Nie chcę kochać

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez Candy14 05 gru 2012, 20:23
No dobra ale taka osoba też musi się zaspokajać wchodząc nawet w "związek bez zobowiązań"
Wiadomo, ze czlowiek po rozpadzie zwiazku nie przestaje byc seksualny i gdzies swoje potrzeby musi zaspokajac. Ale nie ma czegos takiego jak zwiazek bez zobowiazan...kochanek to nie zwiazek. Przynajmniej ja nigdy nie myslalam ze jestem z kochankiem w zwiazku. Nie zamierzalam o niego zabiegac, mial byc na telefon, zapewnic mi rozrywke i nie zostawac na noc bo lubie miec lozko dla siebie.
To jest dobrze rozwiazanie kiedy nie czujemy sie na silach dac z siebie cokolwiek drugiej osobie, nie chcemy sie angazowac bo jak slusznie napisala pani ekspert boimy sie tego zaangazowania i chcemy pobyc sami zeby poukladac traume po poprzednim zwiazku. U mnie to trwalo prawie dwa lata , ze nie wyobrazalam sobie rezygnacji z wolnosci ktora zyskalam az pojawil sie ktos dla kogo bylo warto i to nawet bez bolu.
No ale mialam dwa wyjscia... zamknac sie na facetow kompletnie mowiac ze nigdy juz nie pokocham nikogo i wciaz rozdrapywac stare rany, wspominac krzywdy, karmic sie beznadziejnoscia albo skorzystac z szansy ktora dalo mi zycie i zaczac nowy, lepszy rozdzial. Wybralam to drugie. Ale wiem, ze gdybym wtedy szukala milosci zamiast dac sobie ten czas dla siebie to pewnie wdepnelabym w takie samo gowno. Do ponownego bycia w zwiazku trzeba niestety dojrzec i zobaczyc rowniez swoje bledy..nie tylko bylego partnera, nie tkwic w roli krzywdzonej ofiary, stanac mocno na nogi. Wtedy dokonuje sie dobrego wyboru.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 06 gru 2012, 14:47
No ale mialam dwa wyjscia... zamknac sie na facetow kompletnie mowiac ze nigdy juz nie pokocham nikogo i wciaz rozdrapywac stare rany, wspominac krzywdy, karmic sie beznadziejnoscia albo skorzystac z szansy ktora dalo mi zycie i zaczac nowy, lepszy rozdzial. Wybralam to drugie. Ale wiem, ze gdybym wtedy szukala milosci zamiast dac sobie ten czas dla siebie to pewnie wdepnelabym w takie samo gowno. Do ponownego bycia w zwiazku trzeba niestety dojrzec i zobaczyc rowniez swoje bledy..nie tylko bylego partnera, nie tkwic w roli krzywdzonej ofiary, stanac mocno na nogi. Wtedy dokonuje sie dobrego wyboru.

Candy14, :great: :uklon:
Psycholog
Posty
7586
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Nie chcę kochać

przez szczypiorek86 06 gru 2012, 23:45
A może i chcę,ale boję się ,że teraz to ktoś przeze mnie będzie za jakiś czas nie chciał...
szczypiorek86
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez bittersweet 07 gru 2012, 12:19
ekspert_abcZdrowie napisał(a):Myślę, że osoby, które deklarują, że nie chcą kochać i się angażować w związek, zachowują się tak powodowani strachem. To taki sposób też na "asekurowanie" siebie - z lęku, że się nie uda, że znowu mi przyjdzie lizać rany, znowu będę musiał/-a cierpieć, człowiek wybiera samotność, bycie singlem, co - jak ktoś już słusznie zauważył - też nie jest dobrą alternatywą. Każdy z nas ma potrzebę kochania i bycia kochanym i wypieranie z siebie tej potrzeby rodzi różne problemy.

