Problem motywacji

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Problem motywacji

Avatar użytkownika
przez Artemizja 19 lip 2013, 15:24
wysłowiona, powiem Ci, że miałam doświadczenie w kilku i przeważnie aplikuję na pracownika biurowego, sekretarkę, asystentkę, recepcjonistkę, sprzedawcę, pracę związaną z bankowością i jeszcze kilku innych.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Problem motywacji

przez rotten soul 19 lip 2013, 15:34
Lilith,
Nie masz dużego wyboru. Albo gnicie na bezrobociu, albo ciągłe wciskanie replay'a. Do skutku. Jak szukałem swojej pierwszej pracy, to czekałem ponad rok czasu, aż coś załapałem, a bezrobocie było wtedy prawie 20-sto procentowe. Popracowałem 3 miechy i nagle wystąpiły problemy ze zdrowiem i wylądowałem na zwolnieniu, podczas, którego skończyła mi się umowa. Szlag mnie trafiał, jak znowu miałem łazić za robotą, ale zacisnąłem zęby i dalej roznosiłem CV. Nie ma innego wyjścia niż ciągłe powtarzanie działań, znam to od podszewki bo to już moje 10-te zajęcie, a nie mam przepracowanych nawet 5 lat :(
rotten soul
Offline

Problem motywacji

Avatar użytkownika
przez Artemizja 19 lip 2013, 15:36
rotten soul, najśmieszniejsze jest to, że cały czas łażę na rozmowy w sprawie pracy :roll: No, ale...może za którymś razem się uda. Tylko po kolejnej rozmowie czasami brakuje mi już motywacji, by nadal szukać.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problem motywacji

Avatar użytkownika
przez wysłowiona 19 lip 2013, 16:46
Lilith dwie rady dla Ciebie(:

Pierwsza: uatrakcyjnij sobie szukanie. Stosuj kolejne taktyki na rozmowach. W ogóle czytaj, jak wypaść dobrze na rozmowie kwalifikacyjnej i stosuj się do porad. Wtedy nie będziesz ich traktowała wyłącznie jako środka do celu, a także jako zabawę/okazję do nauki? Odkrywaj nowe miejsca w sieci do dawania i szukania ogłoszeń o pracę, pytaj znajomych.

Druga: uatrakcyjnij sobie życie. Ok, ta motywacja dotyczy tylko chodzenia na rozmowy, ale może pomyśl nad tym, co możesz zrobić, żeby podnieść swoje kwalifikacje? Obsługa nowego programu komputerowego czy nauka języka- jest praktyczne, ale też da Ci jakąś nadzieję na to, że będzie coraz więcej ofert dla Ciebie. Co myślisz?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1006
Dołączył(a)
19 lip 2012, 08:59

Problem motywacji

Avatar użytkownika
przez Artemizja 23 lip 2013, 17:10
wysłowiona, nie rozumiesz. Studiuję, więc to jest jednoznaczne z podnoszeniem kwalifikacji. Poza tym- ja po prostu muszę znaleźć pracę i to już, bo od tego zależą studia, terapia, mieszkanie i reszta. Nie mam czasu na zabawę podczas rozmów kwalifikacyjnych. Potrzebuję konkretnej taktyki, żeby nie załamać się, kiedy po raz kolejny nic z tego nie wyjdzie. Goni mnie czas, a wiadomo, że jak człowiek ma przysłowiowy nóż na gardle, to psychika zaczyna siadać. Muszę się zmotywować do tego, żeby dalej szukać i prezentować się na tych rozmowach przynajmniej w miarę w porządku. A widzę, że z każdym kolejnym dniem i każdą kolejną rozmową jest coraz gorzej z motywacją. I to zarówno do dalszego szukania pracy jak i w ogóle do robienia czegokolwiek...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Problem motywacji

przez lukk79 23 lip 2013, 22:16
Lilith, a w jakiejś konkretnej branży szukasz pracy?
Offline
Pierwszy Romantyk Forum
Posty
923
Dołączył(a)
04 paź 2012, 21:24
Lokalizacja
Szczecin

Problem motywacji

przez rotten soul 24 lip 2013, 02:51
lukk79,
Lilith napisał(a):przeważnie aplikuję na pracownika biurowego, sekretarkę, asystentkę, recepcjonistkę, sprzedawcę, pracę związaną z bankowością i jeszcze kilku innych.
rotten soul
Offline

