Moje Emocje

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

przez marmarc 22 maja 2007, 09:48
1. użyłem słowa neurotyk w sensie chory na neurozę, czyli na nerwicę - pewnie to nieprecyzyjnie jest, bo nie każdy chory na nerwicę to neurotyk?
Jeśli tak, to przepraszam, bo przez moje niedouczenie dyskusja zeszła na boczne tory.

2.
Kwestia granic do których
"wypada" ujawnić swoje emocje/zachowanie jest narzucone przez
społeczeństwo i jest to kwestia wyrobienia sobie tutaj nawyku takiego
reagowania.

A problem chorego na nerwicę jest taki, że on tego nawyku nie posiada w stopniu wystarczającym, a z kolei jego emocje są nieadekwatne, więc jeśli nim zawładną, to jest większe ryzyko że dojdzie do jakiegoś nieszczęścia. I to nie jest tylko kwestia granic narzuconych przez społeczeństwo, tu chodzi o podejmowanie decyzji i działanie w chwilach zagrożenia, poważnych kłopotów czy odpowiedzialności. Np. jakiś pracownik ma obsługiwać nową maszynę, ale się tego boi, i w wyniku coś psuje, albo zostaje kaleką, czy zwyczajnie jest o wiele mniej wydajny. I to nie jest kwestia tego co wypada czy nie wypada. Po prostu jest się mniej sprawnym, i fizycznie, i intelektualnie.

3. pomysł by nauczyć się "żonglować" swoimi emocjami i dostosowywać je do sytuacji bieżącej tak jak się zmienia biegi w samochodzie w zależności od sytuacji na drodze, wydaje mi się być nie do uwierzenia - emocje są zbyt niezależne od woli. Chyba że masz na myśli, coś takiego, że w człowieku wszystko powinno być ze sobą zgrane, być w harmonii - duch, dusza i ciało, albo - idąc za radą mistrzów Zen - żyj tak jak ptak leci albo ryba płynie - bez wysiłku... . Ale nie wydaje mi się, żeby nawet taki mistrz buddyjski albo inna osoba o wysokiej inteligencji emocjonalnej zmieniała swoje stany emocjonalne jak biegi w samochodzie.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Avatar użytkownika
przez jevii 24 maja 2007, 18:52
1. użyłem słowa neurotyk w sensie chory na neurozę, czyli na nerwicę - pewnie to nieprecyzyjnie jest, bo nie każdy chory na nerwicę to neurotyk?

Hm, to jest ważne ale i złożone bardzo zagadnienie. Co tu ukrywać - ktoś kompetentny musiał by Ci udzielić odpowiedzi.
Mi się wydaje, że każdy neurotyk cierpi w jakimś stopniu na nerwicę, natomiast nie każda nerwica wynika z neurotyzmu.
3. pomysł by nauczyć się "żonglować" swoimi emocjami i dostosowywać je do sytuacji bieżącej tak jak się zmienia biegi w samochodzie w zależności od sytuacji na drodze, wydaje mi się być nie do uwierzenia - emocje są zbyt niezależne od woli

Hm, nie chodzi o "żąglerkę" w przypadku tych biegów a raczej zobrazowanie
tego, jak wykształcony nawyk sam "włącza się" i "wyłącza" w naszej
podświadomości robiąc tzw. 'autodopasowanie' naszej reakcji na daną
sytuację (bodziec).

A czymże są emocje? To jest gniew, złość, zdziwienie, radość etc.
Nerwica to taka skorupa, która sama w sobie tłumi te emocje w środku.




_____________
(-:
Blog
Avatar użytkownika
Offline
Posty
242
Dołączył(a)
13 sie 2006, 20:26

przez Pstryk 24 maja 2007, 20:27
jevii napisał(a):A czymże są emocje? To jest gniew, złość, zdziwienie, radość etc.
Nerwica to taka skorupa, która sama w sobie tłumi te emocje w środku.


Raz za kiedy ta skorupa pęka. Jak wtedy sobie poradzić? Czuję, że umyka mi sens radzenia sobie z tym wszystkim. A wraz z tym ubytkiem, coraz mniej we mnie energii, chęci, wiary...
Pstryk
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez marmarc 24 maja 2007, 21:31
mnie tez się wydaje że nerwica to wulkan emocji we mnie, który w najmniej odpowiednim momencie wybucha i zalewa mi głowę lawą. co innego że może ta lawa się zbiera właśnie dlatego że wpierw jest zasklepiona skorupą...
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

przez Pstryk 26 maja 2007, 18:19
Nie wiem co czuję. Nieznajomość uczuć powoduje u mnie lęk.
Pstryk
Offline

przez marmarc 26 maja 2007, 23:44
ja często nie wiem co czuję, bo albo nic nie czuję, albo odbieram tyle wrażeń na raz, że tego nie ogarniam. Męczy mnie to, i wtedy zaczynam czuć zmęczenie.

za wikipedią:"Inteligencja emocjonalna - zdolność rozpoznawania uczuć własnych i uczuć innych osób, zdolności motywowania się i kierowania emocjami, zarówno własnymi, jak i osób znaczących."

mało mam niestety tej inteligencji
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Avatar użytkownika
przez jevii 27 maja 2007, 12:14
marmarc napisał(a):za wikipedią:"Inteligencja emocjonalna - zdolność rozpoznawania uczuć własnych i uczuć innych osób, zdolności motywowania się i kierowania emocjami, zarówno własnymi, jak i osób znaczących."


hm, przełom tutaj polegał na tym, iż dotychczas sądzono, że wiele zależy
od poziomu Ilorazu Inteligencji (IQ). A tu tym czasem Goleman wyskakuje
z czymś takim.