Dokładnie tak. Niektórzy tak sie boją, ze wola wypierać potrzebę miłości i życ w samotności. Oszukują samych siebie, że będzie im wtedy lepiej. Idą po najmniejszej linii oporu, zamiast nauczyć się otworzyć na innych, podejmować ryzyko, radzić sobie z zakończeniem relacji.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez Candy14 07 gru 2012, 15:22
bittersweet, zgadzam sie
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez Selenhe 07 gru 2012, 16:05
Dokonałam kiedyś wyboru, że nie chcę już kochać, ani wchodzić w relacje z mężczyzną inne niż koleżeńskie. Dopiero od niedawna zaczyna do mnie docierać ( bardzo powolutku), że może jednak nie była to najrozsądniejsza decyzja. Samotność też potrafi dokuczyć mocno, kiedy nie ma obok bliskiej osoby. Jednak teraz po prostu bałabym się wejść w związek. Za dużo było zawiedzionego zaufania, za dużo żalu, cierpienia. Zaczynając teraz cokolwiek w głowie kołatałaby mi się myśl" kiedy to się skończy? Kiedy znowu ktoś mnie zrani?" i w sumie to chyba czekałabym tylko na moment aż te myśli by się urzeczywistniły, aby móc powiedzieć: no tak, wiedziałam, że tak będzie.
Strach przed zaangażowaniem jest wciąż zbyt silny, bym pozwoliła sobie na to, aby komuś robić nadzieję.
Poza tym, mimo choroby, nie jestem typową kobietą, która zajmuje się wyłącznie domem. Wiele rzeczy potrafię zrobić sama, nie czekając na pomoc z strony faceta, co odstrasza ich w jakimś stopniu. ( to już niestety uroki bycia samotnym rodzicem, kiedy trzeba się wielu rzeczy nauczyć). Zainteresowania też mam raczej niezbyt kobiece, a to już zdecydowanie się większości panów nie podoba. No i do tego nie mam już dwudziestu lat ( zawsze osiemnaście ;) ) więc nie jestem w grupie kobiet, za którymi oglądają się faceci :D
Więc może ta moja decyzja podjęta ileś tam lat temu była właściwa? Wydaje mi się, że mimo upływu lat wciąż nie czuję się gotowa na otwarcie się w bliższej relacji z partnerem, a im szybciej czas płynie, to tym bardziej zamykam się w sobie, zamiast otwierać i strach jest większy.
Łatwiej jest wyprzeć tę potrzebę bliskości i miłości, niż przyznać, że samotność boli.
Pewnie musiałabym nad tym popracować, ale jakoś nie wyobrażam sobie tego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
197
Dołączył(a)
07 gru 2012, 12:30

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez Candy14 07 gru 2012, 16:39
Poza tym, mimo choroby, nie jestem typową kobietą, która zajmuje się wyłącznie domem. Wiele rzeczy potrafię zrobić sama, nie czekając na pomoc z strony faceta, co odstrasza ich w jakimś stopniu. ( to już niestety uroki bycia samotnym rodzicem, kiedy trzeba się wielu rzeczy nauczyć). Zainteresowania też mam raczej niezbyt kobiece, a to już zdecydowanie się większości panów nie podoba. No i do tego nie mam już dwudziestu lat ( zawsze osiemnaście ;) ) więc nie jestem w grupie kobiet, za którymi oglądają się faceci :D

Wielu panow nie potrafi w tej chwili naprawiac niczego w domu wiec raczej plus dla Ciebie ;) A zainteresowania powinni przyciagac skoro sa meskie... nie zabraknie wspolnego tematu :) Ja mam wiecej niz dwa razy 20 a jakos nigdy nie przeszkalo to panom zabiegac o mnie ;)
Co do strachu.. mialam ten etap kiedy zaczelo mi byc dobrze samej, ze balam sie zrezygnowac z tego. Zwiazek, milosc kojarzyla mi sie wylacznie z przemoca psychiczna, wszystkim na mojej glowie, brakiem wsparcia, awanturami, z tym ze ciagle cos musialam chociaz nie mialam ochoty, wmawianiem sobie, ze jest ok inni maja gorzej itd. I pewnie gdyby nie moja terapeutka to co jakis czas zmienialabym kochanka pozostajac w tym stanie. No ale podkusilo mnie, zeby podjac ten temat na sesji, ze boje sie stracic to co mam, ze juz nic nie musze a jedynie robie bo chce a ona powiedziala cos oczywistego dla kazdego normalnego czlowieka..ale nie dla mnie. "W normalnym , zdrowym zwiazku tez pani nic nie musi a partner to uszanuje". Zatkalo mnie.. ale jak to?, kiedy bede padac na pysk i zaproponuje zamowienie pizzy bo nie mam sily stac przy garach to partner nie wydrze sie na mnie "Ty wiecznie jestes zmieczona. Moja mama tez pracowala i dawala sobie rade ze wszystkim"? :shock: Przez caly nastepny tydzien przetrawialam to, ze mozna inaczej i teraz to tylko kwestia wybrania odpowiedniego partnera. No i powoli, powoli dojrzewalam do zmiany a ze moj obecny partner, wtedy jeszcze kumpel pokazywal mi co to normalnosc i szacunek to od 4 lat jestesmy razem ;)
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez Selenhe 07 gru 2012, 19:03
Yyyy - teraz to mnie zatkało tym tekstem - "W normalnym , zdrowym zwiazku tez pani nic nie musi a partner to uszanuje".
Nigdy się jeszcze z tym nie spotkałam. Kiedy byłam w związku, to musiałam, no bo nikt inny tego za mnie przecież nie zrobi, a partner krzywo patrzył jak nie zrobione. Moja mama też musiała, bo obowiązkiem kobiety jest bla... bla.... bla... - nie znosiłam tej gadki. Jak jestem sama, to robię kiedy chcę i tyle, albo proszę dzieciaki o pomoc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
197
Dołączył(a)
07 gru 2012, 12:30

