bezinteresowność - czym jest ?

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

bezinteresowność - czym jest ?

Avatar użytkownika
przez jevii 05 paź 2006, 22:38
Zasugerowałam się pewną swoja refleksją na ten temat - w literaturze
psychologicznej można się spotakć z takim pojęciem o altruiźmie,
które prawi o tym, że faktycznie ludzie potrafią być bezinteresowni,
ALE prosto rzecz ujmując - i tak kieruja się jakims własnym interesem
[choćby np. by nie miec wyrzutów sumienia].

Szczerze mówiąc wierzę, że mimo tych 'naukowości' człowiek potrafi
z siebie coś dać tak "po prostu i już."


Czym według Was jest bezinteresowność?
Jakie budzi ona odczucia?
Bo są dwa rodzaje bólu, Oskarku. Cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe.
Cierpienie fizyczne się znosi. Cierpienie duchowe się wybiera.Éric-Emmanuel Schmitt
Avatar użytkownika
Offline
Posty
242
Dołączył(a)
13 sie 2006, 20:26

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 05 paź 2006, 23:54
Pytanie tyleż ciekawe co i trudne.

Dla mnie bezintereswoność to świadome dawanie, bez oczekiwania na cokolwiek w zamian (nawet bez oczekiwania na słowo dziękuję). Celowo podkreśliłem to świadome, bo i tak nasza podświadomość będzie oczekiwała czegoś w zamian: czy to będzie w/w słowo dziękuję, czy poczucie bycia potrzebnym, czy jakakolwiek rekompensata materialna (w skrajnych przypadkach).
Jednak wcale nie potępiał bym tej naszej podświadomości za tą swoistą "interesowność", takimi już istotami jesteśmy, że potrzebujemy siebie wzajemnie i dzięki temu budujemy między sobą relacje.
A o to przecież chodzi nam, "istotom społecznym".
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Avatar użytkownika
przez bedlambloke 15 paź 2006, 05:51
Biznes common sense?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
15 paź 2006, 00:39
Lokalizacja
eva

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez gusia 16 paź 2006, 21:23
God's Top 10 napisał(a):Dla mnie bezintereswoność to świadome dawanie, bez oczekiwania na cokolwiek w zamian


Nic dodac ,nic ując.
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez Mizer 16 paź 2006, 21:50
ehe

ja wierzę

jednej teorii na to nie mam.

powiem, że- cześto rodzina pomaga bezinteresownie. Może dlatego, że współoodczuwa
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

Avatar użytkownika
przez Toshiro 16 paź 2006, 23:46
bezinteresowność - czym jest ?


Moim zdaniem widzeniem w drugim człowieku cząstki siebie – prawdziwym współczuciem.

Zdarzyło się już że dyskutowałem prywatnie z na ten temat z God's Top 10 (pozdrawiam ;) ) i muszę przyznać że dyskusja siekiera była. Miło było pogadać z kimś kto ma odrębny punkt widzenia i do tego jest w posiadaniu mocnych argumentów. Moim zdaniem problem polega na tym, iż pewnych wartości nie można zmierzyć, czy też ogarnąć umysłem. Szkiełko mędrca zawodzi...
„Bardzo często ludzie nie zdają sobie sprawy z tego że największa katastrofa ich życia może być równocześnie najpotężniejszą łaską z możliwych.” Eckhart Tolle
Avatar użytkownika
Offline
Posty
317
Dołączył(a)
18 wrz 2006, 16:14
Lokalizacja
po drugiej stronie lustra

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 17 paź 2006, 00:20
Toshiro skoro Ci się "siekiera" podobała... Poprowokuję :P (nie odczytuj tego jako złośliwość, a jako zaproszenie dla Ciebie i wszystkich do ustalenia definicji bezinteresowności)
Toshiro napisał(a):Uważam że zwykle gdy współodczuwamy czyjś ból (nieważne czy psychiczny czy fizyczny) tak naprawdę poprzez wyobrażenie sobie bólu tej osoby jako swojego, koncentrujemy się głównie na samym sobie.

Napisałeś to w temacie "Skala depresji Becka".
A to powyżej:
Toshiro napisał(a):Moim zdaniem widzeniem w drugim człowieku cząstki siebie – prawdziwym współczuciem.

Czy (w pewnym uproszczeniu) po zestawieniu tych dwóch cytatów można by wysnuć wniosek: bezinteresowność, to koncentrowanie się na sobie ?
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Avatar użytkownika
przez Toshiro 17 paź 2006, 01:55
Niestety God's Top 10 zarzucę Ci niesolidność „dziennikarską”, ew. niezrozumienie mnie. Może to ta późna pora? ;)

Dlaczego składasz cytat pochodzący z części mojego postu w której jednoznacznie mówię o tym co dla mnie współczuciem nie jest do kupy z pojęciem prawdziwego wspólczucia? Jeśli wrócisz do postu który cytujesz i przeczytasz go dokładnie, będziesz znał moją definicję prawdziwego wspólczucia. Link do posta o którym mówię: http://www.nerwica.com/forum/6-vt2847.html?start=85

God's Top 10 napisał(a):bezinteresowność, to koncentrowanie się na sobie ?

