To, czego żałujemy w chwili śmierci

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

To, czego żałujemy w chwili śmierci

Avatar użytkownika
przez Artemizja 21 wrz 2014, 22:37
Zamieszczam poniżej tekst krótkiego artykułu, który dał mi do myślenia.
5 rzeczy, których ludzie żałują w chwili śmierci

1. Żałuję, że nie miałem śmiałości prowadzenia takiego życie, jakie uważałem za słuszne, a prowadziłem takie, jakie oczekiwali ode mnie inni.

- Tego ludzie żałują najczęściej. Gdy zdają sobie sprawę, że ich życie jest już prawie skończone, mogą łatwo dostrzec, jakich marzeń nie zrealizowali. Większość osób nie próbowała spełnić nawet połowy ze swych marzeń – mówi autorka listy cytowana przez portal chn24.pl.

2. Żałuję, że tak dużo pracowałem.

- Tego rodzaju uczucie wyrażał każdy pacjent płci męskiej, jakim się opiekowałam. Niektóre kobiety również wyrażały tego rodzaju żal. Jednak, ponieważ większość z nich należała do wcześniejszego pokolenia, nie zajmowały się one zarabianiem na rodzinę – komentuje pracownica hospicjum.

3. Żałuję, że nie miałem śmiałości, by wyrazić swoje uczucia.

- Wiele ludzi przygaszało swoje uczucia, żeby zachować określone relacje z ludźmi. Pojawienie się wielu chorób miało związek z doświadczanymi przez nich uczuciami goryczy i oburzenia – mówi kobieta i dodaje, że tłumiony stres jest najgorszym z możliwych uczuć.

4. Żałuję, że nie utrzymywałem relacji z przyjaciółmi.

- Często ludzie nie zdawali sobie sprawy, jaką korzyść czerpią z utrzymywania kontaktów ze swymi przyjaciółmi. Zrozumieli to dopiero, gdy zostało im kilka tygodni do końca życia – tłumaczy pracownica hospicjum.

5. Żałuję, że nie pozwoliłem sobie być szczęśliwym.

- Wiele ludzi z powodu lęku przed zmianami udawało przed innymi i przed samymi sobą, że byli zadowoleni ze swojego życia – tłumaczy opiekunka i dodaje, że tak naprawdę umierający ciągle bali się, że stracą to co mają.

tekst opracowany przez pielęgniarkę z niemieckiego hospicjum


A ja gdybym miała umrzeć dzisiaj, żałowałabym że tak mało tańczyłam….

źródło:nowapsychologia.com


Czy gdybyście mieli zakończyć życie dzisiaj, to czego byście żałowali? W tej chwili jest jeszcze czas na to, żeby przynajmniej spróbować zrealizować choć część rzeczy, która przyjdzie na myśl. Może warto się nad tym zastanowić?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

To, czego żałujemy w chwili śmierci

Avatar użytkownika
przez hooain 21 wrz 2014, 22:46
załowałabym 2 złote penerowi
ତ୍କୃ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2021
Dołączył(a)
10 sie 2011, 21:48

