Mam kontrolę czy jej nie mam?

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Mam kontrolę czy jej nie mam?

Avatar użytkownika
przez Artemizja 12 lis 2012, 12:18
„Ja nic nie mogę”, ”to przecież nie zależy ode mnie”, „nie mam nad tym kontroli”- na te i inne stwierdzenia można często natrafić czytając wypowiedzieli ludzi. Są Oni przekonani, że nic nie zależy od Nich. Jest to tak zwane zewnętrzne umiejscowienie kontroli. Niestety, jeżeli nic nie zależy ode mnie, to nie mam na to wpływu, a jeżeli nie mam na to wpływu, to nic nie mogę z tym zrobić i absolutnie nie mogę niczego zmienić. I kółeczko się zamyka. A nie łatwiej by było powiedzieć- „mam na siebie wpływ, na to co robię”? W praktyce, to niestety nie jest takie proste. Przykrą sprawą jest to, że osoby z zaburzeniami często wręcz „wyrzekają” się wewnętrznego poczucia sprawowania kontroli. I tutaj pojawia się problem. Z jednej strony chcemy coś zmienić, poradzić sobie z problemami, a z drugiej uważamy, że nic od Nas nie zależy i tak naprawdę nie mamy nad sobą i swoim życiem kontroli. Nie jest to niestety obiektywna ocena sytuacji. Pomijając czynniki zewnętrzne, które faktycznie mogą wpływać na Nasz los, to bardzo wiele zależy tylko i wyłącznie od Nas. To w Naszej gestii leży, czy wstaniemy dziś z łóżka, czy będziemy tam tkwić przez cały dzień. To do Nas należy wybór, czy pójdziemy na terapię, czy zostaniemy w domu i nie spróbujemy zmierzyć się z problemem. To od Nas zależy, czy sięgniemy po coś ostrego, kiedy przychodzi moment, że mamy na to ochotę. Niestety zdarza się, że osoby, które cierpią na zaburzenia nie dostrzegają tego, że mają wpływ na własne losy. Zewnętrzne poczucie umiejscowienia kontroli skutecznie uniemożliwia działanie. I tutaj pojawia się pytanie : co zrobić, żeby to zmienić? Jak przekonać innych, że mogą mieć wpływ na własne życie, że mogą walczyć, robić coś i bardzo wiele zależy od Nich?Jak przekonać samego siebie, że jednak mam kontrolę nad tym, co robię a czego nie? Zachęcam do dyskusji.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Mam kontrolę czy jej nie mam?

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 12 lis 2012, 12:24
Mamy na forum świetny , książkowy przykład : kolegę Bonusa ;)
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Mam kontrolę czy jej nie mam?

przez Rafka 12 lis 2012, 13:17
*Wiola*, trzeba go zachęcić do dyskusji w tym temacie.
Rafka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Mam kontrolę czy jej nie mam?

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 12 lis 2012, 13:18
Myślę że większość ludzi w Polsce już nie mówiąc o krajach 3-ceiego świata na to cierpi oczywiście nie w tak skrajnym przypadku jak Bonus. Pamiętam że mieliśmy na studiach test robiony na mniej więcej podobny temat i wyszło właśnie że większość osób z roku uważało że dominujące znaczenie dla naszego życia mają czynniki zewnętrzne, los, układy, sytuacja gospodarcza itp. a nie nasze działania a niby studenci powinni mieć większe poczucie wpływu na życie niż reszta ludu która uważa że życiem kieruje Bóg lub politycy.
Ja tez czasem tak myślę ale np moja mam to skrajny przykład takiego myślenia dla niej posiadanie dobrej pracy, partnera to kwestia losu, szczęścia lub modlitw mówi np o tamta dziewczyna dostała dobrego męża, tamten ktoś trafił na dobrą pracę albo wymodlił szczęśliwe życie, czasem nie mogę tego słuchać choć w sumie odnośnie mojej osoby mi to odpowiada bo moja mam uważa że ja nie mam szczęścia w życiu, jest trudna sytuacja gospodarcza dlatego nie mam pracy i nie mam szczęścia do dziewczyn a nie że jestem leniem czy mam problemy psychiczne.

