Wizyta u psychologa / psychiatry

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

przez yeti 09 sie 2007, 21:21
hej Tomek, witaj na forum:)
Więc jeśli chodzi o twoje objawy to jak najbardziej możesz skorzystać z pomocy psychologa, ale musisz wiedzieć, że on na jednej wizycie Ci nie pomoże, może lepiej udaj się do psychiatry, on przynajmniej przepisuje leki, a psycholog nie... Pozdrawiam, powodzenia :)
Offline
Posty
166
Dołączył(a)
05 kwi 2007, 21:57

Avatar użytkownika
przez pannanikt 09 sie 2007, 21:28
Uważam, że powinieneś skorzystać z jakiejś terapii. Ale nie zgadzam się, że pomoże Ci akurat psychiatra, wypisując leki. Skoro nie jest "aż tak strasznie źle" i jakoś dajesz radę, jesteś w stanie trzeźwo myśleć - może na początek warto spróbować terapii u terapeuty, niekoniecznie od samego początku trując się chemią.

Pozdrawiam:)
(...) - jesteś stworzony, żeby być człowiekiem!
Istniejesz dla dobra i radości, byś umiał śmiać się i śpiewać, żyć w miłości. Masz obdarzać szczęściem tych, którzy cię otaczają. Przecież jesteś stworzony na obraz Boga - który jest miłością.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
07 sie 2007, 12:30
Lokalizacja
z Krakowa

przez .Tomek 09 sie 2007, 21:31
Moglibyście mi napisać jak mniej więcej taka terapia wygląda? I ile to kosztuje? Bo też za bardzo nie mam ochoty truć się chemią, otępiać się jakimiś lekami uspokajającymi ale jest coraz gorzej, a ja sobie zaczynam z tym nie radzić. Terapia to wydaje się fajny pomysł. Ale nie mam wystarczająco czasu żebym mógł ją przeprowadzić w polsce, a za granicą tu u mnie jakoś mi się to nie widzi.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Goplaneczka 10 sie 2007, 10:42
Heh...
Ale za granicą też są polscy lekarze. Może spróbuj poszukać psychologa, który poprowadzi Ci terapię po polsku? Bo kwalifikujesz się do niej i w jednym masz rację-jeśli nie zrobisz nic-będzie gorzej.
Goplaneczka
Offline

Avatar użytkownika
przez inez3 10 sie 2007, 15:04
.Tomku terapia to przedewszystkim rozmowa. w trakcie sesji analizuje się rozne aspekty zycia, te z przeszlosci i te biezace. jest to sposob na spojrzenie na problemy z perspektywy innej osoby. mobilizuje to do wszelkich zmian, do zastanowienia sie nad soba i pomocy samemu sobie.
co do lekow: nie wszystkie otepiaja, bo sa rozne rodzaje lekow jak i rozne sa organizmy na kazdego inaczej dzialaja. ja akurat biore antydepresant, po ktorym czuje sie zupelnie normalnie. pamietaj tylko, ze same leki to tylko sposob na zaleczenie objawow, wyleczenie to glownie psychoterapia czasem wsparta farmakologia (ale to juz sprawa indywidualna). skoro ty radzisz sobie bez nich to nie ma sensu zebys musial je brac.
co do cen to nie jestem specjalista, bo zarownoa do psychologa jak i psychiatry chodze panstwowo, wiec niec nie place. w polsce prywatne wizyty sa bardzo zroznicowane cenowo od kilkudziesieciu do 100, 200 (moze i wiecej) zlotych za sesje.
musisz poszukac placowek w kraju w ktorym obecnie przebywasz, napewno jest wielu polskich psychologow.
na prawde zabierz sie za to, bo taki satn w jakim przebywasz lubi sie pogarszac, a potem jest juz trudniej.
zycze powodzenia i pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

przez .Tomek 10 sie 2007, 15:20
Ja bym poszukał czegoś u siebie, ale jest problem. Nie chcę żeby moi rodzice, czy w ogóle rodzina wiedzieli. Po prostu to dla mnie jest strasznie dobijające jak oni pocieszają, mówią żeby się trzymać blaa blaa...Po prostu oni nie rozumieją jak ja się czuję a ich gadanie jeszcze bardziej by mnie wgoniło w depresje. Nie lubię jakoś współczucia od osób które mnie nie rozumieją. Tak więc raczej terapia tutaj odpada. W sumie to nawet nie mam czasu na nią przez naukę. Piszesz, że sobie bez leków radzę. Tak niedawno sobie jeszcze radziłem całkiem nieźle. Ale z każdym dniem jest coraz gorzej, coraz gorzej sobie radzę, coraz bardziej nie chce mi się wstawać z łóżka i stawiać czoła nowemu dniu. Po prostu z każdym oddechem opuszczają mnie siły. Jakoś muszę sobie pomóc zastanowię się nad możliwością tej terapii ale jak to nie wyjdzie to chyba udam się do psychiatry żeby mi coś przypisał. Lepsze chyba leki niż alkohol z czym nie raz miałem problem.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

przez .Tomek 15 sie 2007, 12:58
Mam 16 lat i dowiedziałem się od lekarza, że nie może poinformować moich rodziców dopóki nie wyrażę zgody :) Tu jest trochę inaczej także to mam z głowy.A dzięki wam się przekonałem żeby iść po pomoc. Także będzie lepiej.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

przez Philips 15 sie 2007, 18:22
Może to dziwne ale ja jakoś nie mam zamiaru iść do żadnego psychiatry czy psychologa...
Może dlatego że jeszcze nie mam zbyt dużych problemów..
Jeszcze nie mam zaawansowanego stadium NN....
No właśnie takie pytanie: Czy ta choroba się rozwija? Czy tak nagle atakuje i jest....???
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
14 sie 2007, 23:59
Lokalizacja
Warszawa

przez .Tomek 15 sie 2007, 18:24
Philips napisał(a):No właśnie takie pytanie: Czy ta choroba się rozwija? Czy tak nagle atakuje i jest....???


