Poczucie odrzucenia przez innych

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Poczucie odrzucenia przez innych

Avatar użytkownika
przez abraxas 03 sie 2013, 23:44
Gods Top 10, a w tym sensie lekarstwo - no to mam jak ktoś przejawi te ponadnormalne zainteresowanie. W sumie raz mi się zdarzyło, zakończenie było dość szybkie i łagodnie mówiąc niemiłe. To był zdecydowanie koniec znajomości i nawet nie ma co zbierać. Choć problemem nie były moje zbyt duże oczekiwania bo nawet nie zdążyły się ujawnić, a raczej brak zdecydowania (bo co nie zrobię to pewnie odstraszę) i nieumiejętność zachowania się w takiej sytuacji, bo druga strona oczekiwała tej równowagi.
Bywają dni dobre, ale bywają i złe, i te też muszę przyjąć za własne. Są dni, kiedy jestem z kamienia, czasem z żelaza, najczęściej, niestety ze szkła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
26 sie 2012, 11:04

Poczucie odrzucenia przez innych

Avatar użytkownika
przez mark123 04 sie 2013, 00:50
Dowodem na prawdziwość Twojej tezy byłoby, gdyby więź łącząca Twoich rodziców była świetna, pełna głębi.... niemal doskonała, to dowodziłoby, że stworzyli między sobą zdrową relację. A wybacz ale szczerze w to wątpię

Więź pomiędzy moimi rodzicami jest... dziwna. Obecnie gdy mój ojciec nie jest trzeźwy, to nieraz w rozmowie rodziców dominuje temat o tym, jak to się mocno kochają (bardzo mnie wnerwia wtedy ich rozmowa, bo nasila u mnie poczucie, że jestem z innej planety), a gdy jest trzeźwy, to zazwyczaj nie ma o tym żadnej rozmowy między nimi. Nie kłócą się prawie wcale, a jeśli już to tylko trochę, a bardzo dawno temu (osobiście tego nie pamiętam, bo byłem bardzo mały) było przeciwnie, czasami dochodziło do sporych awantur przez ojca.

skoro Ty, jako ich dziecko czujesz się odrzucony - 'nauczyłeś się' tego, czego doświadczałeś z ich strony. :roll:

Odrzucony się nie czułem, tylko nie identyfikowałem miłości, dlatego nie czułem się ani kochany ani niekochany (nawet przez moją babcię, która mówiła mi, że mnie kocha; bardzo lubiłem z nią spędzać czas, ale uczuć nie potrafiłem nazwać, zidentyfikować). Kontakt ogólny z rodzicami miałem w miarę normalny w tym okresie dzieciństwa, który pamiętam, ale większy z matką, która jest nadopiekuńcza; (obecnie już mam inaczej, bo czasem nawet byle co mnie u rodziców wkurza). Być może mam zaburzenie ze spektrum autyzmu i stąd problemy z identyfikacją miłości. Występują u mnie cechy aspergerowe, m.in. bujanie się. Ojciec kiedyś stwierdził, że mam chorobę sierocą, ale moim zdaniem wynika ono z autyzmu ewentualnie jakichś bliżej nieokreślonych zaburzeń neurologicznych, a nie z choroby sierocej; z nerwicy chyba nie, bo ja się bujam codziennie.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10123
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Poczucie odrzucenia przez innych

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 04 sie 2013, 10:21
Gabriela1 napisał(a):Tyle razy słyszałam od Tomka "jesteś czarująca i masz w sobie to coś, co sprawi, że nikt nie potraktuje cię jak kobietę do towarzystwa i na wypad na 1 piwko". Zabrzmiało jakbym była sztywna, ale nie jestem taka...
Wg mnie Tomek chciał tymi słowami wyrazić komplement - postrzega Cię jako osobę wyjątkową... jednak odebrałaś jego słowa jako zarzut. :?
Myślę, że lęk przed odrzuceniem powoduje mnóstwo takich 'przekłamań' i przez to większość (jeśli nie wszystkie) pozytywne sygnały są 'przekręcane', 'modyfikowane' tak, by pasowały do tak fałszywego obrazu siebie. :?

abraxas, Twoje niezdecydowanie spowodowane jest walką toczącą się w Tobie między potrzebą bliskich kontaktów, a lękiem przed odrzuceniem. Jak dotąd w większości wygrywał lęk. To przez niego nie nabyłaś umiejętności radzenia sobie w takich sytuacjach. Warto, by ten lęk pożerał Twoje kolejne nadzieje?
Daj sobie prawo do popełniania błędów i gaf - one są nieodłącznym elementem uczenia się. Są miarą Twoich starań, za to nie są miarą Twojej wartości!