To, czego żałujemy w chwili śmierci

przez mala_milka 21 wrz 2014, 23:09
Ciekawy temat. W maju zmarł mój dziadek na raka. Jego choroba postępowała bardzo szybko. Najpierw on dowiedział się, że to zwykły naczyniak, potem, że jednak złośliwy, by ostatecznie dostać diagnozę, że guz jest nieoperowalny z powodu umiejscowienia w pobliżu aorty. Zlecono mu badania PET. Jechał 300 km, bo tyle miał do Warszawy, gdzie robione było badanie, by dowiedzieć się, że są już przerzuty. Tylko, że mój dziadek miał dość specyficzny charakter. On walczył do końca, nie poddawał się. Nikomu też nie mówił o tym jak bardzo dotknęła go choroba. Pod koniec kwietnia dotarły do nas informacje, od ciotki, której mąż jest lekarzem, że jego już nie można leczyć, tylko paliatywnie leczenie. Na poczatku maja wierzcie mi, samodzielnie jeszcze siedzial za kółkiem. Przyjechał do nas jakby nigdy nic, chociaż był już zmarnowany. Nie wiedzieć czemu nie odezwał się ani słowem, tylko spakował swoje rzeczy i oznajmił, że się wyprowadza do wujka. Był bardzo na nas nafochany. Zwymyślał moich rodziców, zwłaszcza mamę, która rozpłakała się, jak usłyszała jego telefoniczną rozmowę. Mojego taty, który jest jego synem też nigdy nie szanował. Dziadek prowadził firmę, oszukiwał ludzi niestety, tatę też troszkę oszukał na duże pieniądze, nie chciał dać wypłaty, płacić ubezpieczenia, no dosłownie nic... za to zawsze narzekał na brak pieniędzy, chociaż pozwalał sobie na ekskluzywne wyjazdy za granicę. Na jakiś czas przed śmiercią zadzwonił wujek, u którego postanowił zamieszkać na ostatnie dni swojego życia. Opisał sytuację... pojechaliśmy do niego... Ja byłam w szoku. te 2 tyg. przez które go nie widziałam tak masakrycznie go zmieniły. To już nie był taki cwaniak, który wszystkich miał gdzieś... Wyglądał jakby miał ze 20 lat więcej, chudy przerażająco... Rozpłakał się jak mnie zobaczył. Złapał za rękę i nie chciał puścić. Dziękował mi, że przyjechałam, że chciałam się z nim pożegnać, po tym jak mówił, że nie jestem już jego wnuczką. Przeprosił tatę, że nie płacił mu w pracy za nadgodziny i na czas. Zamurowało mnie... Ja tyle czasu się zbierałam, by tam pojechać, bo najbardziej obawiałam sie tego, że mnie wyrzuci, ze powie mi znów to samo, że nie jestem już jego wnuczką... ale jego już nie interesowaly nawet dawne spory, nic go nie interesowało. Chciał po prostu nas zobaczyć, żebyśmy do niego przyszli i przebaczyli sobie nawzajem. Byliśmy tam jescze raz, rozmawialiśmy już jak nigdy... o wszystkim - o studiach, o pracy, o planach na przyszłość, o moim chłopaku... Powiedział, że juz może umrzeć w spokoju, bo już relacje naprawił i uporządkował wszystko na tym swiecie. Tej samej nocy zmarł.
Myślę, że ludzie żałują czasem, że coś powiedzieli, coś zrobili, kogoś źle potraktowali. Przed śmiercią zaczyna się człowiek chyba zastanawiać nad całym swoim bytem i robi porządny rachunek sumienia, stąd wynikają wszelakie żale za grzechy... Poza tym człowiek staje się bardziej sentymentalny, uczuciowy i podatny na ludzką krzywdę. Natomiast w chwili gdy dowiaduje się o chorobie chyba rodzi się w nim gniew na cały świat i gdy skrywa gorzką tajemnicę o chorobie w sobie i patrzy jak życie kwitnie wokół, to jego złość wychodzi na jaw. Wtedy padają najcięższe słowa. Głównie z tego powodu nie chcialam widzieć dziadka. Był zły nie wiedzieć do końca o co na mnie. Do rodziców miał zawsze jakieś pretensje, ale nie do mnie. Za dużo powiedział i ja głupia wzięłam to do siebie... Dziś żałuję, żałuję, że tak długo czekałam z odwiedzinami. Ostatecznie jednak, mama mnie namowiła i dobrze, bo i mnie nękały by wyrzuty.
Offline
Posty
88
Dołączył(a)
28 sie 2014, 23:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

To, czego żałujemy w chwili śmierci

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 21 wrz 2014, 23:35
Już żałuję nr 3 i 5, a co dopiero w chwili śmierci. chociaż mam nadzieję, że do tego czasu wiele uda mi się zmienić. W końcu jeszcze trochę tych latek zostało.
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

To, czego żałujemy w chwili śmierci

Avatar użytkownika
przez monk.2000 21 wrz 2014, 23:39
mala_milka, fajny wpis.

Trochę zmusiło mnie to do zastanowienia. Sam często myślę o swoim życiu i robię jakby takie małe rachunki sumienia. Chociaż żyję, to patrzę na swoje życie z perspektywy śmierci. Wtedy zostanie dołożona ostatnia cegiełka i dzieło będzie skończone. Nie wiem czy będę wtedy czegoś żałował, bo żal do życia mam już teraz. Głównie o to, że nie jestem szczęśliwy, że czuję się jak trup za życia. Czasem się pocieszam, że to może jakiś dar, że już nie jestem tu potrzebny, że żyję dla formalności, bo gdzieś tam czeka na mnie właściwe, prawdziwe życie. Ale wiadomo jak to jest z takimi nadziejami, już nie jedna została rozwiana przez rzeczywistość.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

