Psychologowie chrześcijańscy

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Psychologowie chrześcijańscy

przez Marsal2 28 maja 2012, 22:20
refren, przyczyna mojej depresji jest brak miłości i wiecznie błędnie lokowanie uczucia. I nie, nie uważam, że seks mnie uzdrowi, ale jego brak znacząco obniża moja samoocenę, pewność siebie w kontaktach z innymi, a to znowu pogłębia moja niechęć do własnej osoby, to znowu sprawia, że inni też mnie uważają za zero, a stąd juz prosta droga do pogłębiania depresji.
I zeby była jasność, ja nie potrafię oddzielić seksu od uczuć, dlatego też przelotny seks nie wchodzi w moim przypadku w grę.
Marsal2
Offline

Psychologowie chrześcijańscy

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 28 maja 2012, 22:26
cudak napisał(a):Nie wiem jak inni znoszą brak seksu, ale ja już po ok m-cu postu czuje zdecydowany dyskomfort psychiczny i fizyczny, rozdrażnienie i nieprzyjemne napięcie. Dlatego nie wiem jak można sobie tego odmawiać na dłuższa metę, ja bym na pewno dostała globusa i histerii. Nikt mi nie wmówi, że niezaspokojenie seksualne nie szkodzi.

Też miałem kumpli którzy nie mogli wytrzymać nawet tygodnia bez seksu nie mogli się nadziwić że ja potrafię tak długotrwale być bez niego (nie wiedzieli że w ogóle go nie uprawiałem chyba). Robiłem se nawet badania testosteronu wyszły w normie choć w dolnej granicy a prolaktyna w górnej także nie jestem biologicznie predysponowany do bycia wiecznie żądnym seksu macho.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17065
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Psychologowie chrześcijańscy

przez refren 28 maja 2012, 22:38
Marsal2 napisał(a):refren, przyczyna mojej depresji jest brak miłości i wiecznie błędnie lokowanie uczucia. I nie, nie uważam, że seks mnie uzdrowi, ale jego brak znacząco obniża moja samoocenę, pewność siebie w kontaktach z innymi, a to znowu pogłębia moja niechęć do własnej osoby, to znowu sprawia, że inni też mnie uważają za zero, a stąd juz prosta droga do pogłębiania depresji.
I zeby była jasność, ja nie potrafię oddzielić seksu od uczuć, dlatego też przelotny seks nie wchodzi w moim przypadku w grę.


Na podstawie Twego postu obstawiam, że przyczyną jest raczej zwalanie swojego samopoczucia na okoliczności zewnętrzne zamiast pracy nad sobą.

Wydaje mi się, że osoba dojrzała powinna mieć też jakieś inne sposoby weryfikacji swojej samooceny poza tym, czy jest szczęśliwie zakochana.

Jeśli błędnie lokujesz uczucia, to jest to jakiś problem do "przepracowania". Możliwe też, że masz jakieś cechy osobowości czy zachowania, które utrudniają Ci zbudowanie związku i może to jest temat do zastanowienia się.

Ktoś, kto całe swoje szczęście uzależnia od tego, czy ktoś inny go pokocha, nie jest moim zdaniem dojrzały do związku.
refren
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Psychologowie chrześcijańscy

Avatar użytkownika
przez bittersweet 28 maja 2012, 22:40
carlosbueno, podobno im więcej bzykawek tym większy poziom hormonów, jedno wpływa na drugie. W jakiejś mądrej książce przeczytałam, chyba "Mężczyzni są z Marsa...".
Może nagły skok hormonów i klata zarośnieta włosami jeszcze przed Tobą ;) .
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Psychologowie chrześcijańscy

przez refren 28 maja 2012, 22:41
Marsal2, myślę, że to że inni "uważają Cię za zero" może być 1) wynikiem tego, że sam tak siebie traktujesz 2) Twoją nadinterpretacją - bo na przykład oczekujesz zbyt wiele aprobaty od innych.

-- 28 maja 2012, 22:44 --

A jeśli nie żaden z tych punktów, to zmień przyjaciół
refren
Offline

Psychologowie chrześcijańscy

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 28 maja 2012, 22:44
refren napisał(a):
Marsal2 napisał(a):refren,
Na podstawie Twego postu obstawiam, że przyczyną jest raczej zwalanie swojego samopoczucia na okoliczności zewnętrzne zamiast pracy nad sobą.