Problem motywacji

Avatar użytkownika
przez wysłowiona 25 lip 2013, 18:55
wysłowiona, nie rozumiesz. Studiuję, więc to jest jednoznaczne z podnoszeniem kwalifikacji. Poza tym- ja po prostu muszę znaleźć pracę i to już, bo od tego zależą studia, terapia, mieszkanie i reszta. Nie mam czasu na zabawę podczas rozmów kwalifikacyjnych. Potrzebuję konkretnej taktyki, żeby nie załamać się, kiedy po raz kolejny nic z tego nie wyjdzie. Goni mnie czas, a wiadomo, że jak człowiek ma przysłowiowy nóż na gardle, to psychika zaczyna siadać. Muszę się zmotywować do tego, żeby dalej szukać i prezentować się na tych rozmowach przynajmniej w miarę w porządku. A widzę, że z każdym kolejnym dniem i każdą kolejną rozmową jest coraz gorzej z motywacją. I to zarówno do dalszego szukania pracy jak i w ogóle do robienia czegokolwiek...


No tak Lilith, ale Ty cierpisz z powodu zbyt dużej presji, bo z tego co widziałam w innym temacie, boisz się, że nie znajdziesz pracy. Chciałabyś teraz nałożyć na siebie dodatkową presję, ale ja tego nie kupuję ;) Ok, Ty znasz siebie lepiej, ale ja po prostu mam wrażenie, że jak dorzucisz sobie jeszcze jedną motywację z rodzaju "od", to napięcie Cię zacznie naprawdę rozsadzać. I dalej obstaję przy swojej propozycji- szukaj motywacji "do", nie myśl o tym, co się strasznego stanie, bo zaczynasz nabierać niechęci. Myśl o tym, co dobrego Cię spotka i jak będziesz się dobrze czuła, jak znajdziesz pracę. Stąd się biorą dobre emocje. Możesz jeszcze wynająć człowieka z batem, żeby czuwał nad Twoimi poszukiwaniami, ale nie polecam frustracji i poziomu stresu w takim położeniu;] No cóż, czegokolwiek nie zrobisz, powodzenia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1006
Dołączył(a)
19 lip 2012, 08:59

Problem motywacji

Avatar użytkownika
przez coccinella 25 lip 2013, 23:04
Dawno się nie udzielałam na forum, ale podczytuję regularnie :)
Ostatnio zastanawiam się nad kwestią motywacji i takiej zwyczajnej chęci. Już nawet nie mówię o chęci do życia, tylko takiej chęci na cokolwiek, żeby coś zrobić, żeby gdzieś pojechać, coś zobaczyć.
Motywacja... kiedyś miałam dużą motywację, żeby dobrze się uczyć, żeby zawsze mieć porządek, żeby robić to, co sobie zaplanowałam, realizować wyznaczone cele. Teraz nie ma tego kompletnie. Coś tam robię, próbuję, ale bez większego przekonania. Próbuję coś planować, ale i tak wiem, że tego nie zrealizuję. Niedawno spełniłam jedno ze swoich małych marzeń. Kiedyś bardzo o tym marzyłam i mam to na swojej "liście marzeń do spełniania" :) Udało się, zrobiłam to. Ale co z tego? Nie cieszę się jak kiedyś? Nie ma tej ekscytacji, nie ma tej radości, nie ma entuzjazmu. Cieszę się, tak, cieszę, bo przecież tego chciałam. Ale nie umiem cieszyć się tak, jakbym chciała.
Kiedyś byłam bliska perfekcjonizmowi, lubiłam kiedy wszystko jest ładnie ułożone, kiedy wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Teraz sterta ubrań na podłodze nie robi na mnie wrażenia. I nawet nie chce mi się tego podnieść, chociaż się o to potykam za każdym razem.
Chcę być taka jak dawniej... czuję, że życie przecieka mi przez palce, tyle mogłabym zrobić! Tak, tyle mogłabym zrobić, a nie robię nic! Cofam się i to co kiedyś uważałam za swoje jedyne dobre cechy gdzieś mi umknęło.
Czy jeszcze kiedyś poczuję ekscytację? Taką radość wypełniającą całe ciało? Czy jeszcze kiedyś będe miała siłę, żeby działać? Czy motywacja i chęć do życia powróci?
Radzę sobie, naprawdę sobie radzę, jakoś żyję. Ale to wszystko jest takie nijakie...

