Wyuczona bezradność

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Wyuczona bezradność

Avatar użytkownika
przez mark123 13 kwi 2013, 14:54
Mnie w gimnazjum jeszcze matka tłukła krzycząc i wyzywając i też jak widzę kogoś wkurwio.nego to boje się podejść chyba tylko żeby po gębie nie zarobić czy coś w tym stylu, chociaż później mnie już nie bili ale i tak krzyk/złość/agresja to dla mnie coś przed czym trzeba uciekać. Chciałbym być pewnym siebie facetem a zamiast tego jestem cipą.

U mnie, to nie wiem do końca, co jest przyczyną lęku przed wkurzonymi osobami. Może awantury, które ojciec urządzał po pijaku w moich pierwszych kilku latach życia, o awanturach dowiedziałem się od matki, bo pierwszych kilku lat życia nie pamiętam.
Mam też coś takiego, że boję się, gdy ktoś coś przy mnie potłucze, moje jakieś wewnętrzne obawy podpowiadają mi wtedy, że to moja wina i zaraz ktoś się doczepi. Matka mi mówiła kiedyś, że gdy ojciec się awanturował, to czasem rzucał talerzami itp. o podłogę. Brat mojej matki też się czasem awanturował po pijaku, ale wspólnie z nim mieszkałem tylko w pierwszym roku życia.

Nie ciągnęło Cie czy raczej boisz się że się nie odnajdziesz w grupie, wyśmieją Cie czy coś w tym stylu? Ja w sumie bardzo tego pragnę ale jestem tak zakompleksiony że jakakolwiek wyciągnięta dłoń w moją stronę skończyłaby się moją ucieczką czyt. jestem za brzydki/tępy i nie chciałbym żeby ktoś się czuł niekomfortowo przebywając ze mną. Rozwiń proszę co Ty myślisz na temat przyjaźni bo jestem ciekawy czy serio Cie to wali czy boisz się tak jak ja.

Zarówno mnie nie ciągnęło (nie czułem potrzeby rozmów z ludźmi i współpracy z nimi), jak i bałem się wyśmiania, skrytykowania, odrzucenia na myśl, gdybym koniecznie musiał nawiązać kontakt, oraz, że będę trochę ciężarem, na myśl, że bym koniecznie musiał nawiązać jakąś współpracę grupową. Obecnie pozostała zarówno niechęć, jak i lęk, ale zaś w swojej głowie, w swoich fantazjach często lubię wyobrażać sobie, że rozmawiam z ludźmi, albo że przytulam kogoś.

Choć tyle lat minęło to dalej odczuwam skutki podstawówki, gimnazjum i liceum najgorsze jest to że wracałem ze szkoły i w domu mi się obrywało, wychodziłem z domu pobawić się na świeżym powietrzu i tam też mi się obrywało gdziekolwiek nie byłem zawsze ludzie mieli coś do mnie, inne dzieci jakoś sobie żyły swoim życiem a mnie zawsze wyzywali/pluli/bili tylko dlatego że troszkę inaczej od nich wyglądałem no i nie miałem nigdy jakichś super ciuchów czy gadżetów więc nie miałem czym im zaimponować.

Ja się często skarżyłem, jak mi dokuczali, przede wszystkim matce, a ojciec mówił, że dokuczają mi, bo jestem dupa i cykor. A wiedziałem, że matka będzie chciała wyręczyć mnie w rozwiązaniu problemu i zrobi awanturę albo w szkole albo pójdzie do domu osoby, która mi najbardziej dokucza i tam zrobi awanturę. Czasem (ale nie często) mi mówiła, że inne dzieci jakoś potrafią rozmawiać ze sobą, albo zrobić różne zadania, a ty nie umiesz tego i tamtego. W podstawówce jej awantury w szkole lub u kogoś, kto mi najbardziej dokuczał rozwiązywały problem dokuczania na jakiś czas, w gimnazjum to różnie, a w liceum to skarżyłem się jej tylko początkowo, ale tutaj już matka wiedziała, że nic nie może zrobić, bo będzie gorzej, a potem przestałem się jej skarżyć, bo się zaczęła na mnie bardziej wkurzać, że nie nawiązuje kontaktów z rówieśnikami.

