Okazywanie uczuć

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Okazywanie uczuć

Avatar użytkownika
przez refren 21 sie 2013, 23:54
Mam czasem problem, żeby nie okazać uczuć, usłyszałam kiedyś, że u mnie każde uczucie pojawia się natychmiast na twarzy, tak jakby powiał wiatr. Potrzebuję dużo przytulania i dotyku i nie mam z tym problemu, czasem raczej odwrotnie - zapominam, że ktoś może tego nie lubić i jestem zdziwiona, że się odsuwa. Mówię też o swoich uczuciach. Kiedyś nie umiałam się głośno śmiać, nauczyłam się dość późno i lubię to, ale musiałam to "ściągnąć" od innych.

Z drugiej strony jeśli nie czuję się w jakiejś grupie swobodnie, to wytwarzam wokół siebie dystans, większy niż bym chciała świadomie, czasem też ludzie odczytują ze mnie więcej niechęci niż czuję. Miałam kiedyś warsztat, na którym prowadziłam na próbę zajęcia z grupą, a wszyscy mnie obserwowali i dawali mi informacje o mnie i usłyszałam, że miałam wykrzywioną minę, jakbym chciała być gdzieś indziej, że ktoś aż bał się na mnie patrzeć - to było zaskakujące i nieprzyjemne. Kiedy z kolei prowadziłam prawdziwy warsztat, to moja opiekunka zwracała mi uwagę, że widać bardzo po mnie brak pewności siebie i za mało zdecydowania - ale tu już wchodzimy w temat mowy ciała.

carlosbueno napisał(a):ja tam chyba nigdy się nie nauczę okazywania uczuć, kojarzy mi się to z frajerstwem i ogólnie wydaje kobiece a nie męskie, choć to pewnie jakiś mit.

Według mnie mężczyzna który okazuje uczucia jest seksowny, bo namiętność ma związek z uczuciami, emocjami, wydaje mi się też, że ludzie pewni siebie nie mają powodów by dusić w sobie uczucia, choć to może też kwestia osobowości, a nie tylko pewności siebie - czyli tego czy ktoś jest ekstrawertykiem czy introwertykiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Okazywanie uczuć

Avatar użytkownika
przez mark123 22 sie 2013, 00:19
Ja staram się nie okazywać niektórych uczuć z różnych powodów (szczególnie przy ludziach):

- głośny śmiech oraz radość: bo odczuwam, że okazanie tego jest dziecinne i że nie wypada
- smutek: żeby się przypadkiem nie litowano nade mną
- miłość, nienawiść: brak lub uszkodzone "sterowniki" w mózgu do tych uczuć
- złość: bo czuję, że okazanie tego może świadczyć o rozpieszczeniu oraz może stworzyć ryzyko agresji ze strony drugiej osoby
- pocieszenie kogoś: nie umiem i obawiam się, że gdybym spróbował kogoś pocieszyć, kto tego potrzebuję, to ten ktoś czułby się bardzo skrępowany oraz by i tak odtrącił moje pocieszenie i bym się "spalił" ze wstydu

A jeśli chodzi o mówienie o uczuciach w realu, to nuda jest zazwyczaj jedynym, o którym mówię. Potrafię się też przyznać do strachu w niektórych przypadkach i do radości jeśli zostanę o nie zapytany.

W przypadku niektórych uczuć nie chcę, aby je mi okazywano, powody też są różne:

- złość: bo czuję lęk przed przejściem zwykłej kłótni w awanturę
- litość, pocieszenie: bo nie chcę się czuć aż takim słabym
- miłość, nienawiść: powód ten sam, co powyżej; w przypadku miłości teoretycznie możliwe przekierowanie subiektywnej interpretacji na litość, a w przypadku nienawiści na złość

DuchMyrcelli napisał(a):Jeśli chodzi o zwierzanie się, uzewetrznianie, plakanie przy kimś to jest todda mnie bardzo trudne. Nie potrafię, wstydzę się, nie chce się narzucać. Muszę być bardzo zrozpaczona, by się przy kimś wyplakiwac.

