które się spełnią i na te które pozostaną wyłącznie marzeniami. Ale przychodzi taki moment w życiu, że już nie ma żadnych marzeń, bo one się nie spełnią nigdy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
21 paź 2014, 18:31
Lokalizacja
Olsztyn

Wizyta u psychologa / psychiatry

Avatar użytkownika
przez Malarz cieni 26 paź 2014, 19:09
nieodgadniona26, skoro nie jesteś zapisana, może lepiej byłoby się zapisać do jakiejś przychodzi? Tobie potrzeba terapii, a obawiam się że na uczelni może być z tym problem.
Wcześniej: Ramanujan, Robinho
Avatar użytkownika
Offline
Posty
886
Dołączył(a)
22 wrz 2014, 17:12
Lokalizacja
okolice Wrocławia

Wizyta u psychologa / psychiatry

Avatar użytkownika
przez nieodgadniona26 26 paź 2014, 20:08
Ale czy taka terapia może być refundowana przez NFZ? Bo nie wiem nawet. Głównie myślałam iść do psychologa i się dowiedzieć co mi tak naprawdę dolega.
Marzenia dzielimy na te które się spełnią i na te które pozostaną wyłącznie marzeniami. Ale przychodzi taki moment w życiu, że już nie ma żadnych marzeń, bo one się nie spełnią nigdy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
21 paź 2014, 18:31
Lokalizacja
Olsztyn

Wizyta u psychologa / psychiatry

Avatar użytkownika
przez Prakseda 26 paź 2014, 21:05
nieodgadniona26 napisał(a):Ale czy taka terapia może być refundowana przez NFZ?

Oczywiście, że tak ;) Załatwiasz sobie skierowanie od lekarza rodzinnego do psychologa <który jednocześnie jest również psychoterapeutą> bądź od psychiatry na psychoterapię i wiśta wio! ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1031
Dołączył(a)
03 sie 2013, 22:48

Wizyta u psychologa / psychiatry

Avatar użytkownika
przez nieodgadniona26 26 paź 2014, 21:21
aha. to mam nadzieje ze psycholog z uczelni mi takie skierowanie wystawi
Marzenia dzielimy na te które się spełnią i na te które pozostaną wyłącznie marzeniami. Ale przychodzi taki moment w życiu, że już nie ma żadnych marzeń, bo one się nie spełnią nigdy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
21 paź 2014, 18:31
Lokalizacja
Olsztyn

Wizyta u psychologa / psychiatry

Avatar użytkownika
przez Amos 08 lis 2014, 19:32
bei napisał(a):Byłam dzisiaj u psychiatry. Nie podobało mi się. Siedziałam w gabinecie jakieś pół godz, niby wszystko ok, ale poczułam się trochę tak jakby psychiatra mnie nie lubiła. Powiedziałam jej, że boje się działania leków, że boje się wyleczenia, na co ona zapytała mnie czy chce się wyleczyć? Nie umiałam odpowiedzieć że tak :roll: . Zrobiło mi się przykro. Odebrałam to trochę na zasadzie, "to czego ty chcę". Gdybym nie chciała to po co bym tam poszła? Przecież nie sprawia mi przyjemności opowiadanie o sobie takich rzeczy. Jak powiedziałam, że się tego boję to powiedziała, że miała nadzieję, że się uciesze, że objawy ustępują. Poczułam się dziwnie, tak jakbym nie spełniła jej oczekiwań :roll: . Powiedziała że potrzebuję pomocy, ze mam do niej prawo. Tylko że ja właśnie takiej pomocy potrzebuje jak osoba z lękami... . Mam wrażenie że psychiatra ma mi za złe podejście do leczenia itd. Powiedziała, że mam potrzebę mówienia o sobie. Jak mam nie mieć jak wszystko duszę w sobie i nie mam o tym z kim pogadać (pomijając fakt że pewnie i tak bym nie umiała). Może ona wcale nie chciała tego słuchać, nie zasugerowała że za dużo mówię, ale może faktycznie tak było... . Na koniec powiedziała żebym się nie bała ustępowania objawów (jakby to było takie proste :roll: ), nie odpowiedziała na do widzenie...
Jeszcze mam wyrzuty, że osoba za mną musiała czekać :roll: .

Sorry za jakość tekstu, ale nie ma teraz siły twórczej :bezradny: .


Jakie to były objawy, jeśli można się spytać? Ja nie mam negatywnych doświadczeń dotyczących psychiatrów. Jeśli chodzi o pomoc psychologa, to z tym bywało różnie. W moim przypadku terapie nie pomogły, ale mam zamiar spróbować wkrótce po raz kolejny. Zabieram sie do poszukiwań, mam jednak skłonność do odkładania wszystkiego na później i "koło się zamyka", więc nie wiem kiedy znów się odważę :roll: Generalnie jestem zainteresowany czymś w rodzaju terapii grupowej, z indywidualnej pracy z psychologiem zostało mi trochę negatywnych wspomnień, a brałem już swego czasu udział w terapii grupowej i mam lepsze wrażenia.
wenlafaksyna
chlorprotiksen




https://www.youtube.com/watch?v=_pt7gtWHWTs

I wish I knew you
Your fit of insanity makes me sad
I wish you knew your music was to stay forever
And I hope... I have no clue if you know how much it matters
And I hope...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
03 lis 2014, 20:56

1 wizyta u psychiatry....