Po czym Ci się pojawiło to ustrojstwo?

PTSD wzięło mi się po pewnym śnie (już go opisywałem, więc skopiuję). Pamiętam go do dziś, pomimo że przyśnił mi się kilkanaście lat temu.

mark123 napisał(a):Wieczorem jak zawsze, gdy już była pora, poszedłem do pokoju i położyłem się spać.

Zaczyna się sen:

Godzina 0:00 - budzi mnie matka i informuje mnie, co się wydarzy u mnie w następnym godzinach, mówi to raczej spokojnie.

Godzina 1:00 - słyszę jakieś stukanie na półce nad moim tapczanem. Po chwili na moje ciało wskakuje jakiś dziwny przedmiot i zaczyna się w nie mocno wgniatać. (Widzę kształty przedmiotów w tym śnie). Ten przedmiot kształtem przypomina jakby jakąś pałkę umocowaną na czymś cienkim. Czuję bardzo silny strach. Chyba wydaję z siebie krzyki, ale nikt nie przychodzi. Po jakimś czasie wskakuje z powrotem na półkę.

Godzina 2:00 - znów słyszę stukanie, czuję takim sam strach. Tym razem na moje ciało wskakuje jakiś przedmiot jakby w kształcie słomki, przesuwa się po nim wydając przy tym dźwięk piszczenia/syczenia i czuję, jakby się przysysał. Po pewnym czasie przedmiot wraca na półkę.

Godzina 3:00 - znów stukanie i strach. Na moje ciało wskakuje przedmiot w kształcie jakiegoś jakby stempla i skaczę po nim powodując uczucie wgniatania. Po pewnym czasie wraca na półkę.

Godzina około 5 - ojciec wychodzi do pracy, ja wstaję by przejść na drugi tapczan i spać z matką. Zauważam na tapczanie te przedmioty, nie chcę się kłaść, ale moja matka mówi, żebym się kładł. Zaraz potem akcja snu się przenosi do jakichś godzin wieczornych.

Wieczór - zauważam pod swoim ubraniem te przedmioty i czuję bardzo silny strach. Potem matka wkłada mi rękę pod bluzkę i mówi coś, że będzie ją tam trzymać, by przedmioty nie dotykały mojego ciała. Ojciec w tym czasie siedzi i ogląda telewizję. strach przed przedmiotami nie ustępuje i nagle jakby mocno zadrżałem.

Koniec snu, zrywam się.


Sen ten przyśnił mi się, gdy miałem niecałe 7 lat. Po tym śnie zacząłem się bać wysokości, ciemności i powtórki wydarzeń ze snu. Potem przez kilka lat dręczyły mnie koszmary o takiej samej tematyce. Największe lęki miałem w nocy, czasem wstawałem i chodziłem po mieszkaniu. Matka wtedy różnie reagowała, czasem pozwoliła mi spać w tym samym pokoju z nią i ojcem, a czasem się wydarła. Ojciec po alkoholu i pracy ma twardy sen, więc bardzo rzadko go budziło moje chodzenie po mieszkaniu. Przez pewien też czas (ale tutaj krócej) miałem problem by rano i wieczorem się przebrać oraz by rozebrać się do kąpieli, bałem się bardzo, że te przedmioty będą na moim ciele. Do dziś boję się dotykać przedmioty, którego kojarzą mi się z tamtym snem, boję się też dźwięków, które w tamtym śnie występowały, a gdy wyobrażam sobie wydarzenia ze snu, to czuję niepokój i czasem dyskomfort w tułowiu.
Nie wiem, jakie wydarzenie wywołało koszmary i lęki.

Nie chciałeś nigdy być pilotem/strażakiem/policjantem/wojskowym skakać na bungee/spadochronie/nurkować?

