Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

Avatar użytkownika
przez bittersweet 12 kwi 2015, 19:32
carlosbueno, ja tam dopiero po 30-stce spotkałam najfajniejszych ludzi, teraz jestem 10 lat starsza i dopiero zaczynam sie rozkrecać :mrgreen:
Zreszta jako facet to wgl nie masz powodów do narzekań, mezczyzna nie musi wyglądac na 25 lat żeby sie podobac.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

Avatar użytkownika
przez siostrawiatru 12 kwi 2015, 19:32
carlosbueno napisał(a):siostrawiatru, ciągle się o coś obwiniasz, że nie jesteś dostatecznie dobra itd, trzeba wyluzować, zresztą co ja gadam sam nic lepszy nie jestem a samobiczowanie to moja pasja.

Chociaż mnie rozbawiłeś:) Dziękuję.
Niestety chyba mamy podobnie.
“Ja… ja naprawdę w tej chwili nie bardzo wiem, kim jestem, proszę pana. Mogłabym powiedzieć, kim byłam dziś rano, ale od tego czasu musiałam się już zmienić wiele razy.”
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3196
Dołączył(a)
03 paź 2012, 14:00
Lokalizacja
Druga strona lustra

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

Avatar użytkownika
przez na_leśnik 12 kwi 2015, 19:34
Nie jestem pogodzony z tym, że kiedyś umrę. Ale póki co takie "pogodzenie" jest mi zupełnie niepotrzebne. Żeby wygrzebać się z aktualnej, kiepskiej sytuacji życiowej staram się raczej pogodzić ze swoją przeszłością i aktualnymi brakami. Na obłaskawianie kostuchy jeszcze przyjdzie czas.
"Każdy, kto kiedykolwiek zbudował jakieś nowe niebo, znajdował moc do tego dopiero we własnym piekle."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8597
Dołączył(a)
25 lut 2013, 21:37
Lokalizacja
Sterta walizek...

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

Avatar użytkownika
przez siostrawiatru 12 kwi 2015, 19:35
bittersweet napisał(a):Zreszta jako facet to wgl nie masz powodów do narzekań, mezczyzna nie musi wyglądac na 25 lat żeby sie podobac.

Popieram w stu procentach:)
“Ja… ja naprawdę w tej chwili nie bardzo wiem, kim jestem, proszę pana. Mogłabym powiedzieć, kim byłam dziś rano, ale od tego czasu musiałam się już zmienić wiele razy.”
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3196
Dołączył(a)
03 paź 2012, 14:00
Lokalizacja
Druga strona lustra

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 12 kwi 2015, 19:36
bittersweet napisał(a):carlosbueno, ja tam dopiero po 30-stce spotkałam najfajniejszych ludzi, teraz jestem 10 lat starsza i dopiero zaczynam sie rozkrecać :mrgreen:
Zreszta jako facet to wgl nie masz powodów do narzekań, mezczyzna nie musi wyglądac na 25 lat żeby sie podobac.

Ty nawet po 40-ce jesteś niezła laska :mrgreen: Ja tez po 30-ce spotkałem fajnych ludzi ale chyba tylko dzięki forum.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17052
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

Avatar użytkownika
przez Rebelia 12 kwi 2015, 19:37
Śmierć ok - pogodzona. Ale tak połowicznie można rzec, bo trochę mnie ściska, kiedy myślę, że mogłabym umrzeć, kiedy zacznie się robić naprawdę "fajnie" - kiedy wyjdę już na prostą.
na_leśnik, ważne, że nie czujesz ekscytacji na myśl o ewentualnej podróży na tamten świat. ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

Avatar użytkownika
przez na_leśnik 12 kwi 2015, 19:38
Rebelia, ekscytacja tego typu biletami w jedną stronę na szczęście mnie opuściła. Oby na stałe ;) .
"Każdy, kto kiedykolwiek zbudował jakieś nowe niebo, znajdował moc do tego dopiero we własnym piekle."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8597
Dołączył(a)
25 lut 2013, 21:37
Lokalizacja
Sterta walizek...

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

Avatar użytkownika
przez Kontrast 12 kwi 2015, 19:39
siostrawiatru, No ja też czasami popadam w melancholie i nie wiedzieć czemu wierzę, ze uratuję mnie miłość. Terapeutycznie wniosek jest taki, że nie ma sie prawa to udać, ale może to będzie jakiś ewenement i dostane życiowy wiatr w żagle, odzyskam życiowe groove i będę się cieszył jak pierdolnięty ze słoneczka:P
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3551
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 12 kwi 2015, 19:41
No ja też czasami popadam w melancholie i nie wiedzieć czemu wierzę, ze uratuję mnie miłość.
Ja tak miałem przez większość dorosłego życia, teraz rzadziej tak myślę ale czasem nadal.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17052
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

Avatar użytkownika
przez maja_naga 12 kwi 2015, 19:48
carlosbueno napisał(a):
No ja też czasami popadam w melancholie i nie wiedzieć czemu wierzę, ze uratuję mnie miłość.
Ja tak miałem przez większość dorosłego życia, teraz rzadziej tak myślę ale czasem nadal.

