Jak dochodzicie do prawdy?

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Jak dochodzicie do prawdy?

przez torres 24 cze 2014, 02:53
Chyba Tobie trudno pojąć to co napisałem i jeszcze obrażasz bo denerwujesz się tym, że ktoś obalił zdanie, które napisałeś. Przeczytaj jeszcze raz to co napisałem bo jak widzę to u Ciebie czytanie ze zrozumieniem ostro szwankuje.
Offline
Posty
643
Dołączył(a)
20 sie 2013, 19:21

Jak dochodzicie do prawdy?

przez Inga_beta 24 cze 2014, 09:39
Ja dochodzę do prawdy poprzez odkrywanie na psychoterapii prawdy o sobie, o przyczynach dlaczego taka jestem, o wpływie otoczenia na to jaka jestem, o tym jaki jest i był stosunek ludzi do mnie i jak to na mnie wpłynęło.
Przez to wszystko oraz przez czytanie wartościowych książek coraz bardziej poznaję prawdę o rzeczywistości. I z każdymi nowymi odkryciami wydaje mi się że już znam prawdę, a okazuje się że to była tylko kolejna warstwa a pod nią kryje się kolejna prawda i ja znów muszę zmieniać swoje poglądy i przekonania.
To jaką prawdę się widzi zależy od stopnia świadomośći.

W tej chwili uświadamam sobie prawdę o tym jak bardzo kościół mi zrył bańkę w dzieciństwie i jak jeszcze długo będę się musiała pozbywać tych wszystkich wierzeń, bo one tkwią głeboko we mnie chociaż to nie są moje prawdziwe wierzenia tylko wepchnięte mi na siłę.
Głebokie poczucie winy za moje grzechy, za to że to ja ukrzyżowałam Jezusa moimi grzechami jako małe dziecko:
Czy taka jest prawda że Jezus cierpiał na krzyżu za to że ja nie kochałam mamusi i tatusia? A mamusia i tatuś najbardziej by chcieli żebym umarła bo wtedy mieliby święty spokój.
Cytat z książeczki do modlitwy dla 8 letniego dziecka
" A gdy w końcu przyprowadzili Cię na górę, wtedy położyli krzyż na ziemię a Ciebie przybili do nieo gwoździami i podniesli do góry. I tak męczyłeś się przybity 3 godziny, mówiąc- Boże przebacz grzech ludziom.
I umarłeś, głowka Ci zwisła, biedna, martwa. A wszystko to za moje grzechy i żebym nie poszła do piekła. To za grzechy ludzi niedobrych i dzieci niedobrych. A ja grzeszę Jezu dalej i nic o to nie dbam."


I dalej kilka stron tego samego.
Czy to jest prawda? Czy mam wierzyć w taką prawdę? Czy dalej mam się czuć winna i zła za to że grzeszyłam i Jezus przeze mnie musiał przeżywac najgorsze cierpienia? Jak mam się uwolnić od tamego poczucia winy i lęku że pójdę do piekła?

-- 24 cze 2014, 08:50 --

Prawda ma uzdrawiające działanie i po tym najlepiej poznawać czy coś jest prawdziwe.

-- 24 cze 2014, 08:58 --

Na dzisiejszej terapii mam zamiar uwalniać się od tych prawd wprowadzonych mi przez kościół. Czuję się grzesznym dzieckiem, niegodnym miłośći Boga i niegodnym niczego dobrego.
Bo Jezus tak bardzo przeze mnie cierpiał a ja nic nie robiłam aby mu pomóc, nadal grzeszyłam.

-- 24 cze 2014, 11:18 --

Jak dziecko ma uwierzyć że Jezus je kocha, jeżeli wielokrotnie się mu powtarza że ono ukrzyżowało Jezusa swoimi grzechami. Jak mogę uwierzyć że kocha mnie ten którego zabiłam i wobec którego czuję się tak winna?

