Autoagresja-mowa zranionego ciała

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Autoagresja-mowa zranionego ciała

Avatar użytkownika
przez Artemizja 09 gru 2012, 18:32
nienormalna21, ona cierpi razem z Tobą,więc nie wiem,czy to takie bez sensu.Jeśli Jej na Tobie zależy,jesteś częścią Jej życia,jesteś ważna,to będzie razem z Tobą odczuwać ból.Raniąc siebie,ranisz i Ją...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Autoagresja-mowa zranionego ciała

Avatar użytkownika
przez niosaca_radosc 09 gru 2012, 18:34
Lilith, to niech się tak nie przejmuje i oleje jak co poniektórzy. Im to na pewno na dobre wyjdzie.
Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
2204
Dołączył(a)
11 paź 2011, 21:24

Autoagresja-mowa zranionego ciała

Avatar użytkownika
przez Artemizja 10 gru 2012, 10:42
nienormalna21, jeśli komuś na Tobie zależy,to "olanie" nie jest takie proste.Spróbuj się postawić na miejscu tej osoby.Co byś zrobiła,gdyby ktoś bardzo bliski miał taki problem z autoagresją?Stałabyś i patrzyła?Ignorowałabyś?Czy próbowałabyś dosłownie wszystkiego,żeby takiej osobie pomóc?Problem polega jednak na tym,że to osoba,która ma problem w postaci autoagresji musi chcieć tej pomocy,bo niestety,ale nikt nie jest w stanie czuwać 24 h na dobę,biegać za kimś i wyciągać mu żyletkę z ręki.To awykonalne...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Autoagresja-mowa zranionego ciała

przez Seraphim 10 gru 2012, 10:49
nienormalna21 napisał(a):Lilith, to niech się tak nie przejmuje i oleje jak co poniektórzy. Im to na pewno na dobre wyjdzie.


Zamiast się skupiać na sobie popatrz na to wszystko z perspektywy tej drugiej osoby przez chwilę. Oczekując od niej tego żeby Ciebie olała ściągasz na nią cierpienie. Ta osoba to odbierać może w ten sposób, że Tobie na niej nie zależy, że w analogicznej sytuacji (powiedzmy będąc na miejscu tej bliskiej osoby) olałabyś ją. Przecież nie na tym polegają relacje między ludźmi.
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
04 maja 2012, 08:26
Lokalizacja
tu i tam

Autoagresja-mowa zranionego ciała

Avatar użytkownika
przez Artemizja 29 sty 2013, 13:01
Znalazłam wywiad z dziewczyną,która się kaleczyła.Myślę,że warto przeczytać.Może coś to pomoże tym,którzy mają problemy z kaleczeniem się:
"Gdy płynie krew. Wywiad z nastolatką, dokonującą samookaleczeń
Autor: Basia Augustyniak
Źródło: www.psychotekst.pl

Ile masz lat?

Niedawno skończyłam 17.

Od jak dawna się tniesz?

Od prawie pięciu lat. Pierwszy raz zrobiłam to w szóstej klasie szkoły podstawowej.

Jak to się stało?

Moja koleżanka z klasy pokazała mi, że to robi. Mówiła, że jak się tnie, to jest fajnie – przechodzi jej złość, uspokaja się, nic ją nie denerwuje. Chciałam spróbować, czy tak rzeczywiście jest.

Namawiała cię , żebyś spróbowała?

Nie, nie było potrzeby. Chciałam spróbować, czy to naprawdę pomaga.

Nie bałaś się?

Nie, nie boję się takich rzeczy.

Jak sie zaczęło twoje samookaleczanie ?

Kiedyś źle się czułam, byłam bardzo zła na rodziców. Wzięłam żyletkę i zrobiłam kilka krótkich kresek na lewej ręce. Popłynęła krew. Spodobało mi się bardzo. Było tak, jak mówiła Magda – bolało, było dziwnie, ale spłynął na mnie nagle ogromny spokój. Widzę krew, ona płynie po ręce, nic się już nie może stać, nikt mnie już nie zdenerwuje, ani nie zrani.

Co było potem? Powtórzyłaś to?