Tak, biorę leki, tak, jestem w terapii.

Wybaczcie moje uzewnętrznienie, jakoś mnie tak naszło. Może ktoś miał podobnie i chciałby się podzielić...
pozdrawiam :)
Nie chce mi się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
807
Dołączył(a)
21 wrz 2012, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Problem motywacji

Avatar użytkownika
przez Artemizja 26 lip 2013, 18:52
wysłowiona, masz rację. Postawienie nad sobą "surowego rodzica z batem" nie jest najlepszą motywacją. Po prostu bardzo chcę znaleźć pracę, a procesy rekrutacyjne się strasznie przeciągają, rozmowy są czasami wręcz idiotyczne i zastanawiam się, jak to przetrwać i wykrzesać z siebie dalsze działanie. Postanowiłam, że przed każdą rozmową dodatkowo będę się orientować, czym dokładnie zajmuje się dana firma, jaki ma zakres produktów, jakie są o niej opinie. Wzięłam się również za przypominanie języka niemieckiego. Nie używałam go wiele lat i wypadłam z wprawy. Nie wpisywałam w CV jego znajomości, bo po prostu zbyt wiele zapomniałam. Obiektywnie jednak patrząc, to mając dwa języki w CV ma się jednak większe szanse. No, ale w tym zakresie trzeba się podszkolic. Myślę, że wystarczy mi miesiąc, żeby znów dojśc do stopnia komunikatywnego i tym samym móc wpisać ten drugi język w CV ;)
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Problem motywacji

Avatar użytkownika
przez abraxas 26 lip 2013, 19:32
coccinella, oj tak, znam ten ból. Tylko z tą różnicą, że nie miałam kiedyś innych cech, ale zwyczajnie miałam od czasu do czasu chęci na zrobienie czegoś więcej, co sprawiało jakąś przyjemność. Teraz wyrabiam minimum, to co muszę, co bezpośrednio nade mną wisi i nic więcej, bo motywacji zero. Jeśli nie zaplanuję dnia, to kompletnie nic nie zrobię. Jak zaplanuję to zrobię to co najłatwiejsze, a to trudniejsze odkładam na bliżej nieokreślone później. Mogę zaplanować tysiąc rzeczy, wiedzieć jak zrobić pierwszy krok, nawet zrobić pierwszy krok, ale przy najmniejszej przeszkodzie już się zniechęcić. Jakoś nie wiem... Nie chce mi się jak pomyślę ile trzeba w to włożyć wysiłku. Zwłaszcza, że ostatnio mało co sprawia przyjemność więc nie nastawiam się, że ten wysiłek się opłaci. Obowiązki to wiadomo, obowiązki, inna sprawa. Terapeutka mówi, żebym coś dla siebie zrobiła, i jakiś sens to ma, tyle że ja nie wiem co zrobić, zresztą i tak mi się nie chce...
Bywają dni dobre, ale bywają i złe, i te też muszę przyjąć za własne. Są dni, kiedy jestem z kamienia, czasem z żelaza, najczęściej, niestety ze szkła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
26 sie 2012, 11:04

Problem motywacji

Avatar użytkownika
przez coccinella 31 lip 2013, 13:32
abraxas napisał(a):coccinella, oj tak, znam ten ból. Tylko z tą różnicą, że nie miałam kiedyś innych cech, ale zwyczajnie miałam od czasu do czasu chęci na zrobienie czegoś więcej, co sprawiało jakąś przyjemność. Teraz wyrabiam minimum, to co muszę, co bezpośrednio nade mną wisi i nic więcej, bo motywacji zero. Jeśli nie zaplanuję dnia, to kompletnie nic nie zrobię. Jak zaplanuję to zrobię to co najłatwiejsze, a to trudniejsze odkładam na bliżej nieokreślone później. Mogę zaplanować tysiąc rzeczy, wiedzieć jak zrobić pierwszy krok, nawet zrobić pierwszy krok, ale przy najmniejszej przeszkodzie już się zniechęcić. Jakoś nie wiem... Nie chce mi się jak pomyślę ile trzeba w to włożyć wysiłku. Zwłaszcza, że ostatnio mało co sprawia przyjemność więc nie nastawiam się, że ten wysiłek się opłaci. Obowiązki to wiadomo, obowiązki, inna sprawa. Terapeutka mówi, żebym coś dla siebie zrobiła, i jakiś sens to ma, tyle że ja nie wiem co zrobić, zresztą i tak mi się nie chce...

