Żyć czy istnieć?

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Żyć czy istnieć?

przez Popiol 10 paź 2014, 10:23
o, i czytanie takich rzeczy właśnie mi pomaga (ironia)

Jak chcę zmienić myślenie, to czytanie takich wątków mi nie pomoże, czuję wręcz agresje czytając to...bo mam dość użalania się, już się użalałem nad sobą 10 lat.
Popiol
Offline

Żyć czy istnieć?

Avatar użytkownika
przez monapayne 10 paź 2014, 10:26
Popiol, no, bo Ty masz inną sytuację.

Są ludzie, którzy za nic nie zmienią swojej sytuacji. Tak do końca nie wyzwolą się. Za dużo więzów.
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"
was: robot
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

Żyć czy istnieć?

przez Popiol 10 paź 2014, 14:11
No jak jesteś tego taka pewna to ok :) różne są przypadki fakt, ale da się wiele zmienić, nieważne...

-- 11 paź 2014, 04:52 --

Robo, wiesz co, tak teraz myślę no i jaką ja mam sytuacje, jaką inną ? wytłumacz. Tak wspominam Twoje słowa, pisałaś że masz gorzej. Nie ma sensu się licytować kto ma gorzej, bo zaburzenia psychiczne to nie złamanie kości (z przemieszczeniem gorsze a zwykłe lepsze).
Wspominałaś że wolałbyś już tą depresje i odczuwanie smutku, jednak twoje doświadczenia mogą nie być pełne w tym temacie, bo smutek, melancholia czy nawet depresja, może być "przyjemniejsza" od innych zaburzeń, np. podobnych do Twoich.
Tylko że to ma mało wspólnego z bardzo ciężką kliniczną depresją, którą przeżywałem nie raz nie dwa...wydaje mi się, że nie zdajesz sobie sprawy jakie potrafi niemiłosierne, niewypowiedzianie okrutne cierpienie przynieść ta choroba. Jak potrafi człowieka wyniszczyć. Leżałem 6 miesięcy w łóżku, ledwo czołgając się do kibla by się odlać, potrafiłem nie myć się 2 tyg. nie jeść i nie mówić, nie odezwać się nawet słowem.

Moja depresja trwa latami, oczywiście nie jest cały czas tak nasilona jak pisałem wyżej, jednak jest cały czas, nie pozwala się rozwijać, zatrzymuje, niszczy, cofa...nie mam siły teraz myśleć by opisać to dokładniej i ładniej, ale myślę że rozumiesz co mam na myśli.

No i jaką ja mam inną sytuację ? Od 10 lat jestem w mieszanych stanach depresyjnych, które przeplatają się z naprawdę ciężki epizodami depresyjnymi.

Teraz ja mogę powiedzieć że mam gorzej. Ty się rozwijasz, skończyłaś szkołę, masz chłopaka, masz chęci studiować, robić to co kochasz...wiem że nie jest łatwo, ale starasz się.

Są ludzie, którzy za nic nie zmienią swojej sytuacji. Tak do końca nie wyzwolą się. Za dużo więzów.
Dlaczego jesteś tego taka pewna? To co napisałaś to nie jest rzeczywistość, to Twój wymysł...
Popiol
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Żyć czy istnieć?

Avatar użytkownika
przez mark123 11 paź 2014, 13:56
kaja123 napisał(a):Bardzo współczuję ludziom którzy się poddali bo to trochę tak jakby żyli na bagnie i nie wierzyli że jest piękny las i łąka bo bagno ich wciąga i nie warto z niego wychodzić.

Można też żyć na "wyspie", na której nie jest ciekawie, ale w miarę bezpiecznie. I można albo pozostać na tej wyspie, albo udać się do pięknego lasu, ale wyspa ze wszystkich stron otoczona jest bagnem i aby znaleźć się w pięknym lesie, trzeba najpierw wejść w bagno.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10122
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Żyć czy istnieć?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 11 paź 2014, 18:01
Artemizja, masz rację.....to poczucie niesprawiedliwości,złość,zazdrość.....to wszystko jakoś ten mój lęk wzmacnia,a już na pewno było powodem tego jak czuję się od pewnego czasu.Po prostu pewne uczucia się we mnie skumulowały..i doszly do starych problemów(stała obawa o własne życie i ogólna nadwrażliwość z tym związana spowodowana lękiem).
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Żyć czy istnieć?

