Współczucie dla samych siebie

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Współczucie dla samych siebie

Avatar użytkownika
przez znudzona-ona 02 mar 2013, 23:40
wiem, że każdy ma prawo do słabości, do miękkiego wnętrza. Ja pracuję na terapii, żeby zaakceptować to w sobie. A to co zacytowałaś, chciałam napisać obrazowo i na luzie. wyszło jak wyszło. Jak widać mam masę problemów z samą sobą, nic dziwnego, że potrzebuję trzeciej terapii. A jeszcze co do słabości, w mojej rodzinie nie mogłam słabości okazać bo było to tępione, a ja zostałam określona jako egoistka skrzyżowana z hrabianką. Dużo niedobrego wyniosłam z domu, niestety. teraz to się za mną ciągnie już czwartą dekadę
Małgorzata. Pomagam w angielskim.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
688
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:33
Lokalizacja
podkarpackie

Współczucie dla samych siebie

Avatar użytkownika
przez black swan 03 mar 2013, 00:20
Tak się zastanawiam, bo jeśli kobiety, które okazują słabość, wzbudzają w Tobie silną niechęć i właśnie- pogardę-to może jest to sygnał, że tutaj tkwi sedno. Denerwuje Cię w nich to, czego sama nie okazujesz, na co sobie nie pozwalasz i tym samym-nie akceptujesz, a co również jest częścią Twojej osobowości. Tyle tylko, że zepchniętą w kąt, zabunkrowaną i zaszufladkowaną jako słabość. Widząc tę słabość u innych, reagujesz rozdrażnieniem, bo skoro u siebie tego nie akceptujesz, to dlaczego u innych miałabyś to robić?

Lilith, jak to przeczytałam, to mnie uderzyło. Pisałam przed chwilą o nielubieniu kobiet w innym temacie i teraz weszłam tutaj... Trafiłaś w sedno, tylko że u mnie. W głębi czuję, że kobiecość=słabość i nie akceptuję w sobie tej słabości/kobiecości. Dlatego kobiety okazujące słabość wywołują we mnie niechęć. Strasznie denerwują mnie takie kobiece kobietki, kruche i słabe. Bo sama widzę w sobie słabość i nienawidzę tej słabości. Najchętniej nie pozwoliłabym sobie na żadne słabości. Żadne emocjonalne słabości. Ze wszystkim radziła sobie sama. Nikogo nigdy nie prosiła o pomoc. Była samowystarczalna. Nie płakała nigdy. Nie była wyprowadzona z równowagi nigdy. Najchętniej byłabym stalowa. Ale zdaję sobie sprawę z tego, że to nie jest żadne rozwiązanie. Powinnam pozwolić sobie na słabości i co najważniejsze je zaakceptować, uświadomić sobie, że kobiecość to nie słabość.

Zauważyłam jeszcze coś takiego, że gdy ubiorę się kobieco, np coś obcisłego, obcas, wyraźny makijaż, to automatycznie unoszę głowę w górę, przybieram bezwzględną minę, która mówi, że ma wszystkich w głębokim poważaniu i pewnie siebie wychodzę tam gdzie miałam iść. Staję się twarda i bezwzględna. A gdy wychodzę gdzieś neutralnie ubrana, bez makijażu, w płaskich butach (czyli naturalnie dla mnie), to często czuję się zagubiona pośród ludzi, słaba i zalękniona. To jest jakby taka analogia - gdy przebieram się za kobietę, to gram pewną siebie, bezwzględną sukę, bo nie akceptuję słabych kobiet, a gdy jestem sobą, to jestem właśnie słabą kobietą i wtedy nie akceptuję siebie. I co tu zrobić? Pozwolić sobie na odczuwanie słabości? Zaakceptować słabość, aby się jej pozbyć..? Tylko jak zaakceptować słabość? Czy to nie jest oksymoron, sprzeczność, paradoks - zaakceptowanie własnej słabości? :(
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Współczucie dla samych siebie

Avatar użytkownika
przez mark123 03 mar 2013, 01:08
Mnie strasznie wkurza, gdy czasem płacze moja matka, w myślach wyzywam ją wtedy od... nie będę dokładnie pisał, bardzo wulgarne słowa. Jakie by były moje odczucia wobec innych osób płaczących, to nie wiem, bo obecnie nikt przy mnie nie płakał.