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez Candy14 07 gru 2012, 19:26
Selenhe, no wlasnie .. dla mnie to tez byl szok. A teraz jestem w zwiazku gdzie nic nie musze. Jak nie mam ochoty gotowac to zamawiamy gotowca albo moje kochanie robi nalesniki..a robi wysmienite :D ale o dziwo jak nie musze to nawet czasem mi sie chce i sama mysle co zrobic dobrego jak przyjedzie. Nie zmuszam sie tez do innych rzeczy bo on nie jest upierdliwy i szanuje to ze mi sie nie chce. Swiat sie przeciez nie zawali jak tego nie zrobie. Dzisiaj mylam okna ale to dlatego, ze mnie juz przeszkadzaly brudne smugi..on by nie zauwazyl a gdyby nawet to mysle , ze wychodzi z zalozenia umyje to umyje nie to nie i zaden problem. Co wiecej nauczylam sie prosic o pomoc bo przedtem to wszystko sama...raz ze byluy maz do pomocy nie byl skory a jego "mama wszystko robila sama i dawala rade" wiec zeby nie czuc sie jak substytut kobiety tez robilam. A teraz jak daje rade to robie ..jak jest mi ciezko to moge liczyc na pomoc. Juz tak sie do tego dobrego przyzwyczailam ze nie wyobrazam sobie inaczej :D

Obrazek
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez Selenhe 07 gru 2012, 19:45
Hm... nad takim związkiem to ewentualnie mogłabym się jeszcze zastanowić :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
197
Dołączył(a)
07 gru 2012, 12:30

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez bittersweet 08 gru 2012, 01:14
Moja znajoma po rozwodzie nie chce sie z nikim wiązać, bo cytuję : "teraz jestem na luzie, a tak musiałabym sprzątać, gotować a mi sie nie chce". Tłumaczę jej, że facet to nie niemowlę, nie trzeba sie nim opiekować. Można tez wziąc sobie takiego, co to sam będzie nam sprzątał i gotował... Możliwości jest wiele, nieskończona ilość. Przecież od nas zależy, jakie zasady w związku ustalimy. Nie ma obowiązku wypełniania roli, która nam nie odpowiada. Przykre, że wiele kobiet nie potrafi tego wykorzystać.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez Candy14 08 gru 2012, 01:57
Selenhe, pewnie gdzies tam jeszcze hasa po swiecie taki facet jak moj :D Poszukaj

bittersweet, no wlasnie... malzenstwo za mlodu wtlacza nas w okreslone role a mlode dziewczyny sa za glupie zeby sie buntowac. Chca zadowolic wszystkich wokol. Nie wiedza jeszcze czego chca. Rozwod ma jeden wielki plus... kobieta po nim moze jeszcze nie wie czego chce ale na pewno wie czego NIE chce :P I tak jak piszesz
Przecież od nas zależy, jakie zasady w związku ustalimy.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez Selenhe 08 gru 2012, 11:18
[quote="Candy14"]Selenhe, pewnie gdzies tam jeszcze hasa po swiecie taki facet jak moj :D Poszukaj

Ech... już za stara jestem na szukanie. Do tego chora, to nie będę obarczać zdrowego, silnego faceta swoimi lękami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
197
Dołączył(a)
07 gru 2012, 12:30

Nie chcę kochać

Avatar użytkownika
przez bittersweet 08 gru 2012, 17:33
Selenhe napisał(a):Ech... już za stara jestem na szukanie. Do tego chora, to nie będę obarczać zdrowego, silnego faceta swoimi lękami.
A jakiego chcesz obarczać ? Słabego i chorego ? ;) Zresztą wielu mężczyzn ma silnie rozwinięty instynkt opiekuńczy, lubią sie o kogoś troszczyć. Warto dać im szansę, nie wrzucać wszystkich do jednego worka. Jeden lubi mamuśkowate blondynki, inny niezrównoważone brunetki, gusta sa różne :P
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do