Wyparcie

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Wyparcie

Avatar użytkownika
przez tahela 19 lis 2012, 01:54
Dave38, Jeśli jestes z kims kto do ciebie mowi idx sie powies jak Twój popierdolony ojciec i to alceptujesz to nie swiadczy to równiez zbyt dobrze o tobie,to chamstwo po [rostu, które akceptujesz , ktos kto sam nie jest chamem nie zakceptuje czegos takiego.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10974
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Wyparcie

przez Saanna 19 lis 2012, 02:12
diatas napisał(a):
Saana napisał(a):...najgorsze, ze jak jestem z kims to totalnie sie zamykam na wszystko
Ale czego się boisz? tego że ktoś ci powie jaka jesteś?


Bo ja wiem? Nie mam pojęcia. dla mnie tu jest pustka, nie wiem, czemu tak mam. Wiążę to z tym, ze ja sie czułam oszukana, rozczarowana jakimiś tam relacjami. Ze własnie nie mówiono mi wiele rzeczy szczerze, raczej milczano - i chyba to mialam za złe. Bo niby wszystko fajnie, a pozniej jakos wyszlo szydło z worka.
A propos atrakcyjnosci- to aj siebie toleruje wzglednie fizycznie - i tu tez wiem, ze moge sie podobac, natomaist mentalnie - i toz awsze była moja bolączka - jestem nudna. Co prawda kiedys mialam dowody an to, ze (jak było lepiej), ze moge byc lubiana - w to zawsze watpilam, moglam sie komus podobac jako osoba - ale to bylo krotkie przeswiadczenie. OStatnio sporo dostaje informacji, ze jednak jest cos we mnie co odpycha. Jestes fajna, ale.... Słyszałam- tak myslalem, ze jestes kobieta mojego zycia, ale.... albo "no to jednak moj kumpel dobrze mi podpowiadał - zebym odpuscił - ze nie mógłby ze mna byc, nie wyobraza sobie ze mna zwiazku" itd. to jest przykre, bo nie wiem, gdzie jest pies pogrzebany. kiedys fajne mialam informacje, ze fajna kumpelka itd. ale jakos zawsze bałam sie miłosci. i teraz jet jak jest. sama tweirdze, ze jestem nudna, straciłam większość swoich zainteresowań, sama zauważyłam, ze nie jestem w nic zaangazowana, taki jamochłon, bez charakteru, miła, słodka. itd.

-- 19 lis 2012, 01:26 --

generalnie swiadoma jestem, ze w sprawie nie wiele da sie zrobic ;/, staram sie akceptowac to jak jest. ja chyba nigdy juz nie bede wiedziala jaka jestem. wiem, ze jestem bez charakteru chaca spelnic oczekiwania wszystkich
Offline
Posty
916
Dołączył(a)
20 mar 2012, 14:54

Wyparcie

Avatar użytkownika
przez diatas 19 lis 2012, 02:28
A to ciekawe bo mi też nie mówią o pewnych rzeczach, właściwie to o tym co jest we mnie dziwnego. Tak sobie myślę, że nie mówią, aby mnie nie ranić. Tak na zdrowy rozum to raczej dobrze robią bo jak by mi mówili to pewnie ja bym się obrażał a i im byłoby źle.
Btw też pewnie się wydaje nudny tym co mnie znają ale jak mają być mnie ciekawi jak ja o sobie niewiele im mówię? To że unikam rozmów o mnie to myślę że to kwestia tego że kiedyś mało się mnie pytano co robię jak tam w szkole itd, u ciebie też tak było?
Jest tylko jedna rzecz której chcę - dobrze się czuć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
888
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 08:46
Lokalizacja
Krajna

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wyparcie

przez Saanna 19 lis 2012, 02:34
pewnie- ze mna nikt nie rozmawial, nikogo nie interesowalo co mysle, co czuje. a nawet jak podejmowałam rozmowy - to byl tekst- rany jakaś ty głupia, idż zmywaj - czy cos w tym stylu. po pierwszej terapii uwierzylam, ze moze byc inaczej, bo wtedy tez dostawalam pozytywne (1 raz w zyciu) informacje. ale wtedy bylam mocno przy emocjach, mialam z nimi kontakt - jako taki- ale mialam. Nie analizowalam tak wszystkiego i dosyc szybko rozkwitlam, zobaczylam, ze mge byc dusza towarzystwa, ale tez ze jak polubilam siebie, to stałam sie tez atrakcyjniejsza dla innych. no, ale wszystko sie rozpadlo, bo mam dosyc silne tendencje destrukcyjne i sobie to co zbudowalam- to poczucie wartosci - takie coraz silniejsze bylo- to z przerazenia - bo zmiana tez przeraza, niezle sie podkopalam. przyznam, ze tez sporo wysilku mnie to kosztowało :/

