Wyobrażenia a rzeczywistość

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Wyobrażenia a rzeczywistość

Avatar użytkownika
przez Artemizja 14 kwi 2014, 11:08
Zastanawiam się, czy Wam również zdarzyło się czegoś obawiać, przeżywać, bać się i wyobrażać najgorsze scenariusze, a w konfrontacji z rzeczywistością przekonać się, jak bardzo wyobrażenia były przerysowane? Czy coś Was to nauczyło? Między tym, co sobie wyobrażamy, a tym, co przynosi rzeczywistość jest zasadnicza różnica. Czy potraficie uwzględnić to, że pewne rzeczy nie muszą odpowiadać Waszym wyobrażeniom i przede wszystkim - nie muszą być straszne?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44134
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Wyobrażenia a rzeczywistość

Avatar użytkownika
przez Arhol 14 kwi 2014, 11:57
I tak i nie,wielokrotnie coś mi się wydawało niemożliwym,Mount Everestem,czymś nie do pokonania i przeskoczenia,jednak gdy już doszło do "starcia" w praktyce,okazywało się że nie taki dioboł,jego dupa i widły straszne,mimo wszystko jednak,choćby nie wiem ile razy schemat się sprawdził,tak coś nowego do zrobienia często wydaje się największym złem,murem chińskim i everestem.
Głupiego strachu,irracjonalnych scenariuszy i czarnowidztwa,wyzbyć się nie mogę :mrgreen: .
Tłumaczę sobie to tak,że lepiej spodziewać się najgorszego,będzie mniejsze rozczarowanie :mrgreen:
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32445
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Wyobrażenia a rzeczywistość

Avatar użytkownika
przez na_leśnik 14 kwi 2014, 12:13
Niestety ja ciągle uczę się tego uwzględniania rozbieżności między światem rzeczywistym a jego wyobrażeniową wersją. Czy czegoś mnie to nauczyło? Owszem. Ale dało mi to tylko "wiedzę" na temat różnic między tym jak świat postrzegam a jaki jest rzeczywiście. Niestety ta wiedza (prawie z resztą jak wszystko czego się uczę) trafia po prostu do szufladki z etykietką "percepcja homo sapiens" gdzieś w głowie, koło innych ciekawostek epistemologicznych. Nauczyć się czegoś w sensie - poznać i potraktować jako fakt, to jest niestety zupełnie co innego niż - zrozumieć, zinternalizować, zacząć brać pod uwagę.

Na ten moment wychodzi mi to nieco lepiej, ale jestem na lekach i wiem, że gdybym z nich zrezygnował, łepetyna znów zostałaby zalana falą czarnowidztwa. Zobaczymy jak to będzie wyglądać po terapii grupowej.
"Każdy, kto kiedykolwiek zbudował jakieś nowe niebo, znajdował moc do tego dopiero we własnym piekle."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8622
Dołączył(a)
25 lut 2013, 21:37
Lokalizacja
Sterta walizek...

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wyobrażenia a rzeczywistość

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 19 kwi 2014, 11:27
Artemizja napisał(a):Zastanawiam się, czy Wam również zdarzyło się czegoś obawiać, przeżywać, bać się i wyobrażać najgorsze scenariusze, a w konfrontacji z rzeczywistością przekonać się, jak bardzo wyobrażenia były przerysowane? Czy coś Was to nauczyło? Między tym, co sobie wyobrażamy, a tym, co przynosi rzeczywistość jest zasadnicza różnica. Czy potraficie uwzględnić to, że pewne rzeczy nie muszą odpowiadać Waszym wyobrażeniom i przede wszystkim - nie muszą być straszne?


Mi często to się zdarzało np w dalekiej przeszłości dotyczyło to szkoły, egzaminów które okazały się dużo prostsze niż wcześniej myślałem i później miałem sobie za złe że tak się stresowałem niepotrzebnie. To samo dotyczy np wizyt w urzędach, które przed kosztowały mnie ogromne stresy a na miejscu się nie takie straszne okazały. Podobnie miałem np z niektórymi pracami np ta obecną snułem różne czarne scenariusze łącznie z samobójstwem, oczywiście wiele nieprzespanych nocy i utrata apetytu a wszystko to okazało się nie takie straszne.