Jak nic z tym nie zrobisz, to możesz mieć problem. Bo to się może rozwijać. Coraz więcej natręctw i tego całego syfu. Czemu nie zaleczyć tego terapią jak można w miarę szybko i łatwo? Później może być gorzej. Może ale nie musi.
Pozdrawiam.
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

przez spokojny999 16 sie 2007, 16:18
Philips napisał(a):Może to dziwne ale ja jakoś nie mam zamiaru iść do żadnego psychiatry czy psychologa...
Może dlatego że jeszcze nie mam zbyt dużych problemów..
Jeszcze nie mam zaawansowanego stadium NN....
No właśnie takie pytanie: Czy ta choroba się rozwija? Czy tak nagle atakuje i jest....???


Oj rozwija się rozwija. Wiem to po sobie. Nie leczona potrafi całkiem skutecznie zatruć życie. Zacznij szybko - to i krócej potrwa. Tylko najpierw ustal co Ci konkretnie jest.
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
23 lip 2007, 19:53

przez Philips 16 sie 2007, 19:19
Mimo to musiałbym o tym powiedzieć rodzicom...
Boję się ich reakcji... Jestem pewien że nie wezmą tego na serio...
Nie jestem pewien...
A może dam sobie radę sam...
Jakiś długi czas temu miałem dużo objawów NN...
Dopiero dwa dni temu gdy się dowiedziałem o tej chorobie wszystkie objawy sprzed tamtego czasu mi się przypomniały i się wznowiły...
A teraz jak czytam to forum to już w ogóle...
Nie jestem przekonany żeby o tym powiedzieć komukolwiek.......
Jeszcze potrzebuję chyba czasu, ale nie wiem czy natomiast przez ten czas choroba się nie pogorszy...
Teraz już w ogóle nie wiem co mam robić....
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
14 sie 2007, 23:59
Lokalizacja
Warszawa

przez spokojny999 17 sie 2007, 11:44
Philips napisał(a):A może dam sobie radę sam...
Jakiś długi czas temu miałem dużo objawów NN...
Dopiero dwa dni temu gdy się dowiedziałem o tej chorobie wszystkie objawy sprzed tamtego czasu mi się przypomniały i się wznowiły...
A teraz jak czytam to forum to już w ogóle...
....

Zasadniczo to forum jest po to by pomagać. Nie wmawiaj sobie wszystkich objawów. Czytam wiele postów. Nie przybyło mi od tego natręctw. Mam swoje ;-) Dobrze znane i mocno zakorzenione ;-).

Pytaj, pisz. Tu jest wiele osób które chcą pomóc i szukają pomocy.

Co do rodziców... Jeśli objawy się nasilą moim zdaniem powinieneś powiedzieć. Czym wcześniej zaczniesz z tym walczyć tym lepiej. Ja też długo nie przyznawałem się do tego że mam NN. Wiem , że to trudno powiedzieć ale potem łatwiej z tym walczyć.
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
23 lip 2007, 19:53

Avatar użytkownika
przez mewa 23 sie 2007, 02:06
witam wszystkich, jako ze pierwszy raz sie udzielam
poczytalem troche i ogolnie widze ze nie da sie dokladnie sprecyzowac jak wyglada rozmowa u psychiatry, jednak ja mam troche inne pytanie:
jak to wyglada z aspektow, ze tak powiem, "organizacyjnych"? mianowicie, czy sie siedzi, lezy na takiej kozetce jak w filmach, czy lekarz sie na ciebie patrzy, czy muzyka leci, czy mozna chodzic po pokoju, zapalic? ile trwa rozmowa?
jak to u Was bylo/jest? wiem na przyklad, ze nie wytrzymam kontaktu wzrokowego...
jak powiedziec co mnie sprowadza do lekarza, skoro nie mialbym pojecia od czego zaczac? tak po prostu mowicie doslownie i prosto z mostu co Wam dolega? nie moge sie zdobyc na odwage, by sie wybrac do lekarza, w takim stopniu, ze wole chyba dalej tak zyc, jak teraz, w kajdanach...

dzieki Wam z gory za jakiekolwiek skrawki informacji
Ostatnio edytowano 16 gru 2007, 04:49 przez mewa, łącznie edytowano 1 raz
...w symfonii strachu, dławiącej, lepkiej ciemności...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
23 sie 2007, 01:54

Avatar użytkownika
przez Twilight 23 sie 2007, 07:17
Będziesz mówił w takiej ''pozycji'', jak będziesz chciał, jeśli lekarz zaproponuje Ci kozetkę, a Ty nie czujesz sie w takiej pozycji dobrze, to absolutnie nie krepuj sie o tym powiedzieć. Ja np lubię mieć kontakt wzrokowy z osoba, z która rozmawiam - ale to indywidualna sprawa.

Najważniejsze, żebyś szczerze i bez uników powiedział co i jak, na tym sie skup, otoczką sie nie martw :smile:

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do