Problem zaufania

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Problem zaufania

Avatar użytkownika
przez Artemizja 21 lis 2012, 20:44
Zaufanie jest bardzo kruchą rzeczą.Ciężko je zbudować,czasami zajmuje to długie lata,a w jednej chwili wszystko może obrócić się w niwecz.Czy możliwe jest odbudowanie zaufania do innych,kiedy już raz się je straci?Czy już zawsze w jakiejś części będzie się podejrzewać innych o to,że próbują go nadużyć?W jaki sposób Wy sobie z tym radzicie?Czy nieufność przenosicie również na inne osoby?Mianowicie,czy jeśli ktoś zawiedzie Wasze zaufanie,to i wobec innych-tych,którzy nic nie zrobili-jesteście nieufni?Jak bardzo potrafi Wam to utrudnić kontakty z innymi,budowanie relacji?Zachęcam do dyskusji.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Problem zaufania

Avatar użytkownika
przez mark123 21 lis 2012, 21:28
Pewnie u każdego jest inaczej. Jedni potrafią je odbudować, inni nie. Ja akurat 100 procentowego zaufania nie mam do ani jednej osoby.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10130
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Problem zaufania

Avatar użytkownika
przez Candy14 21 lis 2012, 21:37
Ja akurat 100 procentowego zaufania nie mam do ani jednej osoby.

Ja juz tez nie. KIlka razy niemile zostalam zaskoczona. Jednak sa osoby ktorym ufam w jakims tam procencie. Najbardziej chyba Grzybkowi.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problem zaufania

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 21 lis 2012, 22:36
Ja pewnej osobie przestałem ufać całkowicie nawet gdyby wyciągnęła teraz rękę na zgodę uznałbym to za podstęp
ale nie przenosi się to na innych (choć nikomu do końca nie ufam bo myślę, że to nie jest rozsądne)
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

Problem zaufania

przez quiedro 21 lis 2012, 23:24
Nikomu nie warto ufać, bynajmniej nie w pełni. Zdążyłem się przekonać, że nikt nigdy nie robi czegoś bezinteresownie dla drugiej osoby. Dlatego nauczyłem się odrzucać wszelkie kontakty z ludźmi... powoli staram się to zmieniać, ale raczej na zasadzie "luźnego" kontaktu - nie mieszam się w sprawy przyjaźni i miłości, których to raczej też na świecie nie ma. Ufają naiwni ludzie, a później się rozczarowują na kimś. Zaufanie komuś się po prostu nie opłaca. Ludzie lubią to wykorzystywać.
quiedro
Offline

Problem zaufania

Avatar użytkownika
przez Candy14 21 lis 2012, 23:49
quiedro, pozwole sobie nie zgodzic sie z Toba
Nikomu nie warto ufać,

Mysle ze warto.. ja stosuje zasade ograniczonego zaufania bo rozumiem, ze ludzie sa zawodni
Zdążyłem się przekonać, że nikt nigdy nie robi czegoś bezinteresownie dla drugiej osoby.

zalezy w jakim sensie... mnie pomoc sprawia satysfakcje i ciesze sie jezeli moge cos dla kogos zrobic wiec czerpie z tego dla siebie korzysci emocjonalne i wtedy rzeczywiscie nie jest to bezinteresowne
Dlatego nauczyłem się odrzucać wszelkie kontakty z ludźmi...

A nie lepiej nauczyc sie zyc z ludzmi tylko nie byc naiwnym?
nie mieszam się w sprawy przyjaźni i miłości, których to raczej też na świecie nie ma.

w jakies skrajnosci popadasz :)
Zaufanie komuś się po prostu nie opłaca.

pewnie, ze nie oplaca bo zaufanie to rzecz bezcenna ..nie mozna jej rozpatrywac w kategorich oplaci mi sie zaufac czy nie
Ufają naiwni ludzie, a później się rozczarowują na kimś.

