Poczucie odrzucenia przez innych

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Poczucie odrzucenia przez innych

Avatar użytkownika
przez Artemizja 03 sie 2013, 14:51
Doświadczyłam kiedyś takiego odczucia. Wydawało mi się, że inni mnie odrzucili, że świat mnie odrzucił, nikt mnie nie chce i nikomu na mnie nie zależy. Teraz, patrząc z boku, nie do końca tak to widzę. Splot wydarzeń sprawił, że przeżyłam kilka traum, przez co stałam się podatna na zranienia, bałam się ludzi, ich reakcji i często je wyolbrzymiałam. Teraz, po czasie, zastanawiam się, na ile faktycznie to inni mnie odrzucili, a na ile tak naprawdę ja się od nich odcięłam? Znam już na to odpowiedź i wiem, że sama bardzo przyczyniłam się do swojej uprzedniej samotności...

A jak jest z tym u Was? Jak przeżywacie reakcje innych? Czy często zdarza się Wam odczuwać lęk przed odrzuceniem i w konsekwencji wolicie pierwsi uciąć kontakt? Dlaczego to robicie? Czy jest to racjonalne? Czy często czujecie, że nie pasujecie do tego świata, że inni Was nie chcą? Co zrobiliście, by to zmienić?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44134
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Poczucie odrzucenia przez innych

Avatar użytkownika
przez monk.2000 03 sie 2013, 15:00
Jestem trochę zmęczony myśleniem, dlatego krótko.

W podstawówce "trzymałem się" z dwoma głównymi kolegami.
Mateusz, Paweł. Razem graliśmy w gry, chodziliśmy zjeżdżać na sankach, ciocia robiła nam zdjęcia do gazety (fotoreporterka). Siedzieliśmy razem w ławce, odwiedzaliśmy się i w trójkę przebywaliśmy drogę do szkoły. Ja szedłem w środku (VIP :D haha).
Czasem zdarzyło się "poromansować" z kimś innym. Ale byliśmy sobie "wierni".

W gimnazjum grono się powiększyło, doszedł "Łuki" Łukasz, oraz Matix "Mateusz". Te trzy lata spędziliśmy we wspólnym gronie. Były opowieści o grach. Wspólne harcerstwo. Wzajemne odwiedzanie się.

No i BUUM.

Jak poszedłem do liceum zostałem sam, nowe miasto, gdzie znam 0/100 000 ludzi. Paweł poszedł do technikum, pozostali do innych liceów. Przyczyny rozstania do końca nie pamiętam. Chyba chodziło o kierunki i różne motywy. Wiecie jak się wybiera szkołę.
Nadal się odwiedzaliśmy. Ale gdy zabrakło tego węzła to każdy poszedł w swoją stronę.

Ja żyjąc według zasady: ad fontes, umysł początkującego, wewnętrzne dziecko, znaj swoje korzenie. Chciałbym kontynuować te znajomości, bo gdy jest się "przyjaciółmi" na dobre i na złe, a nagle po spędzeniu ze sobą pół życia idzie się (w dobie internetu, telefonu, szybkiej komunikacji i innych wygód ) w swoją stronę to skwituję to jednym zdaniem: "Your live was a lie".
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Poczucie odrzucenia przez innych

Avatar użytkownika
przez mark123 03 sie 2013, 15:07
Odrzucenia obawiam się głównie, witając się z kimś i dlatego z własnej woli się nie witam z nikim.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10131
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Poczucie odrzucenia przez innych

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 03 sie 2013, 16:23
Myślę, że to błędne koło: lęk przed odrzuceniem może prowokować innych do odrzucania (sami nie chcą być zranieni, więc się odsuwają), co odczytujemy jako 'dowód' na to, że nie warto wchodzić z kimś w bliskie relacje. :?
Wg koncepcji przywiązania Bowlby'ego bardzo dużo zależy od 'jakości' pierwszego w życiu kontaktu z drugim człowiekiem - z matką. Jeśli ten kontakt nie jest najlepszy, trudniej później wchodzić z ufnością w relacje międzyludzkie. :roll:

