Nie chcę kochać

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez Artemizja 01 lis 2013, 11:45
Mnie się wydaje, że intuicja zazwyczaj nam pomaga, choć są osoby, które potrafią znakomicie maskować się, ukrywać swoją prawdziwą twarz.
Niestety, znam to z autopsji i wcale mnie to nie zachęciło do ponownego zaufania drugiej osobie. No, ale...raz się żyje.
jasaw, cieszę się, że Tobie się udało. Bardzo się cieszę.

MalaMi1001, dlaczego nie ufasz ludziom?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44130
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez mark123 25 gru 2014, 14:55
Artemizja napisał(a):Nie chcę kochać mówią ludzie przepełnieni lękiem i bólem wyniesionym z poprzednich doświadczeń.

Oraz niektórzy rozpieszczeni wygodniccy
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10119
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez Absinthe 25 gru 2014, 15:09
Ja się często spotykam z hejtowaniem i rzucanien stereotypów na płeć przeciwną po nieudanych związkach,a tymczasem czy ja się mylę ale nie sądzę że to MY SAMI WYBIERAMY Z KIM CHCEMY BYĆ.Co więcej,niektóre wybitne jednostki mają tendencje do takich wyborów raz po raz,więc równie dobrze taka osoba może mieć pretensje do samej siebie
You have to die a few times
before you can really
live.
Von all den Dingen, die ich verloren habe, vermisse ich meinen Verstand am meisten
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1839
Dołączył(a)
09 mar 2012, 21:53

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nie chcę kochać

przez ego 27 gru 2014, 13:56
Stereotypowe jest myślenie, że jak ktoś nie chce kochać to dlatego, że w swoim życiu sparzył się kochaniem. Ja się tym nie poparzyłam, a to nie jest dla mnie przeszkodą, aby zaliczyć się w poczet osób wymienionych w tytule wątku. Tylko przyglądając się nieraz ludziom kochającym się, myślę sobie, że miłość to jedna z gorszych rzeczy jakie może spotkać człowieka, to ciągłe odgrywanie ról często narzuconych poprzez konwenanse społeczne, byle tylko się przypodobać drugiej stronie, czy nie urazić tego kogoś, udawanie kogoś kim się nie jest, rezygnacja z siebie w imię miłości, zaślepienie i uzależnienie emocjonalne, niezliczony czas i energia poświęcone na rzecz drugiej osoby, czyli cała cała masa problemów jakich uniknie ktoś kto będzie sam, a w temu wszystkiemu towarzyszy jeszcze przekonanie, że to co się przeżywa jest takie wspaniałe, podczas gdy na końcu, czekają zawsze gorzkie owoce pod postacią miłosnego rozczarowania albo miłosnej tęsknoty. W każdym razie, przeraża mnie perspektywa uzależnienia swojego życia, od jednej osoby.

Szczególną zagwozdkę stanowi dla mnie to, dlaczego kobiety chcą kochać facetów. Bo ok ja rozumiem feromony i te inne biologiczne sprawy to jest jedno dno, ale czy sam człowiek ma coś jeszcze do powiedzenia? Jeśli nie ma- to poruszany w wątku problem jest trywialny. Jeśli ma, to pozwolę sobie kontynuować, bo często jak się przypatruję związkom damsko-męskim, to mnie nachodzi taka myśl, że kobiety to są strasznie głupie i naiwne w tej całej "miłości". Przepraszam kobiety, ale tak właśnie o wielu z Was sobie myślę. Dlatego, bo życie przeciętnej kobiety, to się zamyka w ramach zadowalania płci męskiej. Objawia się to poprzez bardzo szerokie spectrum spraw począwszy od dbania o własny wygląd, żeby się im podobać, a skończywszy na całej masie czynności opiekuńczych wobec samych facetów-pranie im, sprzątanie, gotowanie i mówiąc dosadnie-tyłka dawanie. Można to wspaniale zaobserwować w takich okolicznościach jak teraz, święta, spędy rodzinne, panowie dumnie usadawiają swoje tyłki na fotelach, prowadząc miedzy sobą ważkie dysputy, podczas gdy panie im usługują przy stole. Uprzedzam też ewentualne uwagi na temat, że kobiety dbają o wygląd w sensie make-upów i noszenia niewygodnych rzeczy, dlatego, gdyż chcą, aby inne kobiety im zazdrościły, bo to jest tylko pokrętną wymówką i jak się nad tym głębiej zastanowić, to pojawia się pytanie dlaczego chcą, aby inne kobiety im zazdrościły? a odpowiedź jaka się nasuwa, jest moim zdaniem banalna- bo chcą, aby te inne kobiety, zobaczyły w nich groźną konkurencję...i znów sprawa rozbija się o facetów..
Sorry, za ten wkręt pseudofeministyczny, ale mnie to jakoś nurtuje czasem, to się tym podzieliłam.

