Kim się jest i kim można być?

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Kim się jest i kim można być?

Avatar użytkownika
przez deader 25 lip 2013, 19:50
zmienny napisał(a):Przytocze kolejne fragmenty, tak będzie najlepiej.

Sprawa jest ciekawa, bo nie lubię jak coś mi uświadamia moją tępotę - może po obszerniejszym info "załapię"..? ;)
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Kim się jest i kim można być?

przez Siddhi 25 lip 2013, 20:02
Mimo że autor żył lata przed Coelho to właśnie zajeżdża mi to "coelhizmem" - czyli takim niby-mądrym filozofowaniem, które tak naprawdę nic konkretnego nie przekazuje
Też uważam, że te zdania są bez sensu, "mądre" na siłę i przekombinowane.

Nie staraj zmienić się, bo nie zmienisz się. A dlatego nie zmienisz się, bo nie możesz
zmienić się. A dlatego nie możesz zmienić się, bo naprawdę to nie ma w całym tobie (i nie
może być) tej intencji, żeby radykalnie, od samych korzeni zmienić się. Ta chęć zmiany
twojego życia, która pojawia się od czasu do czasu w jednej z twoich myśli, jako jedna z
twoich myśli (nigdy wtedy, kiedy jest ci dobrze, zauważ to, a tylko wtedy, tylko niekiedy
wtedy, kiedy jest ci źle, kiedy cierpisz) nie ma nic wspólnego z tym, co można by nazwać
intencją zmiany radykalnej; zmiana nieradykalna nie jest żadną zmianą, to tylko zmiana
wystroju, dekoracji, przestawienie mebli w tym samym wnętrzu. Co znaczy zmiana? Zmiana
to nie jest zmiana od znanego do znanego. Jeżeli wiesz, czym chcesz stać się, już tym jesteś;
wcale nie stajesz się tym, wydaje ci się to, ty już tym jesteś. Zmiana znaczy zmianę od
znanego do nieznanego. Ale czym to nieznane? Otóż nic o tym nie wiesz. A więc nie możesz
dążyć do stawania się tym. Czyż to nie jest oczywiste? Dla ciebie nieznane nie istnieje. Dla
ciebie zmiana radykalna nie istnieje. Nie możesz zmienić się. Ja nie zmienia się. Ja jest
Nieśmiertelnym Konającym.

Cytat z jednej z moich ulubionych książek.
Siddhi
Offline

Kim się jest i kim można być?

Avatar użytkownika
przez refren 25 lip 2013, 20:15
zmienny napisał(a):deader, może to ja wprowadziłem w błąd, nie przedstawiając kontekstu do tego cytatu.

Porównując się ze sobą z okresu dzieciństwa, widzę, że wiele wzorców mi zostało, również tych z których nie jestem zadowolony, jednak nie przeszedłem jeszcze gruntownej terapii, dlatego chciałbym poznać opinię tych co przeszli i tych co próbowali się zmieniać we własnym zakresie.


Myślę, że żadne koncepcje deterministyczne nie są rozwijające. Człowiek jest tym, czym siebie uczyni - to podejście jest mi bardzo bliskie. Myślenie o tym, że jest się na coś skazanym - choćby na siebie - osłabia siły i może nawet działać depresyjnie.

Moim zdaniem, zmienny, samo to, że interesujesz się takimi zagadnieniami świadczy o tym, że masz w sobie potencjał do rozwoju i że ten potencjał się domaga od Ciebie, żebyś go zaczął realizować, dlatego "podsyła" Ci różne rozkminki.
;)
Porównując się ze sobą z różnych okresów wcześniejszych, widzę, że w niektórych rzeczach zrobiłam niesamowity postęp, w innych - wręcz przeciwnie - uwsteczniłam się - ale wszystko jest wynikiem tego, w jaki sposób żyję. Jeśli żyję głupio, to staję się kimś słabszym i głupszym - nieubłagana logika :) A schematy z dzieciństwa można po części porzucić albo przejąć nad nimi kontrolę - kluczowy moment, to zauważyć, że są i uświadomić sobie ewentualnie, że któryś z nich nam nie sprzyja. Widzę z obserwacji, że jeżeli ktoś nie zmienia jakiegoś schematu, to zwykle dlatego, że uważa go za słuszny, na zasadzie "u mnie w domu tak było i normalni ludzie tak mają".

