Dorosle Dzieci Toksycznych Rodziców

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Dorosle Dzieci Toksycznych Rodziców

Avatar użytkownika
przez Candy14 24 lis 2013, 15:08
Carlos jeszcze nie..ale jest juz plan :D
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Dorosle Dzieci Toksycznych Rodziców

przez Anni_ka 30 lis 2013, 01:26
Chętnie bym porozmawiała o bólu 'nie bycia matką', o okrucieństwie nie bycia matką w wymiarze społecznym, zarówno w zakresie decyzji, konieczności sprostania faktom, jak i konsekwencji - chętnie bym zadała pytanie, dlaczego dziecko ma być czyjąkolwiek radością i jak się to ma do pakowanych nam i obwieszczanych wszem i wobec teorii, że tylko ja, sama mogę być szczęśliwa, dać sobie szczęście, więc muszę najpierw sama sobie to zapewnić, żeby od nikogo nie uzależniać swojego szczęścia - a jeśli dobrze rozumiem, oddzielnym bytem ludzkim jest dziecko, chętnie zadałabym pytanie o to, dlaczego za naturalne uważamy powoływanie na świat dzieci, ale odpowiedzialności za te cudze, niechciane, już nie uważamy za swój obowiązek, zapytałabym dlaczego cyniczną, oschłą i okrutnie chłodną kobietę, która przepracowała w sobie 'niebycie matką' z różnych powodów, uważamy za podłą tylko dlatego że jest przeciwna powoływaniu na świat kolejnych dzieci, sami rzadko wspierając dzieci, którym nie ma kto i czego włożyć do garnka, zadbać o ciepło i dom, a często skazywanych na poniewierkę, prostytucję, śmierć głodową i śmietnik, w najlepszym wypadku na dom dziecka. Dużo tu teorii. A w praktyce dzieci zbyt często wychodzą z siebie żeby zadowolić nasz egoizm, zbyt często wychodzą ze strefy swojego komfortu, żeby nam dorosłym w miarę znośnie udawało się spać. Dawno temu przeczytałam ten post, nie dawał mi spokoju, bo bliska mi osoba jest w ciąży i kłębią się we mnie pytania. Czemu ludziom się wydaje, że decyzja o nie byciu matką wynika z wygody i że boli mniej? Polecam obejrzeć fabularyzowany film, nie znajduję też dokumentu, który był jeszcze bardziej poruszający. To z tej samej kultury wywodzą się powtarzane jak mantra: jesteś sama za siebie odpowiedzialna, tylko Ty możesz samą siebie uszczęśliwić: https://www.facebook.com/NotTodayCoalition
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
30 lis 2013, 01:17

Dorosle Dzieci Toksycznych Rodziców

Avatar użytkownika
przez Candy14 30 lis 2013, 01:57
Czemu ludziom się wydaje, że decyzja o nie byciu matką wynika z wygody i że boli mniej?

ale dlaczego boli?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Dorosle Dzieci Toksycznych Rodziców

Avatar użytkownika
przez aptasia 12 gru 2013, 15:23
obawiam się, że nie zawsze wyprowadzka z domu jest rozwiązaniem naszych problemów.
Mam wrażenie, że wręcz się one zaogniają.
Już tłumaczę, na swoim przykładzie:
mieszkając z toksycznymi rodzicami całą uwagę kierowałam na prorokowanie katastrofy. Wyczulona byłam na wszelkie symptomy zwiastujące wybuch złości mojego toksycznego ojca (choć czasem ciężko jest przewidzieć irracjonalne i pozbawione logiki emocje toksycznej osoby)
wieczna analiza tonu, sposobu mówienia, siły zamykania drzwi od łazienki... miny przy obiedzie. Byliśmy wszyscy zaszczuci i sterroryzowani.
Gdy się wyprowadził poczułam ulgę i nadzieję, że nasze relacje ulegną zmianie. Miałam nadzieję, że dystans pozwoli uzdrowić tą toksyczną więź. Niestety... Ani nie poprawiło to naszych relacji ani nie poprawiło mojego funkcjonowania. Gdy mieszkał z nami, całą swoją uwagę w domu skupiałam na diagnozowaniu zagrożenia, ale na zewnątrz budowałam poprawne i pozytywne relacje z innymi. Gdy się wyprowadził, moje relacje z innymi zaczęły być tak toksyczne jak relacje z ojcem. Ciągłe analizowanie zachowania ojca zastąpiło ciągłym analizowaniem zachowania chłopaka i próbą przewidzenia potencjalnego ciosu, zranienia i bólu. Relacje z innymi stały się powierzchowne i oparte raczej na dystansie niż bliskości. Tak jakby, znana z domu rzeczywistość, gdy przestała mieć rację bytu ze względu na wyprowadzkę ojca, zaczęła mi rujnować mój dotąd zdrowy świat, który wcześniej dystansowałam od sytuacji w domu. Teraz wszystko zaczęło się zlewać i przepełniać żalem i strachem. Być może to jedyna rzeczywistość w której jestem w stanie funkcjonować i stąd przeniesienie patologicznych zachowań na dotąd, poprawny świat zewnętrzny.

Znacie to z autopsji?
"balansuję wciąż pomiędzy pragnieniami zupełnej samotności, by czytać i pracować, a tak wielką potrzebą ludzkich gestów i słów."
Sylvia Plath
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1036
Dołączył(a)
05 gru 2013, 17:51
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do