mark123 napisał(a):Obecnie gdy mój ojciec nie jest trzeźwy, to nieraz w rozmowie rodziców dominuje temat o tym, jak to się mocno kochają (bardzo mnie wnerwia wtedy ich rozmowa, bo nasila u mnie poczucie, że jestem z innej planety), a gdy jest trzeźwy, to zazwyczaj nie ma o tym żadnej rozmowy między nimi.
A może te rozmowy tak Cię wnerwiają, bo zapewnienia o miłości, które wtedy padają nie wydają się być 'dziwne', może wręcz nieszczere? Bo w końcu to trochę 'dziwne', że słowo kocham pada tylko w ciężkich chwilach, ale już nie w chwilach 'lepszych'.
Jak miałeś nauczyć się kochać, gdy widziałeś taką relację swoich rodziców? Może wręcz dzięki takim relacjom Twoich rodziców zakodowałeś w sobie fałszywe przeświadczenie: 'miłość to tylko i wyłącznie ból i ciężkie chwile'?
Nadal uważam, że przyczyną Twojego postrzegania bliskości i lęku przed odrzuceniem, nie jesteś Ty.

Bujanie się może być równie dobrze natręctwem, które Cię uspokaja... ale to już kwestia do rozstrzygnięcia raczej dla psychologa.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Poczucie odrzucenia przez innych

Avatar użytkownika
przez abraxas 04 sie 2013, 10:35
Gods Top 10, no jak wiadomo, teoria jest łatwiejsza niż praktyka, mi świadomość tego wszystkiego jak na razie nijak nie pomogła. Zresztą nikt z otoczenia nie przejawia już większego zainteresowania, a ja poza powierzchowną znajomość nie potrafię wyjść, zresztą po tym jednym razie już skutecznie oduczyłam się zwierzania komukolwiek. Niestety to nie tylko kwestia pozwolenia sobie na popełnianie błędów.
Bywają dni dobre, ale bywają i złe, i te też muszę przyjąć za własne. Są dni, kiedy jestem z kamienia, czasem z żelaza, najczęściej, niestety ze szkła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
26 sie 2012, 11:04

Poczucie odrzucenia przez innych

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 04 sie 2013, 10:58
abraxas, świadomość sama w sobie nie usunie problemów. Wybacz trywialny przykład: świadomość tego, że pada deszcz nie pomoże Ci uniknąć przemoknięcia, jeśli nie zrobisz coś z tą 'wiedzą', czyli nie weźmiesz ze sobą parasola czy kurtki...
Podobnie tutaj: świadomość własnych reakcji w różnych sytuacjach (np. unikanie bliskich kontaktów) sama w sobie nie zmieni Twojego zachowania. Tu jest ogromna szansa dla Ciebie: jeśli widzisz, że zaczynasz się wycofywać z relacji, zastanów się dlaczego tak robisz. Na ile przyczyny tego zachowania wynikają np. z Twojego niewielkiego zainteresowania tą osobą, a na ile przyczyną są przypuszczenia 'znów zostanę zraniona'.

Cała sztuka w zmienianiu siebie, swoich zachowań polega na 'łapaniu się' na działaniu wynikającym z konkretnych przekonań po to, by te przekonania (a w konsekwencji również działania) modyfikować!
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Poczucie odrzucenia przez innych

Avatar użytkownika
przez abraxas 04 sie 2013, 12:10
Gods Top 10, taaa, łatwo się mówi, ale to nie znaczy, że jak zacznie padać deszcz to od razu będę wiedziała jak z tej parasolki skorzystać ;) Żeby coś zmodyfikować trzeba wyłapać ten moment tu i teraz, bo po fakcie to można sobie pogdybać i czekać na następną okazję. A po tylu latach utrwalania to człowiek już leci schematem i to jest jeden nieprzerwany ciąg zachowania, trudno się zatrzymać i sobie pomyśleć że coś trzeba zmienić w danym momencie. Do tego chyba prędzej trzeba zaaranżować sytuację samemu, na kimś poeksperymentować, żeby faktycznie udało się coś zmienić. To nie jest też tak, że "aaa, no kiedyś zrobiłam to i to, zachowałam się tak i tak, więc muszę to powtórzyć i będzie ok". Odtwarzanie czegoś co już znane, jest zupełnie czymś innym niż tworzenie czegoś od podstaw.
Na co dzień nie wycofuję się z relacji, bo to są powierzchowne znajomości, w których nie czuję się w żaden sposób zagrożona. Nigdy nie jest tak, że komuś odmawiam spotkania czy cokolwiek w tym guście ( chyba że chodzi o czasy szkolne kiedy inni zapraszali na imprezy, to odmawiałam bo tego nie lubiłam). Tak jak pisałam, zwykle to ja wychodzę z inicjatywą więc się nie pcham w bliższą relację, bo też z drugiej strony nie mam sygnału, że coś z tego będzie. Inna sprawa, że poznaję bardzo mało nowych osób, niektóre typowe formy spędzania czasu w towarzystwie mnie nudzą, co zapewne daję sobą odczuć. Więc bardziej mnie ciągnie do ludzi, którzy mają podobne hobby i z którymi można coś fajnego porobić, a to znacznie zawęża krąg osób.
Bywają dni dobre, ale bywają i złe, i te też muszę przyjąć za własne. Są dni, kiedy jestem z kamienia, czasem z żelaza, najczęściej, niestety ze szkła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
26 sie 2012, 11:04

