Niezrozumiałe niszczenie pozytywnych relacji

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Niezrozumiałe niszczenie pozytywnych relacji

Avatar użytkownika
przez NN4V 13 sie 2015, 09:30
Sądzę, że może pomóc racjonalny nadzór nad własnymi działaniami.
Zadanie sobie pytania: czego chcę?
Co chcę osiągnąć swoim działaniem?
Czy moje zachowania są spójne z tym, czego pragnę.
Własciwie: czy ich skutki są spójne z moimi pragnieniami.

Błąd można popełnić co najmniej w dwóch miejscach:
1. Przez brak dostrzerzenia własnych destruktywnych intencji.
2. Przez brak dostrzerzenia destruktywnych skutków działania podejmowanego w dobrej (konstruktywnej) intencji.

Niestety powyższe wymaga niepopularnej czynnosci nazywanej myśleniem.
Wymaga dokonywania introspekcji.
Wymaga informacji zwrotnej.
Wymaga weryfikacji słuszności własnych działań.

Wiadomo wszak, że własna racja jest najmojsza.
Niedaleko pada ręka od nocnika.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4345
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Niezrozumiałe niszczenie pozytywnych relacji

Avatar użytkownika
przez Artemizja 21 sie 2016, 12:11
A nie jest przypadkiem tak, że gdzieś w głębi jest lęk, że się straci relację i paradoksalnie samemu zaczyna się dążyć do jej zniszczenia? Może to poczucie, że jak ktoś Nas odrzuci, to będziemy bardziej cierpieć niż, gdy zrobimy to sami? Może to tak naprawdę ukryty lęk przed odrzuceniem, porzuceniem, który w ten sposób się objawia?.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Niezrozumiałe niszczenie pozytywnych relacji

Avatar użytkownika
przez fifikse 28 wrz 2016, 15:20
Artemizja napisał(a):A nie jest przypadkiem tak, że gdzieś w głębi jest lęk, że się straci relację i paradoksalnie samemu zaczyna się dążyć do jej zniszczenia? Może to poczucie, że jak ktoś Nas odrzuci, to będziemy bardziej cierpieć niż, gdy zrobimy to sami? Może to tak naprawdę ukryty lęk przed odrzuceniem, porzuceniem, który w ten sposób się objawia?.

coś w tym jest i ja się pod tym podpisać mogę jak to się mawia wszystkimi kończynami, z pełną świadomością (samoświadomością) własnego lęku przed (...) boję się WSZELKICH bliskich relacji do tego stopnia, że w ogóle ich unikam, staram się nie tworzyć, nawet tych koleżeńskich/przyjacielskich, nie wspominając już o związkach, nie wiem jak to nazwać, uciekło mi słowo, niech więc będzie, że "erotycznych" choć to chyba nie to bo w sumie na myśli mam jakąś GŁĘBSZĄ emocjonalną więź, a samo zbliżenie fizyczne z bliskością emocjonalną nic wspólnego mieć przecież nie musi (pomijając więc) boję się intymności relacji i oczekiwań, wymagań z "intymnością" związanych, nawet nie cudzych (kogoś tam potencjalnie bliskiego) a swoich <- tych, które pojawić się mogą niezależnie od mojej woli, choć i to (wszystko) kontrolować potrafię, tzn. nauczyłam się/wyuczyłam kontrolować, lub może raczej BLOKOWAĆ emocje i uczucia niedopuszczając ich do ... sama nie wiem, chciałam napisać, że do świadomości, ale błąd (po raz kolejny pomijając) zresztą... no i nie, jednak nie dokończę, bo ALBO b.l.o.k. albo jestem tak głupia, że nie potrafię znaleźć odpowiednich słów, wysłowić się w ogóle nie potrafię (co w sumie jest faktem :P tyle o sobie wiem).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
16 lip 2014, 20:58
Lokalizacja
ether

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Niezrozumiałe niszczenie pozytywnych relacji

Avatar użytkownika
przez forget-me-not 29 wrz 2016, 18:34
Boję się jak jasna cholera, że zniszczę przyjaźń z jedyną osobą, którą coś obchodzę. Ten sam scenariusz przez całe życie...spalone relacje. Ile ich było? Z tych poważniejszych co najmniej 5... nie dałem rady. Problem zaczyna się na etapie, na którym zaczynam się odkrywać emocjonalnie i nagle czuję się przytłoczony...nie chcę, żeby ktoś się o mnie martwił, troszczył, to boli - znaczy, to że ja od tego uciekam, a ktoś chce mi "pomóc" i mnie z tym goni. A ja odczuwam to jako naruszenie własnej autonomii. Bo ja nie chcę wrócić do życia, nie wierzę, że to możliwe, nie ufam cudzym wizjom. Chcę być samowystarczalny, psychicznie i emocjonalnie. I podświadomie chyba nie rozumiem jak można mnie lubić, przecież jestem nikim, nieudacznikiem; nigdy nie obchodziłem/ nie chciałem nikogo obchodzić, odganiałem się...nie wiem co we mnie widzą...a właściwie wiem - widzą siłę moich myśli, mojego zrozumienia...lecz czy nadal będą przy mnie, gdy ukażę ich mą słabość: swoją pustkę, przerażenie światem i drżenie lęku, którym jestem przesycony?
Moja psychika jest jak starannie układana piramida z kart, długo to trwała zanim udało się zbudować stabilne wzorce...ale wyjmie się kilka kart i ona runie; a karty trzeba wyjąć, by je komuś dać - bo relacja polega na dawaniu i braniu.; a więc oddając komuś kawałek odpowiedzialności za własne życie, zwany zaufaniem, moja psychika rozlatuje się w drobny mak. I zaczynam czuć się wobec tej osoby zupełnie bezbronny, jakiekolwiek niezgodności amplifikują u mnie lęk; poczucie, że zrobiłem błąd; myśli, iż lepiej dla wszystkich byłoby to zakończyć, wyrzuty, zwodzenie, narastająca frustracja i w końcu wybuch, spalenie mostu.
Ja wiem, że w ogóle nie powinienem zaczynam kontaktów, nie próbować z nikim, zniknąć ze świata, bo zawsze to kończy się tak samo. A jednak, gdy się skończy to pozostaje rozrywająca pustka i niespełnione pragnienia; i niepokój zaczyna się od nowa, by tą pustkę wypełnić...

PrzepraszaM. ,ja tu nie dla Ciebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
10 cze 2016, 02:32

Niezrozumiałe niszczenie pozytywnych relacji

przez shira123 01 paź 2016, 14:38
moja rada-idz na terapie.chyba grupowa najlepsza.
ja tez balam sie bliskosci ,ogolnie z ludzmi, i zmezczyznami.
zaprzyjaznialam sie szybko, ale trzymalam ludzi na dystans
teraz mi sie to zmienilo mam nadzieje.
natomiast jeszcze z facetami mam problem, jeszcze nad tym musze pracowac.
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
28 maja 2016, 19:36

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do