Powrót do przeszłości

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Powrót do przeszłości

przez rotten soul 09 lip 2013, 22:20
Lilith,
tylko problem ze mną jest taki, że ja się zwierzać zbytnio nie lubię, a jeśli już z kimś poruszam poważniejsze tematy, to robię (teraz, bo kiedyś próbowałem z obecnymi kolegami czy rodzina, ale zaniechałem ze względu na zupełny brak zrozumienia) to tylko z takimi osobami, które mają podobne problemy, osobowość, poglądy - dlatego udzielam się na forum. Natomiast ja rozmawiam z tą psycholog, to widzę tylko to profesjonalne "zainteresowanie", potakiwanie z przymusu i te kretyńskie zabawy kredkami. A te niektóre jej rady to naprawdę były niskich lotów. Takie sztampowe i encyklopedyczne. Na pierwszym spotkaniu wylałem wszystko z siebie i nic nie poczułem, oprócz irytacji, że nie przyniosło mi to żadnej, nawet najmniejsze ulgi."Ot, zrobiłem to co zaplanowałem. Można odptaszkować. Teraz trzeba znowu przyjść za 2 tygodnie" - to były moje refleksje.
Terapia pomaga, ale nie wszystkim i wydaję mi się, że to nie dla mnie. Drugiego psychologa na bank nie będę szukał. Od nowa wszystko opowiadać i "się poznawać" - nie ma mowy.
rotten soul
Offline

Powrót do przeszłości

Avatar użytkownika
przez Artemizja 10 lip 2013, 18:28
rotten soul, masz terapię co dwa tygodnie? W takich odstępach czasu ciężko coś zwojować. Poza tym, dziwna trochę ta terapia skoro psycholog radzi, odpowiada regułkami i bawi się z pacjentem kredkami. Sorry za wyrażenie, ale o kant tyłka coś takiego rozbić. To według mnie jakaś pseudoterapia :? A czy ta psycholog pracuje w ogóle pod superwizją? Jaki ma staż pracy? Jaki to nurt?
Powiem Ci, że z moją pierwszą psycholog miałam podobne doświadczenia. I teraz widzę różnicę. Inaczej pracuje profesjonalista a inaczej ktoś, kto nie ma doświadczenia lub po prostu nie wie, co zrobić z pacjentem. Ciężko mi było po tych doświadczeniach z pierwszą psycholog(do której chodziłam około 9-ciu miesięcy i która w pewnym momencie stwierdziła, że nie potrafi mi pomóc i żebym poszła gdzieś indziej) przemóc się i zacząć terapię z prawdziwego zdarzenia. Miałam olbrzymie obawy, że będzie tak samo. I dlatego byłam mile zaskoczona, kiedy zobaczyłam w jaki sposób pracuje moja obecna terapeutka. Nie mam Jej absolutnie nic do zarzucenia. A dodam, że walczyła ze mną przez rok, żebym się otworzyła. I tak naprawdę dopiero wtedy terapia zaczęła przynosić efekty.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Powrót do przeszłości

przez rotten soul 10 lip 2013, 18:39
Lilith,
Może coś niejasno wyżej napisałem, ale się podczepiłem trochę "nielegalnie" pod wątek. To nie jest terapia, tylko zwyczajne wizyty u psychologa. Chciałem zobaczyć na własnej skórze z czym to się je, nim zdecydowałbym się na coś bardziej intensywnego czyli terapię.
Sorry za wyrażenie, ale o kant tyłka coś takiego rozbić

No też mi się tak wydaje, dlatego następna wizyta będzie tą pożegnalną.

A dodam, że walczyła ze mną przez rok, żebym się otworzyła.

Ja otworzyłem się od razu, na oścież, więc nawet jakbym poszedł na jakąś terapię (już pominę jak nurt) to nie co terapeuta by ze mną robił tyle czasu.