Natomiast kwestią odrębną to jest to o jakiej miłości, kochaniu mówimy.Chyba od tego należało by wyjść. Czy o angażowaniu emocjonalnym w relacje z innymi, czy o miłości w znaczeniu bardziej filozoficznym. Dla mnie osobiście chyba najlepszą definicją tego czym jest miłość jest stwierdzenie, że jest to pragnienie szczęścia dla kogoś.Tylko teraz jak to odnieść do relacji damsko-męskich, to pytanie czemu ograniczać się w kochaniu tylko tej jednej osoby. Ludzi jakoś bezproblemowo akceptują to że można kochać wszystkie swoje dzieci, ale żeby kochać więcej niż jedna kobietę czy faceta to już widzą problem. Dlatego moim zdaniem taka typowa miłość między kobieta a mężczyzną, jest w swej istocie zamykaniem się na miłość. Bo się sprowadza do zawłaszczenia tej drugiej osoby tylko dla siebie. A jeśli czymś, kimś, nie chcemy się dzielić to znaczy, że jesteśmy egoistami. Więc w istocie, to co ludzie zwyczajowo nazywają miłością damsko-męską jest egoizmem.
Ktoś kiedyś ripostując tok myślenia jaki przedstawiłam powyżej , powiedział, że nie można kochać wszystkich, bo jak się kocha wszystkich to znaczy, że nie kocha się nikogo. I fakt, chyba nie ma nikogo kto darzyłby jednakowymi względami wszystkich ludzi co poniekąd potwierdza, że miał rację,w tym co mówił, to znaczy to tyle, że miłość nie istnieje. Bo skoro kochać wybranych, znaczy być egoistą, a kochać wszystkich się nie da, to gdzie jest miejsce dla miłości?
A jak ktoś twierdzi, że nie chce kochać, to nie mówi nic zdrożnego. Potwierdza tylko to, że niczym nie różni się od innych ludzi, którzy twierdzą coś przeciwnego, a mianowicie, że podobnie jak oni jest wygodnickim egoistą. Bo każdy niezależnie od tego czy chce "kochać" czy nie, zrobił wcześniej jakiś tam, mniej lub bardziej świadomy bilans, odnośnie tego czy jemu osobiście się to kalkuluje. Nikt by się nie pchał do związku gdyby sądził, że to mu będzie szkodzić, czy uczyni go nieszczęśliwym i to samo tyczy się ludzi takich jak ja, którzy mówią, że nie chcą kochać.Więc ludzi chcących i nie chcących kochać, moim zdaniem nie dzieli tak wiele, jakby się z pozoru mogło wydawać...
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez nieboszczyk 27 gru 2014, 14:43
znacie może powiedzenie jak przymierasz głodem to masz 2 wyjścia.albo wybijasz szyby w sklepie spożywczym i robisz włam ale poniesiesz tego straszliwe konsekwencje albo z ustawicznego głodu wycinasz sobie żołądek żeby nigdy już nie czuc głodu jak i tak nigdy w życiu nawet nie zobaczysz jedzenia bo jako słabiakowi stado odetnie ci skutecznie dostęp aż padniesz jak sobie życzy tego stado?za wycięcie żołądka i tak cie wtrącą do zakładu zamknietego ale jak wyjdziesz to nie pójdziesz siedzieć za włam do spożywczaka bo nie będziesz musiał tego robić.nie będzie ci sie chciało.
psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7864
Dołączył(a)
29 wrz 2008, 20:28
Lokalizacja
z trumny z peryskopem

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez Po prostu maciek 27 gru 2014, 14:58
Artemizja napisał(a):Nie raz się z tym spotkałam.Ludzie uparcie stwierdzają,że nie chcą kochać,nie chcą się angażować,wiązać,bo to tylko przysparza kłopotów i cierpienia.Wybierają samotność.Uważają,że związki nie mają sensu i poradzą sobie w zyciu same,nie będą tęsknić za miłością.Waszym zdaniem mają rację?Co może dać miłość?Warto jest kochać?Warto próbować mimo ran,których doświadczyło się w przeszłości?Zachęcam do dyskusji.

