Współczucie dla samych siebie

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Współczucie dla samych siebie

Avatar użytkownika
przez Artemizja 28 lut 2013, 22:21
Jak na siebie patrzycie? Potraficie odczuwać współczucie wobec siebie, sytuacji, w której się znaleźliście?
Często jest tak, że potrafimy czuć współczucie wobec innych, ale nie wobec siebie. Innym współczujemy, a siebie w myślach ganimy, obwiniamy dosłownie za wszystko. Jak jest z tym u Was? Nie chodzi o to, żeby się nad sobą użalać, rozczulać, ale by spojrzeć na siebie po prostu jak na człowieka. Potraficie to zrobić? Zastanawialiście się kiedyś nad tym?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Współczucie dla samych siebie

Avatar użytkownika
przez Sorrow 28 lut 2013, 22:31
Lilith napisał(a):Jak na siebie patrzycie? Potraficie odczuwać współczucie wobec siebie, sytuacji, w której się znaleźliście?
Często jest tak, że potrafimy czuć współczucie wobec innych, ale nie wobec siebie. Innym współczujemy, a siebie w myślach ganimy, obwiniamy dosłownie za wszystko.

To jest odruch obronny. Jak człowiek po bardzo niefajnych przeżyciach pozwala na współczucie do siebie to się po prostu sypie z bólu.

To jest wyjaśnione tutaj:
http://www.chinnstreetcounseling.com/zo ... d_22.shtml
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Współczucie dla samych siebie

przez sloik 28 lut 2013, 22:37
A mi się wydaje, że ganiąc siebie, w pewnym sensie sobie współczujemy. Pławimy się w swoim bólu, niepowodzeniach, przeżywamy go wciąż, i wciąż, i wciąż, bez ustanku, rozdrapujemy rany i tak dalej. Użalamy się nad sobą, spędzamy zbyt dużo czasu rozmyślając na swój temat. Tak sądzę.
sloik
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Współczucie dla samych siebie

Avatar użytkownika
przez Artemizja 28 lut 2013, 22:38
Sorrow, prawda, odkrycie współczucia do samego siebie boli jak cholera. Zastanawiam się, jakie konsekwencje to może mieć. Widzę dwie możliwości-albo człowiek rozsypie się w proch, albo odkrycie tego go wzmocni i wspomoże proces leczenia...

-- 28 lut 2013, 22:40 --

sloik, ganienie się, wyzywanie jest odwróceniem współczucia. Patrząc na siebie z perspektywy kogoś karcącego, surowego, nie czujemy do siebie współczucia tylko niechęć, czasami nawet pogardę i nienawiść...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Współczucie dla samych siebie

przez vifi 01 mar 2013, 01:01
Chwilami sobie współczułem, ale tylko na chwilę.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Współczucie dla samych siebie

Avatar użytkownika
przez Candy14 01 mar 2013, 01:32
cienka jest granica pomiedzy wspolczuciem sobie a uzalaniem sie nad soba
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Współczucie dla samych siebie

Avatar użytkownika
przez Artemizja 02 mar 2013, 22:00
vifi, dlaczego tylko na chwilę?

Candy14, to prawda. Dlatego spora część osób popada w skrajności. Jedni nie chcąc się nad sobą rozczulać wybierają totalny brak współczucia do siebie, sami sobie "dowalają", natomiast Ci, co uparcie twierdzą, że należy im się współczucie, przeważnie się nad sobą użalają i blokują tym jakiekolwiek konstruktywne działanie. Niestety, granica między jednym a drugim nie jest dość wyraźnie zarysowana i bardzo łatwo ją przekroczyć- czy to w jedną, czy w drugą stronę.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Współczucie dla samych siebie

Avatar użytkownika
przez znudzona-ona 02 mar 2013, 22:09
ja nie potrafię, mam mocno wdrukowany bycie twardą, hardą (to jest jeden z problemów jaki mam). współczucie kojarzy mi się ze słabością, a ja mam problem z okazywaniem słabości.
Małgorzata. Pomagam w angielskim.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
688
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:33
Lokalizacja
podkarpackie

Współczucie dla samych siebie

Avatar użytkownika
przez Artemizja 02 mar 2013, 22:23
znudzona-ona, zauważyłam po Twoich postach na forum. I nie tylko- Twój podpis, nick mają dość jasny wydźwięk i stwarzają Ci aurę osoby dość hmmm....zaczepnej, wojowniczej.
Niech zgadnę...jak widzisz kobiety, które płaczą, pokazują na zewnątrz, że coś jest nie tak, to włącza Ci się złość, pogarda i masz ochotę im przyłożyć, żeby wzięły się w garść? Drażni Cię w nich w takich momentach wszystko- od czubka głowy po wielki paluch u stopy? Mam rację?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Współczucie dla samych siebie

Avatar użytkownika
przez znudzona-ona 02 mar 2013, 22:34
mój podpis odnosi się do mojego prywatnego zoo :) to tak na marginesie. Nie jestem zaczepna ani wojownicza, przynajmniej nie robię tego świadomie. Normalnie w życiu jestem oddanym pracownikiem, grzeczną petentką w urzędach i niestety "arabską żoną" w związkach.
Nie wiem jak reaguję na płaczące kobiety, dawno nie miałam do czynienia z żadną. Ale owszem, nie rozumiem płakania w błahych sprawach. Muszę się chyba jednak nad sobą mocno zastanowić bo jesteś drugą osobą, która sugeruje, że odczuwam pogardę.
teraz na terapii będę pracować nad "trzeba być twardym a nie miętkim", więc jakaś nadzieja dla mnie jest.
Małgorzata. Pomagam w angielskim.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
688
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:33
Lokalizacja
podkarpackie