-- 25 lip 2013, 20:19 --

Siddhi napisał(a):
Jeżeli wiesz, czym chcesz stać się, już tym jesteś;
wcale nie stajesz się tym, wydaje ci się to, ty już tym jesteś.

A to świetne zdanie.
Ostatnio edytowano 25 lip 2013, 20:20 przez refren, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3264
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Kim się jest i kim można być?

przez rotten soul 25 lip 2013, 20:19
zmienny
Na pewno dużo osób z tego forum, próbowało i próbuje się zmienić, stać kimś innym, czy to poprzez terapię czy branie lekarstw.

Jeszcze jest trzecia opcja: starać się zmienić (a raczej swoje życie) bez lekarstw i bez terapii. Ja właśnie ją wybrałem.

Cytatu jak większość nie kumam zupełnie. Zawsze na języku polskim miałem duże problem z interpretacją czyiś przelanych na papier myśli, wierszy, aforyzmów itp. Znienawidzonym przeze mnie pytaniem było: "Co autor miał na myśli pisząc....?". Niby skąd u licha, ja, nieopierzony gówniarz mający pstro w głowie miałem to wiedzieć? Tutaj jest to samo, mimo że gówniarzem już nie jestem.
rotten soul
Offline

Kim się jest i kim można być?

Avatar użytkownika
przez niosaca_radosc 25 lip 2013, 20:29
"Co autor miał na myśli pisząc....?". Niby skąd u licha, ja, nieopierzony gówniarz mający pstro w głowie miałem to wiedzieć?
Tym się akurat nie przejmuj. Wg badań to właśnie poloniści, docenci, doktorzy ponoć lepiej wiedzą co autor miał na myśli niż sam autor. Głośno było o Szymborskiej, która za interpretację swojego własnego wiersza otrzymała zaledwie 60%.
Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
2204
Dołączył(a)
11 paź 2011, 21:24

Kim się jest i kim można być?

przez zmienny 25 lip 2013, 20:30
refren, Popełniłem błąd, probując rozpatrywać te słowa w takim ogólnym zakresie, zmiany i rozwój owszem mogą nastąpić, degradacja również, tu jednak chodziło o tożsamość i nie powinienem tak prostacko i frywolnie, odnosić tych słów do kondycji psychicznej i sposobów zachowania, wzorców zachowania.


Siddhi, Tak się może wydawać, ale jest zupełnie na odwrót, popełniłem błąd, że nie dodalem kontekstu, który dzisiaj dołoże, zapewniam, że książka autora stanowi szczery zapis osobistych doświadczeń i bezkompromisową dogłębną analizę tychże, z licznymi przykładami. Fragmentem który wstawiłeś stoi w dużym kontraście do twórczości Jeana Ameryego.
zmienny
Offline

Kim się jest i kim można być?

Avatar użytkownika
przez deader 25 lip 2013, 20:36
refren napisał(a):Człowiek jest tym, czym siebie uczyni - to podejście jest mi bardzo bliskie.

Każdy kij ma dwa końce. Carl Panzarm, seryjny morderca, tak odnosił się do tego "kim jest":

"Dziecko daje się bardzo łatwo prowadzić. Każde dziecko, jeśli jest odpowiednio wychowywane, będzie żyć tak, jak zostało nauczone. Wszyscy przestępcy są po prostu wyrośniętymi dzieciakami. Wasze ręce kształtują nas lub łamią. My, przez nasze własne działania, jesteśmy życiowymi przegranymi, ponieważ po prostu nie znamy niczego lepszego. Nie wiemy, jak prowadzić porządne, uczciwe życie. Głównym powodem dla którego jesteśmy tacy, jacy jesteśmy, jest nasze niewłaściwe wychowanie, brak wiedzy i nasze środowisko. Światopogląd każdego człowieka jest tworzony przez jego środowisko. Jeśli nie chcecie, żebyśmy was rabowali, gwałcili i mordowali, to waszym zadaniem jest zadbać o to, żeby psychicznie i moralnie nieprzystosowani byli uczeni właściwej ilości przydatnej i sensownej wiedzy oraz umieszczani we właściwym środowisku, gdzie najlepiej będą pasować. W przeciwnym razie pozostaną nieprzystosowanymi i przegranymi, i to z waszej winy, ponieważ oni nie znają niczego innego, a wy znacie.
Mój własny przypadek jest bardzo podobny do tysięcy innych. Urodziłem się jako normalna istota ludzka. Moi rodzice byli ignorantami i przez ich niewłaściwe wychowywanie i niewłaściwe środowisko stopniowo byłem sprowadzany na złą drogę. Ziarnko do ziarnka, od złego do gorszego. Zostałem wysłany do zakładu poprawczego w wieku 11 lat. Od tamtej pory całe moje życie spędziłem wśród moralnie i umysłowo nieprzystosowanych. Wszyscy moi znajomi, całe moje otoczenie, atmosfera oszustwa, zdrady, brutalności, degeneracji, hipokryzji i wszystko co złe, i nic co jest dobre. Czy jest czymś nienaturalnym, że wchłonąłem te rzeczy i stałem się tym, czym jestem dzisiaj, zdrajcą, degeneratem, brutalem, ludzką bestią wyzbytą wszystkich porządnych uczuć, całkowicie pozbawioną sumienia, moralności, żalu, współczucia, zasad czy jakiejkolwiek dobrej cechy?"
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Kim się jest i kim można być?

