Stabilność emocjonalna

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Stabilność emocjonalna

Avatar użytkownika
przez Artemizja 09 sty 2013, 21:45
Co to według Was znaczy?Czy tylko chwiejne nastroje świadczą o braku stabilności emocjonalnej czy może coś jeszcze?Macie jakieś pomysły,co zrobić z huśtawką emocjonalną?Poza brakiem leków.Czy istnieje coś,co jesteśmy w stanie zrobić,żeby zrównoważyć swoją niestabilność?Czy może funkcjonuje to w sferze nieświadomej i sami nie jesteśmy w stanie nad tym zapanować?I najważniejsze pytanie:czy Waszym zdaniem osoba,która jest emocjonalnie niestabilna,ma szansę zbudować zdrowe,stabilne relacje z drugim człowiekiem?Może stworzyć rodzinę i nie skrzywdzić przy tym partnera i dziecka?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Stabilność emocjonalna

przez Pitu 09 sty 2013, 21:55
Lilith napisał(a):?Macie jakieś pomysły,co zrobić z huśtawką emocjonalną?Poza brakiem leków.


Zakochać się :mrgreen:
Pitu
Offline

Stabilność emocjonalna

Avatar użytkownika
przez Artemizja 10 sty 2013, 20:11
Pitu, mówiłam o stabilności emocjonalnej a nie o różowych okularach :pirate: Zakochanie się nie ma raczej zbyt wiele wspólnego ze stabilnością emocjonalną 8)
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Stabilność emocjonalna

przez Pitu 10 sty 2013, 20:23
Lilith, Więc z czym się ma zakochanie ? :twisted: :mrgreen:
Pitu
Offline

Stabilność emocjonalna

Avatar użytkownika
przez Artemizja 10 sty 2013, 20:25
Pitu, z "motylkami" w brzuchu :P Stan zakochania utożsamiany jest raczej z emocjonalnym uniesieniem,silnym pobudzeniem a nie stabilnością.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Stabilność emocjonalna

przez Pitu 10 sty 2013, 20:37
Lilith napisał(a):Pitu, Stan zakochania utożsamiany jest raczej z emocjonalnym uniesieniem,silnym pobudzeniem


To są fazy początkowe a poźniej przychodzi stabilność emocjonalna :D
Pitu
Offline

Stabilność emocjonalna

Avatar użytkownika
przez Artemizja 10 sty 2013, 20:44
Pitu, jeśli mówimy o zakochaniu,to nie o "dojrzałej" miłości.To jest różnica.Ponadto,na zakochanie czy też dojrzałą miłość nie ma się zbytniego wpływu,nie można się tego nauczyć,dzieje się niezależnie od Naszej woli.Ponadto "dojrzała"miłość nie jest panaceum na zmiany nastrojów.Nawet kogoś kochając,wciąż możemy być emocjonalnie niestabilni.I tutaj pojawia się problem,ponieważ owa niestabilność niejednokrotnie niszczy związek.Ale to tak na marginesie.Wracając do tematu,mnie chodzi o sposoby,które można samemu wypracować.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Stabilność emocjonalna

Avatar użytkownika
przez Lunaria 10 sty 2013, 20:46
Pitu, co innego zakochać się a co innego kochać 8)

-- 10 sty 2013, 20:47 --

Lilith, wyjęłaś mi to z ust :)
"Człowiekiem jestem, nic co ludzkie nie jest mi obce"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
07 lip 2012, 17:09

Stabilność emocjonalna

Avatar użytkownika
przez Artemizja 10 sty 2013, 20:54
Lunaria, ;)

Wracając do tematu.Jak sobie radzicie z huśtawkami nastroju i jak to wpływa na Wasze kontakty z ludźmi?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Stabilność emocjonalna

przez Pitu 10 sty 2013, 20:58
Lilith, Dobrze , nie będę zaprzeczał jednak faceci mają inny pogląd a jeszcze inaczej pisząc jestem normalny dla wielu inny. :D
Pitu
Offline

Stabilność emocjonalna

Avatar użytkownika
przez Artemizja 10 sty 2013, 21:01
jestem normalny dla wielu inny
nie chce mi się już tego nawet komentować :pirate: Pitu, a co to m wspólnego z tematem stabilności emocjonalnej?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Stabilność emocjonalna

Avatar użytkownika
przez Lunaria 10 sty 2013, 21:06
Ja nie ma może jakiś wielkich huśtawek, albo po prostu jeszcze nie jestem na takim etapie żeby je dobrze identyfikować...

Jak jestem nakręcona negatywnie (boje się, wkurzam itp.) i jeśli nie daje mi to zupełnie żyć, to tabletka. Jeśli nakręcenie jest pozytywne to zwykle wystarczy że sobie powiem "spokojnie, nie szalej" albo przypomnę że przecież nie mam się z czego cieszyć - pomaga błyskawicznie. Jeśli jestem w dołku to jest najgorzej, nie mam na to sposobów, a jedyne co do głowy przychodzi to zrobić sobie krzywdę. Na chwilę pomaga oglądanie filmów. Skupiam się wówczas na fabule, zapominam o swoim życiu i mogę troszkę odpocząć przez te 1,5h
"Człowiekiem jestem, nic co ludzkie nie jest mi obce"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
07 lip 2012, 17:09

Stabilność emocjonalna

Avatar użytkownika
przez Artemizja 12 sty 2013, 11:07
Jak jestem nakręcona negatywnie (boje się, wkurzam itp.) i jeśli nie daje mi to zupełnie żyć, to tabletka.
No właśnie...ale całe życie na tabletkach w takich wypadkach,to nie jest optymistyczna perspektywa.
Jeśli jestem w dołku to jest najgorzej, nie mam na to sposobów, a jedyne co do głowy przychodzi to zrobić sobie krzywdę.
Znam to.Na szczęście udało się to opanować.Długo to trwało,ale jakoś powoli zrozumiałam,że nie tędy droga i tylko bardziej się przez to napędzam...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Stabilność emocjonalna

Avatar użytkownika
przez głosnykrzyk 12 sty 2013, 21:29
Lunaria napisał(a):Ja nie ma może jakiś wielkich huśtawek, albo po prostu jeszcze nie jestem na takim etapie żeby je dobrze identyfikować...

Jak jestem nakręcona negatywnie (boje się, wkurzam itp.) i jeśli nie daje mi to zupełnie żyć, to tabletka. Jeśli nakręcenie jest pozytywne to zwykle wystarczy że sobie powiem "spokojnie, nie szalej" albo przypomnę że przecież nie mam się z czego cieszyć - pomaga błyskawicznie. Jeśli jestem w dołku to jest najgorzej, nie mam na to sposobów, a jedyne co do głowy przychodzi to zrobić sobie krzywdę. Na chwilę pomaga oglądanie filmów. Skupiam się wówczas na fabule, zapominam o swoim życiu i mogę troszkę odpocząć przez te 1,5h


Ja słucham muzyki... a już najczęściej to...dzwonię do mamy.
Po prostu wylewam z siebie wszelki żal, lęk... czasami zwykły płacz pomaga.
Jednak dość ważne jest dla mnie zdanie innych, trzeźwe spojrzenie na sytuację osoby, która nie jest z daną sytuacją emocjonalnie związana- pomaga.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
13 lis 2012, 22:36

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do