Wydaje mi się, że osoba dojrzała powinna mieć też jakieś inne sposoby weryfikacji swojej samooceny poza tym, czy jest szczęśliwie zakochana.

Jeśli błędnie lokujesz uczucia, to jest to jakiś problem do "przepracowania". Możliwe też, że masz jakieś cechy osobowości czy zachowania, które utrudniają Ci zbudowanie związku i może to jest temat do zastanowienia się.

Ktoś, kto całe swoje szczęście uzależnia od tego, czy ktoś inny go pokocha, nie jest moim zdaniem dojrzały do związku.


To ja chyba nigdy nie będe dojrzały do związku albo może gdzieś po 40-ce, prawda jest chyba taka że każdy kto nigdy nie był w związku jest do niego niedojrzały i przez te pierwsze nieudane związki można dojrzeć do następnych. Niestety im później się zaczyna tym gorzej
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17065
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Psychologowie chrześcijańscy

przez refren 28 maja 2012, 22:49
carlosbueno napisał(a):... prawda jest chyba taka że każdy kto nigdy nie był w związku jest do niego niedojrzały i przez te pierwsze nieudane związki można dojrzeć do następnych. Niestety im później się zaczyna tym gorzej


No nie, bo nie byłoby związków. Nawet tych nieudanych. A niektórym się udaje za pierwszym razem.
refren
Offline

Psychologowie chrześcijańscy

przez Marsal2 28 maja 2012, 22:50
refren, po pierwsze, nie przyszedłem tu po psychoanalizę z Twojej strony, bo nie jesteś w tym kompetentna.
Po drugie, mam inne sposoby weryfikacji swojej samooceny, jednak bledną one przy fakcie, że całe życie wszyscy traktują mnie jak nic niewart kawał mięsa. Odkąd pamiętam, znajomi sobie o mnie przypominali tylko jak czegoś chcieli. Nigdy ich nie było jak ja chciałem gdzieś wyjść czy się spotkać. Mów co chcesz, to ludzie w największym stopniu wpływają na naszą samoocenę. Jak będziesz całe życie traktowana jak śmieć, to sama też tak zaczniesz o sobie myśleć.
Po trzecie, to błędne lokowanie uczuć, to na wyrost napisałem. Zakochany byłem dwa razy w życiu. Przy pierwszym razie nie miałem odwagi powiedzieć co czuję, przy drugiem, to było błędnie ulokowane uczucie, suka się po prostu mną bawiła widząc, że się nią interesuję.
A gdzie ja napisałem, że całe moje szczęście uzależniam od miłości? Nadinterpretujesz.

-- 28 maja 2012, 22:52 --

refren, nie mam przyjaciół, nigdy nie miałem. Obecnie poza tym forum nie mam żadnych znajomych.
Marsal2
Offline

Psychologowie chrześcijańscy

przez refren 28 maja 2012, 22:57
Marsal2 napisał(a):refren, po pierwsze, nie przyszedłem tu po psychoanalizę z Twojej strony, bo nie jesteś w tym kompetentna.
Po drugie, mam inne sposoby weryfikacji swojej samooceny, jednak bledną one przy fakcie, że całe życie wszyscy traktują mnie jak nic niewart kawał mięsa. Odkąd pamiętam, znajomi sobie o mnie przypominali tylko jak czegoś chcieli. Nigdy ich nie było jak ja chciałem gdzieś wyjść czy się spotkać. Mów co chcesz, to ludzie w największym stopniu wpływają na naszą samoocenę. Jak będziesz całe życie traktowana jak śmieć, to sama też tak zaczniesz o sobie myśleć.
Po trzecie, to błędne lokowanie uczuć, to na wyrost napisałem. Zakochany byłem dwa razy w życiu. Przy pierwszym razie nie miałem odwagi powiedzieć co czuję, przy drugiem, to było błędnie ulokowane uczucie, suka się po prostu mną bawiła widząc, że się nią interesuję.
A gdzie ja napisałem, że całe moje szczęście uzależniam od miłości? Nadinterpretujesz.


