Psychologowie chrześcijańscy

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Psychologowie chrześcijańscy

przez refren 29 maja 2012, 10:21
Luc84 napisał(a):
refren napisał(a):Ale jak się nie ma, też trzeba sobie radzić. Można na przykład iść na naukę jakiegoś seksownego tańca. To nie jest aż takie skomplikowane, czasem wystarczy pomachać trochę biodrami, żeby poczuć się seksi.

Aktywność seksualna nie sprawi że staniemy się innymi osobami, chyba że ktoś ma problem tylko na tym punkcie. Natomiast twierdzenie że nauka czegoś czy jakaś inna aktywność niejako zastąpi popęd seksualny to dla mnie jest to bzdura. Najczęściej takie twierdzenia wynikają z jakichś przekonań religijnych i jest to próba ich racjonalizacji. Bo jak się ktoś powie że seks jest zly bo jakiś gość z chmur go nie lubi to malo kto poważnie podejdzie do tego, więc często tego typu poglądy są ubierane w tą formę. Chyba że ktoś faktycznie jest aseksualny.






Nie twierdzę, że zastąpi.

Twierdzę tylko, że brak aktywności seksualnej nie powinien determinować złego samopoczucia. To jest pewien fakt, natomiast samopoczucie zależy od tego, jak do niego podejdziemy. Jak ze wszystkim innym, nie dotyczy tylko seksu. Jeśli ucieknie komuś autobus, to może się wkurzyć, a może wyluzować. Ważne, co z tym zrobimy.

Myślę, że jak się ma partnera, który nas akceptuje seksualnie, to łatwiej się poczuć atrakcyjnym, akceptować swoje ciało itd. Ale jeśli się go nie ma, to nie powód, żeby się czuć nieatrakcyjnym seksualnie i nie akceptować swojego ciała czy np. nie czuć się kobieco. Jeśli ktoś ma z tym problem, to może nad tym jakoś pracować czy zrobić dla siebie coś innego niż seks. To miałam na myśli. Nie ma tu żadnej "racjonalizacji" ani niechęci do seksu.
refren
Offline

Psychologowie chrześcijańscy

przez Luc84 29 maja 2012, 10:50
Poczucie atrakcyjności i akceptacja wlasnego ciala a samopoczucie to dwie rzeczy które mogą, ale nie muszą się lączyć.

Ja z akceptacją wlasnego ciala nie mialem nigdy jakichś problemów, nawet się zbytnio nie przejąlem tym że w klasie maturalnej zaczęly mi się przerzedzać wlosy. W zasadzie jestem zadowolony ze swojego wyglądu, poza lekką nadwagą, której móglbym nie mieć. Nie jestem kopią Bradda Pita, ani Pudziana, wyposażenie seksualne też mam poniżej średniej, ale moje problemy nie wiążą się w żaden sposób z moim wyglądem. Conajwyżej na odwrót - przez to że mam nieaktywne życie i leki przytylem :/

Ale samopoczucie często mam obniżone, z różnych powodów. W jakimś stopniu też przez brak aktywności seksualnej ale inne problemy. Ale czucie się dobrze w swoim ciele nie wplywa w żaden sposób na spelnienie potrzeb seksualnych.
Luc84
Offline

Psychologowie chrześcijańscy

przez refren 29 maja 2012, 13:23
Luc84 napisał(a):Coś w tym jest, ja pierwsze doświadczenia seksualne mialem w wieku 25 lat i teraz myślę że byloby mi o wiele trudniej jakbym w ogóle nie mial takich doświadczeń, bo z wiekiem to faktycznie może budzić trochę zdziwienie, chyba że celuje się w jakieś fanatyczki religijne.


Może jest trudniej, ale zdziwienie może dla innych rozwojowe. Ponoć zdziwienie jest początkiem filozofii.