Ja wiem że moje życie zależy ode mnie i to moja wina że jest takie beznadziejne ponarzekam czasem na polityków, Polskę itd ale to ja jestem głównym winowajcom swojego losu i wcale mnie to działania jakoś nie motywuje i wprowadza w jeszcze gorszy stan niż ludzi którzy uważają że nie mają na nico wpływu tylko pecha w życiu, albo wszystko zwalą na Tuska bo mam takiego jednego który o każdą rzecz która mu się nie udaje nawet sytuacje ze swoją żoną, dziećmi czy katar obwinia Tuska.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17048
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Mam kontrolę czy jej nie mam?

Avatar użytkownika
przez Artemizja 12 lis 2012, 13:41
i to moja wina
Ważna kwestia-poczucie winy.W kontekście powyższego tematu-do czego prowadzi?No na pewno do żadnych konstruktywnych wniosków.Raczej do obniżenia samooceny.Myślę,że ma to charakter bardzo destrukcyjny i jest kolejnym z czynników,który uniemożliwia zmianę.Nie chodzi o to,żeby "się przyznać",ale bardziej o to,czy można coś zmienić i w jakim stopniu zależy to od Nas samych.Jak to mówią-co się stało,to się nie odstanie.Kwestią jest to,co z tym dalej zrobimy.

Jeśli na przykład przy depresji "przełamanie się" i pójście na psychoterapię może być (i bardzo często często jest) krokiem milowy i początkiem powrotu do
dawnego życia, tak ta sama opcja nieodpowiedzialnie zalecana już przy dość złudnie "podobnej" nerwicy lękowej może przynieść tragiczne i niemal zawsze bezowocne skutki.
To też jest ważna kwestia.Dużo zależy od zaburzenia,na które cierpi dana osoba.Zgadzam się z tym,że nie można przesadzać.Dana osoba musi być również gotowa do tego,żeby zacząć coś zmieniać,a "popychanie"na siłę nie ma większego sensu,ponieważ sam zainteresowany tak naprawdę nie widzi sensu w tym,co robi.
Ale czy to znaczy,że ma się całkowicie wyrzec jakichkolwiek prób działania ze swej strony i zdać się na łaskę i niełaskę zaburzenia i czynniki zewnętrzne?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Mam kontrolę czy jej nie mam?

Avatar użytkownika
przez Vian 12 lis 2012, 15:39
Ja mam wewnętrzny LoC, bardzo wewnętrzny i bardzo silny czyli skrajnie odwrotnie od kolegi Bonusa i wiecie co? To wcale nie jest fajne, bo czuję się winna zdarzeń nawet takich, na które nijak nie miałam wpływu. Ale powinnam była mieć. Powinnam była pomyśleć wcześniej. Dlaczego o to nie zadbałam. Powinnam była załatwić to inaczej, wtedy wszystko byłoby dobrze. Bezsilność doprowadza mnie dosłownie do szaleństwa i jestem zdolna do naprawdę różnych rzeczy, żeby jednak bezsilną nie być. Ciągle chcę też wszystko wiedzieć, bo jak się wie, to można wielu rzeczy uniknąć. Ale części nei można, albo tak czy siak popełniam błąd i mam poczucie winy, bo ten błąd popełniłam, chociaż oczywiście świadomie zdaję sobie sprawę, że to ludzkie.
Jednocześnie bardzo źle reaguję na pretensje do mnie, na robienie mi wyrzutów, może dlatego, że sama się w kółko obwiniam o różne rzeczy.

Ogólnie niefajna sprawa.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Mam kontrolę czy jej nie mam?