Avatar użytkownika
przez monapayne 11 paź 2014, 20:05
Popiol, juz prawie nie jestem z chlopakiem. Ja sie nie licytuje.

Tez mialam ciezkie depresje na to wychodzi. Ale w porownaniu do tego co mam teraz to wolalabym tamto.

W zyciu nie chodzi o to by cos miec. Chodzi o to by byc.

Jak ja mam byc skoro ciagle chodze zla, z checia zniszczenia. Swiat uczuc nie istnieje dla socjopatow, a ja do tego zmierzam. W depresji bylam smutna, ale niewinna.
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"
was: robot
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

Żyć czy istnieć?

Avatar użytkownika
przez Artemizja 11 paź 2014, 20:19
depresyjny86, wiecznie nie możesz tego w sobie dusić. Jakie zatem widzisz rozwiązanie?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Żyć czy istnieć?

Avatar użytkownika
przez monapayne 11 paź 2014, 20:31
Popiol, jeszcze jedno - ja juz nie umiem kochac.
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"
was: robot
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

Żyć czy istnieć?

przez Popiol 12 paź 2014, 08:45
robotnica, Robo ja wiem że nie chodzi by coś mieć, podałem tylko przykłady funkcjonowania. Ja chcę właśnie być, doświadczać świata, ludzi jak kiedyś, chcę tylko żyć, czuć przyjemność z rozmowy, kontaktu, dotyku wiatru i słońca na mojej skórze. Chcę mieć hobby i cieszyć się tym, tylko tyle.

Ja nie dożę do tego by mieć super szkołę, super dziewczynę i samochód, pragnę innych wartości, tych najcenniejszych.

Ja nie wiem czy umiem kochać, te uczucia moje są teraz dziwne. Nawet gdybym kochał, to co z tego? mam depresje i nie utrzymam żadnego związku, bo by mnie męczył i to bardzo. Zresztą to nie mój priorytet, jak innych mężczyzn - znaleźć kobietę, zrobić dziecko bla bla bla, dom, samochód, rodzina. Ja już dawno wypadłem z systemu...już od gimnazjum nie należę do niego. I nie chodzi tylko o to co pisałem wyżej...

Wolałabyś depresje ciężką ? i leżeć w łóżku całe życie ? tkwić w ciężkiej anhedonii...

Nie pasujesz mi do socjopaty? z pewnych względów. Ale być może,,,czasami czuć w rozmowie z tobą coś dziwnego. Ale nie...nie chce mi się wierzyć, możę to wynikać z innych zaburzeń.

Jak nie po trafisz kochać to czemu zdecydowałaś się mieszkać z chłopakiem? z przywiązania ? czemu zdecydowałaś się wyjechać, uczyć itd...czy jest aż tak bardzo źle ?

-- 12 paź 2014, 08:46 --

Ja wiem że się nie licytujesz, tylko że pisałaś mi kiedyś na pw, że masz gorzej. Skąd wiesz jakie ja cierpienia przechodzę? ale wiesz, nie powiem Ci tego bo nawet tego nie da się opisać,

-- 12 paź 2014, 08:56 --

No i jeszcze jedno. Ja umiem też kochać egoistycznie.

-- 12 paź 2014, 09:00 --

Żyć czy istnieć? Jak dalej tak pójdzie to raczej odejdę stąd szybciej, niż przez śmierć naturalną/wypadek. Bo ciągnie mnie na drugą stronę, czasami bardzo, nie boje się tego. Boje się tylko zostawić cierpiącą matkę, ale nie aż tak bardzo, bo przecież jestem egoistą. Jestem nim.
Popiol
Offline