-- 24 cze 2014, 11:26 --

Prawda psychologiczna jest taka że nie można jednocześnie czuć się winnym i kochanym.
Więc jaki jest cel kościoła aby wpędzać w poczucie winy swoich wyznawców?
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Jak dochodzicie do prawdy?

Avatar użytkownika
przez refren 25 cze 2014, 17:41
torres napisał(a):Chrzest powoduje, że człowiek od dziecka ma wtłaczane do głowy pewne "prawdy", na podstawie których potem układa sobie świat.

Chrzest tego nie powoduje. Jest tylko polaniem dziecka wodą, chyba że się wierzy, że jest czymś więcej - ale wtedy też oczywista się staje jego konieczność, więc zakładam, że nie wierzysz. Chrzest nie jest wtłoczeniem do głowy niemowlaka żadnej prawdy. Wychowanie katolickie bierze się stąd, że rodzice chcą tak wychować, a nie z faktu chrztu. Zarówno chrzest jak i wychowanie katolickie jest wynikiem wiary rodziców. Chrzest nie jest żadną przyczyną. Można (niestety) ochrzcić dziecko i nie wychowywać po katolicku.

torres napisał(a):
refren napisał(a):że pragnienie miłości zniewala.


Mnie zniewala. Bez tego życie nie ma sensu a z tym też nie ma bo skoro to sens życia to nie można dopuścić do straty tego sensu.

Dobrze, że napisałeś "mnie". Pragnienie, żeby z kimś być, nie powinno być jedynym sensem życia, a według mnie w ogóle nie powinno być sensem życia, bo to jest właśnie pragnienie, chęć, pożądanie - u źródła jest egocentryczne.Jeśli zniewala, to coś jest nie tak.

torres napisał(a):Nie rozumiem. Opisałaś właśnie pragnienie miłości

Opisałam uzależnienie od kogoś.

torres napisał(a): Pada więc zdanie, że Bóg wie wszystko więc bierze pod uwagę wszystkie czynniki. Tylko, że gdyby brał je pod uwagę to każdy musiałby trafić do nieba lub dostać na kolejne szanse więc życie ziemskie nie miałoby sensu.
refren napisał(a):To znaczy Ty sam jesteś w stanie wziąć pod uwagę wszystkie czynniki, skoro tak to oceniłeś?


Oceniłem, że Bóg jest w stanie wziąć wszystkie czynniki a nie, że ja jestem w stanie ;)

Ale piszesz, że gdyby Bóg wziął pod uwagę wszystkie czynniki, to wszyscy poszliby do nieba, więc wiesz z góry co by Bóg uczynił, ale przecież sam nie jesteś w stanie ocenić tych wszystkich czynników, czyż nie?

torres napisał(a): Mi się do dzisiaj nie udało pozbyć strachu przed Bogiem i myśleniem, że jest on zły.

Strach nie rozjaśnia umysłu, kiedy się szuka prawdy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3284
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jak dochodzicie do prawdy?

przez beladin 02 lip 2014, 13:59
Do prawdy nie trzeba dochodzić czy szukać jej potwierdzenia. W prawdę się wierzy bezwzględnie.

Inga_beta, Weź przykład z Jezusa i uznaj to w co na prawdę wierzysz jako jedyną prawdę.
beladin
Offline

Jak dochodzicie do prawdy?

Avatar użytkownika
przez mark123 10 lip 2014, 21:18
Depakiniarz napisał(a): Pytanie tylko, która religia jest właściwa.

Raczej żadna
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10130
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Jak dochodzicie do prawdy?

przez torres 11 lip 2014, 16:22
Inga_beta,

Prawda psychologiczna jest taka że nie można jednocześnie czuć się winnym i kochanym.
Więc jaki jest cel kościoła aby wpędzać w poczucie winy swoich wyznawców?


No ale to nie jest prawda tylko "prawda" bo ja się czuję winny i kochany bo miłość jest bezwarunkowa a winny jest każdy bo każdy popełnia błędy.