Tak. Dość szybko uzależniłam sie od cięcia. Po niedługim czasie był to już sposób na wszystko. Na złość, stres, smutek, poczucie odrzucenia, niepowodzenia szkolne. Jak raz spróbowałam, tak już zostało.

To źle, że ktoś ci pokazał cięcie?

Nie. Gdybym nie wpadła na taki sposób, mogło być gorzej. Może dziś już bym nie żyła. Dużo myślałam w tamtym czasie o samobójstwie. Gdyby nie samookaleczenia, może bym się zabiła. To był dla mnie lek.

Był? Nie okaleczasz się już?

Chciałabym tak powiedzieć, ale nie mogę. Teraz robię to rzadziej.

Boli?

Na początku strasznie boli. Potem, za którymś razem, coraz mniej. Teraz nie boli prawie wcale. Bywa, że muszę zwiększyć dawkę, żeby poczuć to samo uczucie błogości i spokoju. Muszę się ciąć głębiej i mocniej.

Lubisz patrzeć na krew?

Tak. Najbardziej lubię tą chwilę, gdy zaczyna płynąć krew. Wtedy czuję niesamowity spokój, brak lęku, taką dziwną błogość. Jestem jak na haju.

Czy okaleczałaś się na pokaz?

Tak, zdarzało się, że cięłam się na przykład w szkole, żeby zwrócić na siebie uwagę, żeby pokazać to innym, żeby ktoś się mną zajął. Takie kilka małych kresek na ręce lub dłoni.

Jak to wyglądało?

Zdarzało mi się pokaleczyć na lekcji, albo na przerwie. Wtedy nauczyciele zwracali na mnie uwagę, wysyłali do pielęgniarki, rozmawiali. Czułam się zauważona. Ktoś był na chwilę tylko dla mnie. Ale częściej robiłam to w domu. Sama w swoim pokoju, wieczorem, siadałam z czymś ostrym i dokonywałam podsumowania całego dnia. Wszystkich zranień, lęków, trudnych sytuacji. I zaczynałam robić nacięcia na ręce. Czasem kilka, czasem kilkanaście. Krew płynęła. Czasem płakałam. Taki magiczny rytuał przed zaśnięciem.

Czy jesteś uzależniona od samookaleczeń?

Dobre pytanie. Nie wiem. Dawno tego nie robiłam, ale wiesz, zawsze mam przy sobie coś ostrego. Żyletkę, nożyk od temperówki. Tak na wszelki wypadek, gdyby był potrzebny, gdybym znalazła się w sytuacji, w której nie będę mogła sobie poradzić z nadmiarem emocji. Wolę być przygotowana. Tak jest lepiej.

W jakich momentach częściej się cięłaś?

Gdy pojawiały się trudne sytuacje w moim życiu, na przykład w szkole gimnazjalnej, gdzie długo nie mogłam się odnaleźć. Częściej robiłam to też jesienią i zimą. To pora, kiedy bardziej odczuwałam pustkę, smutek, złość, ból. A im więcej się cięłam, tym gorzej się czułam. Taka jakby nakręcająca się spirala. Robi się coraz gorzej, coraz więcej sie tniesz, więc robi się jeszcze gorzej, więc trzeba się więcej i więcej ciąć.

Powiedziałaś, że robisz to rzadziej. Dlaczego?

Za namową znajomych zaczęłam chodzić na terapię. Mam bardzo fajną panią psycholog, dużo mi tłumaczy i pomaga mi zmagać się z różnymi problemami. Również z samookaleczaniem. Poza tym w moim życiu jest ostatnio więcej spokoju. Może nauczyłam się trochę radzić sobie z emocjami. Chciałabym przestać i nie robić tego więcej. Zapanować nad chęcią widzenia krwi.

Szukasz informacji na ten temat w internecie?

W pewnym sensie tak. Ale najczęściej szukałam informacji o tym, jak się pociąć jeszcze skuteczniej. Bo założenie było takie, że chcę się zabić. Przez podcięcie żył. Ale nigdy sie nie odważyłam.

Szukasz pomocy?