Avatar użytkownika
przez kliku 10 lis 2014, 20:34
Mi rodzinka mówiła: Co ty? Jak mogłeś się doprowadzić do tego stanu że aż do psychiatry? Do czubków? Do końca życia będą ci to wypominać! XD

Czekam sobie w kolejce, ludzie przede mną normalni, w różnym wieku. Wreszcie wchodzę sobie do gabinetu, ot gabinet jak gabinet, za biurkiem pani doktor. Wypytała mnie o objawy, myśli, możliwe przyczyny, ponotowała i przepisała receptę. Jak u zwykłego lekarza rodzinnego. Calość trwała kilka minut.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
113
Dołączył(a)
27 sie 2014, 14:37

1 wizyta u psychiatry....

przez niesmialytyp 11 lis 2014, 19:48
byłem wystraszony i bałem się ze pani psychiatra zawoła kogoś kto mnie złapie i odprowadzi do najbliższego szpitala psychiatrycznego :)

poszedłem prywatnie. Ogółem wizyta trwała chyba koło 40-50 minut, pani psychiatra nie traktowała mnie ani jak kogoś wyjątkowego ani jak kogoś zidiociałego. Po prostu normalna rozmowa, zadawała wiele pytań z których sporo było celnych i zastanawiających. Czasem mnie delikatnie prowokowała. Zaproponowała mi lek który jeszcze wtedy odrzuciłem. Ogółem poczciwa kobieta, bardzo fajnie mi się z nią gadało, w lot chwytała o co chodzi i wreszcie mogłem zostać zrozumiany. Bardzo ją polubiłem.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
06 lis 2014, 21:58

Wizyta u psychologa / psychiatry

Avatar użytkownika
przez Void23 13 lis 2014, 13:28
Chciałabym was zapytać o radę..
Od dłuższego czasu mam nawrot depresji. Korzystałam już i z pomocy psychiatrów i psychologów, byłam też w szpitalu. Jednak wszystko to działo się przed ukończeniem 18 roku życia. Jako że od długiego już czasu czuje się mega źle postanowiłam pójść wczoraj do psychiatry (prywatnie). No i...po wyjściu stamtąd czułam się jeszcze gorzej..nie jestem pewna czy trafiłam na dobrego lekarza. Wiem,że w zasadzie to psycholog odwala zawsze całą robotę, a psychiatra tylko przepisuje leki, ale miałam wrażenie,że psychiatra w ogóle nie jest zainteresowany poznaniem mojego stanu...
Zacznę od początku. Mega się bałam. siedząc w poczekalni miałam ochotę uciec. Gdy w końcu nadeszła moja kolej pierwsze wrażenie było dobre - sympatyczna kobieta. wszystko zaczęło się psuć gdy siedząc w gabinecie zaczęły panować chwile ciszy... gdy kończyłam o czymś mówić (a mówić było mi trudno ze stresu, więc moje wypowiedzi nie były jakieś mocno złożone), a ona nie zadawała żadnych pytań. nic. cisza. mówiłam sobie tylko w głowie "powiedz coś, zapytaj o coś" i stresowałam się 2 razy bardziej,ze może to moja wina, ze powinnam coś mówić..Przepisała mi nowe leki, wizyta ok pól godziny (w tym sporo milaczacych chwil) i do widzenia. Dopiero gdy stamtąd wyszłam i odszedł mi stres a przyszło silne przygnębienie uświadomiłam sobie,ze ona nic o mnie nie wie. wie,ze jestem po probie samobójczej i się samookaleczam (powiedziałam o tym od razu na wstępie,żeby mieć to za sobą),ale nie zadawała mi żadnych z tych pytań które zawsze słyszałam od psychiatrów. wiecie o co mi chodzi, od tych dziwniejszych (typu czy słyszysz glosy) po te standardowe (czy często płacze, czy były jakieś złe doświadczenia w moim życiu ostatnio,które mogły spowodować ten stan, w jakiej porze dnia się czuje najgorzej, jak często mam myśli samobójcze, czy wstaje w ogóle z łózka, czy dam rady się skupić, coś robić, czy się myje, albo czy odczuwam jakieś dolegliwości fizyczne - ogólnie te wszystkie rzeczy, które mówią o tym jaki jest stopień nasilenia depresji). nie zapytała mnie nawet czy miałam jakiś problem z używkami (a miałam w przeszłości). wiem,ze psychiatra jest od czego innego niż psycholog,ale odniosłam wrażenie jakby w ogóle ją nie obchodziło w jakim stopniu mam nasilone objawy. jedyne o co zapytała tak naprawdę to o moje wcześniejsze leczenie, czy pracuje i jak śpię. jak wyszłam stamtąd poczułam sie potraktowana tak na zasadzie "nie muszę o nic pytać bo widzę po tobie ze to nic takiego, zwykła depresja, masz leki i po sprawie"...w sumie, nawet słowo depresja nie padło z jej ust, ja przyszłam ze stwierdzeniem ze mam depresje i na tym stanęło.
zastanawiam sie czy to normalne...? wcześniej gdy trafiałam do psychiatrów zawsze zadawali dużo różnych pytań,a ona nic...