Żyć czy istnieć?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 13 paź 2014, 01:11
Artemizja, narazie nie widzę żadnego dobrego rozwiązania..Nie wiem jak dać upust tym emocjom w jakiś dobry sposób.Wiem tylko tyle,że z miesiąca na miesiąc czuje się coraz gorzej,a ataki paniki zaczynają być znowu moją codziennością.Był taki czas w niedalekiej przeszłości kiedy byłem totalnie rozwalony nerwowo,nie mogłem spać,nie mogłem przestać o tym myśleć...nie dawało mi coś spokoju,nie potrafiłem sobie jakichś myśli wybić z głowy,byłem mega zdenerwowany,wkurzony,chciałem zapomnieć o czymś,ale nie mogłem,nie potrafiłem....Po kilku tygodniach uspokoiło się trochę..ale dalej siedziało we mnie...Właśnie wydaje mi się,że wtedy te wszystkie złe emocje ze mnie nagle zaczęły wypływać...Ale coś nie do końca sobie z tym poradziłem..bo dalej to było we mnie,ta złość itp..Przechodząc do sedna : nie wiem jak dać upust tym moim złym odczuciom,nie wiem jak to zrobić,żeby to sie nie rozwaliło nagle tak jak wtedy - i żeby to się potem nie przełożyło w jeszcze gorsze załamanie od tego teraz.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Żyć czy istnieć?

Avatar użytkownika
przez Artemizja 13 paź 2014, 21:02
depresyjny86, a jakie sposoby dotąd wypróbowałeś?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Żyć czy istnieć?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 13 paź 2014, 22:03
No właśnie chodzi o to,że....nie znam na to dobrego sposobu...A dwa: nie znam sposobu na to,że wszystko odczuwam 10 razy mocniej.Na to,że dystans pomiędzy spokojem a lękiem,nerwami skrócił się wyrażnie. Jeżeli to drugie dałoby się opanować....to i z pierwszym byłby problem,ale już mniejszy...

No i chodze do psychologa..i tak kombinujemy nade mną....i mam nadzieje,że coś z tego wyjdzie,nastawiłem się pozytywnie i wykonuję wszystkie zalecenia itp....
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Żyć czy istnieć?

Avatar użytkownika
przez Artemizja 13 paź 2014, 22:05
depresyjny86, nie chodzi o sprawdzone sposoby, ale o to, co robiłeś z tym do tej pory? Jak próbowałeś sobie radzić?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Żyć czy istnieć?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 13 paź 2014, 22:40
W ogóle sobie nie radziłem.....tzn.......starałem się nie myśleć o pewnych sprawach które mnie dręczyły...Nie bardzo to wychodziło,starałem sobie racjonalizować pewne rzeczy związane z pewną sytuacją która spowodowała to wszystko...(ach to pisanie na forum publicznym :mrgreen: )..Nerwy które pomimo samoistnego jakiegoś uspokojenia sytuacji po najgorszym kryzysie troche się osłabiły,czasami dawały mi mocno w kość i musiałem ratować się xanaxem...Nie mogłem znieść pewnych rzeczy,nie mogłem się pogodzić,że wszystko nie idzie tak jak bym chciał żeby szło,że wyszło jak zawsze pomimo moich starań.......Ostatnio,znalazłem remedium na tą sytuację którą tak przeżywałem,niestety jest ono zgodne z moją niską samooceną,niskim poczuciem wartości - kiedy myślę o tej pewnej sytuacji - po prostu zaczynam wmawiać sobie,że nie miałem prawa wierzyć,że cokolwiek pójdzie dobrze,przecież jestem nikim itp. - i to załatwia te myśli o pewnej sytuacji <wiem,nadużywam tego określenia......ale nie chce pisać dokladnie publicznie o tym o co dokladnie chodziło>.Natomiast to,że jakoś zagłuszam te myśli związane z sytuacją ktora spowodowała to wszystko....nie sprawiło,że stałem się spokojniejszy,nie sprawiło,że jakoś to łatwe wpadanie w panikę lub w napięcie,nerwy zmalało..bo dalej wszystko idzie ku gorszemu

-- Pn paź 13, 2014 10:47 pm --

Podsumowując,bo troche zamieszałem :D :nadal nie potrafie sobie poradzić ze trzymam pewne emocje w sobie ( no bo raczej uspokajanie myśli : w stylu " i tak jesteś do niczego,więc się nie dziw,że jest tak a nie inaczej" raczej nie jest dobre ),no i nadal zostaje problem nadmiernego odczuwania zdenerwowania,lęku itp itp.....
Mam nadzieję,że nie namieszałem aż tak i da się choć cokolwiek zrozumieć z mojego pisemnego bełkotu ;)
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do