Czasem myślałem w dzieciństwie o zostaniu policjantem czy strażakiem, ale z tego co kojarzę, nie było to moim mocnym pragnieniem. A w okresie podstawówki myślałem o zostaniu naukowcem, interesowałem się trochę meteorologią, trochę astronomią.
O żadnych dużych szaleństwach nie myślałem. Moje główne oczekiwania w dzieciństwie to były takie, żeby mieć poczucie bezpieczeństwa, żeby nikt mnie nie krytykował i się nie naśmiewał. Lubiłem też się uczyć, byłem dość dobrym uczniem. Nie umiałem się też normalnie bawić, każda przegrana w jakiejś ala zabawie dawała mi poczucie, że jestem do niczego. Nie lubiłem też bardzo luźnej atmosfery, wolałem dyscyplinę, bo wtedy sytuacja była bardziej przewidywalna.

może my mamy wspólną matkę?

E, nie mamy ;)
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10120
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Wyuczona bezradność

przez qwertz 13 kwi 2013, 15:14
Zarówno mnie nie ciągnęło (nie czułem potrzeby rozmów z ludźmi i współpracy z nimi), jak i bałem się wyśmiania, skrytykowania, odrzucenia

Ale to jest sprzeczne jedno z drugim, więc tak naprawdę chciałbyś kogoś mieć tylko się boisz jak ja xD

Wiesz z tym skarżeniem się to jakoś szybko załapałem że nie tędy droga, moja matka albo widziała problem w innych osobach albo we mnie nigdy np. się nie zastanowiła czemu mi dokuczają (bo chodzę ubrany jak wieśniak itd.) winni zawsze byli inni albo ja (bo inni jakoś mogą a Ty nie).

Co do tego snu to nie wiem co Ci napisać.

No więc chciałeś też być chociaż przez moment strażakiem czy coś w tym stylu ale gdzieś to po drodze umarło ;p
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
21 lut 2013, 16:25

Wyuczona bezradność

Avatar użytkownika
przez mark123 13 kwi 2013, 15:37
Ale to jest sprzeczne jedno z drugim, więc tak naprawdę chciałbyś kogoś mieć tylko się boisz jak ja xD

U mnie to jest tak, że nie czuję świadomej potrzeby, by mieć kogoś. Może to jest na takiej zasadzie, że boję się i nie chcę nawet próbować mierzyć z lękiem, więc moja podświadomość zablokowała potrzebę kontaktów.

Wiesz z tym skarżeniem się to jakoś szybko załapałem że nie tędy droga, moja matka albo widziała problem w innych osobach albo we mnie nigdy np. się nie zastanowiła czemu mi dokuczają (bo chodzę ubrany jak wieśniak itd.) winni zawsze byli inni albo ja (bo inni jakoś mogą a Ty nie).

Ja nigdy nie wiedziałem tak na 100 procent, dlaczego mi dokuczają (rówieśnicy nie kierowali do mnie typowo konkretnych zarzutów, więc nie wiedziałem, o co im chodzi), układałem sobie tylko różne hipotezy. W dzieciństwie w mojej głowie dominowała hipoteza, że są rozpieszczeni i nie umieją się zachowywać.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10120
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wyuczona bezradność

przez qwertz 13 kwi 2013, 16:06
No więc myślę że doszliśmy do wniosku że coś takiego jak wyuczona bezradność ma miejsce, znaleźliśmy przyczyny dlaczego tak się stało tylko CO TERAZ Z TYM ZROBIĆ, są na to jakieś ćwiczenia? jakieś książki ułatwiające nam to? Rozumiem że ASERTYWNOŚĆ jest słowem kluczem ale jest może jakaś literatura która szerzej by opisywała co i jak na temat tej 'wyuczonej bezradności' czy można ją podciągnąć np. pod zaburzenia depresyjno-lekowe jak mi się wydaje i leczyć się w tamtym kierunku?
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
21 lut 2013, 16:25

Wyuczona bezradność

Avatar użytkownika
przez mark123 13 kwi 2013, 16:25
qwertz napisał(a):No więc myślę że doszliśmy do wniosku że coś takiego jak wyuczona bezradność ma miejsce, znaleźliśmy przyczyny dlaczego tak się stało tylko CO TERAZ Z TYM ZROBIĆ, są na to jakieś ćwiczenia? jakieś książki ułatwiające nam to? Rozumiem że ASERTYWNOŚĆ jest słowem kluczem ale jest może jakaś literatura która szerzej by opisywała co i jak na temat tej 'wyuczonej bezradności' czy można ją podciągnąć np. pod zaburzenia depresyjno-lekowe jak mi się wydaje i leczyć się w tamtym kierunku?