Być w zwiazku jest źle i samotność jest zła.
Z czasem człowiek przekonuje się, że nie ma jednego dobrego rozwiązania. Trzeba wybierać zawsze mniejsze zło. No i zależy jak co dla kogo.
Dla jednego mniejszym złem jest związek z osobą którą sie nie znosi dla drugiego mniejszym zlem jest samotnośc :twisted:
Rok 2015 będzie niewątpliwie inny.
Wraz ze zniknięciem Jej z mojego życia umarła połowa mnie. Natomiast druga połowa, która pozostała nienawidzi mnie jeszcze bardziej niż Ona.
Posty
2016
Dołączył(a)
17 lis 2013, 18:47

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 27 gru 2014, 21:32
Ja wiem to doskonale,jestem za dzieciny na związki.Każda mi to mówi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16466
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez Rico 28 gru 2014, 23:44
ego napisał(a):Stereotypowe jest myślenie, że jak ktoś nie chce kochać to dlatego, że w swoim życiu (...)
Tylko teraz jak to odnieść do relacji damsko-męskich, to pytanie czemu ograniczać się w kochaniu tylko tej jednej osoby. Ludzi jakoś bezproblemowo akceptują to że można kochać wszystkie swoje dzieci, ale żeby kochać więcej niż jedna kobietę czy faceta to już widzą problem. Dlatego moim zdaniem taka typowa miłość między kobieta a mężczyzną, jest w swej istocie zamykaniem się na miłość. Bo się sprowadza do zawłaszczenia tej drugiej osoby tylko dla siebie. A jeśli czymś, kimś, nie chcemy się dzielić to znaczy, że jesteśmy egoistami. Więc w istocie, to co ludzie zwyczajowo nazywają miłością damsko-męską jest egoizmem.
(...)

Ciekawa wypowiedź. Hmm, tak sobie pomyślałem po przeczytaniu tego, że miłość damsko-męska jest właśnie egoizmem.
"Zaniedbuje sprawy, wkurwiający nawyk mam, byle dalej od problemów, obowiązków, oto ja! Cały czas byle jak, byle brak koncentracji, na znikających dniach ciągły brak akceptacji dla świata, który zjada mnie od środka niczym rak."

http://youtu.be/Y5qKI95C0FQ

Łajz lajf...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
473
Dołączył(a)
03 gru 2013, 00:40

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez bittersweet 29 gru 2014, 00:00
miłość to jedna z gorszych rzeczy jakie może spotkać człowieka, to ciągłe odgrywanie ról często narzuconych poprzez konwenanse społeczne, byle tylko się przypodobać drugiej stronie, czy nie urazić tego kogoś, udawanie kogoś kim się nie jest, rezygnacja z siebie w imię miłości, zaślepienie i uzależnienie emocjonalne, niezliczony czas i energia poświęcone na rzecz drugiej osoby, czyli cała cała masa problemów jakich uniknie ktoś kto będzie sam,
Jezeli sie kogo kocha z wzajemnoscią szczesliwie, nie trzeba niczego i nikogo udawac, bo ta druga strona akceptuje, jaki jestes ;) jeżeli trzeba z czegos rezygnowac, to robi sie to chętnie, tak samo jak chetnie sie poswieca tej osobie swój czas i energie, to nie jest zadne wyrzeczenie, wrecz przeciwnie.

a w temu wszystkiemu towarzyszy jeszcze przekonanie, że to co się przeżywa jest takie wspaniałe, podczas gdy na końcu, czekają zawsze gorzkie owoce pod postacią miłosnego rozczarowania albo miłosnej tęsknoty. W każdym razie, przeraża mnie perspektywa uzależnienia swojego życia, od jednej osoby.
samo zycie kończy sie źle, smiercia i chorobami, to moze lepiej od razu sie wychuśtac ? :roll:

Szczególną zagwozdkę stanowi dla mnie to, dlaczego kobiety chcą kochać facetów. Bo ok ja rozumiem feromony i te inne biologiczne sprawy to jest jedno dno, ale czy sam człowiek ma coś jeszcze do powiedzenia? Jeśli nie ma- to poruszany w wątku problem jest trywialny. Jeśli ma, to pozwolę sobie kontynuować, bo często jak się przypatruję związkom damsko-męskim, to mnie nachodzi taka myśl, że kobiety to są strasznie głupie i naiwne w tej całej "miłości". Przepraszam kobiety, ale tak właśnie o wielu z Was sobie myślę. Dlatego, bo życie przeciętnej kobiety, to się zamyka w ramach zadowalania płci męskiej. Objawia się to poprzez bardzo szerokie spectrum spraw począwszy od dbania o własny wygląd, żeby się im podobać, a skończywszy na całej masie czynności opiekuńczych wobec samych facetów-pranie im, sprzątanie, gotowanie i mówiąc dosadnie-tyłka dawanie. Można to wspaniale zaobserwować w takich okolicznościach jak teraz, święta, spędy rodzinne, panowie dumnie usadawiają swoje tyłki na fotelach, prowadząc miedzy sobą ważkie dysputy, podczas gdy panie im usługują przy stole.
Relacje miedzyludzkie maja to do siebie, ze mozna je kształtowac jak sie chce. Nikt nie zmusza żadnej kobiety do robienia z siebie służacej, jezeli sie w tej roli spełnia jej sprawa /aczkolwiek tez tego nie rozumiem/ Natomiast ktos nie ma sie ochoty powtarzac tego sztampowego wzorca wcale nie ma pzrzymusu, mózna stworzyc nową jakosc zwiazku, na własnych zasadach :idea:

Uprzedzam też ewentualne uwagi na temat, że kobiety dbają o wygląd w sensie make-upów i noszenia niewygodnych rzeczy, dlatego, gdyż chcą, aby inne kobiety im zazdrościły, bo to jest tylko pokrętną wymówką i jak się nad tym głębiej zastanowić, to pojawia się pytanie dlaczego chcą, aby inne kobiety im zazdrościły? a odpowiedź jaka się nasuwa, jest moim zdaniem banalna- bo chcą, aby te inne kobiety, zobaczyły w nich groźną konkurencję...i znów sprawa rozbija się o facetów..
Ja tam sie lubie czasami wylaszczyc, bo jestem prózna. I wcale nie dla facetów, oni nie zauważa np markowej torebki , hehe


Natomiast kwestią odrębną to jest to o jakiej miłości, kochaniu mówimy.Chyba od tego należało by wyjść. Czy o angażowaniu emocjonalnym w relacje z innymi, czy o miłości w znaczeniu bardziej filozoficznym. Dla mnie osobiście chyba najlepszą definicją tego czym jest miłość jest stwierdzenie, że jest to pragnienie szczęścia dla kogoś.Tylko teraz jak to odnieść do relacji damsko-męskich, to pytanie czemu ograniczać się w kochaniu tylko tej jednej osoby. Ludzi jakoś bezproblemowo akceptują to że można kochać wszystkie swoje dzieci, ale żeby kochać więcej niż jedna kobietę czy faceta to już widzą problem. Dlatego moim zdaniem taka typowa miłość między kobieta a mężczyzną, jest w swej istocie zamykaniem się na miłość. Bo się sprowadza do zawłaszczenia tej drugiej osoby tylko dla siebie. A jeśli czymś, kimś, nie chcemy się dzielić to znaczy, że jesteśmy egoistami. Więc w istocie, to co ludzie zwyczajowo nazywają miłością damsko-męską jest egoizmem.
W pełni sie z tym zgadzam, tez nigdy nie rozumiałam czemu miłosc ma sie odnosic tylko do jednej osoby ? to nie mydło, ze sie wymydli :roll: uwazam ze ma to proste uzasadnienie kulturowe, tak sie utarło w kulturze chrzescijańskiej, ze miłosc ekskluzywna, ograniczona do zwiazku 2 osób, pobłogosławiona przez kosciół jest najbardziej wartosciowa.
Ktoś kiedyś ripostując tok myślenia jaki przedstawiłam powyżej , powiedział, że nie można kochać wszystkich, bo jak się kocha wszystkich to znaczy, że nie kocha się nikogo. I fakt, chyba nie ma nikogo kto darzyłby jednakowymi względami wszystkich ludzi co poniekąd potwierdza, że miał rację,w tym co mówił, to znaczy to tyle, że miłość nie istnieje. Bo skoro kochać wybranych, znaczy być egoistą, a kochać wszystkich się nie da, to gdzie jest miejsce dla miłości?
uważam że mozna kochac wszystkich /chociaz byłoby to dosc trudne/ bo imo kazda osobe kochamy inaczej - czy mame czy babcie, czy dziecko, meza czy byłego chłopaka, czy przyjaciela itd.
A jak ktoś twierdzi, że nie chce kochać, to nie mówi nic zdrożnego. Potwierdza tylko to, że niczym nie różni się od innych ludzi, którzy twierdzą coś przeciwnego, a mianowicie, że podobnie jak oni jest wygodnickim egoistą. Bo każdy niezależnie od tego czy chce "kochać" czy nie, zrobił wcześniej jakiś tam, mniej lub bardziej świadomy bilans, odnośnie tego czy jemu osobiście się to kalkuluje. Nikt by się nie pchał do związku gdyby sądził, że to mu będzie szkodzić, czy uczyni go nieszczęśliwym i to samo tyczy się ludzi takich jak ja, którzy mówią, że nie chcą kochać.Więc ludzi chcących i nie chcących kochać, moim zdaniem nie dzieli tak wiele, jakby się z pozoru mogło wydawać...
heh, gdyby to była tylko kalkualcja to nie istniałaby nieszczesliwa miłosc, do osoby która jej nie odwzajemnia z róznych powodów. Czasami sie przytrafia tzw. piorun sycylijski i nic nie poradzisz :bezradny:
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Nie chcę kochać

przez LadyMarmolade 29 gru 2014, 12:33
każdy potrzebuje miłości - to fakt
ale nie każdy chyba potrafi być w związku. ja np. bym nie umiała. bo kto chciałby być z dziewczyną, która boi się dotyku? że już o seksie nie wspomnę
Lgnę do ludzi, ale im nie otwieram.