Jak to zmienić? Chyba najskuteczniej (choć nie najłatwiej) byłoby nieustannie przekonywać siebie, że relacje międzyludzkie nie muszą zawsze kończyć się bólem i zranieniem; a jeśli nawet któraś skończy się w taki sposób, to jest więcej przyczyn, niż 'to wszystko moja wina'; 'świat jest okropny, a ludzie podli'. ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Poczucie odrzucenia przez innych

Avatar użytkownika
przez mark123 03 sie 2013, 20:42
Gods Top 10 napisał(a):Wg koncepcji przywiązania Bowlby'ego bardzo dużo zależy od 'jakości' pierwszego w życiu kontaktu z drugim człowiekiem - z matką. Jeśli ten kontakt nie jest najlepszy, trudniej później wchodzić z ufnością w relacje międzyludzkie. :roll:

Ja z matką miałem w przeszłości kontakt ogólny w większości bardzo dobry, kontakt emocjonalny z mojej strony trochę nieprawidłowy. Nieufny (do obcych) byłem od zawsze, odkąd pamiętam. Do rodziców byłem nieufny, gdy byli wkurzeni.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10131
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Poczucie odrzucenia przez innych

Avatar użytkownika
przez abraxas 03 sie 2013, 20:51
Najgorsze jest uświadomienie sobie, że nie jestem komuś potrzebna jako osoba sama w sobie, a dlatego że ktoś coś ode mnie chce. Nawet ostatnio w większej grupie osób pomyślałam sobie, że jak ktoś mnie woła to na stówę chodzi o zdjęcie, a tak jest wokół dwadzieścia osób i gdybym stanęła z boku to nikt by nawet nie zauważył. Więc jak z kimś rozmawiałam to tylko dlatego, że sama podeszłam i włączyłam się do rozmowy. W sumie już pogodziłam się z tym faktem, kiedyś jeszcze inicjowałam kontakt choć zwykle kończyło się na "nie mam czasu/robię coś innego". Najczęściej spotykam się z osobą, za którą jakoś wybitnie nie przepadam, bo jest strasznie gadatliwa i właściwie ja słucham, a ona mówi. A już jestem zmęczona wiecznym słuchaniem innych. I tak, teraz mam dość silne poczucie z serii "nikt mnie nie chce i nikomu na mnie nie zależy". Ostatnio dostałam dużo sygnałów, które to potwierdziły, niektóre owszem wynikały z mojej skrzywionej perspektywy i podwyższonej podatności na zranienie, ale inne już nie.
Nigdy nie miałam chęci oskarżania za to wszystko świata czy innych ludzi, zawsze byłam pewna, że to wynika w dużej części, jeśli nie całej, z mojej winy. Nie dążę tak mocno do kontaktu, ale nie chcę przesadzić w drugą stronę i narzucać się, bo "normalni" ludzie mają swoje życie i znajomych, więc mają znacznie mniej wolnego czasu niż ja. Trudno to wypośrodkować. Teraz w większości przypadków to ja się odzywam, gdy tego nie zrobię to i tygodniami mogłabym czekać aż ktoś sobie o mnie "przypomni". Czasem za bardzo biorę do siebie niezadowolenie osoby, którą lubię. Do tego brak zaufania, wszelkie relacje kończą się w pewnym punkcie którego nie potrafię przekroczyć. I też zdaję sobie sprawę, że nie jestem ekstrawertykiem z przebojowym charakterem, choć nie można powiedzieć że jestem widocznie wycofana. Być może nie mam dużo do zaoferowania - i to zwłaszcza w obecnej sytuacji, gdy już mam coraz mniej siły i chęci starać się skoro jest "jak zwykle", a coraz bardziej potrzebuję bliższej osoby, której można się wygadać. Zrobiła się dość patowa sytuacja, z którą strasznie się męczę.
Bywają dni dobre, ale bywają i złe, i te też muszę przyjąć za własne. Są dni, kiedy jestem z kamienia, czasem z żelaza, najczęściej, niestety ze szkła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
26 sie 2012, 11:04