-- 13 lis 2014, 12:35 --


i jeszcze dodam... wziela kartke. zapisala na niej tylko moje dane i jakie leki mi przepisala, nic wiecej....zadnych danych o moim stanie.
Scratch my leg with a rusty nail, sadly it heals...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
857
Dołączył(a)
13 lis 2014, 13:03
Lokalizacja
Białystok

1 wizyta u psychiatry....

Avatar użytkownika
przez Violet17 15 lis 2014, 14:17
Na mojej pierwszej i zarazem ostatniej wizycie, powiedział mi, że nie mogę mieć deprechy, bo się uśmiecham, a tak się składa, że cierpię na uśmiechającą się depresję. Ten psychiatra był na NFZ i to pewnie dlatego tak stwierdził. :tel2:
"Never regret anything, because at one time it was exactly what You wanted"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
09 lis 2014, 12:49

Wizyta u psychologa / psychiatry

Avatar użytkownika
przez bei 16 lis 2014, 16:11
Amos napisał(a):
bei napisał(a):Byłam dzisiaj u psychiatry. Nie podobało mi się. Siedziałam w gabinecie jakieś pół godz, niby wszystko ok, ale poczułam się trochę tak jakby psychiatra mnie nie lubiła. Powiedziałam jej, że boje się działania leków, że boje się wyleczenia, na co ona zapytała mnie czy chce się wyleczyć? Nie umiałam odpowiedzieć że tak :roll: . Zrobiło mi się przykro. Odebrałam to trochę na zasadzie, "to czego ty chcę". Gdybym nie chciała to po co bym tam poszła? Przecież nie sprawia mi przyjemności opowiadanie o sobie takich rzeczy. Jak powiedziałam, że się tego boję to powiedziała, że miała nadzieję, że się uciesze, że objawy ustępują. Poczułam się dziwnie, tak jakbym nie spełniła jej oczekiwań :roll: . Powiedziała że potrzebuję pomocy, ze mam do niej prawo. Tylko że ja właśnie takiej pomocy potrzebuje jak osoba z lękami... . Mam wrażenie że psychiatra ma mi za złe podejście do leczenia itd. Powiedziała, że mam potrzebę mówienia o sobie. Jak mam nie mieć jak wszystko duszę w sobie i nie mam o tym z kim pogadać (pomijając fakt że pewnie i tak bym nie umiała). Może ona wcale nie chciała tego słuchać, nie zasugerowała że za dużo mówię, ale może faktycznie tak było... . Na koniec powiedziała żebym się nie bała ustępowania objawów (jakby to było takie proste :roll: ), nie odpowiedziała na do widzenie...
Jeszcze mam wyrzuty, że osoba za mną musiała czekać :roll: .

Sorry za jakość tekstu, ale nie ma teraz siły twórczej :bezradny: .


Jakie to były objawy, jeśli można się spytać? Ja nie mam negatywnych doświadczeń dotyczących psychiatrów. Jeśli chodzi o pomoc psychologa, to z tym bywało różnie. W moim przypadku terapie nie pomogły, ale mam zamiar spróbować wkrótce po raz kolejny. Zabieram sie do poszukiwań, mam jednak skłonność do odkładania wszystkiego na później i "koło się zamyka", więc nie wiem kiedy znów się odważę :roll: Generalnie jestem zainteresowany czymś w rodzaju terapii grupowej, z indywidualnej pracy z psychologiem zostało mi trochę negatywnych wspomnień, a brałem już swego czasu udział w terapii grupowej i mam lepsze wrażenia.


Można:). Nie zauważyłam wcześniej tego pytania (jednak zacytowany tekst pisałam jakiś czas temu ;))
Wtedy chodziło głównie o to że byłam w stanie bardziej sobie radzić bez żelu antybakteryjnego (przez jakiś czas nawet w ogóle go nie używałam, ale już używam).
(...)
Jak do ładu z sobą dojść
Kiedy siebie mam już dość
(...)
Jak nadzieję w sercu mieć
Kiedy wszystko wali się
(...)

A. Szewczyk,


Wierzę w Boga
Żyj i pozwól żyć innym
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II
Avatar użytkownika
bei
Offline
Posty
990
Dołączył(a)
14 lut 2014, 01:01
Lokalizacja
Podkarpacie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do