Zawsze ktos nas rozczaruje ale czy to powod zeby skreslac wszystkich?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Problem zaufania

przez Saanna 21 lis 2012, 23:56
mzna odbudować zaufanie, ale faktycznie to długo trwa. ja nie ufam ludziom z natury - chyba już tak mam (co nie znaczy, ze nie ufałam kiedyś tam). Brak zaufania jednak wlazło w krew i ... tak jakoś, otwieranie i bycie sobą z dana osobą moze trwac długo- nawet kilka lat (albo wcale)
Offline
Posty
916
Dołączył(a)
20 mar 2012, 14:54

Problem zaufania

przez quiedro 22 lis 2012, 00:22
Candy14 napisał(a):quiedro, pozwole sobie nie zgodzic sie z Toba
Nikomu nie warto ufać,

Mysle ze warto.. ja stosuje zasade ograniczonego zaufania bo rozumiem, ze ludzie sa zawodni

Są zawodni, i to jest niestety norma. Cięzko trafić na kogoś, kto nie zawiedzie. Ja może miałem pecha, chociaż w życiu nie poznałem wielu ludzi, to nie było osoby, która by nie zawiodła.

Zdążyłem się przekonać, że nikt nigdy nie robi czegoś bezinteresownie dla drugiej osoby.

zalezy w jakim sensie... mnie pomoc sprawia satysfakcje i ciesze sie jezeli moge cos dla kogos zrobic wiec czerpie z tego dla siebie korzysci emocjonalne i wtedy rzeczywiscie nie jest to bezinteresowne

Mi też kiedyś sprawiała satysfakcję, ale doszedłem do wniosku, że nie warto pomagać (nawet słowem) ludziom, którzy tego nie szanują. I o dziwo, nie robiłem tego dla jakiejś swojej korzyści... jedyną była potrzeba kontaktu z drugim człowiekiem.
Dlatego nauczyłem się odrzucać wszelkie kontakty z ludźmi...

A nie lepiej nauczyc sie zyc z ludzmi tylko nie byc naiwnym?


Już nie uważam się za naiwnego. Wiem na co uważać, do czego są zdolni ludzie. Jakoś nie mam ochoty akceptować tego, jaka jest rzeczywistość. Żyć z zakłamanymi ludźmi? To jakby oszukiwać siebie samego. Nie chcę być taki sam.


Ufają naiwni ludzie, a później się rozczarowują na kimś.
Zawsze ktos nas rozczaruje ale czy to powod zeby skreslac wszystkich?


Rozczarowania robią swoje. Jeśli człowiek przeżył to zbyt wiele razy, to w jego głowie pojawia się myśl, że jednak nie warto dawać szans ludziom. Moze trzeba mieć szczęście, nie wiem...ale ja nie wierzę w zaufanie i te sprawy, tak jak mówiłem. Nigdy tego nie doświadczyłem :roll: Tzn. przyjaźni ani miłości, nawet w domu ;)
quiedro
Offline

Problem zaufania

Avatar użytkownika
przez Candy14 22 lis 2012, 00:33
Są zawodni, i to jest niestety norma. Cięzko trafić na kogoś, kto nie zawiedzie.

ano ciezko ale warto dac im szanse sie wykazac. Uciekajac od WSZYSTKICH nigdy nie spotkasz kogos godnego zaufania. Ja/TY tez pewnie potrafimy zawiesc bo jestesmy tylko ludzmi. Ja w kazdym razie nie wykluczam, ze kiedys kogos w chwili slabosci zawiode ... nie jestem doskonala

Mi też kiedyś sprawiała satysfakcję, ale doszedłem do wniosku, że nie warto pomagać (nawet słowem) ludziom, którzy tego nie szanują.

Im nie warto ale jest mnostwo ludzi ktorzy to docenia
Ja może miałem pecha, chociaż w życiu nie poznałem wielu ludzi, to nie było osoby, która by nie zawiodła.

A moze wybierales towarzystwo takich ludzi?
Żyć z zakłamanymi ludźmi? To jakby oszukiwać siebie samego. Nie chcę być taki sam.

Zyjac wsrod ludzi zawsze trafimy na kogos kto nas oszuka, obrobi tylek za plecami, chce skrzywdzic... trzeba sie nauczyc odsiewac ziarno od plew

-- 22 lis 2012, 00:40 --

Rozczarowania robią swoje

Na pewno ucza ostroznosci. Z wiekszym dystansem podchodzimy do znajomosci ale odcinajac sie przede wszystkim sobie robimy krzywde skazujac na samotnosc i izolacje. Mnie bardzo zawiodl moj byly maz ktoremu ufalam na 110 %. Moglabym sie obrazic na wszystkich mezczyzn i mierzyc ich jego miarka tylko po co? Co by mi to dalo oprocz zlosci na facetow? Troche to trwalo ale zaufalam ponownie..juz nie na 100% ale na tyle zeby czuc sie z tym mezczyzna bezpiecznie. Nie mam powodu zeby zalowac.

