Moje Emocje

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Avatar użytkownika
przez IceMan 27 kwi 2007, 21:20
Prawdę mówiąc to moim jedynym sposobem jest forum - mogę tu przemyśleć, co piszę. Gdy rozmawia się na żywo (gg, skype) albo tym bardziej w 4 oczy z jakąś osobą - nie ma czasu na zastanawianie się i stąd rodzą się konflikty. A w realu - po prostu staram się coś przemyśleć zanim powiem... i nie popadać w chwilowe emocje - zwyczajnie gdy łapią mnie nerwy - łapię się na tym i staram się opanować. Zwyczajnie - przede wszystkim bądź strażniczką swoich emocji. Mam wrażenie, że to jest kluczowe w przypadku ich opanowywania.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez stephanus 05 maja 2007, 22:58
bethi napisał(a):Trudno wiedzieć co się w danym momencie czuje tym bardziej zapanować nad tym.Często bywa tak, że nie mamy pojęcia, czy właściwie dobrze robimy, wydaje nam się że tak, ale do końca nie jesteśmy pewni siebie ale tak czy siak kończy się to zaburzeniami psychicznymi.


I piekielnie utrudnia wyjście na prostą. Zwłaszcza gdy w grę wchodzą sprawy uczuciowe. Taki silny bodziec emocjonalny uaktywnia wszystkie mechanizmy obronne, chroniące mnie i nerwicę przed emocjami i uczuciami.

Jest to trudne, ale żeby tego dokonać trzeba skonfrontować się w innymi ludźmi, a to często wydaje się deprymujące. Ci ludzie wydają się być tacy straszni ;)

Przez zagmatwanie człowiek stara się przebić do własnego wnętrza. Każdy nerwicowiec ma ten problem. Najskuteczniejsze okazuje się proste rozumowanie.
stephanus
Offline

przez Pstryk 10 maja 2007, 21:29
stephanus napisał(a):Najskuteczniejsze okazuje się proste rozumowanie.


Stephanus, jak się to robi????
Jak się "prosto rozumuje"????
Chciałabym skonfrontować moje emocje, bo wątpię w słuszność mojego toku myślenia, aby się upewnić, że dobrze nazywań to co czuję, bo skąd niby mam wiedzieć, że tak jest, skoro całe moje dotychczasowe myślenie okazało się błędne? Ale niestety jest tak jak piszesz
stephanus napisał(a):Ci ludzie wydają się być tacy straszni
Pstryk
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez jevii 16 maja 2007, 19:17
Hm, ćwiczenie umiejętności opanowania to jak
zabierania się grubasa do uprawiania jakiegoś sportu...
...na początku jest przewrócenie systemu myślenia o 180 stopni...

...druga rzecz, to uświadomienie sobie swojej "przestrzeni"
na reakcję...nie bać sobie dać tego 'czasu' na ogarnięcie reakcji
(być może wówczas coś już "poszło", ale czasami nie do końca
zdąży "wyjść")...

...może nie do końca wyrażam się jasno, jednak jestem w etapie
głębokiej refleksji na ten temat...a kciałam się już teraz tym
podzielić.

_______
Blog
Avatar użytkownika
Offline
Posty
242
Dołączył(a)
13 sie 2006, 20:26

przez Pstryk 16 maja 2007, 21:25
Czemu tak trudno nam zmobilizować się do konsekwentnego działania????
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez jevii 17 maja 2007, 11:09
bethi napisał(a):Czemu tak trudno nam zmobilizować się do konsekwentnego działania????



Wydaje mi sie, ze czasem poprostu zaczynamy watpic w polowie drogi,
czasem juz na samym poczatku i odpuszczamy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
242
Dołączył(a)
13 sie 2006, 20:26

przez marmarc 17 maja 2007, 11:47
czy ukrywanie emocji (zachowanie zdolności panowania nad sobą) musi oznaczać ich tłumienie?
Przede wszystkim chodzi o to żeby emocje nie "zaćmiewały" nam umysłu, nie były powodem słów czy zachowań, które nie powinny mieć miejsca lub takich których nie chcemy. Pytanie: gdy jednak tak się dzieje, że emocje biorą górę, to czy powodem jest to że emocje są za silne, czy zdolność opanowania za słaba? Czy ćwiczyć zdolność opanowania emocji czy osłabiać ich natężenie?
Ideałem byłaby pewnie umiejętność informowania ze stoickim spokojem otoczenia o tym, że jest się okropnie zdenerwowanym albo ma się silny lęk.
Kiedyś czytałem wypowiedź prof. Osiatyńskiego, w której mówił, że gdyby w szkole zamiast uczyć się nazw dopływów jakichś rzek których nigdy nie widział, nauczył się rozpoznawać podstawowe stany emocjonalne, to może nie miałby w życiu problemów z nadużywaniem alkoholu.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Avatar użytkownika
przez jevii 17 maja 2007, 16:24
marmarc napisał(a):Pytanie: gdy jednak tak się dzieje, że emocje biorą górę, to czy powodem jest to że emocje są za silne, czy zdolność opanowania za słaba?