mam 19 lat i całe życie za sobą.
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
28 gru 2014, 20:46
Lokalizacja
Poznań

Nie chcę kochać

przez ego 29 gru 2014, 13:40
bittersweet napisał(a):Jezeli sie kogo kocha z wzajemnoscią szczesliwie, nie trzeba niczego i nikogo udawac, bo ta druga strona akceptuje, jaki jestes ;)
Dużo znasz takich miłości? bo ja żadnej. Szczególnie świeżo zakochani ludzie dostają totalnej głupawki i robią wszystko byle tylko przypodobać się drugiej stronie i ją zdobyć tylko dla siebie( do tego się właśnie sprowadza tzw. miłość ...)...Własne ja i uczciwość wobec drugiej strony, idzie wtedy w odstawkę, a po jakimś czasie człowiek budzi się z ręką w nocniku...
Z resztą ja nawet jak sobie próbuję coś takiego idealnego wyobrażać, to i tak dochodzę wniosku, że samo uzależnienie i to jeszcze dobrowolne od kogoś, to coś strasznego. Jeszcze jak sobie do tego wyobrażam, że miałaby chodzić z jakimś facetem za rączkę, prawić czułości i robić różne inne rzeczy jakie robią zakochani, to normalnie ja wysiadam... :?

samo zycie kończy sie źle, smiercia i chorobami, to moze lepiej od razu sie wychuśtac ? :roll:
Dobrze, że się chociaż zgadzamy że tzw.miłość ostatecznie nigdy nie prowadzi do niczego dobrego. ;)
A propo samego życia, to faktycznie też tak uważam i wolałabym od razu pójść w odstawkę niż czekać nie wiadomo po co, na coś co i tak przyjdzie.

Nikt nie zmusza żadnej kobiety do robienia z siebie służacej
Polemizowałabym, czy np. patriarchalna kultura w żaden sposób temu się nie przysłużyła. Przy czym powiedziałabym, że to same kobiety generalnie są temu "winne", a nie faceci ,którzy po prostu tylko korzystają na tym z moim zdaniem naiwności tych kobiet. A z drugiej strony może odpowiedzi należało by poszukać w psychologii ewolucyjnej i to dobór naturalny promował kobiety usłużne i uległe, to jest takie kobiety cieszyły się większym zainteresowaniem męskim, w rezultacie one miały więcej potomstwa i swój sposób bycia przekazywały swoim dzieciom(córkom).

Natomiast ktos nie ma sie ochoty powtarzac tego sztampowego wzorca wcale nie ma pzrzymusu, mózna stworzyc nową jakosc zwiazku, na własnych zasadach
Teoretycznie pewnie, że tak. Jednak praktycznie to nawet ja sobie nie wyobrażam takiej sytuacji odwrotnej, do tej jaką można zaobserwować w realu, że facet wraca z pracy i zasiada oglądać mecz, a "pani" domu przygotowuje w tym czasie obiadek.I to wcale nie z takiego powodu, że kobiety nie lubią oglądać meczy, zresztą nawet te co nie lubią, mogłyby oglądać coś co lubią...ale przeciętnej kobiecie poczucie obowiązku dbania o dom( i mężusia), nie pozwoli przyjąć postawy jaką wielu facetów przyjmuje bez mrugnięcia okiem. Ja nawet patrząc po sobie, co ja niby jestem taka "wyzwolona", to wydaje mi się, że bym się mogła czuć w takiej sytuacji nie do końca komfortowo, że ja wyłożona na kanapie sobie oglądam meczyk, a mój facet robi mi obiad. Znowu jakbym przyjęła postawę typową dla kobiet, to bym w duchu(i nie tylko) klnęła na swoją sytuację. I tak źle i tak jeszcze gorzej...jedyna komfortowa dla mnie sytuacja, to tak jak jest teraz, że mam ochotę se coś ugotować to gotuję , a mam ochotę oglądać mecz to oglądam i nie muszę się z nikim liczyć.
Fakt-egoistką jestem, ale w końcu tylko się zamykam na egoizm miłości.

