Wizyta u psychologa / psychiatry

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Avatar użytkownika
przez 331ania 18 kwi 2007, 15:32
hhmm-wolę się nie wypowiadać bo mogę mieć nawrót depresji:) ;)
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Avatar użytkownika
przez fusigi 18 kwi 2007, 16:09
dzieki dziewczynki za posty :smile:
dobrze chociaz ze psychiatra jest bez skierowania, bo tez bym sie nie doczekala skierowania od mojej wielmoznej doktor rodzinnej :evil:

swoja droga od jednej pani w recepcji uslyszalam, ze najpierw musze isc do psychologa zebym mogla isc do psychiatry :lol: teraz sie smieje a wtedy to mnie zniechecilo do dalszych poszukiwan

MIEJMY NADZIEJE TRAFIAC NA SAMYCH LEKARZY Z POWOLANIA, ]LUDZKICH, CIEPLYCH, EMPATYCZNYCH I WIEDZACYCH ;)

TEGO I WAM I SOBIE ZYCZE
Wierna czarna suka, towarzyszka dnia, towarzyszka nocy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
17 kwi 2007, 13:35
Lokalizacja
Nowy Sącz

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 20 kwi 2007, 03:52
empatia, pogaduszki, dobre samopoczucie po wizycie...
o czym my mówimy? o jakimś wyimaginowanym 'lekarzu', który cudownie nas uleczy? o jakimś ideale, może wcieleniu Jezusa nawet?

nic takiego nie istnieje i szkoda się okłamywać
psychiatra czy psycholog to po pierwsze człowiek (mający swoje wady i zalety), a po drugie korzysta z aktualnej wiedzy (j.w.), a ta wiedza ciągle się zmienia

psychiatra = leki + psycholog = analiza, to tylko możliwość wyjścia z różnych naszych problemów, nie ma żadnej gwarancji, istnieje tylko prawdopodobieństwo
bez lekarza prawdopodobieństwo jest mniejsze, ale nadal jest możliwe i realne

mówię o tym, bo wydaje mi się, że nie ma co przeceniać wartości lekarzy i oczekiwać od nich zbawienia... oni są pomocni, często niezbędni, ale to też ludzie, zwykli ludzie, po prostu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Pstryk 20 kwi 2007, 22:40
Hm, dwa lata temu pewna Pani psychiatra uratowała mi życie. Długo trwało, zanim to doceniłam. I już ją przeprosiłam za trzaskanie drzwiami, kłótnie, wiele mocnych słów... dużo by pisać ale nie będę bo mi wstyd :oops:
Już wtedy Pani psychiatra uprzedzała mnie, że będą nawroty choroby. No i też miała rację. Niestety. 3 miesiące temu wróciłam skruszona. I znowu mam wrażenie, że mnie nie rozumie, że mnie ignoruje, że mnie bagatelizuje, że się ze ma ze mnie niezły ubaw i że mnie spławia, że testuje na mnie tylko leki i mam wrażenie, że pogarsza mój stan.
Ciekaw co z tego wyniknie :D
Pstryk
Offline

