Nie chcę kochać

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Nie chcę kochać

przez Pitu 31 gru 2012, 15:42
nieboszczyk, zwiększ dawkę i przeczytaj to na spokojnie :shock:
Pitu
Offline

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez DelRey25 31 gru 2012, 15:49
Ja chcę kochać, ale nie potrafię. Nikt mnie nie skrzywdził, nikt nie zawiódł. Niby wszystko ok, ale nie potrafię :(
F31.9
F42.0
F60.8
Avatar użytkownika
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
26 cze 2012, 03:49

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez bittersweet 31 gru 2012, 17:37
DelRey25 napisał(a):Ja chcę kochać, ale nie potrafię :(
Ciekawe, czy można się tego nauczyć ? Na pewno można się nauczyć okazywać miłość. Gorzej z odczuwaniem, znam ten problem :? .
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez DelRey25 31 gru 2012, 18:18
bittersweet, ja mam właśnie identyczny problem. Okazywać potrafię i lubię, ale poczuć coś lub cieszyć się z tego, że ktoś coś do mnie czuje lub okazuje uczucie to już inna bajka... Ja wtedy uciekam gdzie pieprz rośnie :roll:
F31.9
F42.0
F60.8
Avatar użytkownika
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
26 cze 2012, 03:49

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez Vian 31 gru 2012, 18:20
DelRey25, widać bardzo boisz się bólu. :)
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez Candy14 31 gru 2012, 18:29
Na pewno można się nauczyć okazywać miłość. Gorzej z odczuwaniem, znam ten problem :?

Jezeli masz na mysli takie zaburzone odczuwanie az do bolu to moze byc problem kiedy cale lata zamrazalo sie uczucia.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez bittersweet 31 gru 2012, 18:52
Okazywać potrafię i lubię, ale poczuć coś lub cieszyć się z tego, że ktoś coś do mnie czuje lub okazuje uczucie to już inna bajka... Ja wtedy uciekam gdzie pieprz rośnie
To chyba jest jakaś nadzieja, bo z lękiem na pewno można popracować. Ogólnie mi się wydaje że łatwiej jakąś emocje kontrolować niż wywołać. Można poskromić strach ale czy można nauczyć się odczuwania miłości albo nienawiści ? dla mnie abstrakcja :roll:
Jezeli masz na mysli takie zaburzone odczuwanie az do bolu to moze byc problem kiedy cale lata zamrazalo sie uczucia.
Zaczynam dochodzić do wniosku, że to co definiowałam jako miłość w swoim życiu było zakochaniem/uzależnieniem z szybką tendencją spadkową. Obawiam się, że dojrzałej miłości nigdy nie czułam. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić takiego stałego uczucia, bo uczucia są raczej ulotne. Taka trwała miłość to dla mnie bardziej decyzja, że jestem z kimś, lubię go i zachowuje się uczciwie i przyzwoicie.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez Candy14 31 gru 2012, 18:57
Taka trwała miłość to dla mnie bardziej decyzja, że jestem z kimś, lubię go i zachowuje się uczciwie i przyzwoicie.

To calkiem dobra definicja. Mojego eks meza bardzo kochalam wlasnie taka zaburzona miloscia ale nie lubilam..zachowywal sie podle. Teraz przede wszystkim lubie mojego partnera a dopiero potem kocham za cechy ktore bardzo mi odpowiadaja w zwiazku.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 03 sty 2013, 16:39
Ja nigdy nie byłem w związku,a nie chcę kochać.Uważam,że miłość do kogoś to najgorsze uczucie jakie człowiekowi może się przydarzyć,najbardziej skomplikowane,denerwujące - albo inaczej : kosztujące dużo nerwów i niepotrzebnego stresu,to uczucie niszczące - zwłaszcza jeżeli nie odpowiada się wymuszonym społecznym normom wyglądowym.W ogóle ładowanie się w związki przynosi same problemy,nie dość,że trzeba się użerać z drugim człowiekiem,to jeszcze trzeba się ciągle starać,robić z siebie kogoś kim się nie jest,męczyć się ciągle z tą drugą osobą,w moim przypadku doszłyby pewnie natręctwa w stylu "pewnie się z kimś puszcza na boku.

