Poczucie winy

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Poczucie winy

przez vifi 18 maja 2013, 01:23
Marga_rita, Chodzisz na psychoterapię/bierzesz leki? Może potrafisz wskazać myśli jakie stoją u podstaw tego poczucia winy. Masz prawo żyć.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Poczucie winy

Avatar użytkownika
przez Marga_rita 18 maja 2013, 12:38
vifi napisał(a):Marga_rita, Chodzisz na psychoterapię/bierzesz leki? Może potrafisz wskazać myśli jakie stoją u podstaw tego poczucia winy. Masz prawo żyć.


Biore leki....ale nic nie daja. Daja tyle,że z innych objawów zrobiły się inne więc w sumie bez zmian. Chodze do psychologa i psychiatry. Mam prawo żyć? No i co? Może i prawo mam ale...nie mam celu. Serio nie mam celu zycia,nie mam dla kogo i po co żyć. Życie mnie boli,cholernie boli. Tylko,że mój problem tkwi w tym,że jestem niedoszłą samobójczynią,która boi się śmierci-ogarniasz? Męcze sie sama ze sobą....nie chce tego :cry: I jeszcze do tego muszeciągle udawać,żeby inni się nie domyslili....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
211
Dołączył(a)
26 kwi 2013, 09:24
Lokalizacja
Mazowieckie

Poczucie winy

przez vifi 18 maja 2013, 18:46
Marga_rita, Chyba trochę rozumiem... Mówiłaś na terapii o myślach samobójczych?
Wydaje mi się że chciałabyś żyć dla kogoś świadczy z jednej strony o twojej dużej wrażliwości, ale być może też o tym że ktoś się tobą nie zajął kiedy tego potrzebowałaś, a teraz już jesteś dorosła, możesz sama o sobie stanowić a podstawowe potrzeby emocjonalne nie są zaspokojone. Zdrowa psychika pomaga nam też szukać odpowiedzi na pytanie po co żyjemy. Wielu ludzi w depresji i na szczęście niewielu filozofów doszło do przekonania że życie nie ma sensu, jest tylko jakimś kaprysem. Twoje też takie nie jest, po prostu musisz się dalej leczyć. Zobacz że niekoniecznie najprzyjemniejsze rzeczy w życiu są najbardziej sensowne. Rozumiem trochę z twojego bólu, jaki czujesz na codzień. Ja też nie potrafiłem sobie z nim poradzić, ale mogę powiedzieć że on nie jest wieczny. Ani wcale nie jest taki niepokonany, jak się wydaje. Niestety i leki i terapia wymagają czasu. Daj go sobie trochę. Żyjesz też dla siebie, nie tylko dla siebie ale też, dlatego dbaj o swoje zdrowie i szczęście, a będzie ci też łatwiej zadbać o innych kiedy będą tego potrzebować.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Poczucie winy

Avatar użytkownika
przez monk.2000 18 maja 2013, 20:38
vifi, fajnie napisane.

Poczucie winy to nieprzyjemne uczucie. U mnie występuje jako poczucie bycia niedoskonałym, niepełnym, wadliwym. Oraz wszystko co z powyższego wynika. Odczucie wewnętrznego brudu. Nieumiejętność spojrzenia w swoje odbicie w lustrze.
Mam poczucie niespłaconego długu, jakbym żył, chociaż na to nie zasługiwał. Dopiero jakaś zmiana postawy mogłaby spowodować bycia godnym szczęścia. Z jednej strony to zmusza do dążenia do zmiany, ale z drugiej, kto chciałby tak żyć.

Poradzicie coś?
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Poczucie winy

Avatar użytkownika
przez ( Dean )^2 18 maja 2013, 20:59
Nic:P
To ciekawe że udało mi sie całkiem nieźle uporać z lekięm i smutkiem,gniewem,ale poczucia winy nigdy nie udało mi sie zgasić.

Pewnie to nawyk jak każdy inny,ale ja jak dotąd nie znalazłem na niego sposobu.
Najgorszy jest wiatr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1515
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 20:06

Poczucie winy

Avatar użytkownika
przez Marga_rita 19 maja 2013, 10:21
vifi napisał(a):Marga_rita, Chyba trochę rozumiem... Mówiłaś na terapii o myślach samobójczych?
Wydaje mi się że chciałabyś żyć dla kogoś świadczy z jednej strony o twojej dużej wrażliwości, ale być może też o tym że ktoś się tobą nie zajął kiedy tego potrzebowałaś, a teraz już jesteś dorosła, możesz sama o sobie stanowić a podstawowe potrzeby emocjonalne nie są zaspokojone. Zdrowa psychika pomaga nam też szukać odpowiedzi na pytanie po co żyjemy. Wielu ludzi w depresji i na szczęście niewielu filozofów doszło do przekonania że życie nie ma sensu, jest tylko jakimś kaprysem. Twoje też takie nie jest, po prostu musisz się dalej leczyć. Zobacz że niekoniecznie najprzyjemniejsze rzeczy w życiu są najbardziej sensowne. Rozumiem trochę z twojego bólu, jaki czujesz na codzień. Ja też nie potrafiłem sobie z nim poradzić, ale mogę powiedzieć że on nie jest wieczny. Ani wcale nie jest taki niepokonany, jak się wydaje. Niestety i leki i terapia wymagają czasu. Daj go sobie trochę. Żyjesz też dla siebie, nie tylko dla siebie ale też, dlatego dbaj o swoje zdrowie i szczęście, a będzie ci też łatwiej zadbać o innych kiedy będą tego potrzebować.