przez ifa 03 maja 2007, 17:11
ja kiedys zebrałam sie na odwage -a bylo mi bardzo trudno- i poszlam do psychiatry, bo czulam, ze potrzebuje fachowej pomocy i sama sobie rady nie dam. Nie wiedzialam w ogole gdzie szukac, nie mialam pieniedzy na prywatna wizyte i poszlam na kase chorych w moim miecie. To byl blad jakiego juz nigdy nie popelnie. Bo tez nigdy juz nie pojde do zadnego psychiatry ani temu podobnego. Pani doktor przyjmujaca w budynku pogotowia przyjela mnie. Juz od wejscia sie przerazilam, sam jej wyglad byl odstraszajacy, no ale nie, zdecydowalam, ze jak juz jestem tak daleko (znaczy w gabinecie) to pociagne to dalej, bo co zrobie? No i zaczelam opowiadac o sobie i swoich problemach, lękach, nastrojach. Bylo mi bardzo trudno to robic, czułam sie strasznie głupio wyłuskując to wszystko z siebie, to co najbardziej mnie gryzło, dusiło latami , zabijało. Kiedy juz skonczylam, usłyszalam odpowiedz Pani doktor. Myslalam , ze mam omamy słuchowe, albo ze film ogładam i to horror w dodatku, bo CZEGOS TAKIEGO nie spodziewalabym sie NIGDY po lekarzu psychiatrze, ktory myslalam ze jest od pomagania ludziom. Oto co usłyszalam, cytuje za pania doktor:
"niech pani wraca do domu i z niego nie wychodzi. Ja tez mam syna w pani wieku (mialam wtedy 19 lat) i nie zyczyłabym sobie, zeby chodzil po ludziach i rozpowiadal co sie w domu dzieje. A depresje to pani bedzie miec jak pani bedzie miala 6 dzieci, meza alkoholika, co pania bedzie lał i jak nie bedzie za co jedzenia kupic"
Minelo od tej wizyty 7 lat, ja te słowa słysze w swojej głowie do dzis, nie mam znajomych,ani chłopaka, do lekarzy zadnych z mojej miejscowosci nie chodze, bo mam wrazenie, ze oni o tym wiedza i sie ze mnie smieja. To samo jest z praca w mojej okolicy. W zyciu nie podejme.Pomocy tez juz nie szukam. Zycia sobie nie ulozylam i w zasadzie juz go sobie nie zamierzam ulozyc. Dalam sobie spokoj. Siedze w domu jak przykazala pani doktor, bo wychodzenie z niego to moj głowny lęk.
Jedna wizyta ustawiła mnie na cale zycie. A był to dla mnie czyn heroiczny, zeby sie na nia zdobyc.
ifa
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
03 maja 2007, 16:36

przez Pstryk 03 maja 2007, 19:08
Ifa, rozumie Twoje uprzedzenie do lekarzy. Pomyśl o tym jednak z innej strony. Ta kobieta "pani doktor" to dopiero musi mieć pomylone w głowie!
Nie dość że pominęła się z powołaniem, to jeszcze jest sflustrowana swoim położeniem. Bo i jak inaczej zinterpretować tego typu wypowiedź z ust osoby, której obowiązkiem jest pomagać ludziom. Ta baba jest niekompetentną niespoełnioną życiowo ofiarą własnej głupoty. Znając siebie (i swoją złośliwość) to jeszcze bym co nieco o niej napisała w Książce skarg, która jest dostępna w każdej przychodni!!!
Ifa, to przykre, że nikt nie powiedział Ci tego wcześniej. Nie możesz się poddawać! Chciałabym Cię przekonać, żebyś próbowała nadal. Minęło już tak dużo czasu! Nie poddawaj się! Proszę!
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez bini 03 maja 2007, 19:42
Moj lekarz wlasciwie krotko ze mna rozmawia ale zawsze zapyta jak sie czuje jak mam jakies pytania to odpowie doradzi a u psychologa zawsze sie nagadam ile chce :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
02 maja 2007, 23:33

przez Neurotic Guy 03 maja 2007, 20:51
Lekarze to bałwany
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 17:42

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 04 maja 2007, 11:36
jeśli lekarze to bałwany, to pozostają tylko bałwany 'nielekarze'? :shock:
aaa, nie, są też jeszcze chorzy mądrale :lol: to pewnie oni powinni leczyć, zwłaszcza tych bałwanów lekarzy ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 04 maja 2007, 14:42
Ja mam to szczęście, że od razu trafiłam na dobrego psychiatre. Jestem z niego bardzo zadowolona. jest bardzo miły i uprzejmy. zawsze zapyta jak samopoczucie itd... stara sie też pomóc mi w inny sposób a nie tylko zapisywać recepty. Więc myśle, że też dzieki niemu będe potrafiła wyjść z tej choroby...
zastanawiam się tylko czy powodem tego nie jest to że chodze tam prywatnie ;)
Myśle, że mimo wszystko trzeba dobrze szukać i w końcu znaleźć odpowiedniego specjaliste... gdzieś taki napewno musi być. mi przynajmniej został polecony ten lekarz. był sprawdzony więc i strach był mniejszy na pierwszej wizycie ;)
pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