Szczerze mówiąc to większe efekty widzę (podejście do świata, poprawa nastroju itp), po wprowadzeniu w życie swoich postanowień i ciągłym dążeniu do wyznaczonych celów. Nie sądzę, żeby rozmowy z terapeutą miały bardziej zbawienny wpływ na moje życie niż ja sam, ale jesteśmy różni i pomagają nam odmienne metody.
rotten soul
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Powrót do przeszłości

Avatar użytkownika
przez Artemizja 10 lip 2013, 18:49
rotten soul, no to już wszystko rozumiem. Między regularna terapią a wizytami u psychologa jest kolosalna różnica. Tego nawet nie da się porównać. Wizyty u psychologa moga pomóc jedynie doraźnie, w etapie jakiegoś niezbyt dużego kryzysu, ale na pewno nie na dłuższą metę. Terapeuta wiedziałby, co ma z Tobą robić. O to nie masz się co martwić. Jeśli chodzi o "zwykłe" wizyty u psychologa, to własnie do mojej pierwszej psycholog chodziłam na takiej zasadzie. Dla mnie okazało się to kompletną stratą czasu. Mało tego- wyszłam z tego w milion razy gorszym stanie niż przyszłam. Totalnie mi to nie pomogło, wręcz zaszkodziło, czułam się zawiedziona, rozczarowana, sfrustrowana i porzucona. Jeśli chciałes sprawdzić w ten sposób, czy nadajesz się na terapię, jak to wygląda, to szczerze mówiąc, trafiłeś jak kulą w płot. Tylko faktycznie próbując regularnej terapii można sprawdzić, czy akurat Nam ona pomoże.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Powrót do przeszłości

przez rotten soul 10 lip 2013, 23:46
Lilith,
A co jeśli terapia nie jest mi potrzebna? Jak można to zweryfikować? Da się w ogóle?
Kto w zasadzie powinien chodzić na takie wizyty, na jakie ja obecnie uczęszczam? Mi tą psycholog poleciła współlokatorka koleżanki, która sobie ją bardzo chwaliła, no, ale ona ma nerwicę, a ja nie.

Mało tego- wyszłam z tego w milion razy gorszym stanie niż przyszłam

Tego nie doświadczyłem. Wychodzę w takim samym stanie raczej w jakim do niej przybyłem, nie licząc pewnego rozczarowania.
rotten soul
Offline

Powrót do przeszłości

Avatar użytkownika
przez Artemizja 11 lip 2013, 00:08
rotten soul, myślę, że weryfikacji można doświadczyć jedynie w praktyce. Myślę, że to właśnie profesjonalny terapeuta ocenia, czy faktycznie psychoterapia jest potrzebna. Jeśli chodzi o wizyty u psychologa( nie terapię), to przede wszystkim powinny się na nie zgłaszać osoby, które doświadczają jakichś nagłych, przejściowych problemów, do których nie trzeba długiej współpracy. Natomiast, jeśli problemy tkwią głębiej, to radzę nie oglądać się na tego typu wizyty i podjąć regularną terapię.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Powrót do przeszłości

przez rotten soul 11 lip 2013, 00:30
Lilith,
Dziękuję Ci za rady, muszę to jeszcze dogłębnie przemyśleć. No i spytam ją (psychologa) co o tym sądzi. Ciekawy jestem jej opinii, choć podejrzewam, że przyklaśnie temu pomysłowi (i poleci pewnie swojego znajomego), jako że już na pierwszym spotkaniu namawiała mnie na psychiatrę (a wiem, że z jednym współpracuje) i leczenie farmakologiczne. Biznes się musi kręcić i to mnie dezorientuje, bo nie wiem czy ona chce mi w ten sposób pomóc, czy dać zarobić kolegom po fachu.
rotten soul
Offline

Powrót do przeszłości

Avatar użytkownika
przez khaleesi 11 lip 2013, 08:03
rotten soul napisał(a):Lilith,
tylko problem ze mną jest taki, że ja się zwierzać zbytnio nie lubię, a jeśli już z kimś poruszam poważniejsze tematy, to robię (teraz, bo kiedyś próbowałem z obecnymi kolegami czy rodzina, ale zaniechałem ze względu na zupełny brak zrozumienia) to tylko z takimi osobami, które mają podobne problemy, osobowość, poglądy - dlatego udzielam się na forum. Natomiast ja rozmawiam z tą psycholog, to widzę tylko to profesjonalne "zainteresowanie", potakiwanie z przymusu i te kretyńskie zabawy kredkami. A te niektóre jej rady to naprawdę były niskich lotów. Takie sztampowe i encyklopedyczne. Na pierwszym spotkaniu wylałem wszystko z siebie i nic nie poczułem, oprócz irytacji, że nie przyniosło mi to żadnej, nawet najmniejsze ulgi."Ot, zrobiłem to co zaplanowałem. Można odptaszkować. Teraz trzeba znowu przyjść za 2 tygodnie" - to były moje refleksje.
Terapia pomaga, ale nie wszystkim i wydaję mi się, że to nie dla mnie. Drugiego psychologa na bank nie będę szukał. Od nowa wszystko opowiadać i "się poznawać" - nie ma mowy.