Myślę że jeśli prawidłowo postrzegasz siebie to owszem! Jeżeli widzisz szczerze, że osoba której pomagasz jest częścią Ciebie to dla mnie to co powiedziałeś jest jak najbardziej głęboką prawdą. Żeby mieć „interes” musisz być stroną w interesie, gdy strony znikają pojawia się bezinteresowność i ogólne dobro.

Dla katolików zdaniem kluczem będzie: „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego.” - to głębokie przesłanie duchowe. Miłość jest przekroczeniem wszystkich barier, uprzedzeń, odrębności, gdzie zatraceniu ulega pojecie Ja i Ty, a na ich miejsce wkracza integracja/zespolenie. Bóg ulepił nas z tej samej gliny, jesteśmy częscią jego energii - pochodzimy z tego samego źródła. Do tego źródła wracamy gdy kochamy. Uważam że głębokie przesłanie które się za tym kryje mówi o tym że JA=BLIŹNI. Tam gdzie istnieje miłość w czystej formie „interes” po prostu nie jest możliwy.

Dlaczego znów wmieszałem w post którąś z religii? Ponieważ uważam że prawdy o wysokomoralnych duchowych pojęciach takich jak: miłość, bezinteresowność czy współczucie nie znajdziesz w dziwacznych definicjach psychologów...
„Bardzo często ludzie nie zdają sobie sprawy z tego że największa katastrofa ich życia może być równocześnie najpotężniejszą łaską z możliwych.” Eckhart Tolle
Avatar użytkownika
Offline
Posty
317
Dołączył(a)
18 wrz 2006, 16:14
Lokalizacja
po drugiej stronie lustra

Avatar użytkownika
przez bedlambloke 17 paź 2006, 05:02
Bezinteresownosc to dawanie pracy na tych samych warunkach dla kazdego i placenie w zaleznosci od efektow kazdego dnia z uwzgledniemem stazu pracy?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
15 paź 2006, 00:39
Lokalizacja
eva

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 17 paź 2006, 12:31
Toshiro, masz rację źle dobrałem cytaty. Przepraszam. Mea culpa, mea culpa maxima :roll:
Tym niemniej utożsamianie bezinteresowności z współczuciem nie trafia do mnie.
Współczucie ociera się o litość, a granica między tymi dwoma odczuciami jest bardzo delikatna.
A czy komuś obdarzonemu taką "bezinteresowną" pomocą nie będzie przykro ? Pomimo, że osoba "bezinteresowna" będzie miała poczucie, że tej granicy między współczuciem a litością nie przekroczyła.
Dlatego sądzę, że jeśli już być bezinteresownym, to najlepiej bez współczucia, jakkolwiek by się ono nie przejawiało.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Avatar użytkownika
przez bedlambloke 17 paź 2006, 13:48
Zgadzam sie. Mam okazje ocierac sie o ludzi niepelnosparawnych w swojej pracy. Nauczono mnie ze nigdy nie wolno okazywac im litosci poniewaz to sa tacy sami ludzie jak my. Sama litosc bardzo rani czlowieka bo to sygnal ze cos z nim nie tak.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
15 paź 2006, 00:39
Lokalizacja
eva

Avatar użytkownika
przez bibi 17 paź 2006, 22:43
wierze w bezinteresownośc........... na przykład małe dzieci nie są tak wyrachowane jak dorośli i bezinteresownie dają swoją miłośc i zaiteresowanie...........u człowieka dorosłego każda pomoc jaką da z siebie, kazde zaiteresowanie, jest podszyte chęcia zwrócenia na siebie uwagi, poczucia się lepszym, wyrzutami sumienia itp......ale może są ludzie którzy pomagaja bezinteresownie...wierze w to że są
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Avatar użytkownika
przez Toshiro 17 paź 2006, 23:06
God's Top 10 napisał(a):Toshiro, masz rację źle dobrałem cytaty. Przepraszam. Mea culpa, mea culpa maxima
Tym niemniej utożsamianie bezinteresowności z współczuciem nie trafia do mnie.
Współczucie ociera się o litość, a granica między tymi dwoma odczuciami jest bardzo delikatna.
A czy komuś obdarzonemu taką "bezinteresowną" pomocą nie będzie przykro ? Pomimo, że osoba "bezinteresowna" będzie miała poczucie, że tej granicy między współczuciem a litością nie przekroczyła.