Nie ma nawet dowodu na to, że istnieją inni ludzie poza mną (ze swojego pkt widzenia kazdy może stwierdzić jedynie to). Może umarłem dawno temu i teraz mi się to wszystko tylko wydaje bo świadomość jest nieśmiertelna? Skąd się pojawiają myśli w naszej głowie? Wszystko jest automatyzmem i nie mamy na nic wpływu mimo posiadania wolnej woli. Mogę podjąć dowolną decyzję ale jest ona uwarunkowana tym, że jakas myśl automatycznie pojawiła mi się w głowie i ja automatycznie poczułem, że powinienem tak zrobić a nie inaczej. Potem ktoś widzi moje zachowanie i ono automatycznie kojarzy mu się z podobnym zachowaniem w przeszłości kogoś innego i na tej podstawie ktoś mnie polubił albo poczuł niechęć. I tak wszystko można tłumaczyć.

Może świadomość we wszechświecie jest tylko jedna? A inni ludzie to ta sama świadomość z innego czasu i wszystko przecina się w punkcie, który nazywamy tu i teraz. Czy prawdą jest reinkarnacja i karma a może co innego? Na jakiej zasadzie działają wróżki i tarot? Dlaczego mam jakieś upodobania, na które nie mam wpływu i mogą być one dobre lub złe, prawidłowe lub nie i u mnie zawsze są złe i zjebane przez co żyjąc jak lubię będę postępował źle a żyjąc przymusowo tak żeby było dobrze również będzie to złe. Tak można w nieskończoność i o wszystkim. To, że coś widzimy to nie znaczy, że obserwujemy to prawidłowo. Może przyjdzie taki Kopernik i powie, że Ziemia nie jest płaska i krąży wokół Słońca a może nie i rzeczywiście podstawowe odruchowe myślenie często jest prawidłowe? Ale jak to teraz ocenić i na jakiej podstawie podejmować decyzje?

refren,
to po co ten chrzest skoro nic nie zmienia? Wg okultystycznych teorii ma to duże znaczenie więc na wszelki wypadek lepiej unikać chrztu. A jeśli te teorie to nieprawda to wiara również więc zdrowo jest być ateistą :P

Dobrze, że napisałeś "mnie". Pragnienie, żeby z kimś być, nie powinno być jedynym sensem życia, a według mnie w ogóle nie powinno być sensem życia, bo to jest właśnie pragnienie, chęć, pożądanie - u źródła jest egocentryczne.Jeśli zniewala, to coś jest nie tak.


Brniesz w jakiś ślepy zaułek logiki. Nie ma czegoś takiego jak powinno lub nie powinno, po prostu tak jest. U źródła egocentryczne - znajdź mi coś co takie nie jest. Jak już to właśnie pragnienie miłości jest najmniej egocentrycznym ze wszystkich podobnie jak wolontariat i ogólnie pomoc innym. Te opierają się na tym, że chce się coś komuś dawać więc nie są egocentryczne ale oczywiście KAŻDE działanie ma w sobie coś z egocentryzmu bo chcemy żebyśmy to właśnie my pomagali albo kochali. Inaczej się NIE DA więc mogą to być jakieś religijne mrzonki. Jezus jak umierał za ludzi to też miał w tym swój interes bo fatalnie by się czuł na sumieniu gdyby zamiast tego poszedł na melanż i zrezygnował ze śmierci na krzyżu dla własnego komfortu. Bóg też pomagając ludziom robi to w swoim interesie. Nie da się zlikwidować swojego interesu a jeśli ktoś to zrobi to doprowadzi tym samym do depersonalizacji więc nic dobrego z tego nie wyniknie. Wierzyłem w takie pierdoły ale to jest logicznie sprzeczne - eliminując swoje pragnienia i swój interes umrzesz duchowo.
Opisałam uzależnienie od kogoś.

Zawsze uzależniamy się od ludzi, których kochamy. Nie da się inaczej bo wtedy nie można mówić o miłości. Miłość składa się między innymi z pożądania i przywiązania a poza tym sama w sobie jest bezwarunkowa.