I wcale nie dla facetów, oni nie zauważa np markowej torebki
Wiesz co ja też bym nie zauważyła.To już kwestia zainteresowań...jakbym Cię np. zobaczyła na rowerze, to bym zapewne poznała jaki masz model przerzutki , ale o markach torebek nie mam pojęcia. :mrgreen:
Więc dla mnie, byłabyś po prostu i tak jakąś kolejną naiwną babą, która odstawiła się dla faceta, nawet gdyby u podstaw Twojego zachowania stała chęć zwykłego zaszpanowania innym kobietom. ;)

uwazam ze ma to proste uzasadnienie kulturowe, tak sie utarło w kulturze chrzescijańskiej, ze miłosc ekskluzywna, ograniczona do zwiazku 2 osób, pobłogosławiona przez kosciół jest najbardziej wartosciowa.
Co ciekawe ten sam Kościół, uznaje za niedościgniony wzór miłości związek trzech osób boskich..

heh, gdyby to była tylko kalkualcja to nie istniałaby nieszczesliwa miłosc, do osoby która jej nie odwzajemnia z róznych powodów. Czasami sie przytrafia tzw. piorun sycylijski i nic nie poradzisz :bezradny:
Może tak, a może kalkulacja czasem jest zła.

-- 29 gru 2014, 12:47 --

LadyMarmolade napisał(a):każdy potrzebuje miłości - to fakt
ale nie każdy chyba potrafi być w związku. ja np. bym nie umiała. bo kto chciałby być z dziewczyną, która boi się dotyku? że już o seksie nie wspomnę
Wiesz na tym forum jest już jedna taka @Arasha, co ma podobny problem i się z nim nie kryje, a na forumowych adoratorów nie narzeka, także jeśli tylko to jest Twoim problemem, nie masz raczej powodów do obaw.
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez my_name 29 gru 2014, 14:15
Cytuj:
Natomiast ktos nie ma sie ochoty powtarzac tego sztampowego wzorca wcale nie ma pzrzymusu, mózna stworzyc nową jakosc zwiazku, na własnych zasadach
Teoretycznie pewnie, że tak. Jednak praktycznie to nawet ja sobie nie wyobrażam takiej sytuacji odwrotnej, do tej jaką można zaobserwować w realu, że facet wraca z pracy i zasiada oglądać mecz, a "pani" domu przygotowuje w tym czasie obiadek.I to wcale nie z takiego powodu, że kobiety nie lubią oglądać meczy, zresztą nawet te co nie lubią, mogłyby oglądać coś co lubią...ale przeciętnej kobiecie poczucie obowiązku dbania o dom( i mężusia), nie pozwoli przyjąć postawy jaką wielu facetów przyjmuje bez mrugnięcia okiem. Ja nawet patrząc po sobie, co ja niby jestem taka "wyzwolona", to wydaje mi się, że bym się mogła czuć w takiej sytuacji nie do końca komfortowo, że ja wyłożona na kanapie sobie oglądam meczyk, a mój facet robi mi obiad. Znowu jakbym przyjęła postawę typową dla kobiet, to bym w duchu(i nie tylko) klnęła na swoją sytuację. I tak źle i tak jeszcze gorzej...jedyna komfortowa dla mnie sytuacja, to tak jak jest teraz, że mam ochotę se coś ugotować to gotuję , a mam ochotę oglądać mecz to oglądam i nie muszę się z nikim liczyć.
Fakt-egoistką jestem, ale w końcu tylko się zamykam na egoizm miłości.

Możliwe są też sytuacje pośrednie. Moja babcia nauczyła się gotować dopiero, jak przeszła na emeryturę. Dzieci żywiły się głównie na stołówkach i dziadek czasem coś upichcił. Mój tata pomagała w sprzątaniu, prasowaniu, myciu garów (może dlatego, że babcia była taka wyzwolona). Idealnie partnerskie związki to nie były, ale jakieś zalążki występowały. Podać komuś obiad, dlatego że ma się ochotę na miły gest może być fajnie, ale nie dla dlatego, że to jakiś z góry narzucony obowiązek jest. Tak na pocieszenie to piszę, że jest jakaś malutka szansa stworzenia czegoś niesztampowego:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
695
Dołączył(a)
26 sie 2014, 13:53