Mi gdy z jakichś powodów przyjdzie ochota na płacz, to się powstrzymuję, żeby nie czuć się jak ktoś, kto okazuje słabość, obawiam się też litości lub wyśmiania ze strony innych. Ale do około 12-13 roku życia byłem wielkim beksą, potem zacząłem postrzegać płacz jako słabość.

anna.anakaia napisał(a):Kolegom umiem powiedzieć, że ich lubię a z dziewczynami mam problem. Nawet jak poznałam przez neta super babkę, z którą bardzo dobrze mi się rozmawia, mądra dziołcha etc. to i tak nie umiałabym powiedzieć jej, że uważam ją za fajną. Boję się, że nie usłyszę nawet "ty też jesteś spoko" i boję się, że ucieknie

Ja nikomu nigdy nie powiedziałem, czy go lubię czy nie. Obawiam się, że gdybym powiedział komuś, że go nie lubię, to sprawiłbym temu komuś dużą przykrość. A gdybym powiedział, że lubię, to obawiam się, że bym skrępował tego kogoś oraz że i tak by mnie odtrącił i bym się "spalił" ze wstydu. Napisania również to się tyczy.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10120
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Okazywanie uczuć

Avatar użytkownika
przez Rebelia 23 sie 2013, 09:09
złość: bo czuję, że okazanie tego może świadczyć o rozpieszczeniu oraz może stworzyć ryzyko agresji ze strony drugiej osoby

Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że u niektórych osobników moja złość generuje ich złość. I tak się kółko zamyka. Czasem chyba lepiej trzymać nerwy na wodzy. A czy świadczy o rozpieszczeniu? Dlaczego akurat tak?

że miałam wykrzywioną minę, jakbym chciała być gdzieś indziej, że ktoś aż bał się na mnie patrzeć - to było zaskakujące i nieprzyjemne

Daj spokój, ja mam ponoć wyraz twarzy a'la "bez kija nie podchodź, a z kijem spitalaj" :lol: Jakbym była zła, albo poker fejs, zimny wyraz twarzy. To moja normalna mimika, np. jadę tramwajem i dumam nad czymś, to może z zewnątrz wyglądać tak, jakbym miała zaraz komuś przydzwonić w zęby.
Żeby było śmieszniej, na koloniach w wieku 13 lat jakaś dziewucha mi powiedziała, że bała się do mnie podejść, bo myślała, że jestem niemiła :D

Nie powiem, wyraz twarzy w moim wypadku ułatwia wiele rzeczy. Nie mam problemu z namolnymi ludźmi. Ale z drugiej strony brakuje mi tego "ciepła" wydzielanego na zewnątrz, takiego, że widzi mnie ktoś i myśli, że sympatyczna ze mnie dziewczyna.

Jeśli chodzi o zwierzanie się, uzewetrznianie, plakanie przy kimś to jest todda mnie bardzo trudne. Nie potrafię, wstydzę się, nie chce się narzucać. Muszę być bardzo zrozpaczona, by się przy kimś wyplakiwac.

Zależy przed kim, ale w sumie mój chłop zna mój ryk. Norma, spędzamy ze sobą dużo czasu, niemożliwe, żebym każdą łezkę w sobie trzymała do końca świata. Jesli chodzi o osoby obce, prędzej skisnę, niż się przy nich popłaczę. Nie wiem, od czego to uzależnione, ale tak przywykłam (lub być może zostałam nauczona), żeby negatywnych emocji w towarzystwie totalnie obcych mi ludzi nie okazywać. Poza tym uważam płacz w miejscu publicznym za w jakiś sposób uwłaczający. Ale tylko u mnie. Natomiast, kiedy widzę jakąś osobę płaczącą, natychmiast załącza się we mnie instynkt, żeby spytać co się stało, czy mogę jakoś pomóc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Okazywanie uczuć

Avatar użytkownika
przez refren 23 sie 2013, 09:44
Rebelia napisał(a):
złość: bo czuję, że okazanie tego może świadczyć o rozpieszczeniu oraz może stworzyć ryzyko agresji ze strony drugiej osoby

Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że u niektórych osobników moja złość generuje ich złość. I tak się kółko zamyka. Czasem chyba lepiej trzymać nerwy na wodzy. A czy świadczy o rozpieszczeniu? Dlaczego akurat tak?


Bo złość generuje złość, ale z kolei tłumienie negatywnych uczuć też ma swoje koszty, na przykład u mnie to jest narastające rozdrażnienie - zaczynam być i tak z lekka niemiła dla osoby, przy której tłumię te uczucia, z tym że ona nawet nie wie o co chodzi, a jeśli uda mi się nawet w miarę nad sobą zapanować, to potem jestem potwornie zmęczona i rozdrażniona, kiedy już zostanę sama - i to na długo. Lepiej, myślę, jednak dążyć do rozładowania tych uczuć, czyli powiedzenia o tym, co wkurza, tylko nie tak, żeby wywoływać konflikt.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Okazywanie uczuć

Avatar użytkownika
przez Rebelia 23 sie 2013, 10:37
to jest narastające rozdrażnienie - zaczynam być i tak z lekka niemiła dla osoby, przy której tłumię te uczucia

U mnie taka irytacja nie zostanie pominięta. Niestety, widać to w mojej twarzy i po głosie można poznać. Co ciekawe, ja sama tego nie zauważam, ot, mówią mi czasem rozmówcy.