Ale np zdarzała mi się sytuacja odwrotna że jakoś wybitnie się nie stresowałem, ba miałem nadzieję na to że będzie o.k a okazywało się tragicznie, tak było np gdy jechałem do pracy do Holandii a wcześniej Niemiec, rzeczywistość okazała się gorsza niż w wyobrażeniach i kosztowało mnie to straszną traumę, jedyne o czym tam myślałem to samobójstwo, ucieczka i ciągle myślałem jak mogłem być tak naiwny i tu przyjechać. Dlatego bezpieczniejsze jest zakładanie najgorszych rzeczy, wtedy co najwyżej mile się rozczarowujemy, choć wiem że z punktu widzenia psychologii to dobre nie jest.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17065
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Wyobrażenia a rzeczywistość

przez Maggda92 19 kwi 2014, 12:15
Artemizja, Prawie zawsze wyobrażam sobie, że mnie spotka co najgorsze. Jestem zazwyczaj negatywnie do wszystkiego nastawiona, czasami rzeczywiście okazuje się,że nie było tak źle ale niczego mnie to nie uczy bo przy kolejnej sytuacji znowu jest to samo i nie potrafię tego ani kontrolować ani sobie jakoś przetłumaczyć, że nie będzie tak źle.
Maggda92
Offline

Wyobrażenia a rzeczywistość

Avatar użytkownika
przez mark123 19 kwi 2014, 13:20
Zawsze wyobrażałem sobie bardzo czarne scenariusze w stresujących sytuacjach; ale czasem się okazywało potem, że nie było megaźle; albo czasem, że w ogóle nie było źle.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10131
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Wyobrażenia a rzeczywistość

Avatar użytkownika
przez Artemizja 06 lip 2014, 12:18
Maggda92, i co Ci daje takie podejście? Mniejsze rozczarowanie na wypadek, gdyby ten najgorszy scenariusz się sprawdził? Generujesz w ten sposób samej sobie bardzo dużą dawkę stresu...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44134
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Wyobrażenia a rzeczywistość

Avatar użytkownika
przez Carlsberg 06 lip 2014, 13:23
Ciekawy temat, muszę go też poruszyć na terapii bo już dawno o tym nie rozmawiałem z psycho. A nie macie np tak, że coś was zaczyna stresować, np jakaś rozmowa, jakieś wydarzenie, cokolwiek. Odczuwacie stres i wtedy myślicie sobie: a co mi tam, najwyżej się nie uda, mam to gdzieś... i wtedy zamiast ulgi odczuwacie coś w rodzaju zawodu - można powiedzieć pustki, że jeśli tak do tego podchodzicie to to nie jest w ogóle warte zachodu, nic nie warte, a za tym idą następne negatywne emocje, brak entuzjazmu, lęk. Ma ktoś tak?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
292
Dołączył(a)
03 lut 2012, 18:51

Wyobrażenia a rzeczywistość

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 06 lip 2014, 13:34
U mnie też raczej nie jest różowo.Ostatnio miałem,czarne myśli że ktoś mnie pobiję w drodze do marketu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16576
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Wyobrażenia a rzeczywistość

Avatar użytkownika
przez Artemizja 19 lip 2014, 11:02
Carlsberg, nie. Przynajmniej u mnie tak nie jest. Nie rozróżniam tego na czym mi zależy po stresie, czy też jego poziomie. U mnie stres pojawia się nawet, gdy niespecjalnie mi na czymś zależy. Przekonywanie samej siebie, że mało mnie coś interesuje i jeśli się nie uda, to trudno, też nie działa. Może dlatego, że przyjmuję zasadę, że cokolwiek by się nie stało, to świat się nie zawali. Nie udało się tym razem, to może uda się następnym. Nie ma przy tym żadnych negatywnych emocji, pustki, czy zawodu. Zawód odczuwam jedynie, kiedy w grę wchodzi interakcja z drugim człowiekiem polegająca na daniu przez niego pewnego rodzaju obietnicy, zobowiązania i późniejszemu wycofaniu się z tego. To budzi we mnie zawód, złość, rozczarowania, smutek i masę innych ciężkich do przetrawienia emocji. Nienawidzę czegoś takiego i wychodzę z założenia, że jeśli coś się mówi, to wypadałoby wywiązywać się z tego, a nie rzucać słowa na wiatr. No, ale to już inna para kaloszy ;)
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44134
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do