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez bittersweet 30 gru 2014, 19:37
Dużo znasz takich miłości? bo ja żadnej. Szczególnie świeżo zakochani ludzie dostają totalnej głupawki i robią wszystko byle tylko przypodobać się drugiej stronie i ją zdobyć tylko dla siebie( do tego się właśnie sprowadza tzw. miłość ...)...Własne ja i uczciwość wobec drugiej strony, idzie wtedy w odstawkę, a po jakimś czasie człowiek budzi się z ręką w nocniku...
Zakochanie to faktycznie głupawka, ale po jakimś czasie przechodzi i to jest dobra okazja do asertywnosci, mozna sie dogadac . Jezeli obu stronom zalezy to jak najbardziej jest mozliwy udany związek oparty na własnych zasadach. Jasne, ze nie tylko własnych, kompromisy sa potrzebne, ale istnieja kompromisy na które nie uwierają :bezradny:
Z resztą ja nawet jak sobie próbuję coś takiego idealnego wyobrażać, to i tak dochodzę wniosku, że samo uzależnienie i to jeszcze dobrowolne od kogoś, to coś strasznego. Jeszcze jak sobie do tego wyobrażam, że miałaby chodzić z jakimś facetem za rączkę, prawić czułości i robić różne inne rzeczy jakie robią zakochani, to normalnie ja wysiadam... :?
:shock: Co jest takiego strasznego w kontakcie fizycznym i komplementach ?
Dobrze, że się chociaż zgadzamy że tzw.miłość ostatecznie nigdy nie prowadzi do niczego dobrego. ;)
nieee, to była ironia :mrgreen: nie zawsze musi dojsc do jakiegos ciezkiego rozstania, sa rózne mozliwosci, np byc ze soba do końca zycia, albo po prostu rozejsc sie w pokoju, kiedy zwiazek sie wypali i obie strony nie chca być ze sobą.
A propo samego życia, to faktycznie też tak uważam i wolałabym od razu pójść w odstawkę niż czekać nie wiadomo po co, na coś co i tak przyjdzie.
Przed zgonem mozna sobie zorganizować troche fajnych i wartosciowych doświadczeń, nie ma powodu z tego rezygnować ;)
Polemizowałabym, czy np. patriarchalna kultura w żaden sposób temu się nie przysłużyła. Przy czym powiedziałabym, że to same kobiety generalnie są temu "winne", a nie faceci ,którzy po prostu tylko korzystają na tym z moim zdaniem naiwności tych kobiet. A z drugiej strony może odpowiedzi należało by poszukać w psychologii ewolucyjnej i to dobór naturalny promował kobiety usłużne i uległe, to jest takie kobiety cieszyły się większym zainteresowaniem męskim, w rezultacie one miały więcej potomstwa i swój sposób bycia przekazywały swoim dzieciom(córkom)
Hmm, podejrzewam że i te nie uległe cieszyły sie niejakim powodzeniem, chociaz moze nie były typowane na posłuszne żóny, hehe Co do wzorców kulturowych ich siła jest potezna.... ale ktos przyjmujacy na siebie dobrowolnie wzorzec, który go uwiera, jest albo konformistą albo tępakiem, pozbawionym refleksji nad sobą i swiatem. Pisze dobrowolnie, bo w naszym społeczeństwie istnieje wybór, czy kobieta obsługuje swojego faceta jako darmowa służaca, czy nie.
Teoretycznie pewnie, że tak. Jednak praktycznie to nawet ja sobie nie wyobrażam takiej sytuacji odwrotnej, do tej jaką można zaobserwować w realu, że facet wraca z pracy i zasiada oglądać mecz, a "pani" domu przygotowuje w tym czasie obiadek.I to wcale nie z takiego powodu, że kobiety nie lubią oglądać meczy, zresztą nawet te co nie lubią, mogłyby oglądać coś co lubią...ale przeciętnej kobiecie poczucie obowiązku dbania o dom( i mężusia), nie pozwoli przyjąć postawy jaką wielu facetów przyjmuje bez mrugnięcia okiem. Ja nawet patrząc po sobie, co ja niby jestem taka "wyzwolona", to wydaje mi się, że bym się mogła czuć w takiej sytuacji nie do końca komfortowo, że ja wyłożona na kanapie sobie oglądam meczyk, a mój facet robi mi obiad.
Nie rozumiem tych oporów :bezradny: jezeli obie strony pracuja zawodowo, i obie przychodza zmeczone z pracy, niech robia sobie obiadki w systemie co drugi dzień nawzajem na zmiane, albo ja obiadek, a Ty mi sniadanko i kolacje, albo ty gotujesz, ja zmywam... mozliwosci uczciwego podziału prac jest nieskończenie wiele.
Znowu jakbym przyjęła postawę typową dla kobiet, to bym w duchu(i nie tylko) klnęła na swoją sytuację.
No pewka, dlatego lepiej nie doprowadzac do takiej sytuacji... zawsze jak widze takie przysłowiowe "tesciowe", wiecznie niezadowolone panie w średnim wieku, wydaje mi się, że to takie rozgoryczone żony, które poswieciły sie dla rodziny, a teraz do wszystkich mają pretensje.
jedyna komfortowa dla mnie sytuacja, to tak jak jest teraz, że mam ochotę se coś ugotować to gotuję , a mam ochotę oglądać mecz to oglądam i nie muszę się z nikim liczyć.
Zwiazki to nie sysytem 0-1 ze albo z kims jestem i go obgotowuje na zawołanie, albo jestem sama. Jest mnóstwo możliwosci posrednich :idea:
Może tak, a może kalkulacja czasem jest zła.
heh, wtedy wystarczyłoby dokonac nowej kalkulacji, zrezygnowac z tej osoby i znaleźć sobie nowy lepszy obiekt.