-- 19 lis 2012, 01:39 --

dodam, ze podkopala mnie druga terapia (poszlam z inego powodu niz za 1szym razem) - własnie wtedy brakowało szczerosci w grupie, nabawilam sie deprechy w trakcie terapii i mnie tak zostawiono. ja wole uslyszec co jak ktos odbiera - bo czuje sie wtedy bezpieczniej. nie chowa noza po kieszeniach, czy za plecami. a szczerosc na tamtej grupie kulała i to mocno.
Offline
Posty
916
Dołączył(a)
20 mar 2012, 14:54

Wyparcie

Avatar użytkownika
przez diatas 19 lis 2012, 02:42
To straszne co ci twoja rodzina mówiła :shock: , marne to pociesznie ale niektórym z tego forum gorsze rzeczy mówili rodzice
I jak tu być ciekawym skoro wszystko musimy w sobie dusić? To jest chore. Na terapii mówiła ci terapeutka jak sobie z tym poradzić, pamietasz to?

-- 19 lis 2012, 02:46 --

Na drugiej terapii czułaś się odrzucona? Mam rozumieć że nie dostawałaś komunikatów od grupy tak?
Jest tylko jedna rzecz której chcę - dobrze się czuć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
888
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 08:46
Lokalizacja
Krajna

Wyparcie

przez Saanna 19 lis 2012, 02:48
dla mnie to nie strazne, uz mnie to nie rusza. pewnie tez jak ktos sie do mnie zachowuje nei fair to ja tego nawet nie widze, nie czuje. i tyle. z 1 szej terapii pamietam, aby zaakceptwac swe stany, ale trzeba miec najpierw kontakt z emocjami, ktorego ja nie mam :(. na drugiej bylo gadanie o d...ie Maryni, wiec.... niby to byla praca na relacjach, a tak naprawde informacji zwrotnych byla garstka, wyrazaniu zlosci nie wspomne. byl typ po prostu, ktory swoja osobą terroryzowal i wiele osób sie bało. grupa byla pod jego dyktando.. wyleciał do mnie raz z tekstem "twoje miejsce w grupie powinno byc na koncu". zajebisty gosc. :/

-- 19 lis 2012, 01:57 --

generalnie osoby prowadzace nie powinny byly tez prowadzic grupy - ze wzgledow formalnych,a le to inna sprawa. sporo rzeczy wyplynelo po grupie. poza mna tez jedna osoba nabawila sie lęków,t ez byla oszukana, ale to inna para kaloszy. (poniekad i przez to pogorszylo mi sie f-cjonowanie, nabawilam sie w trakcie depresji itd)
Offline
Posty
916
Dołączył(a)
20 mar 2012, 14:54

Wyparcie

Avatar użytkownika
przez diatas 19 lis 2012, 03:01
Sanna w słowach często tego nie widać jak ktoś robi sobie z nas jaja, ja to widzę zawsze w oczach, te śmiejące się oczy to ich zdradza
więc widzę że generalnie na terapii indywidualnej klepią o akceptacji a na grupowej to różnie bywa, ale jest jakiś prowadzący, nikt nie naprostował tego odważnego typka co ci mówił gdzie twoje miejsce?
Jest tylko jedna rzecz której chcę - dobrze się czuć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
888
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 08:46
Lokalizacja
Krajna

Wyparcie

przez Saanna 19 lis 2012, 03:05
nie, bo to bylo w mim interesie by mu cos powiedziec. cos tam mu powiedzialam, ale.... cięzka sprawa. strasznie go nie lubiłam. Gdybym go spotkała na ulicy, to pewnie wogole bym sie znim nie zaprzyjaznila (zreszta podobne odczucia mialmam nie tylko ja). No, ale niewazne, chodzi o to, ze teraz po prostu funkcjonuje na pol gwizdka, z wiecznym poczuciem winy i w ogole :/ - przynajmniej tak ktos powiedział z terapeutów- ze nei czucie emocji to czesto tez poczucie winy. Czuje sie bez charakteru i takie tam.
Offline
Posty
916
Dołączył(a)
20 mar 2012, 14:54

Wyparcie

Avatar użytkownika
przez diatas 19 lis 2012, 03:19
ja jakbym takiego typa spotkał to bym go zignorował co by mu chyba trafiło do zakutego łba że nie mam zamiaru się z nim zadawać,
no ale o co się obwiniasz niby? to terapeuci ci powiedzieli czy tylko puścili taką śpiewkę?
ja kiedyś też się obwinałem, może nadal trochę ale to mi się wydaje że dlatego że chciałbym aby pewne rzeczy były inne niż są, że kiedyś zrobiłem tak a nie inaczej, że nie walczyłem o siebie że pozwalałem sobą pomiatać, że poddałem sie swoim lękom, a to boli po latach, u mnie to raczej żal chociaż jedno i drugie raczej blisko siebie są
Jest tylko jedna rzecz której chcę - dobrze się czuć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
888
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 08:46
Lokalizacja
Krajna