Jeśli człowiek przeżył to zbyt wiele razy, to w jego głowie pojawia się myśl, że jednak nie warto dawać szans ludziom.

Jezeli to zdarzalo sie nagminnie moze warto przyjrzec sie sobie?co robie, ze ludzie pozwalaja sobie na brak szacunku?
Nigdy tego nie doświadczyłem :roll: Tzn. przyjaźni ani miłości, nawet w domu ;)



To sporo tlumaczy jezeli chodzi o Twoja ostroznosc
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Problem zaufania

przez quiedro 22 lis 2012, 01:27
Candy14 napisał(a): ano ciezko ale warto dac im szanse sie wykazac. Uciekajac od WSZYSTKICH nigdy nie spotkasz kogos godnego zaufania. Ja/TY tez pewnie potrafimy zawiesc bo jestesmy tylko ludzmi. Ja w kazdym razie nie wykluczam, ze kiedys kogos w chwili slabosci zawiode ... nie jestem doskonala

Jasne, ze sam nie byłem idealny. Może też zawiodłem kiedyś kogoś, kto liczył na mnie - chociaż takie przypadki można byłoby policzyć na palcach jednej ręki, bo nigdy nie szło mi nawiązywanie znajomości. Ale ja się nauczyłem wyciągać wnioski z błędów. Nie wszyscy to potrafią. Szczególnie jest to dziwne w przypadku starszych i doświadczonych życiowo ludzi.

Mi też kiedyś sprawiała satysfakcję, ale doszedłem do wniosku, że nie warto pomagać (nawet słowem) ludziom, którzy tego nie szanują.

Im nie warto ale jest mnostwo ludzi ktorzy to docenia


Może są tacy ludzie, ale słabo mi wychodzi szukanie takich ludzi. Za szybko chcę się wycofywać i odrzucić. To dlatego, że sam się boję takiego kroku z czyjejś strony. Wolę kogoś "wyręczyć". Może to głupie, ale myślę, że z czasem i tak każda osoba odstawiłaby mnie gdzieś na bok i zapomniała o mnie. Zresztą...co do pomagania... nie jestem chyba nikomu w stanie pomóc, dopóki sam się nie uporam ze swoimi problemami. Tyle, że już coraz mniej jest motywacji, żeby coś zacząć robić. Mam 21 lat a czuję się jakbym był starym grzybem :smile:

Ja może miałem pecha, chociaż w życiu nie poznałem wielu ludzi, to nie było osoby, która by nie zawiodła.

A moze wybierales towarzystwo takich ludzi?


W pewnym sensie tak. Ale na towarzystwo niektórych byłem skazany...szkoła i te sprawy ;) Teraz te sprawy wydają mi się głupie i dziecinne, ale gdybym zmienił gimnazjum, póki był na to czas, dziś nie siedziałbym jak idiota dzień w dzień sam.
Żyć z zakłamanymi ludźmi? To jakby oszukiwać siebie samego. Nie chcę być taki sam.

Zyjac wsrod ludzi zawsze trafimy na kogos kto nas oszuka, obrobi tylek za plecami, chce skrzywdzic... trzeba sie nauczyc odsiewac ziarno od plew


Pewnie masz rację, ale to rozwiązania dla ludzi, którzy są silni i pewni siebie. Ja chyba się nie nadaję do tego świata. Widzę tylko złe rzeczy i złych ludzi.

-- 22 lis 2012, 00:40 --

Rozczarowania robią swoje

Na pewno ucza ostroznosci. Z wiekszym dystansem podchodzimy do znajomosci ale odcinajac sie przede wszystkim sobie robimy krzywde skazujac na samotnosc i izolacje. Mnie bardzo zawiodl moj byly maz ktoremu ufalam na 110 %. Moglabym sie obrazic na wszystkich mezczyzn i mierzyc ich jego miarka tylko po co? Co by mi to dalo oprocz zlosci na facetow? Troche to trwalo ale zaufalam ponownie..juz nie na 100% ale na tyle zeby czuc sie z tym mezczyzna bezpiecznie. Nie mam powodu zeby zalowac.


Może się skazuję na samotność, ale przynajmniej postęp jest taki, że już się nie użalam nad tym :smile: Chociaż z jednej strony widzę siebie za kilka/-naście lat... dalej bez celu w życiu, bez dobrej duszy przy ramieniu? Wtedy jest przykro...ale wtedy powracają myśli, jacy potrafią być ludzie... nawet jeśli to dla kogoś generalizowanie i wrzucanie wszystkich do jednego worka... to takie myśli pomagają i powodują, że nie czuję, żebym coś tracił żyjąc bez jakichś bliższych relacji.