Avatar użytkownika
przez refren 25 lip 2013, 20:38
zmienny napisał(a):refren, Popełniłem błąd, probując rozpatrywać te słowa w takim ogólnym zakresie, zmiany i rozwój owszem mogą nastąpić, degradacja również, tu jednak chodziło o tożsamość i nie powinienem tak prostacko i frywolnie, odnosić tych słów do kondycji psychicznej.


Tożsamość wydaje mi się czymś na czubku piramidy wszystkich rzeczy, które człowieka tworzą - i właśnie o swojej tożsamości, wydaje mi się, człowiek może decydować, bo tożsamość wynika ze świadomych wyborów (por. zwrot "utożsamiać się z czymś")

Z rzeczy niezmiennych, jest na przykład temperament - bo według psychologów ma podłoże biologiczne. Ale moim zdaniem nawet to jest nie do końca prawda, bo temperament mogą zmienić moim zdaniem choćby leki psychotropowe - na przykład ktoś staje się żywszy, weselszy i bardziej energiczny pod ich wpływem, więc jeżeli stale dostarczamy sobie jakichś bodźców emocjonalnych, to uważam, że w jakimś stopniu nawet temperament można zmienić - choć pewnie w niewielkim.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3264
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Kim się jest i kim można być?

Avatar użytkownika
przez wysłowiona 25 lip 2013, 21:11
wysłowiona, Myślę, że masz rację nawyki, zachowania, same emocje (których zmiany autor nie negował, pisał przecież o radykalnej zmianie jaka w nim nastąpiła na skutek straszliwych doświadczeń), można zmienić, ale czy tak samo jest z rdzenną tożsamością?

Owszem, ludzie zmieniają nawet religie, narodowość, ale to jest już w obrębie tych nawarstwień.

Autor w swojej książce omawiał takie przypadki i przytoczę je tutaj dzisiaj, choć nie teraz, bo muszę poszukać, myślę, że jego słowa dużo wyjaśnią.

Na ten moment jedynie mogę z pamięci przytoczyć badania, że gdy ludzie są ateistami przez 20 lat, to szanse na to, że staną się religijni, bardzo maleją, a już w ogóle, że staną się radykałami, ludźmi gorliwie wierzącymi.


Ok, ja wiem, że nie stanę się wierząca. Bo nie chcę. Ale twierdzę, że jakbym chciała, dajcie mi dwa lata w środowisku religijnym, branie udziału w różnych uduchowionych spotkaniach, codzienną modlitwę i stałabym się wierząca. To nie jest moim zdaniem kwestia rdzennej tożsamości, ale środowiska, które wybrałam, kilku przekonań i tego, że raczej nie dam sobie szansy na stanie się teistką. Ale czekam na te przykłady:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1006
Dołączył(a)
19 lip 2012, 08:59

Kim się jest i kim można być?

Avatar użytkownika
przez deader 25 lip 2013, 21:17
wysłowiona napisał(a):dajcie mi dwa lata w środowisku religijnym, branie udziału w różnych uduchowionych spotkaniach, codzienną modlitwę i stałabym się wierząca

To się nazywa "pranie mózgu" ;)

Znam z autopsji - koleżanka ateistka przeszła ...na islam. Po tym jak ją jakiś Turek zaczął posuwać.
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Kim się jest i kim można być?

Avatar użytkownika
przez buka 25 lip 2013, 21:21
Znam z autopsji - koleżanka ateistka przeszła ...na islam. Po tym jak ją jakiś Turek zaczął posuwać.


carlosbueno,widzisz i nie grzmisz??
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5131
Dołączył(a)
21 gru 2010, 22:23
Lokalizacja
wawa

Kim się jest i kim można być?