No mówiłam...ale wiesz poprostu te myśli to pikuś. Ja sięboje,że dojdzie do tego,że znowu bede chciała się zabić rozumiesz? :cry:
Może masz racje,że leczenie itp...ale przytłacza mnie to,że biore te leki i w ogóle i nic. No jest lepiej chyba pod względem ataków w sensie fobii społecznej i nerwicy lękowej,ale to jest bardzo minimalna poproawa. Oczekiwałam czegoś zupełnie innego. Cchiałabym pigse szczescia,ale jak to mój lekarz stwierdził,on nie chce robić ze mnie dziecka kwiatu przez tabletki tylko małymi krokami dojść do sedna sprawy i mnie poprostu "wyleczyć". Rozumiesz mam nadzieje. A ja chyba poptrzebuje terapii DDA bo odkąd jakby przestałam na nią chocdzć (pod względem poczucia winy nie daławał mi ona jakiś super efektów,ale chociaz jakiekolwiek były i pod innymi wzgledami było lepiej) no to widze raczej tendencje spadkową. Jakby uciekło to co już przepracowałam i znowu jest kupa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
211
Dołączył(a)
26 kwi 2013, 09:24
Lokalizacja
Mazowieckie

Poczucie winy

przez vifi 20 maja 2013, 16:38
Marga_rita, Właśnie dlatego się pytałem czy poruszałaś ten temat na terapii.
Z tego co wiem myśli samobójcze mogą świadczyć o zbyt dużym napięciu, wytłumionej złości, kiedy nasilają się i zaczynają krążyć wokół jednego konkretnego sposobu zabicia się, chora osoba nie widzi już szans wyjścia z sytuacji, kręci się w kołko, możemy mówić o syndromie presuicydalnymn i należałoby się zgłosić się do lekarza. Myśli samobójcze są jakby pierwszym etapem, z jednej strony osoba czuje ulgę kiedy myśli o śmierci, z drugiej strony przenikają do jej wyobraźni, coraz częściej jawi się jako wyjście z sytuacji.
Wiem że mija trochę czasu zanim leki zaczną działać, podobnie jest z terapią. Wydaje mi się że większość pracy to są małe kroki. Kiedy te myśli stają się dokuczliwe i częste (tak jak o tym piszesz, że boisz się znowu się targniesz na swoje życie) to mów o tym na terapii. Ja dostałem od psychiatry lek na sytuacje kryzysowe, może to jest jakaś myśl.
Nie jestem specjalistą, ale wydaje mi się że DDA aż tak się nie różnią od innych żeby potrzebowali oddzielnej terapii. Przecież nie leczy się oddzielnie lęku i depresji tak samo jak i DDA, dlatego nie wiem czy poprzednia terapia była lepsza w sensie nurtu, kontaktu z terapeutą czy jeszcze coś innego. Nie wiem dlaczego ją przerwałaś (czy musiałaś przerwać), ale może poszukaj terapii grupowej dla DDA. To mogłoby być dobre uzupełnienie terapii indywidualnej.
Ciężko mi jest oceniać skuteczność terapii doraźnie. To może być normalne kiedy spotykamy nową osobę, przed którą próbujemy się otwierać i siłą rzeczy mówimy o trudnych sprawach, wywołuje spadek nastroju czy z początku nawet wzmaganie się objawów.
Mam wrażenie że osoby chore na nerwicę czy depresję (w tym ja) często szczęście wyobrażają sobie jako jakiś stan powrotu do brzucha matki, rozpłynięciu się w czymś, w jakimś szczęściu, w drugiej osobie. Niestety ta postawa prowadzi do cierpienia, bo musimy dbać o wiele spraw, a drugi człowiek też nigdy nie jest idealny.
Można jednak być szczęśliwym bez rozwiązania wszystkich swoich problemów, znalezienia super-partnera. Trzeba się tego po prostu nauczyć i rozbroić postawy jakie nas w tym blokują i każą nam nienawidzić siebie.
Strasznie trudno jest pokochać siebie kiedy wydaje się że nie dostaliśmy tego od innych kiedy byliśmy dziećmi, raczej czujemy ból istnienia, szukamy kogoś kto potwierdzi że jesteśmy chciani na tym świecie, a nawet jak znajdujemy to mu nie wierzymy i czekamy aż w końcu się potknie i powie na nas coś złego. Bo chcemy zaspokoić nasze superego, żeby nie produkował już tego poczucia winy, a próba "ułaskawienia" go rodzi kolejne wyrzuty. Z tym się trzeba rozprawić, bo nie widać powodu dlaczego mielibysmy być jakimś antyistnieniem a słuchamy tych myśli jak wyroczni.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Poczucie winy