Lepiej, myślę, jednak dążyć do rozładowania tych uczuć, czyli powiedzenia o tym, co wkurza, tylko nie tak, żeby wywoływać konflikt.

Pewnie, że tak. Tyle, że każdy ma czasem słabszy dzień. Albo ogólnie ma problem z emocjami i 1) dusi w sobie, aż do eskalacji, 2) z grubej rury wali. Chyba złotym środkiem jest,tak jak mówisz, rozmowa. Jako środek dodatkowy, coś co rozładowuje napięcie na bieżąco. U mnie dawno temu sprawdzał się basen, jakaś złość wychodziła ze mnie przy pływaniu i później nawet w przypadku irytacji nie było szans, żeby nastąpił wybuch.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Okazywanie uczuć

Avatar użytkownika
przez mark123 23 sie 2013, 13:00
A czy świadczy o rozpieszczeniu? Dlaczego akurat tak?

Czuję jakąś obawę, że jakbym okazał w jakiś sposób złość, to mógłbym być przez innych uznany za rozpieszczonego. A czemu tak mam, to nie wiem dokładnie.

Natomiast, kiedy widzę jakąś osobę płaczącą, natychmiast załącza się we mnie instynkt, żeby spytać co się stało, czy mogę jakoś pomóc.

Ja nie reaguję na czyjś płacz, nie umiem pocieszać smutnej osoby, a z płaczącą tym bardziej nie umiem postępować.

Bo złość generuje złość, ale z kolei tłumienie negatywnych uczuć też ma swoje koszty, na przykład u mnie to jest narastające rozdrażnienie - zaczynam być i tak z lekka niemiła dla osoby, przy której tłumię te uczucia, z tym że ona nawet nie wie o co chodzi, a jeśli uda mi się nawet w miarę nad sobą zapanować, to potem jestem potwornie zmęczona i rozdrażniona, kiedy już zostanę sama - i to na długo. Lepiej, myślę, jednak dążyć do rozładowania tych uczuć, czyli powiedzenia o tym, co wkurza, tylko nie tak, żeby wywoływać konflikt.

Ja nikomu złości nie okazuję i nigdy żadnemu człowiekowi nie okazałem. Samo powiedzenie, co wkurza by mi raczej nie pomogło (nie poczułbym, że złość ze mnie uchodzi), musiałbym mówić podniesionym głosem, ale mogło by to też przejść w wyzywanie osoby, która mnie wkurzy. A jeśli by się jeszcze druga osoba wkurzyła na mnie, to mógłbym się najeść sporo stresu. Ale moje wkurzenie się jest szybko "wyłączane" "z automatu" (jest to taki impuls, wkurzam się mocno, ale na krótko, potem złość gdzieś znika) i mimo, że za bardzo nie odreagowuję złości, to szybko przestaję czuć się wkurzony, a co się dzieje z moją nieodreagowaną od dawna złością, to nie wiem.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10120
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Okazywanie uczuć

przez pauuula 23 sie 2013, 13:19
jeżeli chodzi o okazywanie uczuć np rodzicom to z trudem mi to przychodzi tzn chyba uważam że oni wiedzą że ich kocha... jeszcze ojcu prędzej ale z nim się bardziej trzymam. Natomiast jeżeli chodzi o okazywanie uczuć chłopakowi to nie mam z tym żadnego problemu! Od kiedy jesteśmy razem (czyli od 5 lat) zawsze otwarcie mówiliśmy sobie co czujemy.... teraz słowa KOCHAM CIE są na porządku dziennym, ale nie tylko, bo kiedy robi coś czego nie lubie też mu mówie że jestem na niego zła, że mnie wkurza :smile:
I on też mi mówi kiedy mu się coś nie podoba
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
10 sie 2013, 10:07

