Overthinking

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Overthinking

Avatar użytkownika
przez Artemizja 10 mar 2015, 05:11
Słyszeliście może o czymś takim jak nadpobudliwość myślowa?

(...)Wielu z nas jest ofiarami overthinkingu (zwanego również paraliżem analitycznym), ale najczęściej wygląda on mniej więcej tak, że analizujemy każde ZA i PRZECIW jakiejś decyzji, „dławimy się”, gdy chcemy coś powiedzieć publicznie i wstydzimy się albo skupiamy się na zbędnych szczegółach, tracąc jednocześnie pełny obraz sytuacji.

Overthinking zaczyna się już w dzieciństwie, gdy nasz dziecięcy, ciekawy świata mózg zaczyna być faszerowany racjonalną, konkretną wiedzą. Gdy jesteśmy młodzi, nasze mózgi są na szczycie, tworząc miliony nowych połączeń nerwowych i chłonąc informacje jak gąbka. Ważne, by zachęcać dzieci do tej ciekawości i nie tłamsić ich wyobraźni, nawet jeśli ich pomysły wydają się czasem co najmniej dziwaczne.

Sir Kenneth Robinson, pisarz i międzynarodowy konsultant ds. edukacji, twierdzi, że dzieci zatracają swoją umiejętność wnioskowania, gdy tylko przekroczą próg szkół i zaczną doświadczać systemu edukacji. Często na swoich wykładach przytacza on pewną anegdotę:

Pewna 6-letnia dziewczynka z zapałem coś rysowała na lekcji. Nauczycielka była zafascynowana tym, jak bardzo dziewczynka skupiała się na swojej pracy i postanowiła zapytać, co takiego ma przedstawiać jej rysunek. „Rysuję Boga” – odpowiedziała. „Ale nikt przecież nie wie, jak wygląda Bóg” – zdziwienie nauczycielki urosło. Na co rezolutna mała odpowiedziała: „Będą wiedzieć, jak tylko skończę rysować.”

Sześciolatka z powyższej historii była na samym szczycie swojej dziecięcej kreatywności. Miała w sobie tyle odwagi, że interpretowała rzeczywistość na swój sposób, nawet jeśli miałby być on błędny. Robinson twierdzi, że stygmatyzacja porażki, betonowy system ocen, skupianie się tylko na akademickich umiejętnościach i parcie na to, by od razu po studiach/szkole mieć pracę sprawiają, że system edukacji wywołuje w nas przerażenie, że zaczniemy żyć „nieodpowiednim” życiem.



To wszystko prowadzi do overthinkingu. Wczesne lata naszego życia są wypełnione nauką. W klasie i na zewnątrz. Uczymy się rzeczy formalnych, jak i tych nieformalnych, społecznych, emocjonalnych. Oczywiście to wszystko może dać nam coś wielkiego – stopień naukowy.

W swojej książce „Parodia wyboru” dr Barry Schwartz mówi, że ludzie lubią uczucie, gdy mają w życiu wybór, a jedynym sposobem, by podjąć dobrą decyzję, jest zgromadzenie jak największej ilości danych. Oczywiście, gdy mamy tych informacji ZBYT WIELE, jesteśmy przeciążeni i tracimy wigor. A zatem jeśli nasz system edukacji prowadzi do informacyjnego zapchania i sprawia, że boimy się nie mieć racji i podejmować złe decyzje, to szukając wciąż nowych i lepszych (w naszym mniemaniu) rozwiązań, overthinking wydaje się wręcz nieunikniony.

Psycholog Susan Nolen-Hoeksema mówi, że nasze mózgi są mocno narażone na overthinking, ponieważ wszystkie wspomnienia, myśli i emocje są w nim składowane i połączone ze sobą siecią połączeń nerwowych.

Mówi także:

Gdy jesteś w kiepskim nastroju. Masz depresyjne epizody, jesteś niespokojny, zdenerwowany, to Twoje emocje uruchamiają kaskadę myśli związanych z nastrojem. Myśli te nie muszą być związane konkretnie z tym, co wprowadziło Cię w taki nastrój, ale zdarza się, że to, że nie poszło Ci w pracy sprawia, że do głowy przychodzi Ci zmarła rok temu sąsiadka.

Uczymy się tak wielu rzeczy w ciągu całego życia, że jedynym sposobem na to, by nimi zarządzać, jest zaufanie swojemu przeczuciu, intuicji. Na Uniwersytecie w Chicago profesor Sian Beilock badał sportowców, którzy zawalili bardzo ważny mecz/zawody, do których trenowali przez wiele lat. Zapytało to, jak to możliwe, że „dali ciała” w czymś, co ulepszali przez niemal całe życie?

Odpowiedzi na to pytanie Beiloch udzielił New York Times’owi:

Nie myślisz o tym, co jest rutyną. Nie zastanawiasz się, wykonując uderzenie kijem golfowym lub biegnąc na 100 metrów przez płotki. Jak schodzisz ze schodów, też nie debatujesz nad tym, którą nogę postawić jako pierwszą. Jednak gdy poproszę Cię o to, byś pomyślał o tym, że najpierw musisz ugiąć kolana, potem podnieść stopę i postawić ją na schodku, prawdopodobnie spadniesz na twarz. To samo dzieje się ze sportowcami. Próbowali analizować każdy kolejny krok. (...)