Avatar użytkownika
przez Artemizja 12 lis 2012, 16:33
Co więcej - paradoksalnie przy depresji ludzie podobno pragną być podświadomie zauważani (i "popychani" do różnych działań) nawet jak mówią wyraźnie, że nie chcą (dla mnie to kosmos :D ).
Jak najbardziej się z tym zgodzę.Z tym,że właśnie działa to bardziej w sferze nieświadomości i przybiera również i skrajne formy, które można również określić mianem nieświadomych prowokacji.Ludzie nie zdają sobie z tego sprawy dopóki ktoś(często terapeuta)im tego nie odsłoni.Bardzo chcą,żeby ktoś się Nimi zainteresował,odpowiedział na wołanie,choć twierdzą,że tego raczej nie potrzebują.A przecież każdy człowiek od czasu do czasu potrzebuje zainteresowania ze strony innych.
Ja bym to porównał do choroby nowotworowej i zdawania się na łaskę/niełaskę chemii, świecenia i hormonów (w tym wypadku
to analogia leków psychotropowych). Nie ma za wielkiego pola do działania - można przyjmować proponowane leki, które są de facto trucizną w obu
przypadkach ale nie wszyscy się na to decydują (zwłaszcza w przypadku raka - widziałem to na własne oczy kilka razy). Mogą tylko być bierni, lub oporni.
Ta kwestia odnosi się do podejścia biologicznego.Kiedy w grę wchodzi zmiana organiczna,to jak najbardziej się zgodzę,że jest tutaj zależność zewnętrzna i nie mamy na to większego wpływu.Natomiast jest jeszcze coś takiego jak czynniki środowiskowe.W tym przypadku bierne czekanie raczej nie ma sensu a leki niewiele dadzą,ponieważ przykładowo"nie wyrwą"danej osoby z patologicznego środowiska.Ona sama musi to zrobić i myślę,że w tym wypadku właśnie przydaje się wewnętrzne umiejscowienie kontroli,poczucie,że coś od Nas zależy i możemy zmienić swoje życie,dążyć do jego poprawy.

Vian, skrajności wcale nie są dobre.Są sytuacje,na które nie mamy najmniejszego wpływu i przyjmowanie za nie odpowiedzialności i obarczanie się poczuciem winy jest bardzo destrukcyjne.Zamiast pomagać-szkodzi.Nie wszystko jest wynikiem Naszych błędów.Coś może jednak zależeć od czynników zewnętrznych.Taką ewentualność też można spróbować rozważyć,bo w przeciwnym wypadku pozostanie zadręczanie się.Poza tym, nie da się wszystkiego wiedzieć i nie popełniać błędów.Każdy je popełnia.Niestety,ale smutna prawda jest taka,że wszyscy jesteśmy tylko ludźmi.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Mam kontrolę czy jej nie mam?

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 12 lis 2012, 16:45
Depresja to niedobór neurotransmiterów, więc bez leków faktycznie niewiele się da, ale jeżeli małymi kroczkami taką osobę się
uświadomi o jej zdolnościach to może wyjść.
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

Mam kontrolę czy jej nie mam?

Avatar użytkownika
przez Vian 12 lis 2012, 16:49
Lilith napisał(a):Są sytuacje,na które nie mamy najmniejszego wpływu

To zdanie właśnie bardzo trudno przyjąć mi do wiadomości. Tzn ja zdaję sobie z tego sprawę, więc nei musisz tłumaczyć mi tego jak 3-latce, po prostu w danej sytuacji, mimo, że logika, mózg mówi mi "nie twoja wina, nic nie mogłaś zrobić", to właśnie LoC, czyli poczucie umiejscowienia kontroli mówi "gówno prawda! mogłaś się postarać lepiej!".
To jest cecha osobowości, więc wymyka się racjonalnym tłumaczeniom, że "tak nie można myśleć". ;-)
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Mam kontrolę czy jej nie mam?