Czasem rozmawiałam z kimś na stronie chcesiezabic.pl. Tam spotykają się ludzie, którzy niby chcą się zabić, ale tak naprawdę szukają pomocy. No i pisałam bloga o sobie i swoich problemach. Korzystałam przez jakiś czas z rozmów z psychologiem przez Internet, ale nie kontynuuję tego. Wolę kontakt z żywym człowiekiem. Lepiej mi się wtedy rozmawia, gdy jestem blisko.

Co z twoją rodziną? Jak radzą sobie z tym twoi najbliżsi?

Starają się udawać, że nie ma tematu. Mama zapytała mnie tylko raz, po wizycie w szkole. Krzyczała, była zła. A ja nie byłam jeszcze gotowa rozmawiać. Potem już nie pytała. Tato nie ma czasu. Rodzeństwo uważa, że po prostu jestem głupia. Tylko najmłodsza siostra często pytała. Ale była za mała, żeby mi pomóc.

Jak sobie radzisz teraz ? Co robisz zamiast?

Uczę sie relaksować, oddychać spokojnie, wprowadzać do swojego życia nowe, dobre rytuały. Czasem rąbię drewno, albo biegam do utraty tchu. Więcej palę. Ale się nie tnę.

Co radziłabyś osobom, które chcą spróbować?

Nie próbujcie. To jest jak choroba, jak uzależnienie. Szukajcie pomocy gdzie indziej. Wśród ludzi: najbliższych, przyjaciół. Poszukajcie psychologa, który wyjaśni wam, dlaczego chcecie to zrobić i jak tego uniknąć. Jak rozwiązać problemy, które skłaniają do okaleczania się.

Dla mnie najważniejsze było też zaakceptowanie mojego problemu przez przyjaciela. Tego, że starał się zrozumieć, dlaczego to robię i wspierał w tym, żeby zerwać z cięciem. Namawiał do zakończenia tego. I to jest możliwe.

Dzięki za rozmowę.
Podsumowanie. Słów kilka ze strony bohaterki wywiadu.


Nie ma jednego dobrego sposobu na dorastanie. Tak samo jak nie ma jednego dobrego sposobu na problemy, ból, samotność, cierpienie. Ja wybrałam ten sposób, bo myślałam, że pomoże. Na początku pomagał. Z czasem przestał. Zaczął być uciążliwy. Powodował, że czułam się jeszcze gorzej. Dziś już jakiś czas się nie tnę. Nie wiem, ile wytrzymam. To wraca każdego gorszego wieczoru. Nie wiem, kiedy będę mogła powiedzieć: tak, cięłam się, ale już tego nie robię. Być może było mi to potrzebne, aby zrozumieć kilka rzeczy. Nie żałuję. Ale dziś wiem, że mogłabym to zrobić inaczej."
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Autoagresja-mowa zranionego ciała

Avatar użytkownika
przez Candy14 29 sty 2013, 13:39
Autoagresja-mowa zranionego ciała

mysle ze autoagresja to bardziej mowa zranionej duszy
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Autoagresja-mowa zranionego ciała

Avatar użytkownika
przez niosaca_radosc 29 sty 2013, 13:44
Jakie to bliskie. Dziewczyna wie, że to nie sposób, że to nie rozwiązanie, a mimo to zawsze ma przy sobie coś ostrego. Tak na wszelki wypadek... Smutne to.
Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
2204
Dołączył(a)
11 paź 2011, 21:24

Autoagresja-mowa zranionego ciała

Avatar użytkownika
przez Artemizja 29 sty 2013, 13:46
Candy14, autoagresja ma to do siebie,że to rany na ciele obrazują ból psychiczny i tak zwany"ból zranionej duszy",mówią o tym bólu,więc "mowa zranionego ciała"jest określeniem jak najbardziej trafnym.To poprzez rany na ciele pokazuje się ból psychiczny.To rany na ciele "mówią",że dana osoba cierpi...