To, czego żałujemy w chwili śmierci

Avatar użytkownika
przez na_leśnik 22 wrz 2014, 00:17
Bardzo często myślę na temat śmierci i tego, czego będę żałował. Właściwie to trudno mi powiedzieć, czy jest to myślenie o wydarzeniu które dopiero nadejdzie czy które już się dzieje. To chyba zależy od stopnia nasilenia myśli samobójczych. Najbardziej żal mi tego, że nie zrealizowałem swoich marzeń o zajęciu się fotografią oraz w mniejszym stopniu tego, że nie przewędrowałem całego Głównego Szlaku Beskidzkiego tak jak zawsze marzyłem. Z jednej strony mam przeczucie, że już i gdy tych marzeń nie zrealizuję, z drugiej zagryzam zęby żeby nic sobie nie zrobić, jakoś wytrzymać, bo to daje jakąś nikłą nadzieję że może kiedyś uda mi się stanąć na nogi o własnych siłach i zamienić marzenia na cele. Póki co niestety pozostaje takie półtrwanie w bezpiecznym miejscu. Bezpiecznym ale też obezwładniającym.
"Każdy, kto kiedykolwiek zbudował jakieś nowe niebo, znajdował moc do tego dopiero we własnym piekle."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8597
Dołączył(a)
25 lut 2013, 21:37
Lokalizacja
Sterta walizek...

To, czego żałujemy w chwili śmierci

Avatar użytkownika
przez Łapa 22 wrz 2014, 16:42
Kiedyś czytałem ten tekst, ale mimo wszystko wydaje mi się, że może być on bardzo ciekawym przyczynkiem do dyskusji. 1,4,5 raczej nie będę żałował, zobaczymy czy będę żałował tego, że tak dużo pracowałem, natomiast na pewno będę żałował, że "nie miałem śmiałości, by wyrazić swoje uczucia." To będzie ciekawe, stać u kresu swojego życia i móc mu się przyjrzeć, podsumowując je i mówiąc czego się żałuje. Na pewno będę też żałował tego, że zachorowałem, chyba, że mnie jakaś terapia z tego wyleczy.
ObrazekObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1253
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 23:55
Lokalizacja
Warszawa

To, czego żałujemy w chwili śmierci

przez monooso 22 wrz 2014, 18:04
Ja żałowałbym tego, że nie umiałem żyć. Żałowałbym tego, że nie dałem sobie rady, że okoliczności, które zastałem i które złożyły się na moja sytuację przerosły mnie. Żałowałbym tego, że nie miałem wystarczająco dużych jaj aby wyjść z tej klatki wstydu i ograniczeń. Żałowałbym tego, że nie podołałem.
monooso
Offline

To, czego żałujemy w chwili śmierci

Avatar użytkownika
przez Arhol 22 wrz 2014, 23:08
Zapewne na dziś żałowałbym nr 1,3 i 5.
To tak w skrócie,nie chcę mi się tu rozpisywać i rozkminiać czegoś,na co mógłbym i poświęcić godziny a i tak by nic z tego nie wynikło.
Osobiście jednak,być może naiwnie liczę,że los da mi nagłą śmierć,taką,która pozwoli uniknąć tego jakże smutnego i ostatniego "rozkminiania".
"Co,dlaczego i mogło być tak a nie tak" itd.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32441
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

To, czego żałujemy w chwili śmierci

Avatar użytkownika
przez mark123 22 wrz 2014, 23:15
Być może żałowałbym 3 i 5.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10124
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

To, czego żałujemy w chwili śmierci

przez inbvo 22 wrz 2014, 23:24
Artemizja napisał(a):Czy gdybyście mieli zakończyć życie dzisiaj, to czego byście żałowali? W tej chwili jest jeszcze czas na to, żeby przynajmniej spróbować zrealizować choć część rzeczy, która przyjdzie na myśl. Może warto się nad tym zastanowić?
gdybym miał teraz odejść...pomijam kwestie typu lęk samozachowawczy przed śmiercią...

zapewne bym się cieszył że to koniec... że uciekam stąd przed tym na co muszę patrzyć, z czym się zmagać...
gdyby mnie nie dopadł lęk egzystencjalny pomyślałbym: teraz mogę mieć was wszystkich w dupie....

niech mi na koniec zagrają:

"nowa filozofia wolności słowa: myśl jak my albo Ci najebiemy"
>> https://www.youtube.com/watch?v=9Z9Fj4wU5t0 <<
Offline
Posty
2213
Dołączył(a)
10 maja 2012, 22:57

To, czego żałujemy w chwili śmierci

Avatar użytkownika
przez Psychoanalepsja_SS 23 wrz 2014, 21:48
Żałowałbym, że muszę umrzeć. Wieczna nieegzystencja - to takie nierealne. Zanik świadomości, koniec mojej osoby, to przerażające.
Inne żale - to się jeszcze okaże.
Posty
1406
Dołączył(a)
16 mar 2014, 19:38
Lokalizacja
Warszawa

To, czego żałujemy w chwili śmierci

Avatar użytkownika
przez kupmitrumne 23 wrz 2014, 21:58
Że nie wykorzystalam swoje życia w 100%





nie zaliczylam króla chuci :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10281
Dołączył(a)
13 sie 2013, 12:34

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do