Emocja jest zazwyczaj wynikiem świadomej lub nieświadomej oceny
-jak podają mądre księgi - zdarzenia istotnie wpływającego na nasze cele.
Jako pozytywna, emocja odczuwana jest wówczas gdy zgadza
się z naszymi interesami a gdy jest nie zgodna, to wiadomo.

Czy emocje mogą być za silne? To zależy, są właśnie takie sytuacje,
gdzie nikt normalny by nie tkwił w stoickim spokoju...wiele zależy
od intensywności danego "bodźca".

Wydaje mi się, że ćwiczenie opanowania to ćwiczenie samokontroli.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
242
Dołączył(a)
13 sie 2006, 20:26

przez marmarc 18 maja 2007, 10:19
Napiszę wam co sobie myślę o emocjach.
Jeżeli ktoś odczuwa silne emocje, w sytuacji, gdy inni tak silnie nie reagują, to taka osoba ma wyższą poprzeczkę do przeskoczenia jeśli chodzi o samokontrolę i panowanie nad sobą. Gdy się akurat to nie uda, będzie uchodzić za osobę niezrównoważoną. I znów to pytanie: czy ćwiczyć samokontrolę, czy usunąć przyczynę tych nieprawidłowych albo nieadekwatnych reakcji? Wydaje mi się, że gdzieś pewnie może być granica, czynnik, który powie - tu jeszcze wystarczy ćwiczyć panowanie nad sobą, ale tam trzeba już szukać przyczyny nieprawidłowych reakcji (czyli zwykle nerwicy). Zwykle taką granicą są reakcje somatyczne organizmu albo zaburzenia w zachowaniu uniemożliwiające albo bardzo utrudniające codzienne czynności i prace.
Z tego co wiem, terapia przebiega zwykle dwutorowo- z jednej strony uczy panowania nad sobą i swoim życiem (np. trening z asertywności, podnoszenie samooceny itp), z drugiej - szuka przyczyn tkwiących w osobowości.
Dramat zaczyna się, kiedy nie można usunąć przyczyny zbyt silnych czy nieprawidłowych emocji, a umiejętność panowania nad sobą jest niewystarczająca albo zbyt męcząca i niemożliwa do utrzymania. Wtedy pozostaje farmakologia i w skrajnych przypadkach - hospitalizacja. Dodatkowo można mówić o zagrożeniu alkoholizmem, depresjami itp.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:09 pm ]
Chciałem jeszcze wrócić do definicji emocji - właściwie od tego powinniśmy zacząć. Wszedłem sobie na wikipedię, i przy wszystkich zastrzeżeniach względem opracowań tam zawartych, czytam, że emocja to odczucie, proces psychiczny polegający na pobudzeniu, stymulacji, który mogą wywoływać w nas różne fakty, słowa i to co my sami uświadomimy czy pomyślimy o sobie, i że to są takie pobudzenia czy odczucia, dzięki którym wiemy jakie znaczenie ma dla nas źródło emocji. Czyli nawiązując do definicji podanej przez jevii - czy coś jest po naszej myśli, jest dla nas korzystne czy też nie, czy jest dla nas zagrożeniem itd. I zwykle jest tak, że tej oceny dokonuje za nas podświadmość, w każdym razie emocja pojawia się szybciej niż my zdołamy "sami" ocenić dany fakt czy sytuację. Emocja to pobudzenie, stymulacja (podniecenie)- może być na tyle silna, że uniemożliwi nam planowanie i realizację działania adekwatnego do danej sytuacji, lub choćby jakiegokolwiek spójnego, konsekwentnego działania, ale doprowadzi do zachowań panicznych, chaotycznych, bądź też do zamarcia (w przypadku strachu i leku), albo nieopanowanej euforii.
Czyli emocja to rodzaj psychicznego odruchu, co prawda może nie tak bezwarunkowego jak chęć cofnięcia ręki, gdy dotkniemy przypadkiem gorącego czajnika, ale emocje na pewno pojawiają się bez bezpośredniego udziału naszej woli. Tyle że mamy, a w każdym razie powinniśmy mieć wybór: postąpić kierując się emocjami czy też działać wbrew emocjom. Kierowanie się emocjami w sprawach ważnych jest oznaką słabości i może prowadzić do katastrofy.
Na koniec zacytuję jeszcze prof. Aleksandrowicza:"Posługiwanie się rozumem jest jedynym sposobem wyjścia z choroby. Im człowiek mądrzejszy, tym większa szansa na wyzdrowienie, tym szybciej do niego dojdzie. Wbrew potocznym przekonaniom to nie emocje są najważniejsze w leczeniu, lecz myślenie. Emocje w nim przeszkadzają."
W pewnym sensie - gdyby nie emocje, nie byłoby problemów z nerwicą, pewnie większości samobójstw , dużej liczby przestępstw, Szekspir nie miałby o czym pisać swoich sztuk.
A z drugiej strony emocje to reakcje, które według wszelkiego prawdopodobieństwa odziedziczyliśmy po zwierzętach - nawet jak owada trącisz patykiem to zacznie uciekać, choć sobie pewnie tego nie uświadamia tak jak my.
Więc jak to właściwie jest z tymi emocjami?
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Avatar użytkownika
przez jevii 19 maja 2007, 12:41
marmarc - wydaje mi się, że 'emocje' to jedno a 'zdrowy
rozsądek' to drugie o ile dobrze zrozumiałam słowa prof. Aleksandrowicza
bug w tym, by jedno z drugim nauczyć sie wiązać. Jak napisał kiedyś
Kępiński człowiek więcej boi się tworów własnego umysłu niż
konkretnej rzeczywistości.