A tak serio, jak się kogoś kocha, to się go akceptuje, bez względu na jego doświadczenia seksualne czy ich brak. A to, że ktoś ich nie ma, nie znaczy, że nie zasługuje na miłość. Choć pewności to pewnie nie dodaje, ale nie ma się co martwić na zapas.
refren
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Psychologowie chrześcijańscy

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 29 maja 2012, 13:24
Candy14 napisał(a):ekspert_abcZdrowie,
Spięcia w dyskusji w tym wątku chyba biorą się ze stereotypów i braku tolerancji z obu stron - zarówno ze strony osób wierzących, którzy są za psychologią chrześcijańska, jak i osób, którym nie do końca po drodze z Panem Bogiem

ta nietolerancja nie konczy sie w momencie przekroczenia gabinetu... niestety.
Psycholog RESPEKTUJE SYSTEM WARTOŚCI KLIENTA

swiecki tak.. bo jest mu wszystko jedno jakiego klient jest wyznania .. ma pomoc mu rozwiazac problem zgodnie ze swoja wiedza psychologiczna. Psycholog chrzescijanski jednak nie jest dla kazdego bo jego pomoc juz nie ogranicza sie do wiedzy jaka zdobyl ale jest nakierowana na warosci chrzescijanskie co w przypadku ateisty raczej nie zda egzaminu

Candy14, po pierwsze, nietolerancja działa w dwóch kierunkach. Owszem, psycholog chrześcijański może być na bakier z tolerancją, chociażby z tego powodu, że nie do końca może akceptować światopogląd pacjenta, ale zgrzyty biorą się też z tego, że od początku sam pacjent może być "uprzedzony" do psychologa z racji etykiety "psycholog chrześcijański". Dlatego proszę o czytanie ze zrozumieniem tego, co piszę ;) Jeżeli komuś nie odpowiada tego typu pomoc, nie chce patrzeć na swoje problemy z perspektywy wiary, to po prostu niech nie wybiera się do tego typu specjalisty, bo niepotrzebnie oboje (i pacjent, i psycholog) tracą swój cenny czas. Zarówno świeccy, jak i chrześcijańscy psychologowie muszą akceptować system wartości swoich klientów, chociaż nie do końca mogą się z nim zgadzać. Obowiązuje zasada: NAWET NIE AKCEPTUJĄC POSTĘPOWANIA OSOBY, PSYCHOLOG POWINIEN STARAĆ SIĘ JEJ POMÓC. Nie sądzę, by ateista wybrał się do psychologa chrześcijańskiego – dla niego kwestie wiary są obojętne, więc nie wybierze tego sposobu pomocy.
refren napisał(a):
ekspert_abcZdrowie napisał(a): Psycholog chrześcijański podczas rozmowy z klientem będzie poruszał się wśród takich pojęć, jak: grzech, łaska, zbawienie, Bóg, przebaczenie, życie wieczne itp. Jeżeli ktoś przywiązuje dużą wagę do religii, myślę, że jak najbardziej psycholog chrześcijański może pomóc. Jeżeli komuś ta forma pomocy nie odpowiada, nie musi z niej korzystać - są inne nurty.

Myślę, że tylko jeśli klient się porusza wśród takich pojęć.
Myślę też, że "psycholog chrześcijański" to nie jest oddzielny nurt. Chodziłam do dwóch i jeden pracował metodą poznawczo-behawioralną, a drugi się opierał na metodzie humanistyczno-egzystencjalnej.
Ogólnie Stowarzyszenie Psychologów Chrześcijańskich preferuje psychologię humanistyczną, zwłaszcza koncepcje Kazimierza Dąbrowskiego. Ale psychologowie pracują w różnych nurtach - w zależności od swojego wykształcenia i wybranej ścieżki zawodowej.

Może źle się wyraziłam, jeśli chodzi o nurty psychoterapii, bo faktycznie psychologowie chrześcijańscy mogą pracować, korzystając z podejścia humanistycznego czy CBT, ale rozmowy terapeutyczne psychologów chrześcijańskich (na pewno nie wszystkie) często ocierają się o wiarę i chcąc nie chcąc terminologię teologiczną, dogmaty wiary itp.
Mad_Scientist napisał(a):Sprawa jest prosta - niezaspokajanie potrzeb fizjologicznych-typu sen, jedzenie, woda, oddychanie, seks, wydalanie- prowadzi do dysfunkcji i nieprawidłowego funkcjonowania organizmu. Ponadto Maslow pisał, że bez realizacji podstawowych potrzeb fizjologicznych nie można realizować potrzeb wyższego rzędu, z wyższych szczebelków na znanej wszystkich piramidce. A seks jest potrzebą fizjologiczną.