Avatar użytkownika
przez Artemizja 12 lis 2012, 16:57
wykończony, ja mam zdiagnozowaną między innymi depresję,a leków nie biorę.Odstawiłam,bo mi bardziej zaszkodziły niż pomogły.Chodzę na terapię i powoli wychodzę na prostą.Psychiatra również stwierdziła,że bez leków się nie obejdzie.A ja na przekór temu radzę sobie coraz lepiej.Zatem to nie taka jednoznaczna sprawa.No,ale tutaj już temat schodzi na łamy psychoterapia vs farmakoterapia a to nie ten wątek ;)
więc nei musisz tłumaczyć mi tego jak 3-latce
Nawet nie zamierzam ;)Nie muszę,ponieważ zdaję sobie sprawę,że już to wiesz.Masz ogromną wiedzę i to widać w Twoich postach.
To jest cecha osobowości, więc wymyka się racjonalnym tłumaczeniom, że "tak nie można myśleć"
No właśnie.A skoro logicznie nie idzie tego podważyć,to w jaki inny sposób można spróbować coś z tym zrobić?I czy to jest w ogóle możliwe?Niektórym powtarza się aż do znudzenia,że to nieprawda,iż mogli coś zrobić.Czasami pomaga,bo w końcu człowiek zaczyna w to wierzyć.Mnie jednak takie coś nie zadowala,ponieważ "muszę czuć",że to odnosi się właśnie do mnie i nie zadowala mnie przytakiwanie zdaniu innych.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Mam kontrolę czy jej nie mam?

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 12 lis 2012, 17:00
Tak ale bez terapii byłoby krucho :(
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

Mam kontrolę czy jej nie mam?

Avatar użytkownika
przez Artemizja 12 lis 2012, 17:02
wykończony, zgadza się.Na tą chwilę,ponieważ jestem w trakcie przepracowywania pewnych rzeczy,nie są one pozamykane.Myślę jednak,że w pewnym momencie poradzę sobie już bez niej.Ale to powoli ;)
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Mam kontrolę czy jej nie mam?

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 12 lis 2012, 17:09
no właśnie więc do końca nie kontrolujesz własnego ciała
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

Mam kontrolę czy jej nie mam?

Avatar użytkownika
przez Artemizja 12 lis 2012, 17:18
wykończony, nigdzie nie napisałam,że w pełni kontroluję ;) Nie uważam jednak,żeby leki były mi w tym momencie do czegoś potrzebne.Byłyby,gdyby nic innego nie pomagało.Ale tak?W pewnym stopniu mogę sobie pozwolić na brak kontroli.Nie jest to nie wiadomo jak dokuczliwe,więc po co mam je brać?Nie muszę mieć wręcz perfekcyjnej kontroli nad ciałem.Nie jest mi to do niczego potrzebne ;)Ponadto,pozwala mi to obserwować własne reakcje,szukać przyczyn nie tylko w sferze biologicznej.Może to się wyda dziwne,ale moje własne reakcje mnie bardzo ciekawią,bo poznając siebie,ucząc się je zwalczać,"obnażając"to na co reaguję,mogę skuteczniej doradzić coś innym.Naturalnie,jeżeli natężenie pewnych rzeczy by wzrosło,to po leki bym pewnie sięgnęła.Nie neguję ich stosowania,ale nie uważam,żeby były potrzebne za każdym razem.

Wracając do umiejscowienia poczucia kontroli.W dużej mierze jest ono ważne przy pracy z osobami,które doświadczyły traumy.Osoby,które tego doświadczyły mają poczucie kontroli zewnętrznej i przeświadczenie,że kompletnie nic od Nich nie zależy(jak i ja kiedyś i do tej pory jeszcze w pewnym stopniu,choć powoli z tego wyłażę).Myślę,że tutaj przywrócenie takiej "zdrowej"równowagi jest niezmiernie ważne.Pomaga się otrząsnąć.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do