To jest dla mnie jakaś antydefinicja miłości. Miłość jest pięknym uczuciem. To prawda, że w związku mogą przydarzyć się różne problemy. Prawdziwy związek nie wygląda jak w komediach romantycznych. To nie sielanka, to także proza życia, ale prawdziwa miłość nie kosztuje dużo nerwów, nie jest stresem, nie udaje, nie musi „wyglądać”. Bycie z drugim człowiekiem, żeby się z nim użerać i męczyć? Rozumiem, że każdy pisze na podstawie własnych doświadczeń, ale to, o czym piszesz człowiek nerwica, jest zaprzeczeniem miłości. Jest to przejaw jakiejś toksycznej relacji i właściwie braku miłości. Jeżeli marzysz o miłości i związku z kimś bez żadnych problemów, w ogóle o jakichkolwiek relacjach międzyludzkich bez problemów, to proponuję zejść na ziemię. Tam gdzie dochodzi do spotkania dwójki osób, zawsze może pojawić konfrontacja. Spotykają się bowiem inne światopoglądy, doświadczenia życiowe, oczekiwania, myśli, pragnienia itd. Trzeba negocjować, rozmawiać, dyskutować, być otwartym, by wysłuchać drugą stronę. To też może sprawiać trudność. I to ma decydować o tym, że zrezygnuje się z relacji? To musiałbyś chyba wybrać całkowitą samotnię, czego Ci współczuję. Ja myślę, że sensem związku jest właśnie rozsądne pokonywanie problemów razem, że spieranie się, staranie się dla drugiej strony ma sens. Ale to tylko moje subiektywne zdanie, na moich prywatnych doświadczeniach. Ja po prostu cały czas wierzę w ludzi i nie wyobrażam sobie, żeby funkcjonować bez ludzi.
Psycholog
Posty
7564
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez Artemizja 21 maja 2013, 16:25
Myślę, że jednak nie ma co się odgradzać od uczuć, zabraniać sobie bycia z drugą osobą, nie dawać sobie prawa do miłości i szczęścia. Nigdy nie wiadomo, co sie może stać. Sama zarzekałam się, że nie chcę kochać, nie chce być w związku, a jednak dojrzałam do tego, by wejść w bliższą relację. Myślę, że w moim przypadku dużą rolę odegrał czas i terapia. Stopniowo, moje nastawienie się zmieniało. Dałam szansę sobie i Jemu i nie żałuję. Nawet, gdyby w przyszłości coś poszło nie tak(co mam nadzieję nie będzie mieć miejsca), to i tak nie będę żałować wspólnie spędzonych chwili, ciepła, bliskości. Mam nadzieję, że i Ci, którzy powtarzają, że nie chcą kochać, nie chcą być w związku, spotkają kiedyś na swojej drodze kogoś, dzięki komu zmienią zdanie. Tego Wam życzę.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez Selenhe 29 paź 2013, 18:59
Nefer - to nie jest tak łatwo przestać odgradzać się od uczuć.
Jeśli robi się to skutecznie ileś tam czasu, to taka postawa pozostaje w człowieku.
Wiem sama po sobie, jak trudno jest okazać drugiej osobie to co się czuje.
Piszecie, że nie można zapanować nad miłością, czy jakoś tak.
Ja mam tak wysoką samokontrolę, że potrafię to zrobić z łatwością. W jednej chwili potrafię zamknąć się w swojej skorupie tak, że nikt nie ma wstępu.
Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której miałabym mieć partnera i miałabym okazywać mu uczucia. Byłoby to dla mnie żenujące, krępujące, wstydliwe. Oznaczałoby to moje odsłonięcie się. A odsłonięty człowiek narażony jest na zranienie. Tego z kolei nie chcę przechodzić. Czułabym się z tym słaba, bezwolna, zależna do drugiego człowieka.
Dlatego wszelkie moje znajomości opierają się wyłącznie na koleżeństwie.
Może kiedyś trafię na kogoś, kto będzie to rozumiał i da mi czas potrzebny na oswojenie się z tym, że można odczuwać coś więcej poza zwykłym lubieniem.
Wątpię w to jednak.
Już kiedyś pisałam, że musiałby to być silny psychicznie, zdrowy mężczyzna, który nie bałby się mojej nerwicy.
Póki co, potencjalni kandydaci uciekają z przeraźliwym piskiem opon, kiedy tylko dowiadują się o chorobie.
Natomiast koledzy - pozostają.
Im to nie przeszkadza, nie zależy na mnie, jako kobiecie do wspólnego życia, więc sytuacja jest zupełnie inna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
197
Dołączył(a)
07 gru 2012, 12:30