Zabawy kredkami? :shock: A to w ogóle do czego potrzebne? Chodzi o kreatywność czy o co? Apropo tych kredek to ja widziałam w filmie ale to tyczyło się dziecka autystycznego które było molestowane przez jakiegoś przyjaciela rodziny i narysowało właśnie oprawce bo nie mówiło. Ja miałam jakieś badanie psychologiczne pytania wzięte z tyłka kompletnie nie rozumiem jak takie prymitywne testy mają cokolwiek zbadać. A powrót do przyszłości w przypadku NN to jaki ma cel? Chyba taki żeby więcej schizów dostała. Dla mnie Ci wszyscy terapeuci to o d rozbić przy tym co ja mam. Dobrze wiem co jest przyczyną mojej NN ale co mi to daje jak wystarczy, że popatrze na kubek i już dostaje schizy bo z czyms mi się skojarzy itd itp Rotten lepiej zmień tą terapeutkę ;) Chodzisz na NFZ czy odpłatnie?
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Powrót do przeszłości

przez rotten soul 11 lip 2013, 09:19
psyche.
Zabawy kredkami? :shock: A to w ogóle do czego potrzebne?

Żebym to ja wiedział. W pierwszym "teście" miałem narysować drzewo (później mnie męczyła różnymi pytaniami odnośnie tego rysunku), a w drugim kółka oznaczające moją przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, które miały mieć różną wielkość i kolor w zależności od stopnia znaczenia dla mnie tych okresów w mym życiu. Jeszcze wcześniej wypisywaliśmy moje cele, zrealizowane i te do zrobienia (to akurat to sobie w domu dużo wcześniej zrobiłem). No to chyba wszystko, jeśli chodzi o zabawy kredkami.
ale to tyczyło się dziecka autystycznego które było molestowane przez jakiegoś przyjaciela rodziny i narysowało właśnie oprawce bo nie mówiło

To miało sens, ale ja doskonale umiem mówić, więc mogła mnie zapytać, szczególnie, że widziała moją niechęć przy tym rysowaniu.
. Ja miałam jakieś badanie psychologiczne pytania wzięte z tyłka kompletnie nie rozumiem jak takie prymitywne testy mają cokolwiek zbadać.

Nie studiowaliśmy psychologii czy psychiatrii (nie wiem czy jest taki kierunek w ogóle) to się nie znamy ;)
A powrót do przyszłości w przypadku NN to jaki ma cel? Chyba taki żeby więcej schizów dostała.
To samo myślę odnośnie depresji. Ja chcę uciec od niej, a nie ciągle do niej wracać. Przez lata rozpamiętywałem, błędy, złe wydarzenia, upokorznia i do niczego dobrego mnie to nie do prowadziło.
Rotten lepiej zmień tą terapeutkę ;)

Psychologa jeśli już, ale raczej nie zmienię, tylko zrezygnuję w ogóle.
Chodzisz na NFZ czy odpłatnie?

Odpłatnie, tym bardziej mnie boli, że wydaję spore pieniądze za takie bzdety.
rotten soul
Offline

Powrót do przeszłości

Avatar użytkownika
przez Artemizja 18 lip 2013, 17:44
rotten soul, i jak sytuacja się potoczyła? Nadal chodzisz do tej psycholog?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Powrót do przeszłości

Avatar użytkownika
przez mark123 07 sty 2014, 08:29
rotten soul napisał(a):Też muszę ogarnąć swoją, bo wygląda jak stajnia Augiasza, a niektóre szufladki to trzeba będzie łomem potraktować, to może się otworzą ;)

U mnie jedna z szuflad jest zaspawana, a do niej przyczepiona karteczka z napisem "zgadnij kotku, co mam w środku".
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10129
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Powrót do przeszłości

Avatar użytkownika
przez Artemizja 02 lut 2014, 23:45
Powracanie do przeszłości, zwłaszcza, gdy jest bolesna, nie jest łatwa. Ale powoli, małymi kroczkami zaczynam ją ujarzmiać. Nie jest to łatwe, ale z pomocą terapeutki daję radę. I od kiedy sobie na to pozwalam, czuję ulgę...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do