Ta myśl też jest mi dobrze znana, ale staram się jakoś inaczej sobie radzić, co na razie wychodzi mi kiepsko
Avatar użytkownika
Offline
Posty
71
Dołączył(a)
20 mar 2015, 22:15
Lokalizacja
Warszawa

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

Avatar użytkownika
przez siostrawiatru 12 kwi 2015, 19:50
Kontrast napisał(a):siostrawiatru, No ja też czasami popadam w melancholie i nie wiedzieć czemu wierzę, ze uratuję mnie miłość. Terapeutycznie wniosek jest taki, że nie ma sie prawa to udać, ale może to będzie jakiś ewenement i dostane życiowy wiatr w żagle, odzyskam życiowe groove i będę się cieszył jak pierdolnięty ze słoneczka:P

Życzę Ci z całych sił tego życiowego wiatru w żagle i szczęścia tylko może nie jak pierdolnięty ;)
W moim przypadku to nie chodzi tylko o miłość. O taką moją całość: miłość, normalna rodzina, spełnienie jeśli chodzi o pracę no i realizowanie pasji oczywiście. Niby nie boję się śmierci, miałam dwie próby S a nadal żyję. Doszłam do wniosku więc, że tak naprawdę chcę żyć tylko nie wiedzieć czemu nie robię nic żeby to życie wyglądało tak jak tego chcę. Wiadomo koszmarne dzieciństwo, traumy, przemoc itd., ale przecież ludzie gorsze rzeczy przeżyli i są szczęśliwi. Żyją tak jak chcą. Tylko ja jakoś nie potrafię.
“Ja… ja naprawdę w tej chwili nie bardzo wiem, kim jestem, proszę pana. Mogłabym powiedzieć, kim byłam dziś rano, ale od tego czasu musiałam się już zmienić wiele razy.”
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3196
Dołączył(a)
03 paź 2012, 14:00
Lokalizacja
Druga strona lustra

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

Avatar użytkownika
przez Kontrast 12 kwi 2015, 19:59
siostrawiatru, No właśnie człowiek ma zjebany cały ten pierdolnik który odpowiada za to, że innym wychodzi to normalnie/naturalnie a tu przyciąga się same nieszczęścia, nie raz samemu komplikując, nadmiernie myśląc, skupiając sie na negatywach i nie istotnych szczegółach.
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3551
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

Avatar użytkownika
przez siostrawiatru 12 kwi 2015, 20:12
Kontrast napisał(a):siostrawiatru, No właśnie człowiek ma zjebany cały ten pierdolnik który odpowiada za to, że innym wychodzi to normalnie/naturalnie a tu przyciąga się same nieszczęścia, nie raz samemu komplikując, nadmiernie myśląc, skupiając sie na negatywach i nie istotnych szczegółach.

Niestety trafiłeś w sedno. Jak ja mam mieć normalne, dobre życie jak ja na okrągło kręcę jakieś niewyobrażalnie idiotycznie-negatywno-pesymistyczne filmy w swojej głowie. Ciągle tylko miliony złych mysli przelatuje mi przez umysł a przecież dobre sytuacje w życiu też się zdarzają. Najgorsze jest to, że przesłaniają je całkowicie te nienormalne i złe a co gorsza mam na to jakiś wpływ, ale nic z tym nie robię. Uwiera mnie to niesamowicie.
“Ja… ja naprawdę w tej chwili nie bardzo wiem, kim jestem, proszę pana. Mogłabym powiedzieć, kim byłam dziś rano, ale od tego czasu musiałam się już zmienić wiele razy.”
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3196
Dołączył(a)
03 paź 2012, 14:00
Lokalizacja
Druga strona lustra

Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 12 kwi 2015, 20:15
Niestety trafiłeś w sedno. Jak ja mam mieć normalne, dobre życie jak ja na okrągło kręcę jakieś niewyobrażalnie idiotycznie-negatywno-pesymistyczne filmy w swojej głowie.
też se to wkręcam, a jak patrze na wielu innych ludzi to oni tez niekonieczne takie wspaniałe życie mają, typu partner alkoholik, bieda, długi itp niby nie mam najgorzej ale mój defetyzm przesłania mi wszystko.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17052
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do