U siebie słabości nie akceptuję, a jestem słabszy "niż ustawa przewiduje". Gdybym wyszedł z siebie, to za słabość bym zaczął siebie chyba bić i kopać. W sumie ciekawy paradoks, z jednej strony jestem masakrycznie słaby, a z drugiej strony miałbym ochotę się znęcać nad sobą za okazywanie słabości.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10129
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Współczucie dla samych siebie

Avatar użytkownika
przez Artemizja 03 mar 2013, 20:39
znudzona-ona, wiesz...to był tylko mój odbiór. Ktoś inny mógł odczytać to zupełnie inaczej.
A jeszcze co do słabości, w mojej rodzinie nie mogłam słabości okazać bo było to tępione, a ja zostałam określona jako egoistka skrzyżowana z hrabianką
:evil: Nie mogę zdzierżyć tego, że niekiedy najbliższe osoby nie pozwalają na coś, do czego mamy prawo, co jest jak najbardziej ludzkie i wcale nie świadczy o egoizmie. Świadczy jedynie o tym, że wszyscy jesteśmy ludźmi. To Ci, którzy zabraniają okazywania słabości, łez, są tak naprawdę słabi, boją się tych odczuć i dlatego tak usilnie z nimi walczą. Nie wiedzą jak się zachować, co zrobić, jak sobie z tym poradzić, dlatego wolą usunąć to ze swojego otoczenia i zabronić innym przeżywania słabości...
Zaakceptować słabość, aby się jej pozbyć..?
Akceptacja nie oznacza "pozbycia się" słabości tylko uznanie, że tak jak każdy człowiek masz prawo do jej odczuwania i nie jest to niczym złym. To jest właśnie najtrudniejsze- zrozumienie, że bycie silną nie polega na usuwaniu odczuwania słabości, ale włączenia jej do tego, do czego masz prawo, pozwolenie sobie na przeżywanie jej i tym samym umiejętne radzenie sobie z nią. Nieakceptowana słabość zamienia się w rozgoryczenie, lęki, rodzi złość do siebie i innych...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Współczucie dla samych siebie

Avatar użytkownika
przez black swan 03 mar 2013, 20:44
Czyli być silną przez przeżywanie słabości? Jak zaakceptować tą słabość? Nie radzę sobie z akceptacją słabości.. :(
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Współczucie dla samych siebie

Avatar użytkownika
przez znudzona-ona 03 mar 2013, 20:51
ja też nie, mam z tym problem. Jak mam gorsze dni to sama sobie mówię "nie przesadzaj, jesteś silna, dasz radę, co to dla ciebie" a nigdy nie mówię sobie "masz prawo źle się czuć, nie radzić sobie"
Małgorzata. Pomagam w angielskim.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
688
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:33
Lokalizacja
podkarpackie

Współczucie dla samych siebie

Avatar użytkownika
przez Artemizja 03 mar 2013, 21:21
black swan, czy kiedy przychodzi gorszy moment, wyzywasz siebie za to w myślach? Krzyczysz na siebie jak karcący rodzic? Jeśli tak, to spróbuj tego nie robić. Odetchnij głęboko i spróbuj wyciszyć ten wrzaskliwy głosik, którym na samą siebie krzyczysz. Może to się wydaje głupie, ale to może być małym kroczkiem do przodu...
znudzona-ona, kiedy łapiesz się na tym, że jest Ci źle, coś przeżywasz, to złościsz się na siebie? W takim momencie spróbuj spojrzeć na siebie z boku, trochę oczami innej osoby. Zastanów się, co byś powiedziała komuś, kto w tamtym momencie byłby na Twoim miejscu? Nawrzeszczałabyś na taką osobę? Nie byłoby Ci Jej ani trochę żal?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Współczucie dla samych siebie

Avatar użytkownika
przez znudzona-ona 03 mar 2013, 21:24
nie wiem czy się złoszczę, raczej nie dopuszczam do siebie myśli, że mogę nie mieć siły. Boję się, że jak dopuszczę swoje słabości do głosu to całkiem się załamię i rozpadnę. I ja nie umiem pocieszać, gdyby ktoś mi powiedziała, że się źle czuje to nie wiedziałabym jak zareagować chyba
Małgorzata. Pomagam w angielskim.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
688
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:33
Lokalizacja
podkarpackie