Mad ma rację. Seks to jedna z podstawowych potrzeb fizjologicznych, czy komuś się to podoba, czy nie. A konflikt dotyczący seksu stał się chyba małym off topem. Odeszliście od tematu „psychologowie chrześcijańscy”. Konflikt natura czy kultura, popędy vs. normy społeczne, zasady moralne, albo jak chcą freudyści id vs. superego. To, czy ktoś chce uprawiać seks przed ślubem, to jego prywatna sprawa. Jeżeli czas inicjacji seksualnej ktoś uzależnia od kwestii wiary („Czekamy do po ślubie”), to też jego sprawa. Nic nikomu do tego. Jeżeli ktoś nie chce czekać, będąc wierzącym, to w świetle wiary zgrzeszy. Od tego ma jednak sakrament pokuty i pojednania. To, że ktoś współżyje z partnerem przed ślubem, nie czyni z niego katolika gorszej kategorii ani człowieka gorszej kategorii. Nie chodzi mi o relatywizację wiary i naginanie pewnych zasad, bo sama jestem katoliczką. Chodzi mi jednak o to, żeby nie oceniać ludzi przez pryzmat czy ktoś z kimś spał, czy nie. To bez sensu. Niektórzy świeccy wierzący mają bardziej z tym problem niż niejeden ksiądz. Kiedyś rozmawiałam między innymi na temat seksu przed ślubem z pewnym kapłanem i naprawdę współczesny kościół jest daleki od średniowiecznego. To była mądra rozmowa, no ale w odróżnieniu od niektórych księży ten był daleki od oceniania ludzi przez pryzmat tego, czy ktoś z kimś współżył, czy nie współżył. To kwestia sumienia każdego z nas. A problemy na tle seksualnym mogą pojawić zarówno wtedy, gdy ktoś nie współżyje z ortodoksji religijnej, jak i wtedy, gdy ktoś współżyje i ślepo zaspokaja swoje żądze z przygodnymi partnerami. Przesada w żadnym kierunku nie jest zdrowa.
Psycholog
Posty
7571
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Psychologowie chrześcijańscy

Avatar użytkownika
przez Candy14 29 maja 2012, 13:33
Candy14, po pierwsze, nietolerancja działa w dwóch kierunkach. Owszem, psycholog chrześcijański może być na bakier z tolerancją, chociażby z tego powodu, że nie do końca może akceptować światopogląd pacjenta, ale zgrzyty biorą się też z tego, że od początku sam pacjent może być "uprzedzony" do psychologa z racji etykiety "psycholog chrześcijański".

dlatego tez napisalam
Psycholog chrzescijanski jednak nie jest dla kazdego bo jego pomoc juz nie ogranicza sie do wiedzy jaka zdobyl ale jest nakierowana na warosci chrzescijanskie co w przypadku ateisty raczej nie zda egzaminu
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Psychologowie chrześcijańscy

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 29 maja 2012, 13:37
Candy14, chyba mamy podobne zdanie, tylko inaczej to ubieramy w słowa ;) Po prostu, uważam, że psycholog chrześcijański nie jest dla każdego. Tyle.
Psycholog
Posty
7571
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Psychologowie chrześcijańscy

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 29 maja 2012, 13:44
Ale dajmy na to hipotetyczną sytuację.

Jest sobie homoseksualista- jest mu dobrze w swojej skórze, żyje w zgodzie ze sobą, ze swoją orientacją seksualna, ma partnera i prowadzi aktywne pożycie seksualne. Jednocześnie jest chrześcijaninem-katolikiem, bardzo gorliwie wierzy w Boga, religia zajmuje istotne miejsce w jego życiu. Ot, po prostu nie zgadza się z tym partykularnym fragmentem Ewangelii, doktryny chrześcijańskiej i stanowiska Kościoła, że homoseksualizm to grzech, dewiacja i sodomia. Tak jak Kowalski nie zgadza się, że antykoncepcja-używanie gumek to grzech. Ów homoseksualista uczestniczy w ciężkim wypadku komunikacyjnym- sam wychodzi bez szwanku, ale w tym wypadku ginie jego partner. Boryka się po tym z PTSD- bezsenność, napady lęku, obniżenie nastroju, izolacja, anhedonia itd. Zamierza poszukać pomocy psychologicznej i idzie do psychologa chrześcijańskiego, aby przepracować PTSD. A ów chrześcijański psycholog wkręca mu, że to nie wypadek jest jego głównym problemem tylko jego orientacja seksualna, bo jest grzesznikiem, dewiantem, sodomistą jest nieczysty i rzeczywiście- pomaga mu, wysyłając go na pseudoterapię, która ma z niego zrobić heteryka, albo w najlepszym wypadku zaleca mu dożywotnią abstynencją seksualną.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Psychologowie chrześcijańscy