Avatar użytkownika
przez deader 25 lip 2013, 21:28
buka napisał(a):
Znam z autopsji - koleżanka ateistka przeszła ...na islam. Po tym jak ją jakiś Turek zaczął posuwać.


carlosbueno,widzisz i nie grzmisz??

Jej nawet porządne grzmotnięcie już nie pomoże...
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Kim się jest i kim można być?

Avatar użytkownika
przez wysłowiona 25 lip 2013, 21:29
deader nie mówię, że nie:D Ale dla mnie każda religia tak działa. Środowisko+ trochę autosugestii+ przykład rodziców i masz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1006
Dołączył(a)
19 lip 2012, 08:59

Kim się jest i kim można być?

przez zmienny 25 lip 2013, 22:54
"Mam za sobą dwadzieścia siedem lat emigracji i moimi intelektualnymi rodakami są Proust, Sartre, Beckett. Tyle że wciąż jeszcze jestem przekonany, że trzeba mieć rodaków przy wiejskich drogach i miejskich ulicach, żeby móc się cieszyć z tych intelektualnych, i że internacjonalizm kulturalny tak naprawdę rozkwitać może tylko na glebie bezpieczeństwa narodów. Tomasz Mann żył i dyskutował w anglosasko-międzynarodowej atmosferze Kalifornii i na mocy pewności co do swej przynależności narodowej pisał jednoznacznie niemieckiego Doktora Faustusa. Weźmy natomiast książkę Sartre'a Słowa i porównajmy ją z autobiografią LE Traitre jego ucznia, emigranta Andre Gorza u Sartre'a, rodowitego Francuza - przezwyciężenie oraz dialektyczna asymilacja dziedzictwa Sartre'ów i Schweitzerów, które nadają jego internacjonalizmowi wartość i wagę; u półżydowskiego austriackiego emigranta Gorza -gorączkowe poszukiwanie tożsamości, za którym kryje się ni mniej, nie więcej tylko pragnienie takiego właśnie ojczystego zakorzenienia, z którego ten pierwszy tak dumnie i po męsku się wyzwolił. Trzeba mieć ojczyznę, by jej nie potrzebować, taka jak w myśleniu trzeba opanować pole logiki formalnej, aby wykroczyć poza nie na bardziej płodne obszary umysłu.

Przyszedł jednak czas wyjaśnić, co tak w ogóle w moim rozumieniu znaczy ta jakże nieodzowną wydająca się ojczyzna. Zastanawiając się nad tym, musimy oderwać się od starodawnych, noszących romantyczne piętno wyobrażeń, które jedna później, w nieco wyżej położonym punkcie myślowej spirali, napotykamy raz jeszcze, już odmienione tak jak i my też będziemy odmienieni. Pojęcie ojczyzny, sprowadzone do podstawowej pozytywno-psychologicznej treści, oznacza bezpieczeństwo. Jeśli sięgnę pamięcią do pierwszych dni emigracji w Antwerpii, to powraca wspomnienie zataczania się na chwiejnym gruncie. Przerażające było już samo to, że nie można było rozszyfrować ludzkich twarzy. Siedziałem przy piwie z wielkim, grubokościstym mężczyzną o kwadratowej czaszce, który mógł być solidnym, flamandzkim obywatelem, może nawet patrycjuszem, równie dobrze mógł jednak być podejrzanym portowym łobuzem, który tylko czyha na odpowiedni moment, żeby trzasnąć mnie pięścią w twarz i dobrać się do mojej żony. Twarze, gesty, stroje, domy, słowa (nawet jeśli jako tako je rozumiałem) były rzeczywistością zmysłów, nie byłby natomiast dającymi się zinterpretować znakami. W tym świecie nie było dla mnie ładu. Czy uśmiech policjanta, który kontroluje nam dokumenty, jest dobrotliwy, obojętny czy może szyderczy? Czy jego głęboki głos jest gniewny, czy pełen przychylności? Nie wiedziałem tego. Czy ten stary brodaty Żyd, wydający z siebie gulgocące dźwięki, które mimo wszystko zinterpretowałem jako zdania, dobrze nam życzy czy też odczuwa do nas nienawiść, ponieważ już przez samą naszą obecność w pejzażu miasta sprawiamy, że zmęczona taką ilością obcego elementu, cierpiąca gospodarczy niedostatek i przez to skłaniająca się ku antysemityzmowi ludność miasta zaczyna być mu niechętna? Tułałem się po świecie, którego znaki były dla mnie równie nieczytelne jak erturskie pismo, W odróżnieniu jednak od turysty, dla którego taka obcość stanowi jedynie pikantną odmianę, ja byłe na ten pełen zagadek świata skazany. Człowiek z kwadratową czaszką, funkcjonariusz policji o gniewnym głosie, gulgoczący Żyd byli moimi panam i mistrzami. W tamtym czasie czułem się wobec nich bardziej bezprzedmiotowy niż wobec esesmana u siebie, bo w odniesieniu do tego ostatniego wiedziałem przynajmniej na pewno, że jest głupi i podły i czyha na moje życie.