Współczucie dla samych siebie

Avatar użytkownika
przez black swan 03 mar 2013, 21:27
Lilith, nie wyzywam siebie, nie mam żadnych głosików, po prostu jestem na samą siebie mocno wkurzona, myślę "dlaczego ja jestem taka słaba, dlaczego nie mogę być silna" i walnęłabym sobie pięścią w głowę najchętniej, by jakoś ukarać, zbić samą siebie (ale tego nie robię). Chyba moje "ja realne" jest bardzo dalekie od "ja wymarzonego"...
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Współczucie dla samych siebie

Avatar użytkownika
przez Artemizja 03 mar 2013, 21:31
znudzona-ona, wyobrażałaś sobie kiedyś siebie jako dziecko? Napisałaś, że słabość była tępiona u Ciebie w domu. Od tego chyba trzeba zacząć. Spróbuj wyobrazić sobie dziecko, które płacze w kącie, na które dorośli krzyczą, właśnie dlatego, że płacze i nie pytają o powód łez. Zastanów się, jak Ty byś się zachowała wobec tego małego, zapłakanego dziecka, które kuli się w kącie? Czego takie dziecko by potrzebowało? Co byś zrobiła? Też byś na nie nakrzyczała? Czy zachowałabyś się inaczej? A później spróbuj wyobrazić sobie, że tym dzieckiem jesteś Ty i to na Ciebie tak krzyczeli. Czego Ty byś wtedy potrzebowała? Krzyku? Czy ciepła?

-- 03 mar 2013, 21:33 --

jestem na samą siebie mocno wkurzona, myślę "dlaczego ja jestem taka słaba, dlaczego nie mogę być silna" i walnęłabym sobie pięścią w głowę najchętniej, by jakoś ukarać, zbić samą siebie
O to mi właśnie chodziło. To wystarczy za milion wyzwisk. Następnym razem spróbuj to wyciszyć. Nie uda się- trudno. Może uda się następnym razem...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Współczucie dla samych siebie

Avatar użytkownika
przez znudzona-ona 03 mar 2013, 21:40
pewnie bym zapytała dlaczego płacze, ale na dłuższą metę nie wiedziałabym co z tym fantem zrobić i próbowałabym się pozbyć płaczącego (w sensie przekazania w inne ręce). więc ze mną to jest chyba tak, że raczej bym nie krzyczała (ja ogólnie rzadko podnoszę głos) ale bym też nie wykazała się zbytnio ciepłym podejściem. Kiedyś byłam bardziej empatyczna i uczuciowa, teraz mało co mnie rusza emocjonalnie (może to lekarstwa tak mi robią, a może taką mam zwichrowaną psychikę już)
Małgorzata. Pomagam w angielskim.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
688
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:33
Lokalizacja
podkarpackie

Współczucie dla samych siebie

Avatar użytkownika
przez black swan 03 mar 2013, 21:54
Lilith, tylko to jest automatyczne, nie panuję nad tym wkurzeniem na samą siebie, gdy widzę, że jestem słaba. :-|
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Współczucie dla samych siebie

Avatar użytkownika
przez Artemizja 03 mar 2013, 22:12
znudzona-ona, rozumiem. Nie wiem, jakie leki bierzesz, ale już nie raz czytałam, że ludzie skarżą się na "otępienie" uczuciowe. Sama też coś takiego czułam, kiedy brałam leki. Zatem możliwe, że to ma wpływ.
black swan, można nad tym zapanować, ale to trudne i wymaga dużo ćwiczeń. Właśnie dlatego, że pojawia się to automatycznie, tak ciężko jest to "wyłapać" i powiedzieć"stop"...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Współczucie dla samych siebie

Avatar użytkownika
przez mark123 07 mar 2013, 03:08
Ja w przypadku osoby płaczącej (obojętne, czy dziecko, czy dorosły), gdybym miał coś zrobić to też starałbym się, aby osobą płaczącą zajął się ktoś inny. Skąd moja nieumiejętność zajęcia się taką osobą, tego nie wiem.

Natomiast gdyby ktoś się złościł lub sprzeciwił (ktoś, kto byłby całkiem podległy pode mnie) to prawdopodobnie kazałbym mu przestać się złościć lub sprzeciwiać pod groźbą jakiejś surowej kary, nie wiedziałbym co innego zrobić. To wynika akurat z mojego dzieciństwa.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10129
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do