-- 29 sty 2013, 13:52 --

nienormalna21, bardzo.W tym wywiadzie ukazany jest cały dramat osoby,która ma problem z autoagresją,cały mechanizm...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Autoagresja-mowa zranionego ciała

Avatar użytkownika
przez sadunia85 30 sty 2013, 19:08
A jak myślicie jaka jest różnica między autoagresją a masochizmem? Czy masochizm ma tylko i wyłącznie podtekst seksualny czy jest rozumiany dużo szerzej?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
20 mar 2012, 16:59

Autoagresja-mowa zranionego ciała

Avatar użytkownika
przez niosaca_radosc 30 sty 2013, 19:32
Pierwsze słyszę, żeby masochizm miał tylko podtekst seksualny. Wg mnie to dużo szersze zjawisko. Sama uważam siebie za masochistkę, bo ból sprawia mi przyjemność, a doświadczam go w wielu różnych sferach życia.
Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
2204
Dołączył(a)
11 paź 2011, 21:24

Autoagresja-mowa zranionego ciała

Avatar użytkownika
przez sadunia85 30 sty 2013, 19:39
nienormalna21 napisał(a):Pierwsze słyszę, żeby masochizm miał tylko podtekst seksualny. Wg mnie to dużo szersze zjawisko. Sama uważam siebie za masochistkę, bo ból sprawia mi przyjemność, a doświadczam go w wielu różnych sferach życia.

No właśnie w necie spotkałam się z wieloma tłumaczeniami masochizmu głównie właśnie z podtekstem seksualnym, że jest zaburzeniem preferencji seksualnych, oraz że jest ściśle związany z podnieceniem seksualnym. Ale też się z tym nie zgadzam! Też uważam, że pojęcie masochizmu jest o wiele szersze.
Tylko właśnie w takim razie czy autoagresja i masochizm się jakoś od siebie różnią? A może to jedno i to samo?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
20 mar 2012, 16:59

Autoagresja-mowa zranionego ciała

Avatar użytkownika
przez Artemizja 30 sty 2013, 19:52
sadunia85, absolutnie to nie to samo.Jeśli masochizm rozpatrywać z perspektywy parafilii,to jak najbardziej ma on podtekst seksualny,powoduje zaspokojenie w sferze seksualnej,jest specyficzną preferencją,która zazwyczaj wywołuje u innych zdziwienie pomieszane z obrzydzeniem.Niemniej jednak ból w rozumieniu masochistów jest przyjemnością,spełnieniem fantazji,daje satysfakcję i zaspokojenie.Natomiast autoagresja jest bardziej środkiem na przetrwane.Ulga jest mylona z przyjemnością.Autoagresja staje się zazwyczaj koniecznością przetrwania,sposobem na poradzenie sobie z problemem,bólem w psychice i ktoś robi to głównie dlatego,że musi,że nie wytrzymuje.Gdyby doszukiwać się wspólnej płaszczyzny z masochizmem,to powiedziałabym,że zarówno masochizm jak i autoagresja powodują rozładowanie napięcia.Niemniej jednak co do tego,ze są to tożsame pojęcia,to bym się spierała.Masochistką nie jestem,nie znajduję przyjemności w bólu,ale wybierałam mniejsze zło i autoagresję,ponieważ inaczej bym nie zniosła bólu psychicznego.Paradoksalnie ból fizyczny dawał ukojenie.Ukojenie,ale nie przyjemność.Niemniej jednak nie należało to do sfery moich fantazji i nie oddawałam się z lubością myśleniu na ten temat...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Autoagresja-mowa zranionego ciała

Avatar użytkownika
przez niosaca_radosc 30 sty 2013, 19:55
http://pl.wikipedia.org/wiki/Masochizm
Ciocia Wikipedia wspomina także o szerszym znaczeniu, więc coś chyba w tym jest.
A czym odróżnić autoagresję od masochizmu? Cóż, w moim przypadku chodzi np. o wskaźnik odczuwanego bólu. Potrafię się pociąć i nie czuć bólu, a ukojenie znajdować w płynącej krwi, ale potrafię także skrzywdzić siebie będąc nastawioną tylko i wyłącznie na ból.
Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
2204
Dołączył(a)
11 paź 2011, 21:24

Autoagresja-mowa zranionego ciała

Avatar użytkownika
przez sadunia85 30 sty 2013, 21:24
Dzięki za Wasze posty.
Ale w takim razie strasznie mi się mieszają te pojęcia i wychodzi na to, że obydwa w jakimkolwiek tłumaczeniu mnie dotyczą.. :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
20 mar 2012, 16:59

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do