Okazywanie uczuć

Avatar użytkownika
przez Artemizja 24 sie 2013, 09:45
pauuula, dlaczego okazywanie uczuć rodzicom jest dla Ciebie trudne?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Okazywanie uczuć

przez pauuula 24 sie 2013, 11:53
właściwie to nie zastanawiałam się nigdy nad tym.... pamiętam że jeszcze jak byłam gdzieś w wiku 15 lat to tacie mówiłam że go kocham... ale od tamtej pory minęło sporo lat.
Jeszcze tacie przynajmniej daję to odczuć bo mamie to już chyba nie bardzo.
Z ojcem lepiej się dpgaduje, bardziej mnie rozumie i mamy podobne poglądy na różne sprawy natomiast mama zupełnie się różni, często nie mogę się z nią dogadać... ale kocham ich oboje porówno. Chociaż gdyby malo mi zabraknąć któregoś z nich to było by bardzo ciężko ale łatwiej przełknęła bym utrate mamy
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
10 sie 2013, 10:07

Okazywanie uczuć

Avatar użytkownika
przez mark123 24 sie 2013, 19:35
Mam też coś takiego, że nie lubię widoku osób okazujących sobie ciepłe uczucia, działa mi to na nerwy.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10120
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Okazywanie uczuć

Avatar użytkownika
przez Artemizja 31 sie 2013, 15:01
mark123, okazywanie ciepłych uczuć w jakim sensie? Całowanie się, "intensywne"przytulanie ( akurat tutaj jestem dość konserwatywna i tez mi przeszkadza, kiedy ktoś robi to publicznie)? Natomiast trzymanie się za ręce, czy jakieś czułe gest mi zupelnie nie przeszkadzają. A Tobie?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Okazywanie uczuć

Avatar użytkownika
przez mark123 31 sie 2013, 15:08
Nefertari napisał(a):mark123, okazywanie ciepłych uczuć w jakim sensie? Całowanie się, "intensywne"przytulanie ( akurat tutaj jestem dość konserwatywna i tez mi przeszkadza, kiedy ktoś robi to publicznie)? Natomiast trzymanie się za ręce, czy jakieś czułe gest mi zupelnie nie przeszkadzają. A Tobie?

Całowanie, przytulanie, trzymanie się za ręce oraz słowne wyznawanie ciepłych uczuć i nie tylko w miejscach publicznych.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10120
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Okazywanie uczuć

Avatar użytkownika
przez Artemizja 07 wrz 2013, 09:52
mark123, no to już jest spora skrajność i widać, że faktycznie masz z tym problem. To trochę tak, jakbyś nie był w stanie zaakceptować w ogóle zaakceptować istnienia ciepłych uczuć, relacji opartych na "cieple". Zastanawiam się...czy ktoś Ci kiedyś okazywał ciepłe uczucia np. rodzice?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Okazywanie uczuć

Avatar użytkownika
przez mark123 07 wrz 2013, 13:25
Nefertari napisał(a):mark123, no to już jest spora skrajność i widać, że faktycznie masz z tym problem. To trochę tak, jakbyś nie był w stanie zaakceptować w ogóle zaakceptować istnienia ciepłych uczuć, relacji opartych na "cieple". Zastanawiam się...czy ktoś Ci kiedyś okazywał ciepłe uczucia np. rodzice?

W drugiej połowie mojego dzieciństwa jeszcze nie wkurzały mnie ciepłe uczucia; najwięcej ciepłych uczuć okazywała mi babcia, matka też chyba sporo, ale mniej niż babcia; (ojciec za bardzo nie okazywał, niewykluczone, że w pierwszej połowie mojego dzieciństwa też nie okazywał). Ale w sumie nie wszystko odpowiednio odbierałem; na słowa "kocham", które słyszałem od babci oraz na bycie obejmowanym reagowałem obojętnością, nie interpretowałem tego jako ciepłe uczucia. A obecnie, gdy mi czasami babcia powie, że mnie kocha, to się wewnętrznie wkurzam, czuję, jakby się ktoś nade mną litował i czuję się słaby.
W dużej części dzięki internetowi mniej więcej wiem, na czym polega okazywanie ciepłych uczuć, wcześniej nie wiedziałem za bardzo, czy mi okazywano ciepłe uczucia, bo miałem małe pojęcie o tym, na czym to polega. Ale i tak nie potrafię w pełni zidentyfikować, czy przez matkę i babcię miałem okazanych ciepłych uczuć za mało, czy za dużo, czy odpowiednio.
Być może to, co się działo u mnie w domu w pierwszej połowie mojego dzieciństwa (zasłyszałem kiedyś trochę od matki, co się działo) wpłynęło w jakimś stopniu na moje problemy z ciepłymi uczuciami.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10120
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do