przez Pstryk 04 maja 2007, 15:18
Bad Girl napisał(a):mimo wszystko trzeba dobrze szukać i w końcu znaleźć odpowiedniego specjaliste... gdzieś taki napewno musi być.


Otóż to! Ja szukałam w dwóch miejscowościach i dopiero w trzeciej znalazłam. Dojeżdżam 11km ale warto.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez 331ania 04 maja 2007, 16:55
To prawda że trzeba szukać.Na mojej drodze też przewinęło się kilku specjalistów i naprawdę można było już na pierwszy rzut oka rozpoznać który z nich to "lekarz" a który "nie lekarz":)Więc czasem warto pojezdzić nawet dalej tak jak w przypadkubethi by poczuć się lepiej:)A co so służby zdrowia to Jezusicku wolę się nadal nie wypowiadać :mrgreen: Pozdrowionka dla wszystkich którzy są pod kontrolą "lekarzy" ;)
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 04 maja 2007, 18:40
bethi ja dojeżdżam ponad 30 km.... ale też myśle, że warto ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

przez sredniowieczna_panna 13 maja 2007, 14:06
:(

wiecie co, ja sie boje pierwszej wizyty:( niby wiem, ze bedzie podobnie, jak u psychologa, gdzie bylo bardzo ok, ale i tak... boje sie, ze trafie na kogos, kto bedzie sie na mnie patrzyl, jak na nienormalna:( albo na kogoss, kto spojrzy na mnie przez pryzmat swoich pogladow (mam teraz na mysli natrectwa religijne)

nie ide sama, moj chllopak ze mna idzie, w sensie, bedzie czekal w poczekalni, to troche komfort psych, ale i tak sie boje:((((((

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:12 pm ]
Nie moge sie przemóc...

Poszłam wczoraj sprawdzic godziny przyjec w osiedlowej przychodni. Była wielka kolejka, a na dodatek pacjenci patrzyli sie na mnie jakos dziwnie i jeszcze zachowywali sie, jakby mieli pretnsje, ze tam bylam (moze mi sie tak tylko zdawalo?). Zaczeli sie pytac, czy kogos szukam, na to ja, ze tylko sprawdzam godziny, na co oni "co ona sprawdza?" ja "godziny przyjec" a oni wciaz byli jacys dziwni....

??

To sprawiło, ze stwierdzilam, ze dla komfortu psych moze lepiej pojsc prywatnie...ale pozniej przemyslalam sprawe i doszlam do tego, ze raczej powinnam sprobowac jeszcze raz...

Poszlam tam dzis, stalam pod rejestracja z 10 minut, spocilam sie ze stresu, wczesniej pol dnia myslalam o tym i z nerwow rozwalil mi sie uklad trawienny i wciaz boli (rozwolnienie i takie tam :( ałała:( )... i nie poszłam w koncu:( nie zarejestrowalam sie:(

nie wiem, dlaczego balam sie samej rejestracji, moze dlatego, ze jest w gabinecie...

moje tchórzostwo (a przez to pogarda do samej siebie) wplynelo na caly dzien, calutki dzien bylam kompletnie przybita, nie mialam na nic sily, cokolwiek zaczynalam, to mialam spowolnione ruchy, az w koncu przestawalam robic cokolwiek, dla otoczenia zrobilam sie uciazliwa i w ogole... to sie zmienilo dopiero pod wieczor, kiedy bliska mi osoba zle sie czula i chcialam sie nia zajac...

Boje sie, ze nigdy mi sie nie uda:(
Posty
75
Dołączył(a)
29 lis 2006, 20:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do