Lęk przed zmianami

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Lęk przed zmianami

przez Druid 15 wrz 2015, 01:03
Skończyło się na groźbie/szantażu?
Druid
Offline

Lęk przed zmianami

Avatar użytkownika
przez Travis89 15 wrz 2015, 01:08
Dark Velvet napisał(a):Skończyło się na groźbie/szantażu?
Lubię myśleć, że jest teraz szczęśliwsza...

Żartuję :P A tak na poważnie:

To nie do końca była groźba. Bardziej "stwierdzenie faktu" ("Jeśli nie uda mi się osiągnąć swojego celu, który nadał w końcu mojemu życiu jakiś sens, to popełnię samobójstwo."). Do dziś nie mam pojęcia, ile procent w tym to była próba manipulacji. Skończyło się dobrze. W pewnym momencie uzyskałem na tyle jasności umysłu, żeby z nią w lepszy sposób o tym porozmawiać. Poprosiłem ją, żeby nic sobie nie robiła, nawet gdyby nie udało się jej osiągnąć celu. Później mi odpowiedziała, że nic sobie nie zrobi, więc bardzo mi ulżyło. A później i tak osiągnęła swój cel. Więc w sumie wszystko skończyło się dobrze :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
11 gru 2011, 13:41

Lęk przed zmianami

przez Druid 15 wrz 2015, 15:06
Szkoda mi chłopaka z tramwaju, może dałoby się negocjować... :(
Druid
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Lęk przed zmianami

przez Druid 15 wrz 2015, 23:58
Dark Velvet napisał(a):Szkoda mi chłopaka z tramwaju, może dałoby się negocjować... :(
i jestem pod wrażeniem finezji w wyrażaniu wkurwu
Druid
Offline

Lęk przed zmianami

Avatar użytkownika
przez Travis89 20 wrz 2015, 02:37
Artemizja napisał(a):Lęk przed zmianami niemal uniemożliwia podjęcie jakiejkolwiek decyzji,odcina od możliwości poprawy życia.Skąd tak naprawdę wynika?Z tego,że boimy się coś zrobić?A może po prostu nie chcemy wychodzić ze swojej skorupy,bo jest Nam dobrze tak,jak jest?Jak przekonać siebie,że jednak warto zaryzykować?Doświadczaliście lęku przed zmianą?Jakie to miało konsekwencje?


Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak lęk przed zmianą.
Moim zdaniem tak naprawdę chodzi tutaj o lęk przed stratą.
Stawiam także hipotezę, że istnieje wysoka korelacja między rzekomym "lękiem przed zmianą" a trudnością w akceptowaniu w swoim życiu strat (przynajmniej z rodzaju tych, których staramy się unikać, unikając zmian).
Nie chcemy stracić tego, co mamy. Nie zgadzamy się na to i już! Jesteśmy do tego przywiązani. To jest dla nas ważne, cenne.
Tym bardziej się obawiamy, im trudniej będzie nam to odzyskać, odtworzyć w przypadku straty.
Osoby romantycznie zakochane (w przeciwieństwie do osób traktujących swojego partnera/partnerkę "utylitarnie") mogą więc się szalenie obawiać utraty swojej "drugiej połówki", bo cholernie trudno będzie ją potem zastąpić (o ile w ogóle będzie to możliwe).

Rozwiązanie? Na razie znalazłem tylko dwa:

1) Głęboko sobie wewnętrznie uświadomić, że i tak umrzesz i "wszystko" stracisz. Skupić się na tej perspektywie. Dzięki temu nie przywiązywać się tak bardzo do tego, co masz. Zamiast tego skupić się na przeżyciu swojego życia tak, jak chcesz, najlepiej jak potrafisz. Na osiągnięciu swoich celów. Trudniej będzie chyba jednak wtedy, gdy już swoje cele osiągnąłeś, lub nie masz aktualnie żadnych szalenie porywających celów. Poza tym "Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?" (J 6,60).
2) Znaleźć sposób na to, by w razie czego umieć łatwo odzyskać to, co stracisz.. To jest jednak bardzo trudna sztuka duchowo-psychologiczna. A przynajmniej ja mam chyba problem z jej opanowaniem.

No i jeszcze moja hipoteza:

3) Gdy nastąpi strata, zaakceptować ją. Cholernie trudne. Ja na ten przykład nie potrafię (albo nie chcę) zaakceptować straty, której mogłem uniknąć. ("Nie masz prawa chrzanić rzeczy, koleś! Po prostu nie masz prawa, dupku!").
Avatar użytkownika
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
11 gru 2011, 13:41

Lęk przed zmianami

przez Druid 20 wrz 2015, 15:21
Czy niewystąpienie spodziewanej straty może uruchomić poczucie straty czasu i energii na folgowanie swoim lękom?
Druid
Offline

Lęk przed zmianami

przez Druid 20 wrz 2015, 16:09
3) Gdy nastąpi strata, zaakceptować ją. Cholernie trudne.
To wymaga pozwolenia sobie na żałobę.