No właśnie... mi się nawet nie chce robić nic dla siebie, nic co by mi sprawiło radość, bo tej radości i tak nie ma. Może czasem się pojawia jakaś namiastka, ale żeby się tak cieszyć z czegoś? Nie umiem...
Najchętniej bym przespała całe życie, przeleżała w łóżku, chociaż w głowie mam tyle rzeczy, które chciałabym zrobić, ale... nie chce mi się.
Nie chce mi się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
807
Dołączył(a)
21 wrz 2012, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Problem motywacji

Avatar użytkownika
przez Bree 31 lip 2013, 19:06
Lilith, łącze się z Tobą w bólu :( Ja również szukam teraz pracy i mam podobny problem. Wysyłam codziennie po kilka CV i w tygodniu jestem średnio zapraszana na 5 rozmów, w sumie byłam już na kilkudziesięciu spotkaniach, przechodzę rekrutacje do ostatniego etapu, ale finalna decyzja pracodawców zawsze jest taka, że wybierają kogoś innego. Nie wiem jak jest z Twoją pewnością siebie, ale z moją jest kiepsko i uważam że to ona jest powodem mojego nie powodzenia.
Na potrzeby szukania pracy, nauczyłam się utrzymywać kontakt wzrokowy i nie ruszać nerwowo koniczynami, staram się też uśmiechać, ale nie umiem udawać pewności siebie. Na pytanie, czy umie pani robić... ( a ja akurat tego nie umiem) odpowiadam NIE, zamiast z pewnością siebie powiedzieć, że dotychczas się tym nie zajmowałam, ale właśnie dlatego aplikuję na to stanowisko, aby poznać nowe umiejętności, że szybko się uczę itd.
Oszukuję sama siebie, że tak prężnie szukam, wszyscy myślą że tak mi zależy, i zazdroszczą bo tylko do mnie odzywa się tyle firm (zostałam zwolniona grupowo) ja też tak myślę, ale z drugiej strony myślą że jestem nieudacznikiem :(
Po prostu przeraża mnie myśl że pójdę do nowej pracy, a tam będą nowi ludzie, nowe obowiązki, że wyjdzie na jaw, że nic nie umiem (bo nie czuję się pewnie ze swoimi umiejętnościami), że znowu będę się bała zjeść śniadanie, albo zapytać o cokolwiek. W obecnej firmie pracuję już kilka lat lata i dopiero od kilku miesięcy odzywam się do ludzi :(

Przepraszam , że się tak rozpisałam nie na temat, ale musiałam to z siebie wyrzucić i akurat trafiła się okazja ;

Jeśli chodzi o niemiecki, to poczytaj troche i wpisz go koniecznie do CV. Polecam też przygotować sobie jakieś przykłady, tzn jak pada pytanie, np czy umiesz pracować w grupie, mówisz że tak, bo kiedyś miałaś taką sytuacje że... itd, to samo dotyczy cech osobistych, np jestem dobrze zorganizowana -> z sukcesem łącze studia z pracą zawodową. Warto jest też zadawać pytania, bo pracodawcy jest miło że się interesujesz firmą i tym czego on szuka a nie tylko tym czego szukasz Ty. Ja zawsze pytam o to jakiego poszukują kandydata, jak wygląda zespół itd.

Powodzenia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
235
Dołączył(a)
16 mar 2013, 23:35

Problem motywacji

Avatar użytkownika
przez Artemizja 31 lip 2013, 19:12
Bree, no u mnie te obawy już nieaktualne, bo dostałam pracę. Szukałam dość długo i już powoli traciłam nadzieję. A tu nagle zadzwonili, żebym przyszła od piątku do pracy ;) Wniosek z tego taki, że choćby nie wiadomo jak wydawało się beznadziejnie, to zawsze warto próbować dalej i starać się, bo naprawdę coś może z tego wyjść. Mam nadzieję, że i Tobie się uda.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do