Ojczyzna to bezpieczeństwo, powtarzam. W ojczyźnie swobodnie operujemy dialektyką znać-rozpoznawać, odważyć się-zaufać: ponieważ ją znamy ,rozpoznajemy ją i odważamy się mówić i działać, ponieważ możemy pokładać uzasadnione zaufanie w naszym znać-rozpoznawać. Całe pole znaczeniowe pokrewnych słów, takich jak ufać, ufny, poufały, wierzyć powierzyć, zawierzyć, wierny, należy do szerszego psychologicznego obszaru czucia się pewnym. Pewnym można się jednak czuć tam, gdzie nie spodziewamy się niczego zaskakującego, nie musimy się obawiać czegoś całkiem i zupełnie obcego. Żyć w ojczyźnie oznacza, że zawsze zdarza się na naszych oczach to, co znane, tyle, że co najwyżej w nieznacznie różniących się wariantach. Jeśli znamy tylko swoją ojczyznę i nic poza tym, może to doprowadzić do wyjałowienia oraz intelektualnego uwiądu w prowincjonalizmie. Jeśli jednak nie mamy ojczyzny, popadamy w chaos, zagubienie, nerwowość.

Można oczywiście zgłosić zastrzeżenie, że emigracja to przecież nie jest nieuleczalna choroba, że przecież żyjąc dostatecznie długo w obcych stronach i z obcymi stronami, można je w końcu zmienić w swoją ojczyznę; taki proces nazywa się znajdowaniem nowej ojczyzny. I tak się też właśnie dzieje, ale tylko w tym sensie, że człowiek powoli, bardzo powoli uczy się rozszyfrowywać nowe znaki. Może się nawet zdarzyć, że do tego stopnia zaczniemy się czuć "u siebie" w obcym kraju, że ostatecznie posiądziemy umiejętność umiejscawiani ludzi w pejzażu społecznym i intelektualnym na podstawie ich języka, rysów twarzy czy ubioru, że będziemy potrafili na pierwszy rzut oka określić wiek, przeznaczenie i rynkową wartość domu, że bez trudu będziemy umieli przyporządkować nowych współobywateli ich historii i folklorowi. zarazem jednak nawet w tym najpomyślniejszym przypadku,, dla emigranta, który znalazł się obcym kraju już jako osoba dorosła, takie rozeznawanie się w znakach nie będzie odruchowe, a będzie stanowiło raczej akt intelektualny, związany z pewnym umysłowym wysiłkiem. Tylko te sygnały, które przyswoiliśmy sobie bardzo wcześnie, których znaczenia nauczyliśmy się wraz z wchodzeniem w posiadanie świata zewnętrznego, stają się elementami konstytutywnymi i pewnymi stałymi naszej osobowości: tak jak języka ojczystego człowiek uczy się, nie znając jego gramatyki, tak samo też przyswajamy sobie ojczyste środowisko. Język ojczysty i świat ojczyzny wzrastają rzem z nami, wrastają w nas i tym samy stają się czymś budzącym ufność, co gwarantuje na bezpieczeństwo".

(...)

"Ojczyzna to kraj dzieciństwa i młodości. Kto ją stracił, ten jest jej pozbawiony, nawet jeśli już nie porusza się po obczyźnie chwiejnym krokiem pijanego, tylko potrafi w miarę bez obaw postawić stopę na ziemi".

(...)