Ja na ten przykład nie potrafię (albo nie chcę) zaakceptować straty, której mogłem uniknąć. ("Nie masz prawa chrzanić rzeczy, koleś! Po prostu nie masz prawa, dupku!").
Mógłbyś uniknąć straty, gdybyś był świadomy zagrożenia przed wystąpieniem straty, posiadał narzędzia/zasoby pozwalające jej uniknąć i zrobił wszystko, co w Twojej mocy, by nie dopuścić do straty. Strata już nastąpiła, więc:
- nie mogłeś jej uniknąć, ale bierzesz na siebie odpowiedzialność (nadmierne poczucie winy) lub
- mogłeś, ale nie chciałeś uniknąć straty (może nie jesteś świadom motywów swojego postępowania?)
Druid
Offline

Lęk przed zmianami

Avatar użytkownika
przez Travis89 20 wrz 2015, 18:53
Dark Velvet napisał(a):Czy niewystąpienie spodziewanej straty może uruchomić poczucie straty czasu i energii na folgowanie swoim lękom?

Niewystąpienie spodziewanej straty może osłabić lęk na przyszłość. Ale z mojego doświadczenia wynika, że na ogół spodziewana strata występuje. Ba - wynika, że występuje częściej niż się jej spodziewam.

Dark Velvet napisał(a):To wymaga pozwolenia sobie na żałobę.
Nie tylko. Żałoba sama w sobie jest całkiem fajna (przynajmniej pewnego rodzaju), ale potrzeba czegoś więcej. Chodzi o moje super-ego, które się nie zgadza na to, abym popełniał jakiekolwiek błędy, skoro mogłem ich uniknąć.

Dark Velvet napisał(a):Mógłbyś uniknąć straty, gdybyś był świadomy zagrożenia przed wystąpieniem straty, posiadał narzędzia/zasoby pozwalające jej uniknąć i zrobił wszystko, co w Twojej mocy, by nie dopuścić do straty. Strata już nastąpiła, więc:
- nie mogłeś jej uniknąć, ale bierzesz na siebie odpowiedzialność (nadmierne poczucie winy) lub
- mogłeś, ale nie chciałeś uniknąć straty (może nie jesteś świadom motywów swojego postępowania?)

1) Tak, byłem świadomy jakiegoś zagrożenia - być może go jednak trochę nie-doszacowałem (nie pamiętałem dokładnie jak bardzo nie lubię tego rodzaju straty.)
2) Tak, posiadałem narzędzia/zasoby pozwalające jej uniknąć.
3) Nie, nie zrobiłem wszystkiego, co w mojej mocy, by nie dopuścić do straty - i właśnie o to mam do siebie największy żal - że zawaliłem sprawę. A przecież to było takie cholernie proste. Wystarczyło być trochę bardziej konsekwentnym i trochę bardziej uważać. Fakt, że to zawaliłem jest zatem dla mnie kompletnie niezrozumiały, a więc i nie-akcpetowalny.
4) "nie mogłeś jej uniknąć [...]" - nie. Mogłem jej uniknąć.
5) "mogłeś, ale nie chciałeś uniknąć straty (może nie jesteś świadom motywów swojego postępowania?)" - to drugie jest już na pewno bliższe prawdy. To jest tak jakbym na jakimś głębszym poziomie postąpił zachłannie, hedonistycznie. Trochę na zasadzie, znanej mi z Madagaskaru "Szybko, zróbmy to, zanim dotrze do nas, że to zły pomysł." - właśnie to jest chyba jedyna rzecz, której w sobie (świadomie) nie akceptuję - to, że takim impulsom ulegam. A nie powinienem, cholera jasna!

EDIT:

Żeby poczuć się lepiej w tej kwestii, będę musiał się zrehabilitować i następnym razem już w takiej sytuacji postąpić bardziej właściwie. Ale obawiam się, że najbliższa tego typu sytuacja (i zarazem okazja do rehabilitacji) nastąpi dopiero gdzieś za kilka tygodni...a do tego czasu będę cierpiał, bo nie mam żadnej gwarancji, że znów tak nie postąpię... :/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
11 gru 2011, 13:41

Lęk przed zmianami

Avatar użytkownika
przez Travis89 20 wrz 2015, 19:05
Travis89 napisał(a): Żeby poczuć się lepiej w tej kwestii, będę musiał się zrehabilitować i następnym razem już w takiej sytuacji postąpić bardziej właściwie. Ale obawiam się, że najbliższa tego typu sytuacja (i zarazem okazja do rehabilitacji) nastąpi dopiero gdzieś za kilka tygodni...a do tego czasu będę cierpiał, bo nie mam żadnej gwarancji, że znów tak nie postąpię... :/

Za kilka tygodni, bo tyle czasu mi zajmie zapewne naprawienie sytuacji, odzyskanie tego, co straciłem. Chociaż to i tak już nie będzie wówczas to samo. I wówczas znów pojawi się możliwość straty tego wszystkiego na kilka tygodni. I wówczas będę musiał już bardziej uważać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
11 gru 2011, 13:41

Lęk przed zmianami

Avatar użytkownika
przez Artemizja 20 gru 2015, 18:09
Nie ma lęku. Jest tylko niezdecydowanie. Znowu szykują się zmiany, ale nie jestem ani przestraszona, ani podekscytowana. Po prostu będą, to będą...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do