Poczucie odrzucenia przez innych

Avatar użytkownika
przez monk.2000 03 sie 2013, 21:02
abraxas, :smile:
Dla osoby ukształtowanej jako religijną przykre jest poczucie odrzucenia przez siłę wyższą.
"Gott ist tot"
Nie sądzę, że nie istnieje jakaś siła która się nami opiekuje, ale w tym świecie próżno jej szukać. Zostaliśmy sami, ze swoją cywilizacją. Czy dobrze to czy źle? Może ten Bóg chce żebyśmy się usamodzielnili, niczym rodzice wychowujący dziecko odsyła nas do szkoły i usuwa się w cień? Tak czy inaczej to trudny okres dla mnie.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Poczucie odrzucenia przez innych

Avatar użytkownika
przez niosaca_radosc 03 sie 2013, 21:31
Ja uważam, że zawsze najpierw ma miejsce jakieś wydarzenie, które możemy uznać za przyczynę. Np. odrzucenie przez innych. Wystarczy, że odrzuci nas grupka osób, często wydaje nam się, że odrzucili nas wszyscy i nieświadomie swoim zachowaniem dalej prowokujemy kolejne odrzucenia. Lęk przed odrzuceniem rośnie tak bardzo, że zaczynamy sami odrzucać, bo to mniej boli. W efekcie zostajemy sami, ale w głowie pozostaje myśl, że to wszyscy inni nas odrzucili, a często jest tak, że częściowo to my sami odcięliśmy się od świata.
Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
2204
Dołączył(a)
11 paź 2011, 21:24

Poczucie odrzucenia przez innych

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 03 sie 2013, 21:42
mark123, nie mogę sobie wyobrazić jak dziecko w najwcześniejszym okresie własnego rozwoju mogłoby przyczynić się do 'nieprawidłowej więzi emocjonalnej' z matką.
Nie sądzisz, że w swojej wypowiedzi starasz się 'brać winę na siebie', a bronić rodziców? Co prawda mogę zrozumieć przyczyny takiego postrzegania (wiele lat byłeś uzależniony od nich, co nie pozwalało Ci dostrzegać ich 'omylności' i wad), jednak nie tędy droga, byś miał brać za wszystko winę na siebie. :nono:

abraxas napisał(a):Nie dążę tak mocno do kontaktu, ale nie chcę przesadzić w drugą stronę i narzucać się
Wg mnie to jedno i to samo - lęk przed odrzuceniem.
Może to jest tak, że oczekujesz od innych więcej, niż mogą oferować? Może podświadomie oczekujesz od nich 'lekarstwa' na lęk przed odrzuceniem, podczas gdy oni oferują 'tylko i aż' rozmowę lub znajomość?

monk.2000, chyba większość religii opiera się na idealnej wizji tej specyficznej więzi jaka istnieje między dzieckiem a rodzicem. Tak jak dziecko oczekuje od rodziców wsparcia, szacunku (również wobec jego samodzielności i dokonywanych wyborów), poczucia, że jest ważne, że nie jest pozostawione samo sobie, tak osoba wierząca ma podobne (jeśli nie identyczne) oczekiwania wobec Boga.

niosaca_radosc, zgadzam się z tym, jednak z zastrzeżeniem: potrzeba traumatycznego odrzucenia lub wielu 'mniej bolesnych', by zainicjować ten łańcuch.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Poczucie odrzucenia przez innych

Avatar użytkownika
przez monk.2000 03 sie 2013, 21:49
niosaca_radosc, prawda.
Czasem ta grupka to dla ciebie wszyscy. Kim jest uczeń w szkole bez garstki "kumpli", zwracających na niego uwagę nauczycieli i rodziców czekających na niego w domu? Kto nadał nam imię, kto nauczyć czytać, kto powiedział :"to dobre, to złe", dał wzór, lub jego przeciwieństwo. Garstka ludzi, których spotkaliśmy w swoim życiu. Teraz odejmij tę garstkę i jesteś z powrotem tym zanim się narodziłeś jako istota społeczna, nikim. Nawet przyroda cie nie chce, ludzie też. Podwójnie nikt.