Avatar użytkownika
przez Candy14 29 maja 2012, 13:49
Boryka się po tym z PTSD- bezsenność, napady lęku, obniżenie nastroju, izolacja, anhedonia itd. Zamierza poszukać pomocy psychologicznej i idzie do psychologa chrześcijańskiego, aby przepracować PTSD. A ów chrześcijański psycholog wkręca mu, że to nie wypadek jest jego głównym problemem tylko jego orientacja seksualna,

girzej chyba byloby gdyby mu wkrecil, ze smierc partnera jest kara za grzech homoseksualizmu... to dopiero trauma i poczucie winy
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Psychologowie chrześcijańscy

przez rafka 29 maja 2012, 14:05
Ile ludzi tyle interpretacji.
Każdy ma własną rację. Jednak prawda jest tylko jedna.
Nie można godzić ''związku homoseksualnego'' z bycie gorliwym chrześcijaninem-katolikiem.

Bóg ma swoje sposoby.
Odnoszą się do tej sytuacji to. Bóg może w ten sposób wejść w czyjeś życie. Szczególnie poprzez wydarzenia.
Z resztą w Biblii jest napisane na temat homoseksualizmu.

Trzecia Księga Mojżeszowa 20.13-23 "Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli. ... Nie będziecie postępować według obyczajów narodu, który wypędzam przed wami. Ponieważ wszystkie te rzeczy czynili, napełnili Mnie obrzydzeniem."
rafka
Offline

Psychologowie chrześcijańscy

przez refren 29 maja 2012, 14:06
Mad_Scientist napisał(a):Ale dajmy na to hipotetyczną sytuację.

Jest sobie homoseksualista- jest mu dobrze w swojej skórze, żyje w zgodzie ze sobą, ze swoją orientacją seksualna, ma partnera i prowadzi aktywne pożycie seksualne. Jednocześnie jest chrześcijaninem-katolikiem, bardzo gorliwie wierzy w Boga, religia zajmuje istotne miejsce w jego życiu. Ot, po prostu nie zgadza się z tym partykularnym fragmentem Ewangelii, doktryny chrześcijańskiej i stanowiska Kościoła, że homoseksualizm to grzech, dewiacja i sodomia. Tak jak Kowalski nie zgadza się, że antykoncepcja-używanie gumek to grzech. Ów homoseksualista uczestniczy w ciężkim wypadku komunikacyjnym- sam wychodzi bez szwanku, ale w tym wypadku ginie jego partner. Boryka się po tym z PTSD- bezsenność, napady lęku, obniżenie nastroju, izolacja, anhedonia itd. Zamierza poszukać pomocy psychologicznej i idzie do psychologa chrześcijańskiego, aby przepracować PTSD. A ów chrześcijański psycholog wkręca mu, że to nie wypadek jest jego głównym problemem tylko jego orientacja seksualna, bo jest grzesznikiem, dewiantem, sodomistą jest nieczysty i rzeczywiście- pomaga mu, wysyłając go na pseudoterapię, która ma z niego zrobić heteryka, albo w najlepszym wypadku zaleca mu dożywotnią abstynencją seksualną.


Mad_Scientis,
Chrześcijański psycholog nie jest od tego, jak żaden psycholog, żeby wyszukiwać problemy tam, gdzie nie ma ich klient i wytykać komuś grzech czy orientację. Oczywiście dla aktywnych homoseksualistów chrześcijański psycholog jest słabym rozwiązaniem, ale to, co piszesz i nie tylko Ty, świadczy o uprzedzeniach na bazie stereotypu. Taki psycholog nie powie Ci, że jakieś problemy są karą za grzechy, bo jego zadaniem jest pomóc rozwiązać problem, a nie wypowiadać się w imieniu pana Boga.