Poczucie odrzucenia przez innych

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 04 sie 2013, 12:42
abraxas, przecież już przełamujesz ten rzekomo 'nieprzerwany ciąg zachowania' - poszukujesz rozwiązań, opisujesz na forum co Cię gryzie... i pokonujesz obawę przed odrzuceniem. :great: Już dokonałaś postępu na tej drodze. :great:
Wcale nie trzeba takich sytuacji aranżować, tylko korzystać z tych, które przynosi codzienność. ;)
Jaka jest Twoja pierwsza myśl, gdy kogoś poznajesz?
Właśnie z tymi myślami warto się rozprawiać na bieżąco, gdy tylko się pojawią. Fakt, nie jest to łatwe, by te momenty wychwycić, ale jest to osiągalne dla każdej osoby... w miarę praktykowania tego.
Zamiast myśleć np. 'ta osoba na pewno czegoś ode mnie chce i przez to znowu mi się oberwie', można kombinować 'w drugą stronę': 'ta osoba uznała mnie za kogoś interesującego, z kim chce porozmawiać'. ;)

I nie ma w tym nic złego, że wolisz dobierać znajomych pod kątem zainteresowań - wręcz przeciwnie. To zawęża krąg poszukiwań, ale jednocześnie bardziej prawdopodobna staje się trwałość takiej znajomości. ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Poczucie odrzucenia przez innych

Avatar użytkownika
przez abraxas 04 sie 2013, 12:54
Gods Top 10, no jestem na terapii, więc mam nadzieję na większy postęp ;)
Nie mam jakiś złych myśli jak kogoś poznaję. "Oberwało" mi się po tym jak ktoś zapytał o moje problemy, nigdy nie miałam zwyczaju mówić o swoich osobistych sprawach. Na początku znajomości nikt o to nie pyta, a i większość ludzi raczej unika takich tematów, więc na co dzień nie mam żadnych lęków, niepokoju w kontaktach itp. Wszelkie refleksje, że ktoś wiecznie czegoś chce to mam w domu, ale to nie zmienia mojego stosunku do ludzi, nie traktuję ich potem jakoś, powiedzmy, gorzej.
Bywają dni dobre, ale bywają i złe, i te też muszę przyjąć za własne. Są dni, kiedy jestem z kamienia, czasem z żelaza, najczęściej, niestety ze szkła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
26 sie 2012, 11:04

Poczucie odrzucenia przez innych

Avatar użytkownika
przez mark123 04 sie 2013, 14:31
A może te rozmowy tak Cię wnerwiają, bo zapewnienia o miłości, które wtedy padają nie wydają się być 'dziwne', może wręcz nieszczere? Bo w końcu to trochę 'dziwne', że słowo kocham pada tylko w ciężkich chwilach, ale już nie w chwilach 'lepszych'.

Dlaczego ciężkich chwilach ? Nie wydaję mi się, aby obecnie jakieś chwile pomiędzy moimi rodzicami były ciężkie. Co do szczerości, to mam czasem poczucie, że rodzice wyznając sobie uczucia oszukują samych siebie. Definitywnie ciężkie chwile pomiędzy moimi rodzicami skończyły się dawno temu.

Może wręcz dzięki takim relacjom Twoich rodziców zakodowałeś w sobie fałszywe przeświadczenie: 'miłość to tylko i wyłącznie ból i ciężkie chwile'?

Nie wiem dokładnie, jak wyglądała "miłość" pomiędzy moimi rodzicami w pierwszej połowie mojego dzieciństwa, więc nie wiem, co mogłem w sobie zakodować. Ale wydaję mi się, że gdyby mój mózg funkcjonował poprawnie to powinienem później identyfikować, jest miłość czy jej nie ma.

Nadal uważam, że przyczyną Twojego postrzegania bliskości i lęku przed odrzuceniem, nie jesteś Ty.