Ja czuje się odrzucony, dlatego że ludzie o mało co dbają. Ziemia to żyjący organizm i chińczyk który zatruwa rzekę może przyczynić się do śmierci mojej matki, która zjadła zatrutą rybę. To tak w uproszczeniu.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Poczucie odrzucenia przez innych

Avatar użytkownika
przez mark123 03 sie 2013, 22:16
Gods Top 10 napisał(a):mark123, nie mogę sobie wyobrazić jak dziecko w najwcześniejszym okresie własnego rozwoju mogłoby przyczynić się do 'nieprawidłowej więzi emocjonalnej' z matką.
Nie sądzisz, że w swojej wypowiedzi starasz się 'brać winę na siebie', a bronić rodziców? Co prawda mogę zrozumieć przyczyny takiego postrzegania (wiele lat byłeś uzależniony od nich, co nie pozwalało Ci dostrzegać ich 'omylności' i wad), jednak nie tędy droga, byś miał brać za wszystko winę na siebie. :nono:

Ja mówiłem ogólnie o okresie dziecięcym, nie wiem, w którym momencie dzieciństwa moja więź emocjonalna z matką zaczęła być nieprawidłowa. Odkąd pamiętam dzieciństwo, to już taka była, a jak z tym było jeszcze wcześniej, to nie wiem. A więź była nieprawidłowa z dlatego z mojej strony, ponieważ mój "software" w głowie już odkąd pamiętam nie identyfikował w żaden sposób miłości. Nie miałem uczucia, że kocham swoją matkę ani że nie kocham; nie czułem się też w sposób identyfikowalny ani kochany ani niekochany. Po prostu jakby od dziecka był całkowity brak obsługi uczucia miłość w moich emocjach. Więc pod tym kątem to z moim mózgiem jest problem, a nie z rodziców.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10131
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Poczucie odrzucenia przez innych

Avatar użytkownika
przez abraxas 03 sie 2013, 22:28
Gods Top 10, w jakim sensie lekarstwa?
Nie wydaje mi się, żebym oczekiwała zbyt dużo. Jeśli jakaś osoba oferuje drugiej więcej niż mi, to znaczy że chodzi o coś innego niż moje zbyt duże oczekiwania. Jasne, tu dochodzą inne powody, nie ze wszystkimi trzeba się lubić i może akurat woli tą drugą osobę. Gorzej jak dochodzi poczucie że zawsze jestem tak z tyłu. Zbyt duże oczekiwania włączają mi się tylko jak ktoś faktycznie przejawi większe niż zazwyczaj zainteresowanie, wtedy już totalnie się gubię i nie wiem jak się zachować, bo jak nie odpowiem podobnym zainteresowaniem to ktoś poczuje, że mi nie zależy, a jak przejawię za duże to się zrazi. Fakt, znów tu wychodzi lęk przed odrzuceniem. Na co dzień raczej jestem, że tak powiem, jak śmietnik - kogoś coś boli, coś zdenerwuje, coś mu się wydarzy, na kogoś chce ponarzekać, to mi mówi, ja posłucham, dopytam, jak jestem w stanie to pomogę. Jednocześnie nie oczekuję tego samego od drugiej strony, pewnie w obawie, że kogoś "odstraszę", no ale niestety wyniosłam to z domu.
Bywają dni dobre, ale bywają i złe, i te też muszę przyjąć za własne. Są dni, kiedy jestem z kamienia, czasem z żelaza, najczęściej, niestety ze szkła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
26 sie 2012, 11:04

Poczucie odrzucenia przez innych

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 03 sie 2013, 23:08
monk.2000, tak to opisałeś, jakby każdy człowiek był 'własnością społeczeństwa'. Owszem, człowiek jest 'zwierzęciem, istotą społeczną', ale nie chodzi o to, by całkowicie się zatracić w myśleniu w ten sposób, bo to tylko pokrętna droga do udowodnienia własnej niskiej wartości. :?
Każdy człowiek jest wartością samą w sobie, która w idealnych warunkach jest kształtowana zarówno przez otoczenie, jak i przede wszystkim przez siebie.