Współczucie dla samych siebie

Avatar użytkownika
przez mark123 02 mar 2013, 22:35
Nie współczuję sobie. Krytykuję siebie i patrzę jak na przegrańca.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10120
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Współczucie dla samych siebie

Avatar użytkownika
przez Artemizja 02 mar 2013, 22:49
znudzona-ona, oooo prywatne zoo ciekawie brzmi ;)
Nie jestem zaczepna ani wojownicza, przynajmniej nie robię tego świadomie.
Może próbujesz taka być? Być może faktycznie nie do końca świadomie, ale można niektóre Twoje posty w ten sposób odebrać. ;)
Nie wiem jak reaguję na płaczące kobiety, dawno nie miałam do czynienia z żadną. Ale owszem, nie rozumiem płakania w błahych sprawach. Muszę się chyba jednak nad sobą mocno zastanowić bo jesteś drugą osobą, która sugeruje, że odczuwam pogardę.
Tak się zastanawiam, bo jeśli kobiety, które okazują słabość, wzbudzają w Tobie silną niechęć i właśnie- pogardę-to może jest to sygnał, że tutaj tkwi sedno. Denerwuje Cię w nich to, czego sama nie okazujesz, na co sobie nie pozwalasz i tym samym-nie akceptujesz, a co również jest częścią Twojej osobowości. Tyle tylko, że zepchniętą w kąt, zabunkrowaną i zaszufladkowaną jako słabość. Widząc tę słabość u innych, reagujesz rozdrażnieniem, bo skoro u siebie tego nie akceptujesz, to dlaczego u innych miałabyś to robić? Oczywiście ten mechanizm obrazują właśnie te wyżej wspomniane emocje i nie działa to w sferze świadomej, dlatego możesz tego nie dostrzegać. Stąd moje pytanie, co czujesz na widok kobiety, która okazuje słabość?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Współczucie dla samych siebie

Avatar użytkownika
przez znudzona-ona 02 mar 2013, 22:58
możesz mi zacytować jakiś mój post, który sugeruje wojowniczość lub zaczepność? wiem, że każdy ma prawo do słabości, miękkości. Na pewno nie wiedziałabym co powiedzieć ani jak pocieszyć osobę płaczącą. Płakanie zbyt długo/w błahej sprawie obudziłoby moją irytację. Nie wiem co jeszcze bym czuła, nie mam ostatnio w otoczeniu kobiet, które słabość okazują. Wiem, że moja matka potrafiła w obleśny, pijacki sposób wylewać swoje żale, a mój ojciec wiecznie się z kobiet naśmiewał. pewnie przez to mam problem ze współczuciem, słabością itp
Małgorzata. Pomagam w angielskim.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
688
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:33
Lokalizacja
podkarpackie

Współczucie dla samych siebie

Avatar użytkownika
przez Artemizja 02 mar 2013, 23:28
Ja nie twierdzę, że anielskie skrzydła mi powiewają za plecami. Ale twierdzenie, że "dziwacznie" się mnie słucha bo wyglądam na kata jest przesadą wg mnie. Mogła chyba inaczej przekazać swoje zdanie, szczególnie że to nasze pierwsze spotkanie było. I podobnież dwa razy jej szpilę wsadziłam podczas rozmowy, nie sądzę żebym do tego stopnia była nieświadoma żeby nie mieć pojęcia, że komuś złośliwości prawię. Sama nie wiem do jakiego stopnia jest to u mnie wyparcie i nieświadomość, a do jakiego był to jej nieszczególny dobór słów. Podsumowując, zgadzam się z nią, że może być we mnie złość ale nie zgadzam się, że bliscy czują się źle ze mną bo jestem ich prześladowcą. Ale przede mną kolejne spotkanie i pewnie tutaj znowu się pojawię z jakąś zgryzotą

no proszę was :mrgreen: to jest moja trzecia terapia więc mniej więcej wiem jak to działa, nie czekam na cudowne uzdrowienie już jutro. Ale szczerze mówiąc pierwszy raz pierwsze spotkanie z terapeutą było tak burzliwe.
Choćby to. Chodzi mi o sam wydźwięk postów- bojowniczy ton, w ostatnim lekka zaczepność. Nie, to żaden zarzut. Po prostu rzuciło mi się to w oczy.

Wiem, że moja matka potrafiła w obleśny, pijacki sposób wylewać swoje żale, a mój ojciec wiecznie się z kobiet naśmiewał. pewnie przez to mam problem ze współczuciem, słabością itp
Zdecydowanie Twoje problemy z okazywaniem słabości mogą mieć podłoże w sytuacji rodzinnej. Jednak to, co przedstawiali Twoi rodzice było wypaczeniem "słabości". Być może nie okazując słabości starasz się nie doprowadzić do takiego stanu, jaki obserwowałaś u rodziców. To jednak nie o to chodzi we współczuciu dla siebie. Mając współczucie dla siebie można tak siebie wesprzeć, żeby ukoić wnętrze(tak to sformułuję z braku lepszego określenia). Nie polega na komunikowaniu całemu światu"och, jak mi źle". Może właśnie dlatego nie dajesz sobie prawa do słabości,nie akceptujesz faktu, że i Ty możesz sobie pozwolić na odrobinę słabości, bo napatrzyłaś się na sytuację w domu, odcisnęła ona swój ślad i wciąż ponosisz tego konsekwencje? Każdy gdzieś tam w głębi czuje się odrobinę słaby. Jeśli się to akceptuje, to można zawalczyć o wewnętrzną harmonię. Natomiast jeśli się to wypiera, to niestety,ale więcej się traci...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do