Jeśli człowiek przeżył to zbyt wiele razy, to w jego głowie pojawia się myśl, że jednak nie warto dawać szans ludziom.

Jezeli to zdarzalo sie nagminnie moze warto przyjrzec sie sobie?co robie, ze ludzie pozwalaja sobie na brak szacunku?


Może po prostu nie mam nic do zaoferowania od siebie, jestem nijaki. Bo taki wg siebie jestem. Zresztą niska samoocena robi swoje, celowo zniechęcałem ludzi do siebie... nie nastawiałem nikogo na rewelacje odnośnie swojej osoby. Mój pesymizm też może był męczący. To odstrasza ;) Ale były też inne kwestie.
quiedro
Offline

Problem zaufania

Avatar użytkownika
przez Candy14 22 lis 2012, 01:42
Mam 21 lat a czuję się jakbym był starym grzybem :smile:

Lubie Mushroomy :smile:

. nawet jeśli to dla kogoś generalizowanie i wrzucanie wszystkich do jednego worka... to takie myśli pomagają i powodują, że nie czuję, żebym coś tracił żyjąc bez jakichś bliższych relacji.

Rozumiem.. to takie myslenie ochronne :)
Myslales o terapii? Bo widze, ze rodzine miales nie za ciekawa

Skad jestes? Mze chcialbys sie pospotykac ze swirami :D Takimi dla ktorych wszystko jest hmm normalne co odbiega od normy ;)
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Problem zaufania

przez vifi 22 lis 2012, 01:55
Tak, zasadniczo nieufność przeniosła się na wszystkich, dlatego zawsze staram się dbać o jakieś bezpieczne zaplecze. Kiedy okazuje się że niemal cała moja rzeczywistość jest takim "zapleczem" zaczynam tęsknić za drugą osobą, a kiedy chcę jakoś wyjść do ludzi to emocje mnie wstrzymują.
Najchętniej by mnie przekierowały na wirtualny świat, który jest bezpieczny i tam mogę spełnić wszystkie swoje marzenia. Ale tam nie idę.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Problem zaufania

przez quiedro 22 lis 2012, 01:57
Candy14 napisał(a): Lubie Mushroomy :smile:

Pewnie to jakaś aluzja odnośnie jednego usera ;P Grzyby też lubię ale te z lasu ;)
Rozumiem.. to takie myslenie ochronne :)
Myslales o terapii? Bo widze, ze rodzine miales nie za ciekawa

Skad jestes? Mze chcialbys sie pospotykac ze swirami :D Takimi dla ktorych wszystko jest hmm normalne co odbiega od normy ;)


Kiedyś miałem próbę samobójczą :oops: :mrgreen: Prawie 4 lata temu. O terapii żadnej nigdy nie myślałem, zawsze wzbraniałem się przed pójściem do psychologa, bo uważałem, że to ośmieszające - strach, że ktoś ze znajomych zobaczy, że chodzę w takie miejsce... teraz sam nie wiem. Czasami czuję potrzebę po prostu wygadania się komuś, kto naprawdę wysłucha... teraz to rozważam. Ale żadnych leków. Ale nadal mam wątpliwości :roll:

Rodzina? Słaby kontakt z ojcem, częste kłótnie w domu, za czasów wczesnego dzieciństwa między rodzicami (kwestia pieniędzy zwykle - ojciec grający na automatach), kłótnie przeniosły się później na te pomiędzy mną a rodzicami. Kiedy zacząłem "życie samotnika" (nie od zawsze nim byłem:P), nikt z rodziny nie pomyślał, żeby mi jakoś pomóc, więc później miałem żal o to;)

Co do miejsca zamieszkania....myślę, że jestem z daleka :P
Poza tym nie potrafię się spotkać... dlatego omijam tematy zlotów, spotkań i tym podobnych.
quiedro
Offline

Problem zaufania

przez vifi 22 lis 2012, 02:04
quiedro, Łatwiej jest zauważyć że ktoś zachowuje się nienormalnie i np. od kilku lat wiedzie życie samotnika niż przyczaić się na niego jak idzie do psychologa. Zwłaszcza że ten gabinet raczej nie stoi na jakieś scenie w środku miasta (z pięcioma kamerami).
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 8 gości

Przeskocz do