Avatar użytkownika
przez mark123 21 maja 2013, 01:04
Czasami pojawia się u mnie niewłaściwe i trochę "schizowe" poczucie winy. Gdy nie opróżnię czegoś do końca i trzeba wyrzucić albo wylać to czuję się winny temu, że resztki (w przypadku puszek po napojach tyczy się to nawet małych kropel) cierpią przeze mnie, bo nie zostały opróżnione. Mam tak od dzieciństwa, z tym że w dzieciństwie dodatkowo miałem tak po wyrzuceniu do kosza pustych kartonów po sokach i paragonów sklepowych. Czasami w momencie wyrzucania mam też wyobrażenia w myślach, że resztki wołają o pomoc.

Inne niewłaściwe poczucie winy mam w przypadku zaniechania pewnego rytuału związanego ze swoimi dłońmi, gdy czuję potrzebę wykonać ten rytuał. Mam wtedy tak jakby poczucie, że zawiodłem ludzi mających problemy z dłońmi, a oni liczyli, że im pomogę. Ten aspekt ma swoje dwie strony subiektywnych odczuć: negatywną - bo powstaje poczucie winy w przypadku zaniechania wykonania rytuału, a także pozytywną bo jest też związany z moimi preferencjami seksualnymi (w tym fantazjami podczas masturbacji) i powstaje podniecenie seksualne z erekcją. Mam tak od mniej więcej 13-go roku życia.

Nie wiem, dlaczego jestem taki psychol.

A co do tego, czemu na pewno jestem winien, to temu że jestem wygodnicki, leń oraz tchórz (nie chodzi mi tutaj całkowicie o moje nerwicowe lęki).
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10120
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Poczucie winy

Avatar użytkownika
przez Marga_rita 22 maja 2013, 08:51
vifi, antyistnienie-dobre słowo. Dziękuje za wiadomość. Narazie nic nie napisze bo sama nie wiem co. Pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
211
Dołączył(a)
26 kwi 2013, 09:24
Lokalizacja
Mazowieckie

Poczucie winy

Avatar użytkownika
przez mark123 26 maja 2013, 23:31
Mam takie wrażenie, że jeden z aspektów mojego poczucia winy jest związany z czymś w stylu myślenia magicznego.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10120
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Poczucie winy

Avatar użytkownika
przez Artemizja 05 cze 2013, 11:52
mark123, myślę, że poczucie winy w dużej części jest związane z magicznym myśleniem. Rozważamy "co by było gdyby" i nakręca się cała spirala. A dlaczego nie zrobiłam tak i tak? Przecież można było postąpić inaczej i tak dalej...
W kółko analizujemy sytuację, która już miała miejsce i której w żaden sposób nie zmienimy. Magiczne myślenie pogłębia poczucie winy, daje pożywkę do tego, by rozważać inne ewentualności i umacniać wrażenie, że całkowitą winę za dany stan rzeczy ponosimy właśnie My i gdybyśmy postąpili inaczej, to pewnie byłoby dobrze. Jednak tak naprawdę, nie wiadomo, co by było gdyby....i czy faktycznie coś by to zmieniło.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44130
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Poczucie winy

Avatar użytkownika
przez Bonus 05 cze 2013, 18:33
To prawda, co napisała koleżanka.
Najgorzej, jeśli ma się poczucie winy, bo zrobiliśmy komuś dużą krzywdę. Zraniliśmy kogoś i jest to nasza wina. Wtedy poczucie winy jest właściwe i słuszne. Ale nie powinno się brać odpowiedzialności za kogoś i czuć się winnym za kogoś.
Bo to jest wtedy daremne.
Psychologia uczy nas myślenia i mądrego postrzegania świata.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1994
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Poczucie winy

Avatar użytkownika
przez niosaca_radosc 05 cze 2013, 20:51
Najgorzej, jeśli ma się poczucie winy, bo zrobiliśmy komuś dużą krzywdę. Zraniliśmy kogoś i jest to nasza wina. Wtedy poczucie winy jest właściwe i słuszne.
No właśnie, jak sobie radzić z takim poczuciem winy? Kiedy to, co zrobiliśmy było bezpośrednią przyczyną krzywdy kogoś innego? Czy z czymś takim w ogóle można sobie jakoś poradzić, czy to już zawsze będzie w nas "żyło"?
Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
2204
Dołączył(a)
11 paź 2011, 21:24

Poczucie winy

Avatar użytkownika
przez Artemizja 05 cze 2013, 20:53
nienormalna21, każda sytuacja jest inna i żeby coś na ten temat powiedzieć, trzeba by było poznać okoliczności zajścia...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44130
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do