my_name,
Podać komuś obiad, dlatego że ma się ochotę na miły gest może być fajnie, ale nie dla dlatego, że to jakiś z góry narzucony obowiązek jest. Tak na pocieszenie to piszę, że jest jakaś malutka szansa stworzenia czegoś niesztampowego:)
Wiesz , brzmi to jakbys była kobietą co najmniej w Arabii Saudyjskiej, pozbawiona sprawczosci i mozliwosci działania :shock:
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Nie chcę kochać

przez ego 30 gru 2014, 21:30
bittersweet napisał(a):Zakochanie to faktycznie głupawka, ale po jakimś czasie przechodzi i to jest dobra okazja do asertywnosci, mozna sie dogadac. Jezeli obu stronom zalezy to jak najbardziej jest mozliwy udany związek oparty na własnych zasadach.
Jak głupawka zakochania przejdzie, to z jakiego powodu dalej to ciągnąć? z przyzwyczajenia? :lol:

Jasne, ze nie tylko własnych, kompromisy sa potrzebne, ale istnieja kompromisy na które nie uwierają
Dlatego wolę nie być w związku i nie mieć problemu z koniecznością pójścia na kompromisy, czyli właśnie rezygnacji z siebie i mi tu nie ściemniaj, że to się robi z przyjemnością, kiedy ta początkowa głupawka już minie, bo jakby wszystko w związkach było przyjemnością, to by się one nie rozpadały.

Co jest takiego strasznego w kontakcie fizycznym i komplementach ?
Widocznie dużo rzeczy, bo mnie skręca na samą myśl.

nieee, to była ironia :mrgreen: nie zawsze musi dojsc do jakiegos ciezkiego rozstania, sa rózne mozliwosci, np byc ze soba do końca zycia
A ja właśnie, o tym też pisałam, jak partner umiera, to nie jest dla drugiej osoby nic dobrego( generalnie :mrgreen: ).

albo po prostu rozejsc sie w pokoju, kiedy zwiazek sie wypali i obie strony nie chca być ze sobą.
Ja bym nie umiała w spokoju przejść nad tym, ze świadomością, że nie dość że poszłam na jakieś kompromisy, to ostatecznie ..uja z tego mam... :roll:

Przed zgonem mozna sobie zorganizować troche fajnych i wartosciowych doświadczeń, nie ma powodu z tego rezygnować ;)
Po co?

Pisze dobrowolnie, bo w naszym społeczeństwie istnieje wybór, czy kobieta obsługuje swojego faceta jako darmowa służaca, czy nie.
Ostatecznie chyba nigdzie na świecie nie ma takiego bezpośredniego przymusu.

ale ktos przyjmujacy na siebie dobrowolnie wzorzec, który go uwiera, jest albo konformistą albo tępakiem, pozbawionym refleksji nad sobą i swiatem
Ja bym nie nazwała kogoś takiego tępym i bezrefleksyjnym, a raczej moim zdaniem naiwnym czy kimś kto ma być może inną refleksję jak ja czy Ty. Swoją drogą bardzo mnie nurtuje jaką...

Jest mnóstwo możliwosci posrednich
Teoretycznie tak, jednak nie ma tam opcji nieliczenia się z drugą stroną...

wtedy wystarczyłoby dokonac nowej kalkulacji, zrezygnowac z tej osoby i znaleźć sobie nowy lepszy obiekt.
No i tak właśnie większość ludzi robi. ;)

Wiesz , brzmi to jakbys była kobietą co najmniej w Arabii Saudyjskiej, pozbawiona sprawczosci i mozliwosci działania
Nie wiem czemu Cię tak zdziwiło to co ona napisała, w gruncie rzeczy, Wasze rozumowanie różni się tylko innym "oszacowaniem" prawdopodobieństwa niestereotypowego związku, przy czym, Ty się wypowiadasz w tonie, jakby to była jakaś norma, co przeczy w pewien sposób temu, że wcześniej sama pisałaś o "wielkiej sile uwarunkowań kulturowych". Jeśli ta siła jest duża, to znaczy, że szansa na oparcie się jej raczej mała...
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do