Zadaniem każdego psychologa jest pomóc komuś żyć w zgodzie ze sobą i ze światem - tu i teraz. Chrześcijański psycholog nie tłumaczy wszystkiego sprawami wiary w stylu "cierp i czekaj aż spadnie na ciebie łaska", albo "módl się, a będzie ci lżej" bądź "porzuć swoje grzechy a wyzdrowiejesz"

Nie narzuca też nikomu spojrzenia przez pryzmat wiary, chyba że ktoś ma taką potrzebę.

-- 29 maja 2012, 14:11 --

ekspert_abcZdrowie napisał(a):Mad ma rację. Seks to jedna z podstawowych potrzeb fizjologicznych, czy komuś się to podoba, czy nie. A konflikt dotyczący seksu stał się chyba małym off topem. Odeszliście od tematu „psychologowie chrześcijańscy”. Konflikt natura czy kultura, popędy vs. normy społeczne, zasady moralne, albo jak chcą freudyści id vs. superego. To, czy ktoś chce uprawiać seks przed ślubem, to jego prywatna sprawa. Jeżeli czas inicjacji seksualnej ktoś uzależnia od kwestii wiary („Czekamy do po ślubie”), to też jego sprawa. Nic nikomu do tego. Jeżeli ktoś nie chce czekać, będąc wierzącym, to w świetle wiary zgrzeszy. Od tego ma jednak sakrament pokuty i pojednania. To, że ktoś współżyje z partnerem przed ślubem, nie czyni z niego katolika gorszej kategorii ani człowieka gorszej kategorii. Nie chodzi mi o relatywizację wiary i naginanie pewnych zasad, bo sama jestem katoliczką. Chodzi mi jednak o to, żeby nie oceniać ludzi przez pryzmat czy ktoś z kimś spał, czy nie. To bez sensu. Niektórzy świeccy wierzący mają bardziej z tym problem niż niejeden ksiądz. Kiedyś rozmawiałam między innymi na temat seksu przed ślubem z pewnym kapłanem i naprawdę współczesny kościół jest daleki od średniowiecznego. To była mądra rozmowa, no ale w odróżnieniu od niektórych księży ten był daleki od oceniania ludzi przez pryzmat tego, czy ktoś z kimś współżył, czy nie współżył. To kwestia sumienia każdego z nas. A problemy na tle seksualnym mogą pojawić zarówno wtedy, gdy ktoś nie współżyje z ortodoksji religijnej, jak i wtedy, gdy ktoś współżyje i ślepo zaspokaja swoje żądze z przygodnymi partnerami. Przesada w żadnym kierunku nie jest zdrowa.


Do tej pory nie było tu dyskusji na temat właściwego czasu inicjacji seksualnej bądź moralnej oceny uprawiania seksu bez ślubu, przynajmniej ja nie czuję się w to zaangażowana.

Owszem, seks to jedna z podstawowych potrzeb, ja temu nie zaprzeczam, uważam tylko, że brak aktywności seksualnej nie determinuje depresji ani złego samopoczucia w sposób konieczny, zależy to w dużym stopniu od podejścia do sprawy danej osoby.
Oczywiście jeśli ktoś chce być z tego powodu nieszczęśliwy, to nikt nie ma prawa mu zabronić.
refren
Offline

Psychologowie chrześcijańscy

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 03 cze 2012, 17:50
Proszę bardzo, czyściutki, wolny od OT'a AKA chorej wojenki nt. Boga - temat o psychologii chrześcijańskiej. NIE będę się już wypowiadał w tym temacie. Wszystkie OT'owe posty wylądują natychmiast w koszu.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Psychologowie chrześcijańscy

przez refren 03 cze 2012, 17:56
Więc spokojnie i bez bólu również mogę się już tu nie wypowiadać i się przewietrzyć :) O, jaki piękny świat !
refren
Offline

Psychologowie chrześcijańscy

Avatar użytkownika
przez namiestnik 03 cze 2012, 19:41
A co się stało z moim postem? Czy przypadkiem nie wyleciał przy okazji czyszczenia tematu z wojny? Chodziłem jedynie do jednego psychologa chrześcijańskiego. Miałem też dużo rozmów z księdzem które akurat sporo więcej mi pomogły.

Chyba, że trzeba mieć np. ponad 30 wizyt by móc się wypowiadać to..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Psychologowie chrześcijańscy

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 03 cze 2012, 19:52
namiestnik, Tak, sorry, wyleciał przez przypadek. Później poszukam i z powrotem przeniosę.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do