Na inteligencję emocjonalną (IE) składają się dwie podstawowe grupy:
1. Kompetencje osobiste
2. Kompetencje społeczne

Na te osobiste składają się właśnie:
- samoświadomość, samoregulacja, Motywacja.
Z kolei na społeczne :
- empatia, umiejętności społeczne (np. współpraca).

mało mam niestety tej inteligencji

Nic straconego - ponoć tego można sie nauczyć.
Wiesz, jak kolwiek, gdy "wiadomo na co patrzeć" można to zmienić.

_______
(-:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
242
Dołączył(a)
13 sie 2006, 20:26

Avatar użytkownika
przez faiter 27 maja 2007, 20:05
Witam,

Moje emocje... Właściwie przesłaniają mi całe życie, są moim "nałogiem" - jestem od nich uzależniony. Mam poważne problemy żeby się wyciszyć.
Są oczywiście pewne "zapalniki" moich emocji; to wszelkiego rodzaju problemy, konflikty (często reaguję niewspółmiernie do zaistniałej sytuacji) oraz... muzyka. Potrafię odlecieć przy dobrym kawałku (kawałkach) i ruszać się jak w transie - wtedy jestem poza rzeczywistością. Podczas tego szalonego "tańca" daję upust swojej wyobraźni i jeszcze bardziej się nakręcam. Wtedy "widzę" siebie takiego jakim chciałbym być, robię to co zawsze chciałem robić itp. Taki amok trwa u mnie nawet kilka godzin, jestem po tym cały zlany potem, robię to codziennie - to nałóg. Zdaję sobie sprawę, że to marnowanie czasu, ale nawet zajmując się czymś innym, potrafię nagle wszystko przerwać i wrócić do mojego "transu".
Trwa to już od wielu lat. Nie wiem jak się "wyleczyć" z tego nałogu emocjonowania się. Emocje powodują, że wszystkie problemy znacznie wyolbrzymiam i działam pod wpływem impulsu (oczywiście potem tego żałuję).
Doszło do tego, że mam problem aby posiedzieć przez chwilę i np. poczytać książkę; cisza i spokój są dla mnie dziwnym stanem - wtedy "tęsknię" za moim transem.
Bardzo często po takiej emocjonalnej "jeździe" wpadam w depresję, z jednej skrajności w drugą...
W mojej obecnej sytuacji (praca itp.), nie pozostało mi nic innego jak łykanie persenu, wycisza ale działa też nasennie.
Może ktoś z forumowiczów poradził sobie z takim problemem?
Będę wdzięczny za rady; ten nałóg "zabrał mi" sporo życia, mam problemy, żeby być tu i teraz, mam problemy, żeby skupić się na teraźniejszości, skupić na tym co dla mnie ważne - nad swoim życiem...

Pozdrawiam,
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
22 mar 2007, 00:32
Lokalizacja
Pomorze

Avatar użytkownika
przez bezmuzg 04 cze 2007, 13:00
ja też mam problem z muzyką, tzn kocham ją, nie mogę bez niej żyć i potrafi ona mnie nakręcić, a raczej nasilić to co czuję lub też sprawić, że czuję się szlachetniejszy bo skoro odpowiada ona moim emocjom, to znaczy, że to co czuje nie jest takie znowu plugawe. Też mam problem z emocjami, wolałbym się tak nie emocjonować, z jednej strony jednak, chciałbym cały czas odczuwać silne doznania przyjemności, radości, z drugiej strony niemożność osiągnięcia tych stanów powoduje silną frustrację i depresję. Czasami myślę, że powinienem się wyciszyć, probowałem medytacji, myślę, że poskutkowało by odmawianie sobie niektórych rzeczy, co myślicie o lekkiej ascezie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
04 maja 2007, 12:47

Avatar użytkownika
przez laven 04 cze 2007, 15:56
Moja inteligencja emocjonalna zatem wynosi 0. Nie mam emocji. A przynajmniej nie potrafię ich odczuć i nazwać. Mam problem w rozumieniu czym jest uczucie. Nie wiem kiedy coś mnie smuci, lub cieszy. Jedyne co czuję to ból psychiczny. Tylko to umiem określić i powiedzieć kiedy odczuwam a kiedy nie. Widzę jedynie swoje myśli, rozum. Zapewne gdzieś tam są i emocje. Ale nie umiem ich wyodrębnić. Posługuję się jedynie umysłem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

przez Pstryk 04 cze 2007, 21:33
O, o laven wyjęłaś mi to z ust!
Ale mnie umysł zawiódł - przez 10 lat mnie oszukiwał. Ciekawe, dokąd to prowadzi...
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Samanta 08 cze 2007, 20:06
A ja jestem czystą nerwuską. Złoszcze się o byle co. Kiedy jestem zła najczęsciej coś rozwalam;/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
07 cze 2007, 21:17

przez Pstryk 10 cze 2007, 20:44
A ja krzyczę przeraźliwie - podobno, bo mi się wcale nie wydaje :roll:

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:44 pm ]
I staję się baaaardzo wulgarna :cry:
Pstryk
Offline

re

Avatar użytkownika
przez AronFtv 10 cze 2007, 20:47
Moim zdanie to niedojrzałość emocjonalna psychiatra da ci leki na wyciszenie sie i będzie ok zrób sobie test u psychologa na dojrzałość
Podpis usunięty przez administratora.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
17 maja 2007, 21:14
Lokalizacja
Planeta Zwana Ziemią :)

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do