Więc jak to właściwie jest z tymi emocjami?


Wydaje mi się, że to panowanie nad impulsami...ćwiczenie cierpliwości.
Emocje - jak pisze, bodajże Strelau- zazwyczaj są powodowane, potem
przebiegają a następnie powodują konsekwencję.
W Golemanie wyczytałam, że samokontrola to umiejętność kształtowania
i kontrolowania swoich działań w odpowiedni (do wieku) sposób.
Samoświadomość to rozpoznawanie i wyrażanie uczuć i panowanie
nad nimi. Panowanie nad impulsami itp.

Panowanie nad swoimi emocjami jest rzeczą bardzo trudną...

Wydaje mi się, że ćwiczenie samokontroli jest równocześnie podnoszeniem
'progu' tolerancji. Np. lękasz się kotów. Widząc tego futrzaka masz
ochotę brać nogi za pas - generalnie zwiewasz [irracjonalne zachowanie,
bo kot nie jest groźny].Jednak postanawiasz to zmienić. Z czasem widząc
kota, nadal odczuwasz lęk, ale zamiast zwiewać [reakcja ucieczkowa]
mówisz sobie: "zaraz, zaraz, on nie jest groźny" itd.

Osobiście mi pomaga w opanowywaniu emocji joga.
Uczysz sie tu oddechu. kontroli nad własnym ciałem itd.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
242
Dołączył(a)
13 sie 2006, 20:26

przez marmarc 20 maja 2007, 00:49
Panowanie nad swoimi emocjami jest rzeczą bardzo trudną...

ale jednocześnie nie stanowi poważnego problemu dla większości ludzi - z tego wniosek że większość ludzi nie odczuwa tak silnych czy nieadekwatnych emocji jak ludzie z problemami nerwicowymi na przykład. Albo posiada umiejętność panowania nad sobą lepiej rozwiniętą od tych z nerwicą. Czyli dalej wracam do swojej myśli, że neurotycy mają wyżej położoną poprzeczkę jesli chodzi o umiejetność panowania nad sobą, i gdy tej poprzeczki nie są w stanie przeskoczyć, zaczynają się problemy z radzeniem sobie w życiu i mówimy, że to nerwica.
A nawiązując do Twojego przykładu z kotem. Fobia to taka jakby "alergia psychiczna". I można się z niej leczyć na dwa sposoby: albo stopniowo narażać się na bodzieć wywołujący lęk, aby osłabić reakcję, albo szukać - jak to określa Aleksandrowicz - metafory - czyli przyczyny dla której podświadomie boimy się kota, że niby ten kot jako metafora coś dla nas znaczy innego, i my się boimy czegoś innego tak na prawdę.
Natomiast opcja, w której wciąż odczuwam lęk, ale dzięki samokontroli nie wpływa on na moje zachowanie jest raczej na wyjątkowe okazje, a nie do zastosowania na codzień, bo oznaczałaby życie w stałym napięciu, co i tak mogłoby się źle skończyć. I jeszcze, samokontrola może cię powstrzymać przed ucieczką, ale zda się na nic jeśli np. trzęsa ci się ręce albo głowa. Tu samokontrola wiele nie pomoże, bo to reakcje bezwolne, można je co najwyżej próbowac ukryć - tu trzeba się uspokoić - pozbyć się lęku, przestać go odczuwać, odwrócić uwagę, w każdym razie osłabić do takiego poziomu, żeby drżenie ustało.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Avatar użytkownika
przez GRACJA 20 maja 2007, 01:12
marmarc napisał(a):Tu samokontrola wiele nie pomoże, bo to reakcje bezwolne, można je co najwyżej próbowac ukryć -
. No nie zgodzę się. To nie sztuka ukrywać emocje. Jak ukrywamy to mamy nerwicę. Trzeba przeżywać emocje i nauczyć się nad nimi panować. Lęl był, jest i będzie, ale można nauczyć się aby jego odczuwanie było adekwatne do danej sytuacji. To pomaga osiągnąć psychoterapia. Zmiana myślenia. Wprowadzenie pozytywnych myśli. Medal ma dwie strony i tak samo jest z z emocjami. W każdej sytuacji można odnaleźć zarówno złe jak i dobre,pozytywne strony. Wszystko zależy jak o tym myślimy, ile energii wkładamy w negatywne myślenie. Ludzie z problemami nerwicowymi są bardzo wrażliwi i dlatego inaczej reagują, bardziej emocjonalnie.
jevii napisał(a):Samoświadomość to rozpoznawanie i wyrażanie uczuć i panowanie nad nimi. Panowanie nad impulsami .
. Pozdrawiam
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