Mnie się wydaję, że wyuczona bezradność jeśli by ją podciągać pod zaburzenie, to pod zaburzenia depresyjne lub zaburzenia osobowości (osobowość unikająca oraz osobowość zależna).
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10120
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Wyuczona bezradność

przez qwertz 13 kwi 2013, 16:27
No ale zaburzania depresyjno lękowe zdecydowanie lepiej brzmią niż zaburzenia osobowości ;p To pierwsze leczy się krócej to drugie parę lat.
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
21 lut 2013, 16:25

Wyuczona bezradność

Avatar użytkownika
przez mark123 13 kwi 2013, 16:57
qwertz napisał(a):No ale zaburzania depresyjno lękowe zdecydowanie lepiej brzmią niż zaburzenia osobowości ;p To pierwsze leczy się krócej to drugie parę lat.

No to jest tylko taka moja hipoteza, nie wiem tak na pewno, pod co to podchodzi, jeśli jest zaburzeniem.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10120
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Wyuczona bezradność

Avatar użytkownika
przez poem 13 kwi 2013, 21:14
qwertz napisał(a):
Z tym że jak np. nie ma matki w domu i coś zrobię to czuje satysfakcję ze zrobienia tego, serio takie gówno jak zrobienie własnoręcznie prania powoduje banana na mojej twarzy, pozmywanie naczyń, odkurzenie dywanu też itd. gdy nie słyszę głosu krytyki wszystko staje się o wiele łatwiejsze i nawet przyjemne bo czuje się wtedy jak normalny człowiek a nie jak niepełnosprytny umysłowo któremu trzeba wiązać buty.



Jak coś zrobię z własnej woli to czuję satysfakcję, bo udało mi się zmotywować. Wykonywać poleceń mojej mamy po prostu nie umiem, coś mnie blokuje. Bo na pewno w czasie zmywania będzie mi gadać co i jak mam zrobić. Tylko właśnie się zastanawiam co tak mnie blokuje i chyba po prostu czuję coś jakby upokorzenie. Bo przecież wiem, że trzeba posprzątać i umiem to zrobić. Czasem mam lenia rzeczywiście, wtedy zaczyna się gadanie i tak koło się zamyka, bo jak mi o tym mówi to nie zrobię tego co mi karze...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1147
Dołączył(a)
22 sty 2013, 19:21

Wyuczona bezradność

przez qwertz 13 kwi 2013, 21:31
Chodzicie może na jakąś terapię? Bo tak chciałbym się przełamać i iść w końcu do kogoś pogadać o tym i szukam osób(jak najwięcej) co mi wypunktują w samych superlatywach że warto. ;p
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
21 lut 2013, 16:25

Wyuczona bezradność

Avatar użytkownika
przez mark123 14 kwi 2013, 15:29
poem napisał(a):[Jak coś zrobię z własnej woli to czuję satysfakcję, bo udało mi się zmotywować. Wykonywać poleceń mojej mamy po prostu nie umiem, coś mnie blokuje. Bo na pewno w czasie zmywania będzie mi gadać co i jak mam zrobić. Tylko właśnie się zastanawiam co tak mnie blokuje i chyba po prostu czuję coś jakby upokorzenie. Bo przecież wiem, że trzeba posprzątać i umiem to zrobić. Czasem mam lenia rzeczywiście, wtedy zaczyna się gadanie i tak koło się zamyka, bo jak mi o tym mówi to nie zrobię tego co mi karze...