mark123 napisał(a):A więź była nieprawidłowa z dlatego z mojej strony, ponieważ mój "software" w głowie już odkąd pamiętam nie identyfikował w żaden sposób miłości. Nie miałem uczucia, że kocham swoją matkę ani że nie kocham; nie czułem się też w sposób identyfikowalny ani kochany ani niekochany. Po prostu jakby od dziecka był całkowity brak obsługi uczucia miłość w moich emocjach. Więc pod tym kątem to z moim mózgiem jest problem, a nie z rodziców.
Dowodem na prawdziwość Twojej tezy byłoby, gdyby więź łącząca Twoich rodziców była świetna, pełna głębi.... niemal doskonała, to dowodziłoby, że stworzyli między sobą zdrową relację. A wybacz ale szczerze w to wątpię, skoro Ty, jako ich dziecko czujesz się odrzucony - 'nauczyłeś się' tego, czego doświadczałeś z ich strony. :roll:

abraxas, lekarstwa w sensie oczekiwania od kogoś (np. kolegi czy koleżanki lub chłopaka), że zapełni 'emocjonalną wyrwę' spowodowaną np. w domu rodzinnym. :?

abraxas napisał(a):jak nie odpowiem podobnym zainteresowaniem to ktoś poczuje, że mi nie zależy, a jak przejawię za duże to się zrazi.
To, że ktoś zrazi się lub poczuje się nieusatysfakcjonowany Twoją odpowiedzią nie musi być końcem znajomości, ale jej etapem, dzięki któremu wiadomo jak skorygować swoją 'odpowiedź'. ;) Oczywiście, jest to łatwiejsze, gdy lęk przed odrzuceniem przez innych, jest choć trochę 'ujarzmiony'.

abraxas napisał(a):Na co dzień raczej jestem, że tak powiem, jak śmietnik - kogoś coś boli, coś zdenerwuje, coś mu się wydarzy, na kogoś chce ponarzekać, to mi mówi, ja posłucham, dopytam, jak jestem w stanie to pomogę. Jednocześnie nie oczekuję tego samego od drugiej strony, pewnie w obawie, że kogoś "odstraszę", no ale niestety wyniosłam to z domu.
Mimo, że sam kiedyś myślałem w ten sposób, to nadal dziwi mnie skąd się bierze takie myślenie, które jest wbrew 'pradawnej' prawdzie głoszącej, że wspólne pokonywanie przeciwności, problemów potrafi bardzo mocno cementować relacje międzyludzkie. Chyba wynika to z przenoszenia doświadczeń z rodzicami (w których to relacjach zazwyczaj dużo jest zależności - nierównowagi) na relacje z rówieśnikami, przyjaciółmi itd. Tylko, że w przyjaźniach, koleżeństwie czy związkach właśnie ta równowaga, dwu-podmiotowość jest kluczem do sukcesu, szczęścia i satysfakcji... ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Poczucie odrzucenia przez innych

przez Gabriela1 03 sie 2013, 23:41
a ja miałam różne etapy w życiu - raz byłam samotnikiem, a raz dusza towarzystwa... u mnie to zależy naprawdę od wielu czynników. Obecnie można powiedzieć że jestem lubiana, szanowana, ale nie imprezuję ze znajomymi... Sama nie wiem dlaczego... kiedyś tylko bardzo zaintrygowałam swoim zachowaniem mojego dobrego kumpla i zaczął się ubiegać o moje względy... zdziwiłam się trochę ale powiedział mi " jesteś mega seksi, przez to że taka niedostępna, skryta i szalona... ". Nie rozumiem, ale chyba niektórzy już tak mają, że mimo tego, że są elokwentni, komunikatywni, mają dobre kontakty, potrafią żartować, po prostu jest w nich to coś... Tyle razy słyszałam od Tomka "jesteś czarująca i masz w sobie to coś, co sprawi, że nikt nie potraktuje cię jak kobietę do towarzystwa i na wypad na 1 piwko". Zabrzmiało jakbym była sztywna, ale nie jestem taka... naprawdę umiem się bawić... a z powodzeniem u mnie średnio, nie raz słysząłam że jestem ładna, ale średnie mam doświadczenie - 1 chłopaka miałam do tej pory i mam go z resztą nadal, a oprócz tego tylko tego kumpla który się mną zainteresował... Ja chyba odstraszam jakoś ludzi, ale nie przeszkadza mi to...
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
19 cze 2013, 18:16

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do