God's Top 10 mam wrażenie że postów które cytujesz w ogóle nie czytasz. Fajnie się dyskutuje, jednak jeśli ktoś ciągle przekręca Twoją pozycję w danym temacie staje się to uciążliwe. Prowokujesz mnie do kolejnych i kolejnych postów znów zupełnie zmieniając sens tego co napisałem.

Głupio cytować własne posty, ale czuje się zmuszony: :lol:

Toshiro napisał(a): I tak na przykład widząc dziewczynę na wózku można tworzyć sobie historie na temat jak jej musi być źle, przy tym współczując jej. Najczęściej dlatego że nie jest taka jak Ja, „odczuwając” cierpienie tej młodej przykutej do wózka przecież osóbki. To wszystko można zakończyć wieczorną refleksją nad okrutnym światem i obowiązkowo upić się - bo życie jest niesprawiedliwe. Pomijając fakt że być może ta osoba w rzeczywistości jest szczęśliwą mężatka z 3ką dzieci i bardzo spełnionym życiem. Czyje cierpienie gra wtedy główna rolę?


Pisałem że nie uważam takiej formy za współczucie (co nie zmienia faktu że gro osób właśnie tak współczuje / mi także to się zdarza). To niedojrzała forma współczucia która (w pełni się z Tobą zgadzam) powiązana jest z litością i przyklejaniem czyjegoś bólu jako własnego.

Toshiro napisał(a): Tymczasem można przewinąć film do tyłu i zauważyć że ta dziewczyna próbowała dostać się do budynku urzędu miejskiego, dlatego stała tam bezradnie i dlatego miała taką twarz, a nie dlatego że życie jest niesprawiedliwe. Wystarczy sie spytać: „Pomóc Pani wjechać na górę?” i rozwiązać problem tej osoby. Wtedy całą tą czynność można nazwać prawdziwym współczuciem.


To dla mnie jest prawdziwym współczuciem którego integralną częścią jest bezinteresowność. Gdzie tu widzisz litość? Tu nie ma miejsca na litość, jest tylko na głębokie zrozumienie problemu i działanie. Osoba z taką postawą daje coś od siebie. Dlaczego (moim zdaniem) daje cos od siebie? Wspomniałem w poprzednim poście. Dlaczego uważam, że tutaj nie ma miejsca na interes? Również wspominałem. Dlatego też dla mnie bezinteresowność jest - prawdziwym współczuciem. :roll:

Być może nadal nie będzie to trafiać do Ciebie, czy innych, może nie trafiać nawet do nikogo, ale nadal pozostanie moją prywatną odpowiedzią na pytanie postawione w temacie – bo chyba o to chodziło. A nie o to kto ma rację!? :mrgreen:
„Bardzo często ludzie nie zdają sobie sprawy z tego że największa katastrofa ich życia może być równocześnie najpotężniejszą łaską z możliwych.” Eckhart Tolle
Avatar użytkownika
Offline
Posty
317
Dołączył(a)
18 wrz 2006, 16:14
Lokalizacja
po drugiej stronie lustra

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 18 paź 2006, 12:49
Toshiro Możliwe, ze mimowolnie podzieliłeś współczucie na dojrzałe, prawdziwe, "pozytywne" (polegające na czynie) i takie "negatywne", "płytkie" (polegające się na użalaniu się nad kimś), ale jednak dokonałes takiego podziału.

I to "dobre", "szlachetne", "pozytywne" współczucie utożsamiasz z bezinteresownością.
I to do mnie nie przekonuje. Bo i po co taką "wybieloną", "sterylną" i "doskonałą" definicję współczucia przyklejać do bezinteresowności, jeśli nie po to, by mieć w tym interes "uszlachetnienia siebie" w oczach cudzych i własnych ?
Dlatego Twoje argumenty mnie nie przekonują do utożsamiania współczucia z bezinteresownością.

A teraz wrażenia, jakie ja odnoszę: trudno Ci pogodzić się z tym, że ktoś ma swoje zdanie. I nie możesz pogodzić się z tym, że ktoś "śmiałby" nie dostrzec w Tobie geniusza. "Zgodzić się z Tobą jest dobrze", ale mieć zdanie odmienne od Twojego jest "grzechem przeciw Twojemu intelektowi".
Bez względu na to, czy zarzucisz mi czytanie bez zrozumienia, czy nawet debilizm, takie argumenty nie przekonuja mnie. Dlatego nie staraj się przekonać mnie do czegoś, co do mnie nie trafia.

Niech każdy z nas ma swoje zdanie, a zarazem uszanuje odmienność zdania kogoś innego.
I jesli pozowlisz, skończmy tą dyskusję, zanim rozpocznie się "wojna o bezinteresowność".
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do