Ja, gdy robię coś z własnej woli to czuję satysfakcję tylko wtedy, gdy efekt tego co zrobię jest zgodny z tym, jaki sobie zaplanowałem, zanim przystąpiłem do robienia tego. Jeśli jakiś szczegół planu się sypnie, to czuję się do dupy.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10120
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Wyuczona bezradność

Avatar użytkownika
przez poem 18 kwi 2013, 22:07
Kiedyś się starałam i przykładałam do tego co robię... Ostatnio coś się we mnie popsuło i czasem robię byleby zrobić.


Ech, miałam sprawę do załatwienia w urzędzie i bałam się iść, bo nie wiedziałam do którego pokoju pójść i w ogóle wydawało się że nie uda mi się załatwić tego co mam załatwić. Zwlekałam kilka dni. W końcu się wybrałam, zapukałam do pierwszych lepszych drzwi i okazało się, że akurat dobrze trafiłam i urzędniczka nawet nie dała mi dokończyć mówić o co chodzi - zapewne przychodzi do niej codziennie wielu ludzi w podobnej sprawie. A mnie się wydawało, że mam jakiś nietypowy problem. I tak jest zawsze, z każdą sprawą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1147
Dołączył(a)
22 sty 2013, 19:21

Wyuczona bezradność

Avatar użytkownika
przez bittersweet 18 kwi 2013, 22:56
Doswiadczenia z domu rodzinnego mam podobne do Waszych i tez cierpialam na bezradnosc, do tego diagnoza osobowosc zalezna :roll: . Pocieszam, ze z kazdego syfu da sie wyjsc, najlepiej doslownie - opuscic toksyczny dom.Kiedy ma sie wybor : albo zaczynasz dzialac i dawac sobie rade, albo jesz po smietnikach - nagle w magiczny sposob zyskuje sie na samodzielnosci, przedsiebiorczosci i wielu innych nieodkrytych przedtem umiejetnosciach ;)
Sorry za pisownie ale mam cudzego lapa bez polskich znakow fuck
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Wyuczona bezradność

Avatar użytkownika
przez mark123 02 cze 2013, 19:32
Ech, miałam sprawę do załatwienia w urzędzie i bałam się iść, bo nie wiedziałam do którego pokoju pójść i w ogóle wydawało się że nie uda mi się załatwić tego co mam załatwić. Zwlekałam kilka dni. W końcu się wybrałam, zapukałam do pierwszych lepszych drzwi i okazało się, że akurat dobrze trafiłam i urzędniczka nawet nie dała mi dokończyć mówić o co chodzi - zapewne przychodzi do niej codziennie wielu ludzi w podobnej sprawie. A mnie się wydawało, że mam jakiś nietypowy problem. I tak jest zawsze, z każdą sprawą.

Ja ogólnie gdziekolwiek nie lubię sytuacji, gdy muszę wejść do jakiegoś pomieszczenia, a nie jestem pewien, czy to tu. Mam ochotę wtedy się zapaść pod ziemię ze wstydu. A gdybym miał załatwić jakąś sprawę w urzędzie, to wstyd jeszcze większy, bo albo by to urzędnik musiał zrobić za mnie, albo wytłumaczyć i to tak, jak dla przygłupa, bo ja bardzo mało kumaty jestem.

Kiedy ma sie wybor : albo zaczynasz dzialac i dawac sobie rade, albo jesz po smietnikach - nagle w magiczny sposob zyskuje sie na samodzielnosci, przedsiebiorczosci i wielu innych nieodkrytych przedtem umiejetnosciach ;)

Biorąc pod uwagę to, że jestem prawdopodobnie największym leniem i tchórzem w całym Wieloświecie, to nie wiem, czy bym to zyskał.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10120
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Wyuczona bezradność

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 02 cze 2013, 19:34
Biorąc pod uwagę to, że jestem prawdopodobnie największym leniem i tchórzem w całym Wieloświecie,

zapomniałeś o mnie chyba, a ja jestem nr 1 w tej konkurencji. ;)
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17043
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do