"Widzę siebie, chłopca jeszcze, jak w Boże Narodzenie brnę przez zaśnieżoną wieś na pasterkę; nie widzę siebie w żadnej synagodze. Słyszę, jak moja matka wykrzykuje: "Matko Boska,Józefie święty", kiedy zdarzyło się jakieś drobne domowe nieszczęście; nie słyszę żadnego hebrajskiego wezwania Pana. Portret ojca - którego prawie nie znałem, ponieważ przebywał tam, gdzie wysłał go jego cesarz i gdzie jego ojczyzna najlepsze widziała dla niego miejsce - nie ukazywał mi brodatego żydowskiego mędrca, lecz cesarskiego jegra z Tyrolu w mundurze z I wojny światowej. Miałem dziewiętnaście lat, kiedy usłyszałem o istnieniu języka jidysz, chociaż z drugiej strony doskonale wiedziałem, że moja religijnie i etnicznie mocno pomieszana rodzina postrzegana jest przez sąsiadów jako żydowska i nikt u mnie w domu nawet nie myślał tuszować bądź wypierać się czegoś i tak przecież niemożliwego do ukrycia. Byłem Żydem, tak jak jeden z moich kolegów z klasy był synem zbankrutowanego właściciela gospody kiedy był sam na sam ze sobą, materialny upadek jego rodziny mógł dla niego znaczyć tyle, co nic; kiedy jednak wmieszał się między nas, innych, tak jak i my popadał w urażone zakłopotanie.

Jeśli zatem bycie Żydem oznacza jakąś własność kulturową, więź religijną, to wówczas nigdy Żydem nie byłem i nigdy nim nie zostanę, Oczywiście zawsze można zgłosić zastrzeżenie, że własność można zdobyć, a więź wytworzyć, i w ten sposób bycie Żydem mogłoby być kwestią swobodnego wyboru,
Bo i któż mi zabroni nauczyć się hebrajskiego, czytać żydowską historię i żydowskie opowieści, a nawet bez wiary uczestniczyć w religijnym i zarazem narodowym żydowskim rytuale, Mógłbym, zaopatrzony w całą dostępną znajomość kultury żydowskiej od Proroków aż po Martina Bubera, wyjechać do Izraela i nazywać się Jochanaan. Mam swobodę wybrania siebie jako Żyda i jest to mój absolutnie osobisty oraz ogólnie ludzki przywilej. Tak mnie przynajmniej zapewniono.

Lecz czy naprawdę ją mam> Nie wydaje mi się. Czy Jochanaan, dumny właściciel nowo zdobytej własnymi siłami tożsamości, na pewno byłby chroniony przez swoją - załóżmy, że gruntowną - znajomość chasydyzmu przed pomyśleniem 24 grudnia o choince obwieszonej pozłacanymi orzechami? Czy posługujący się płynnie hebrajskim, porządny Izraelczyk mógłby całkowicie wymazać istnienie odzianego w białe podkolanówki, z uporem używającego lokalnego dialektu młodzieńca? Zmiana tożsamości - jakże podniecająca gra we współczesnej literaturze, a w moim przypadku jednak wyzwanie, któremu przy całkowitym braku możliwości ucieczki w rozwiązania pośrednie można w swojej człowieczej totalności tylko sprostać lub nie - wydaje mi się spełniać wszelkie warunki skazujące ją na fiasko. Można ponownie nawiązać do tradycji, którą się utraciło. Nie da się natomiast dowolnie jej dla siebie wynaleźć i w tym tkwi cały problem. Ponieważ byłem Żydem, to nim nie jestem;a ponieważ nim nie jestem , nie będę mógł nim też być. Jochanaan, doścignięty i dopadnięty na górze Karmel przez wspomnienia alpejskich łąk i bicia dzwonów, byłby jeszcze bardziej nieautentyczny, niż kiedyś był młodzian w białych podkolanówkach. Dialektyka samourzeczywistnienia: być tym, kim się jest stając się tym, kim się ma i chce być - dla mnie jest zamknięta.
Bycie czymś, nie w sensie metafizycznej esencji, lecz w sensie prostego naładowania czymś wcześniej doświadczonym, nieuchronnie ma bowiem pierwszeństwo.
Każdy musi być tym, kim był w pierwszych, choćby później przysypanych nawarstwieniach swego życia. Nikt nie może być tym, kogo daremnie szuka w swoich wspomnieniach"



cytaty pochodzą z książki "Poza winą i karą", Jeana Amery'ego.

No teraz już szczątkowy kontekst został nadany do pogrubionego cytatu. Widać, że tu chodzi o taką kulturową tożsamość bardziej niż o cechy charakteru.[/b][/b][/b]
zmienny
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do