przez marmarc 20 maja 2007, 20:54
Trzeba przeżywać emocje i nauczyć się nad nimi panować

czy zatem samokontrola, zdolność panowania nad sobą to raczej umiejętność nie ulegania emocjom pomimo silnego ich przeżywania czy też raczej możliwość wyciszania emocji czy sterowania nimi? I dalej sterowania nimi w momencie ich przeżywania, czy też poprzez zmianę sposobu myślenia na taką, żeby kolejny raz w danej sytuacji tak silnych emocji nie było, albo żeby były inne?
Bo widzę że pod pojęciem panowania nad sobą czy samokontroli widzimy różne sprawy chyba.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Avatar użytkownika
przez jevii 21 maja 2007, 16:22
marmarc napisał(a): neurotycy mają wyżej położoną poprzeczkę jesli chodzi o umiejetność panowania nad sobą, i gdy tej poprzeczki nie są w stanie przeskoczyć, zaczynają się problemy z radzeniem sobie w życiu i mówimy, że to nerwica.


Generalnie istotny jest - tak myślę - w zachowaniu się człowieka sam fakt
jak on sam siebie widzi w swoich oczach.Z tym wiąże się samoocena...
Samoocena może być zaniżona - wówczas gdy tak naprawdę zaniżamy nasze
możliwości. I samoocena zawyżona-przecena tych możliwości [narcyzki ;) ].

Neurotyzm jest wówczas, kiedy nasze idealne "ja" zdecydowanie
odbiega od tego faktycznego/realnego "ja". Tj. ,porównując to do
matematycznych prostych-równoległych, kiedy "ja" idealne (Moje
wyobrażenia o sobie) biegną mniej więcej równolegle do tego "ja"
realnego, można powiedzieć, że jest okej. Natomiast kiedy to "ja"
idealne przecina się z tym realnym - wóczas jest 'zgrzyt'. Wynikiem tego
może być np. frustracja. itp.
wniosek że większość ludzi nie odczuwa tak silnych czy nieadekwatnych emocji jak ludzie z problemami nerwicowymi na przykład. Albo posiada umiejętność panowania nad sobą lepiej rozwiniętą od tych z nerwicą


Nie tłumaczyłabym tego w ten sposób. Kwestia tych granic do których
"wypada" ujawnić swoje emocje/zachowanie jest narzucone przez
społeczeństwo i jest to kwestia wyrobienia sobie tutaj nawyku takiego
reagowania. Nie jest powiedziane, że do końca życia będziesz musiał
się świadomie kontrolować;zresztą sama myśl o tym budzi lęk, no bo przecież
każdemu może sie w końcu coś 'wypsnąć' i masz - klops.Koniec świata itp.
Nie.
Jak pierwszy raz wsiadłam za kierownicą samochodu, to np. zmiana
biegu na początku wymagała uświadomienia sobie tego - by pamiętać,
że po 'jedynce' wrzucamy 'dwójkę' etc. Teraz, nawet sie nie zastanawiam -
robię to odruchowo. Wyrobiłam sobie nawyk - nauczyłam się tego. Ale
początki bywają różne - grunt się nie zrazić początkowymi niezdarnościami.

_____
"Tak, tak, mam skłonności narcystyczne. Z góry przepraszam".
Blog
Avatar użytkownika
Offline
Posty
242
Dołączył(a)
13 sie 2006, 20:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do