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez Artemizja 30 paź 2013, 19:19
Selenhe, wiem, że nie jest łatwo. Nie będę tutaj rzucać farmazonami, bo nawet jak już się otworzymy na drugą osobę, to niekoniecznie musi być kolorowo. Wciąż pozostaje ten lęk, że zostanie się do reszty odsłoniętym i przez to podatnym na zranienia. Ciężko się tego pozbyć i sama się zastanawiam, czy to jest w ogóle wykonalne. No, ale...nic innego nie pozostaje, jak tylko próbować i mieć nadzieję, że trafiło się na właściwą osobę...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez jasaw 30 paź 2013, 19:28
Nefertari, tak, trzeba próbować, z nadzieją, że trafi się na tę właściwą osobę. Mnie się wydaje, że intuicja zazwyczaj nam pomaga, choć są osoby, które potrafią znakomicie maskować się, ukrywać swoją prawdziwą twarz.
Ja doświadczyłam w swoim życiu, czegoś takiego, jak wykorzystanie mojej szczerości, moich zwierzeń, jako broni przeciw mnie. To było bardzo bolesne.
Szybko miłość odeszła, pozostał lęk i niechęć.

Mimo to, chciałam kochać bardzo, potrzebowałam tego i udało mi się, znowu uwierzyłam w człowieka.
"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"
"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.
Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"
Avatar użytkownika
Offline
Dobra Dusza Forum
Posty
8063
Dołączył(a)
25 paź 2011, 19:36
Lokalizacja
Centrum

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez MalaMi1001 30 paź 2013, 19:32
Selenhe napisał(a):Już kiedyś pisałam, że musiałby to być silny psychicznie, zdrowy mężczyzna, który nie bałby się mojej nerwicy.
Póki co, potencjalni kandydaci uciekają z przeraźliwym piskiem opon, kiedy tylko dowiadują się o chorobie.


Hmmm, uświadomiłaś mi coś właśnie. Ja w swoim otoczeniu nie powiedziałam nikomu, nawet osobie którą uważałam za przyjaciółkę. No nie wierzę ludziom jak psom. Wie tylko matka i siostry. Ojciec chyba nawet nie wie, bo chyba by zwiał gdzie pieprz rośnie, albo znienawidził mnie za to "że przynoszę rodzinie wstyd lecząc się psychiatrycznie". A facetowi? No nie miałam jeszcze okazji jakiegokolwiek znaleźć od czasu kiedy się leczę. Ale myślę, że to jest tak intymne, że chyba zachowałabym to dla siebie. Od pewnego czasu nie ufam ludziom, a każdy kolejny dzień tylko to potwierdza.

A ja świadomie się nie zakocham już nigdy. Z resztą nie wyobrażam sobie kto to mógłby być. Moje zaufanie do ludzi równe jest zero, więc nie mam już takiego problemu. Pewien wątek na tym forum zdjął mi klapki z oczu i odarł z idealizmu. Jak z dnia na dzień w człowieku się wszystko zmienia...
______________
wenlafaksyna 75 mg
zolpidem 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1930
Dołączył(a)
29 paź 2010, 19:44
Lokalizacja
łódzkie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do