Ale piszesz, że gdyby Bóg wziął pod uwagę wszystkie czynniki, to wszyscy poszliby do nieba, więc wiesz z góry co by Bóg uczynił, ale przecież sam nie jesteś w stanie ocenić tych wszystkich czynników, czyż nie?


To jest oczywiste, że by tak uczynił bo skoro ja to widzę, że każdy zły uczynek bierze się z nieświadomości i złego wychowania to Bóg tym bardziej widzi jeszcze więcej i nie może oceniać "wybaczcie im bo nie wiedzą co czynią" - i wszystko jasne, więcej analizować tego zdania nie trzeba.

Strach nie rozjaśnia umysłu, kiedy się szuka prawdy...


Szukanie prawdy przez pryzmat patrzenia na to co jest pozytywne to też nie szukanie prawdy tylko optymistycznej wersji, a przez strach patrzymy na pesymistyczną. A gdzie w tym prawda? beladin,
Do prawdy nie trzeba dochodzić czy szukać jej potwierdzenia. W prawdę się wierzy bezwzględnie.

Wierzy? Jak wierzysz to nie wiesz więc nie mówisz o prawdzie tylko o wierze. Do prawdy nie da się dojść :)
Offline
Posty
643
Dołączył(a)
20 sie 2013, 19:21

Jak dochodzicie do prawdy?

przez Doberman 11 lip 2014, 16:25
mark123 napisał(a):
Depakiniarz napisał(a): Pytanie tylko, która religia jest właściwa.

Raczej żadna

"Religia jest tworem śmiertelników czyli już u podstaw jest skazana na omylność"
Doberman
Offline

Jak dochodzicie do prawdy?

przez abrakadabra xx 11 lip 2014, 17:26
Życie nie ma żadnego celu, nie istnieje "po coś". W wyjątkowym przypadku wszechświat może zrozumieć sam siebie ale to nie będzie jego celem, po prostu tak się stanie a może już się stało, może tylko z mojego ludzkiego punktu widzenia to jest takie trudne, może ogólne zrozumienie jest rzeczą normalną tylko my tego nie pojmujemy. Jeżeli ludzkość byłaby pierwszym tworem wszechświata dzięki któremu zrozumiał sam siebie byłoby to niesamowite.
abrakadabra xx
Offline

Jak dochodzicie do prawdy?

przez torres 14 lip 2014, 21:49
Najgorsze jest to, że już nie potrafię mieć swojego zdania na żaden temat. Na wszystko zawsze można znaleźć kontrargumenty i niczego nie można być pewnym. Sensu nie ma a jednak tu jesteśmy pomimo, że wiele osób pewnie wolałaby nigdy się nie urodzić i nie mieć tej świadomości. A bez niej człowiek stara się do niej dochodzić.
Offline
Posty
643
Dołączył(a)
20 sie 2013, 19:21

Jak dochodzicie do prawdy?

przez abrakadabra xx 14 lip 2014, 22:46
torres, dzięki takim rozważaniom zaszliśmy tak daleko (jako ludzie) a co wrażliwsi skończyli z chorobą psychiczną.
abrakadabra xx
Offline

Jak dochodzicie do prawdy?

przez torres 15 lip 2014, 09:45
Taa albo dali sobie wmówić chorobę jakiemuś zdebilałemu psychiatrze :) Pewnych rzeczy nikt nie wytłumaczy a wmówienie choroby psychicznej to lenistwo umysłowe. Psychiatra to zdrowemu znajdzie 10 chorób a jak ktoś naprawdę ma problem to /cenzura/ pomoże. I jeszcze zapisze trujące leki, które rozpierdalają mózg i organizm - dla "dobra" pacjenta, żeby "wyleczyć" :) Pewnie każdy filozof i geniusz z definicji ma schizofrenię albo paranoje i mówi niezrozumiałe rzeczy (z pkt widzenia kretyna psychiatry, który wybrał taki zawód bo sam jest debilem) :)
Offline
Posty
643
Dołączył(a)
20 sie 2013, 19:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do