Wyparcie

przez Saanna 19 lis 2012, 03:40
wiesz ja to czułam- poczucie winy za wszystko - za to zrobie, za to czego nie zrobie. DOSŁOWNIE za wszystko, ze kogos urazilam, ze nie dbam o swoje samopoczucie itd. a o pocz. winy pozniej powiedzial mi jakis tam terapeuta. i ja sie z nim zgadzam. no, niby teraz przez głowe przejdzie poczucie winy, ale ... to przez głowe. meczy mnie ten stan. bardzo meczy. chce te emocje wywalic, ciezko mi, bo to trzymam w sobie.
Offline
Posty
916
Dołączył(a)
20 mar 2012, 14:54

Wyparcie

Avatar użytkownika
przez diatas 19 lis 2012, 03:52
A nie jest tak że było jakieś wydarzenie w twoim życiu za które bardzo się obwiniłaś? Ja takie wydarzenie pamiętam, chciałem coś brzydkiego zrobić swojemu bratu jak miałem 5 lat. Pamiętam nawet że chciałem kary ale nie dostałem bo mama mnie obroniła. Z czasem zrozumiałem(tak mi się wydaje) że cokolwiek się dzieje nie mogę się o nic obwianiać. Jak miałem może z 10 to nadepnąłem na małego psiaka przez co on zaczął skomleć i po chwili zamilkł na zawsze. Oj strasznie płakałem wtedy i mówiłem mamie że to moja wina. Ale to głupoty sobie wmówiłem - nie zrobiłem tego specjalnie było ciemno a on mi wszedł pod nogę i stało się. To i jeszcze parę innych wspomnień dało mi poważnie do myślenia jak bardzo się obwiniam za całe zło tego świata. Ale wiesz co. Ja sądzę że najważniejsza rzecz to dbać o siebie, kazdy ma obowiązek dbania o siebie w pierwszej kolejności. Poza tym jak tak sobie zaanalizuje swoje zachowanie odnośnie poczuacia winy to za każdym razem wychodzi na to że czuję je wtedy gdy działam przeciwko sobie. Jakiś dziwnym zbiegiem okoliczności jest to że jak mi się dzieje dobrze to to nie czuję się winny.
Jest tylko jedna rzecz której chcę - dobrze się czuć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
888
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 08:46
Lokalizacja
Krajna

Wyparcie

przez Saanna 19 lis 2012, 10:03
hmmmm, mnie kiedys mówiono, ze być moze sie czułam winna za smierc matki, bo zyczylam jej smierci. nienawidzilam jej, a ona potem zmarła. i to było tłumacozne tez tym, ze jak sie bede złoscila, to cos zniszcze, popsuje, zostanę opuszczona. Ze za złośc czeka kara. bo faktycznie tak czesto było.Ja sie b. zloscilam na grupe, i mialam wrazenie,z e tej zlosci nie mozna pokazac, bo mozna oberwac- vide ten gosc. z miare normalnej dziewczyny, zaczelam f-conowac coraz gorzej, miec zmienne nastroje (a było w miare ok), bać się ludzi etc. miec natłok emocji. teraz siebie karze, za to, ze poszlam na druga terapie - ktora wiecej krzywdy mi wyrzadzila, a jak juz poszlam, to nie posluchalam sie siebie :( i zrobiłam coś wbrew sobie. ze na wlasne zyczenie sie pogubiłam; ze rozpadł sie mój związek. :(

-- 19 lis 2012, 09:04 --

aha jak było mi dobrze, to czułam sie winna, ze ja mam dobrze, a nawet lepiej, a inni jecza. tak tez bylo na grupie. za duzo z siebie dałam, za mało wzięłam.
Offline
Posty
916
Dołączył(a)
20 mar 2012, 14:54

Wyparcie

Avatar użytkownika
przez diatas 19 lis 2012, 18:59
Saanna No to faktycznie masz to poczucie winy i to dośc ostre. Jeszcze tylko napisz, że żal ci psa przybłędę zostawić przed domem swojej posesji, a wtedy będzisz mi przypominać siebie sprzed kilku miesięcy ;)
Ja to bym wtedy nazwał siebie człowiekiem zbyt bardzo wspułczującym innym, ale sobie to już wcale! :roll:
Jest tylko jedna rzecz której chcę - dobrze się czuć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
888
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 08:46
Lokalizacja
Krajna

Wyparcie

przez Saanna 19 lis 2012, 19:26
nie no tak to nie, ale faktycznie ja to sie bałam sukcesów. bo mnie sie kojarzyło - jak bede miala dobrze,to sie inni odwróca. itd. balam sie tez, ze bede eksploatowana - tak tez czasem bywa. jak czułam sie siln i bylo mi dobrze, to wtedy było nie dobrze ;)

-- 19 lis 2012, 18:26 --

choć nie twierdze, ze tak było zawsze
Offline
Posty
916
Dołączył(a)
20 mar 2012, 14:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do