Wizyta u psychologa / psychiatry

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Avatar użytkownika
przez little_Nadia 16 maja 2007, 15:17
Moja kolej na spowiedź :roll: Rok temu, przy pomocy koleżanki, zdobyłam numer psycholożki, powiedzmy że pani. A. Pogadałam z nią przez telefon i poleciła mi, bym w najbliższym mieście udała się do Poradni, do psychiatry pana B.
No to spoko. Przypadkiem dowiedziałam się, kilka dni przed wizytą, że moja koleżanka, mająca schizofrenię, leczy się u tegoż pana.
Na swoje wejście czekałam 3 godz, bo oczywiście tłum ludzi. Jak przyszło co do czego, to dowiedziałam się, być może częściowo z mojej winy, że fakt, iż się okaleczam, to "taki nawyk z poprzedniej szkoły". Ok., to by było na tyle. Recepty, bo jakiejś podejrzenie(?) depresji. Proszę się zarejestrować do pani psycholog A. i do zobaczenia za miesiąc. Miałam nadzieję, że się dowiem czegoś konkretnego, ale nic. Wolny termin u pani psycholog A. był dopiero po miesiącu. Do żadnej z tych osób nie poszłam. Do pana B. się zraziłam. Natomiast do pani A. nie poszłam, ponieważ w dzień wizyty mój znajomy odebrał sobie życie :cry:
Teraz mam zamiar podjąć od nowa leczenie, u innego psychiatry. Nie wiem, jak z tym będzie.
Przy okazji się dowiedziałam, że w tej Poradni jest tylko jeden psycholog :roll: Więc nie ma się co dziwić, że na tak odległe terminy zapisują...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
16 maja 2007, 09:50

Avatar użytkownika
przez laven 16 maja 2007, 18:05
Dość o chorobach, teraz o naszych "zbawicielach".
Najpierw trafiłam do jakiegoś psychologa. Pierwszy lepszy. Poza tym, że była zdziwiona, że antydepresanty bierze się tak długo i terapia de facto za dużo mi nie dała, nie mogę powiedzieć, że to zła kobieta była. Nadrabiała wszystko zaangażowaniem, uprzejmością. Była bardzo miła. Jeszcze młoda więc zdąży się dokształcić, nabrać doświadczenia. Nawet zadzwoniła parę razy do mnie dość długi czas po terapii. Na początku wynalazła mi lekarzy. Więc do nich przejdę. Pierwsza kobieta była... wstrętna. Sprawiała wrażenie jakby mi łaskę robiła. Upierała się, że sobie coś wmawiam, że tylko udaję. Tajemnica lekarska była dla niej obcym pojęciem. W czasie wizyty rozmawiała sobie przez telefon z dziećmi. Po co mówić przepraszam. Taka głupia smarkula na co jej potrzebna. Dała mi Seronil chciała mnie zobaczyć po 2 tyg. Nie poszłam do niej więcej. Tabletek też nie brałam. Następna lekarka wydawała się być w miarę miła. Lepiej można było się z nią dogadać. Wysłuchała, zadawała pytania. W miarę sympatyczna. Toteż przy niej zostałam i wciąż się u niej leczę. Więcej lekarzy nie szukałam. Poza tym mógłby być problem. Już cudów nie oczekuję. Jakakolwiek nie jest, w miarę mi odpowiada moja psychiatra.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 16 maja 2007, 18:37
Nie rozumiem, dlaczego ludzie idą na medycyne skoro w ogóle nie chcą pomagać innym i nie wyrażają nawet takiej chęci.... Wiele razy piszecie, że spotkaliście się z nieuprzejmością...
pewnie chodzi im tylko o pieniądze... a to naprawde smutne
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Myka 20 maja 2007, 16:57
Witam!
Moja pierwsza wizyta u psychiatry trwała tez ok.10 min (i tak była najdłuższa jak narazie,a chodze juz 1,5 roku...). Też zadawała mi jakieś pytania i odpowiedzi zapisywala na karcie. Pytania czy w domu dobrze, czy w szkole, czy miałam jakieś urazy głowy itp. Każda kolejna wizyta to pytanie "jak sie czujesz (i tu przypominanie sobie mojego imienia, co często p.dr nie wychodzi..)?". Ja odpowiadam ona notuje, zapisuje mi leki i zaprasza ponownie za 3miesiące..Trwa to ok.4, 5 minut.
Wiem, że to niczego nie da, ale 1,5 roku temu nie było u mnie w przychodni psychologa, więc byłam zmuszona chodzic do tej, za przeproszeniem, baby. Ale w tym tygodniu chce iśc i "zmienić" ją na innego psychiatrę (o którym też niezyt dobre opinie słyszałam) bo to nie ma sensu:>
Czy Ktoś tez ma podobne doświadczenia? Czy to tylko mój fart:>
Pozdrawiam serdecznie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
08 lut 2006, 17:29