Co do lęku przed odrzuceniem, to wiem; logika podpowiada mi, że przyczyną jest czynnik zewnętrzny. Ale co do postrzegania bliskości, to logika podpowiada mi, że mój mózg nie funkcjonuje prawidłowo.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10123
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Poczucie odrzucenia przez innych

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 04 sie 2013, 15:53
abraxas, :brawo: za terapię. :D

abraxas napisał(a):Wszelkie refleksje, że ktoś wiecznie czegoś chce to mam w domu, ale to nie zmienia mojego stosunku do ludzi, nie traktuję ich potem jakoś, powiedzmy, gorzej.
Uważasz, że ta sytuacja z domu nie ma wpływu na Twoje relacje z ludźmi? ...Sama napisałaś, że nie otwierasz się przed nimi.
Może to taka zależność: rodzice nieustannie czegoś chcą :arrow: interesują się sobą, a nie Tobą, więc zaczynasz wierzyć, że tak powinno być, bo 'nie zasługujesz' na uwagę :arrow: by nie dać szansy na potwierdzenie tej hipotezy przez osoby obce, nie dajesz się im poznać lepiej :roll:
A to wszystko oparte na fałszywych przesłankach... które dasz radę obalić. :great:

mark123, przez ciężkie chwile rozumiałem te dni, gdy ojciec pije.
Dlaczego uważasz, że Twój mózg funkcjonuje nieprawidłowo? Jak w takim razie powinien funkcjonować, byś uznał to za prawidłowe?
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Poczucie odrzucenia przez innych

Avatar użytkownika
przez abraxas 04 sie 2013, 16:40
Gods Top 10, brawa to się należą dla systemu ewuś, bo bez tego bym nie mogła skorzystać z terapii ;)

Uważasz, że ta sytuacja z domu nie ma wpływu na Twoje relacje z ludźmi? ...Sama napisałaś, że nie otwierasz się przed nimi.

Nie mówię o swoich problemach nikomu, bez względu na to czy go lubię czy nie lubię, czy znam go kilka lat czy kilka tygodni.
Co do schematu, mniej więcej tak to wygląda, plus poczucie, że ktoś znów mnie odrzuci jak się odkryję.
Bywają dni dobre, ale bywają i złe, i te też muszę przyjąć za własne. Są dni, kiedy jestem z kamienia, czasem z żelaza, najczęściej, niestety ze szkła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
26 sie 2012, 11:04

Poczucie odrzucenia przez innych

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 04 sie 2013, 17:11
abraxas, nie doceniasz siebie! To nie ewuś Cię zapisał na terapię, nie ewuś podjął tę decyzję. W tych dokonaniach Ty jesteś najważniejsza! :great:

Nie sądzisz, że osoby, które otwierały się przed Tobą, mogły mieć podobne obawy? A jednak te obawy nie potwierdziły się, bo nie zawsze się potwierdzają. Tym bardziej warto próbować, że tłumienie potrzeb zrozumienia, akceptacji, szacunku itd. zawsze ma szkodliwe następstwa.
Przy próbowaniu, raz kiedyś czeka porażka, przy tłumieniu w/w potrzeb, porażki pojawią się zawsze.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Poczucie odrzucenia przez innych

Avatar użytkownika
przez abraxas 04 sie 2013, 17:34
Gods Top 10, że nie doceniam to racja ;) ale nigdy nie miałam nic przeciw terapii, raczej wiedziałam że wcześniej czy później pójdę, więc nie traktuję tego jako jakiegoś dużego osiągnięcia.

A ludzie otwierają się, bo nie każdy ma jakieś złe doświadczenia z tym związane, pewnie i mają obawy jak chcą coś osobistego powiedzieć, ale jednym jest łatwiej, innym trudniej. Wiem, że sobie sama pętlę wiążę, tylko pewnych rzeczy nie przeskoczy się samemu i bez terapeuty nic nie zrobię.
Bywają dni dobre, ale bywają i złe, i te też muszę przyjąć za własne. Są dni, kiedy jestem z kamienia, czasem z żelaza, najczęściej, niestety ze szkła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
26 sie 2012, 11:04

Poczucie odrzucenia przez innych

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 04 sie 2013, 18:21
abraxas napisał(a):pewnych rzeczy nie przeskoczy się samemu i bez terapeuty nic nie zrobię.
Znów siebie nie doceniasz! :P
Nie zrozum mnie źle, nie chcę Cię odwodzić od terapii - wręcz przeciwnie - wg mnie to świetna decyzja. Jednak wiara w to, że terapeuta sam 'poukłada w głowie', może być przyczyną rozczarowań. Terapeuta może wspierać, naprowadzać na pewne sprawy, ale i tak najwięcej będzie zależało od Twojego wysiłku. A w tym wysiłku pomocne jest, gdy dostrzega się własne osiągnięcia, nawet te drobne... wtedy bardziej czuje się swoją sprawczość, kontrolę nad własnym życiem. :yeah:
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do