żródło:www.psychologiaspoleczna.pl


Jak myślicie, czy jest to dziwaczny wymysł, czy faktycznie można go odniesć do rzeczywistości? Jakie są Wasze opinie na ten temat? Czy uważacie, że coś takiego ma miejsce w Waszym przypadku? Jakieś pomysły, jak sobie z tym radzić? Zachęcam do dyskusji.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Overthinking

Avatar użytkownika
przez abrakadabra xx 10 mar 2015, 08:05
Właśnie tak to wygląda że takie przeciążenie umysłu może zniszczyć kreatywność, spontaniczność, może zabrać nam radość z wykonywanych czynności. I faktycznie od dzieciństwa rodzice i szkoła wybijają nam "głupoty" z głowy, bo tak trzeba. Ilu z nas chciało być kimś innym w dzieciństwie niż zostało, tamto myślenie zostało dawno stłumione. Najważniejsze staje się nie odstawanie od większości, większa wiedza, większy spryt, lepsza praca (czyli taka którą większość za taką uważa), więcej pieniędzy, piękniejszy wygląd. I tak na prawdę naszym szczęściem nie będzie już w miarę godne życie z pasją i cieszenie się z pięknego nieba, z tego że się w ogóle odczuwa, widzi, słyszy, bo mamy inne priorytety które w naszym mniemaniu dają nam szczęście aby zadowolić nasze ego, że my też "jesteśmy kimś". Między innymi właśnie przez to powstają nerwice i depresje bo powinienem być taki a taki a jak nie jestem to mogę zacząć się martwić. Ludzie tak już mają, że chcą być coraz lepsi, dzięki temu nasz gatunek tak daleko zaszedł jednak ten pęd odbiera nam właściwe, faktyczne zadowolenie z życia. Jest tylko to sztuczne narzucone przez społeczeństwo.

Zauważyłem że u mnie np. po krótkiej drzemce umysł lepiej pracuje, następuje reset i wszystkie bzdury nie mają znaczenia, aż chce się żyć, tylko że to nie trwa zbyt długo bo za jakąś godzinę znów włącza mi się analiza wszystkiego, w sumie w ogóle do niczego nie potrzebnego, nie stanę się od tego mądrzejszy. Oczywiście myślenia nie chcę wyłączać całkiem, jednak przeszkadza mi zbędna analiza wszystkiego. Mało tego, umysł jeszcze gorzej pracuje kiedy jest przeciążony, czasem można przekombinować, także czasem im mniej tym lepiej.

Taki overthinking często następuje u facetów, którzy chcą oczarować kobietę np. na randce. Aż czacha paruje tak się biedacy starają i to zazwyczaj wywołuje przeciwny efekt do zamierzonego :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1208
Dołączył(a)
25 sty 2015, 03:04

Overthinking

Avatar użytkownika
przez Artemizja 13 mar 2015, 11:29
Właśnie tak to wygląda że takie przeciążenie umysłu może zniszczyć kreatywność, spontaniczność, może zabrać nam radość z wykonywanych czynności.
Dokładnie. Nieustanne analizowanie wszystkiego, rozkładanie na czynniki pierwsze jest nie tylko męczące, ale po czymś takim, nie ma szans na radość z podjętej decyzji. Po takiej analizie i podjęciu decyzji przychodzą jedynie wątpliwości i analiza alternatywy, która nie została wybrana.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Overthinking

Avatar użytkownika
przez greg666 13 mar 2015, 14:41
żeby być kreatywnym trzeba myśleć swobodnie czyli tak jak ci się w danym momencie podoba. I w sposób jaki uznasz za słuszny do podjęcia danej decyzji. Jak chce kupić jogurt biorę ten na który akurat mam ochotę i nie myślę o pierdołach. Jak kupuję coś drogiego analizuje parametry cenę i na końcu który przedmiot mi się bardziej podoba. Według mnie żeby być kreatywnym trzeba eksperymentować z własnym myśleniem.myśleć na różne sposoby nad jednym zagadnieniem. I nie bać się tego że myślę głupio czy coś w ten deseń. Czasami najgłupsze pomysły są najlepsze. Nie bać się że masz niepełne dane i wymyślasz sobie sam. Może akurat masz rację? A jeśli nie to trzeba mieć na uwadze to że możesz się mylić. Trzeba też wykorzystywać wszystko co wiesz i uważasz że może być przydatne. Chodź by były to tak różne dziedziny jak hodowla kanarków i schemat budowania radia. Jeśli wpadniesz na to że wiedza o hodowli kanarków może być pomocna przy budowie radia to to wykorzystuj bez skrupułów. No coś w tym stylu chyba ;)
A ta nadpobudliwość myślowa to według mnie taki rodzaj nerwicy polegający na tym że za wszelką cenę chcesz coś wymyślić
aha i żeby być kreatywnym trzeba mieć wyjebane czy wyjdzie genialnie czy tak sobie. W końcu liczy się efekt nie? Nie ważne czy będzie to efekt olśniewający czy przeciętny chodzi tylko o zrealizowanie założonych celów. Jeśli chcę otworzyć piwo i mam pod ręką otwieracz do piwa nie będę kombinował żeby wymyślić genialny sposób na otworzenie piwa. Liczy się to żeby się po prostu napić.

-- 13 mar 2015, 13:57 --

A dlaczego jedni ludzie są kreatywni a innych zabiła szkoła i nauczyciele? ;) To proste najbardziej kreatywne są osoby które mają wyjebane na innych. Srają na nauczycieli uczą się tego co sami uważają za przydatne. Sami eksperymentują (co nie oznacza ze nie uczą się też standardowych rozwiązań). To są ludzie którzy nie mają zmysłu stadnego chcą osiągać własne cele które sami sobie wymyślili.
Ale ja mądry jestem ;)

-- 13 mar 2015, 14:02 --

napisał bym jeszcze coś mądrego ale nic mi nie przychodzi do głowy;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
13 lut 2015, 12:56
Lokalizacja
piekło

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do