Avatar użytkownika
przez pięłkny pasztet 20 maja 2007, 18:08
Hej
Ja w koncu się zmusiłem i poszedłem do Poradni.Chciałem sie tylko jakoś tam "rozejrzec" i ewentualnie zarejestrować na jakis tam termin , bo myslalłem ze tzreba bedzie czekać-a tu niespodzianka, bo pani, która zakladał ami kartę, powiedziała mi,ze akurat jedna pacjentka "wypadła"z grafika , i moge isc z marszu do psychiatry.Ja siedzialem jakos podejrzanie długo-chyba ze 40 min ale to dlatego ze mialem starsznie duzo watków i gadułą tez jestem niezłym, nie umiem przestac czasem :oops: Było w porzadku, spokojnie i w ogole, żadna trauma raczej nie grozi, jestem juz zapisany do psychologa, biore lekartswo i zobaczymy.
"Me english?Nicht verstehen-let's speak dance!"
Posty
28
Dołączył(a)
08 maja 2007, 20:30
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez laven 20 maja 2007, 21:40
Pierwszej wizyty nie pamiętam. To było dość dawno. Ale trochę u niej posiedziałam. Na dalszych wizytach tak po 15-20 minut. Ostatnio siedziałam 30 minut. Wcześniej godzinę. Różnie to bywa. Tylko żeby było ciekawiej mało się odzywam. Jedynie udzielam konkretnych odpowiedzi na pytania. Ale psychiatrzy mają coś w sobie, taki specyficzny sposób mówienia. Najbardziej lubię pytania: "Myślisz, że dziewczyny w Twoim wieku też tak się zachowują?", "Jak sądzisz, czy to normalne?" Nie muszę za bardzo narzekać na swoją lekarkę. Jest w miarę sympatyczna. Ważne jest trafić na lepszego psychiatrę, żeby nie wściekać się przed i po wizycie. Bo dobry kontakt z nim ułatwia leczenie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

Avatar użytkownika
przez minako89 22 maja 2007, 19:16
a ja mam jeszcze takie pytanie.. Bo jutro ide do lekarza ogólnego z moja nerwica Do psychologa tez ide ale wiadomo ze on nie moze wypisac mi leków.I tak się zastanawiam czy lekarza ogólny mi je wypisze? Czy może dostane skierowanie do psychiatry?
A i jeszcze jak to jest z tym psychologiem.Czy to ma znaczenie czym on sie zajmuje? No bo są rozni tacy co sie zajmują problemami rodzinnymi narkotykmi idp a mi by trza było takiego od zaburzeń zywienia...
"I tried to be someone else
But nothing seemed to change
I know now, this is who I really am inside
Finally found myself
Fighting for a chance
I know now, this is who I really am"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
15 maja 2007, 21:07

Avatar użytkownika
przez laven 22 maja 2007, 21:09
Ponoć do psychiatry nie trzeba miec skierowania. Osobiście polecałabym właśnie do niego pójść zamiast do ogólnego. W końcu po coś te lata specjalizacji były. Psychiatra lepiej zna się na takich problemach.
Co do tych psychologów to szczerze mówiąc nie do końca wiem. W zasadzie wszyscy kończyli te same studia. Różnica taka, że są wyspecjalizowaniu w leczeniu różnych zaburzeń. Stosują odmiennych psychoterapii. Na pewno mają większe doświadczenie w leczeniu konkretnych chorób. Co nie oznacza, że obce są im pozostałe. Zobaczysz jak to będzie i się przekonasz. Opowiesz nam. Pozdrawiam serdecznie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

przez MaRiAnEk 22 maja 2007, 21:39
...
Ostatnio edytowano 20 sie 2007, 22:13 przez MaRiAnEk, łącznie edytowano 1 raz
Offline
konto zablokowane
Posty
738
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 22:36

Avatar użytkownika
przez Nelka 25 maja 2007, 22:47
Kurcze...dwa tygodnie temu miałam swoją pierwsza wizytę...i od rana byłam niespokojna, bo było to dla mnie coś nowego...i racja - spora dawka pytań, taki wywiadzik...i w sumie wszystko byłoby ok - ja sie czułam dobrze odpowiadając i Pani była miła i życzliwa, tylko ten gabinet za mało intymny :(...w sensie, że chyba wszystko było słychać na zewnątrz...i taka uradowana wstałam z krzesła, że bedzie leczenie, że może wszystko się po jakimś czasie ułoży...a gdy tylko otwarłam drzwi i zobaczyłam wzrok tych osób, ktore czekały to zrobiło mi sie tak nagle nie do śmiechu :(...mimo wszystko polecam!...następna wizyka za 3 tygodnie, wtedy tez mam psychologa.
Żyć, nie-umierać!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
12 maja 2007, 16:53
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez 331ania 26 maja 2007, 14:17
hehe-moja wizyta-choć nie pierwsza u psychologa ale pierwsza u nowej pani psycholog była bardzo udana :P bo poszłam,wyczekałam się około godziny bo była przedemną pacjentka.Weszłam do gabinetu zadowolona,radosna bo spodobałam mi się ta nowa pani psycholog a tu się okazało że wizytę miałam i owszem ale dzień wcześniej :mrgreen: -brak lecytyny?czy już choroba?hehe!ale co się nasiedziałam to moje ;) i znów miesiąc czekania :mrgreen: ;)
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Avatar użytkownika
przez minako89 26 maja 2007, 16:51
moja pierwsza wizyta u psychiatry w przyszły czwartek... Trochę się boję. Nie iwem jak to będzie wyglądalo. O co będe pytana? Czy przy rozmowie bedzie mama (idzie ze mna)?

Czy ma sens chodzienie i do psychiatry i do psychologa?
"I tried to be someone else
But nothing seemed to change
I know now, this is who I really am inside
Finally found myself
Fighting for a chance
I know now, this is who I really am"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
15 maja 2007, 21:07

Avatar użytkownika
przez Margaret 26 maja 2007, 17:05
minako89 nie obawiaj się, psychiatra chce tylko pomóc wyjść z depresji ;) Idziesz z mamą, więc zapewne lekarz będzie chciał z nią porozmawiać, zapytać się co zauważyła u Ciebie niepokojącego czy wie i zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji. Ja będąc z mama w gabinecie nie wspominam tego zbyt mile, gdyż mój psychiatra zrobił mojej mamie awanturę oto, że wyrzuciła moje recepty i skazała mnie na cierpienie. W sumie to miał rację...zazwyczaj na pierwszej wizycie pyta się w czym leży problem. Musisz postarać się powiedzieć o wszystkich dręczących Cie objawach. On bardziej patrzy na sferę biologiczną i emocjonalną. Możliwe także, iż przepisze odpowiednie leki. zadałaś pytanie: Czy ma sens chodzenie i do psychiatry i do psychologa?
Tak ma sens i nie warto zwlekać. Mój przykład: zwlekałam ponad półtora roku, męcząc się dzień w dzień, doszło do takiego momentu, że nie byłam w stanie podnieść się z łóżka i bałam się nawet muchy. Najważniejsze jest to, żebyś Ty chciała wyzdrowieć :) Trzymaj się cieplutko ;)
Odcięli aniołom skrzydła, bo dawały wolność.
Odarli ich z szat, gdyż były za piękne.
Obrzucili je błotem, bo białą skórę miały
Teraz stoją ranne, nagie, brudne
Lecz nadal doskonałe...
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
255
Dołączył(a)
01 lut 2007, 13:41

Avatar użytkownika
przez minako89 26 maja 2007, 17:22
chce wyzdrowiec chce ale boje sie to to silniejsze ode mnie...

mala prprawka ja nie mam depresji tylko nerwice i chyba zaburzenia zywienia
"I tried to be someone else
But nothing seemed to change
I know now, this is who I really am inside
Finally found myself
Fighting for a chance
I know now, this is who I really am"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
15 maja 2007, 21:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do