Po prostu nie mogę się zgodzić z Twoim podejściem. Polemizuję z nim i wyciągam wnioski z tego, co piszesz.
Co do samooceny - zależy też od Ciebie samego, a po drugie to jak ludzie Cię traktują zależy w pewnym stopniu od Ciebie. To czy chcą się z Tobą spotykać też. Jak również to, z kim Ty się chcesz spotykać zależy od Ciebie.
Możesz obstawiać przy swoim, ale nie sądzę, żebyś wtedy wyszedł z depresji.

-- 28 maja 2012, 22:59 --

Ale przynajmniej wyszliśmy już poza temat miłości, okazuje się, że problemy były wcześniej.
refren
Offline

Psychologowie chrześcijańscy

przez Marsal2 28 maja 2012, 23:13
refren, znowu mnie oceniasz i analizujesz, a nie po to to wszystko piszę. Napisałem to, żeby Ci pokazać, że abstynencja w seksie może wpływać na psychikę. Jak już zostało to napisane, jest to naturalna potrzeba fizjologiczna i niezaspokojona tworzy problemy psychiczne. Dokładnie tak samo, jak brak snu, czy najzwyklejszy brak czułości ze strony drugiego człowieka.
Marsal2
Offline

Psychologowie chrześcijańscy

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 28 maja 2012, 23:15
Sprawa jest prosta - niezaspokajanie potrzeb fizjologicznych-typu sen, jedzenie, woda, oddychanie, seks, wydalanie- prowadzi do dysfunkcji i nieprawidłowego funkcjonowania organizmu. Ponadto Maslow pisał, że bez realizacji podstawowych potrzeb fizjologicznych nie można realizować potrzeb wyższego rzędu, z wyższych szczebelków na znanej wszystkich piramidce. A seks jest potrzebą fizjologiczną.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Psychologowie chrześcijańscy

przez refren 28 maja 2012, 23:17
Marsal2:
nie mam przyjaciół, nigdy nie miałem. Obecnie poza tym forum nie mam żadnych znajomych.


Może pod wpływem złych doświadczeń zamknąłeś się w kryjówce wewnątrz siebie i nie możesz znaleźć sposobu, żeby z niej wyjść. Może nie umiesz przez to pokazać innym tego, co masz w sobie, bo to w sobie dusisz.

To nie psychoanaliza, tylko takie rozważania, oparte na moim ludzkim doświadczeniu, które każdy może mieć.

-- 28 maja 2012, 23:20 --

Marsal2 napisał(a):refren, znowu mnie oceniasz i analizujesz, a nie po to to wszystko piszę. Napisałem to, żeby Ci pokazać, że abstynencja w seksie może wpływać na psychikę. Jak już zostało to napisane, jest to naturalna potrzeba fizjologiczna i niezaspokojona tworzy problemy psychiczne. Dokładnie tak samo, jak brak snu, czy najzwyklejszy brak czułości ze strony drugiego człowieka.


W którym miejscu oceniam?

To co sam piszesz pokazuje, że Twoje problemy są o niebo bardziej skomplikowane niż abstynencja seksualna.

-- 28 maja 2012, 23:30 --

Mad_Scientist napisał(a):Sprawa jest prosta - niezaspokajanie potrzeb fizjologicznych-typu sen, jedzenie, woda, oddychanie, seks, wydalanie- prowadzi do dysfunkcji i nieprawidłowego funkcjonowania organizmu. Ponadto Maslow pisał, że bez realizacji podstawowych potrzeb fizjologicznych nie można realizować potrzeb wyższego rzędu, z wyższych szczebelków na znanej wszystkich piramidce. A seks jest potrzebą fizjologiczną.


Rozumiem, że bez seksu nie można mieć na przykład żadnych "uczuć wyższych"?
Nie można na przykład kochać ojczyzny, dzieci nie mogą kochać rodziców, uczyć się, poświęcać się czemuś z pasją, a człowiek, który nie uprawia seksu jest na poziomie pierwotniaka lub umiera.

Ktoś, kto nie uprawiał seksu, z pewnością nie może też pomagać innym. Nawet wolontariat w schronisku dla zwierząt jest niewykonalny.
refren
Offline

Psychologowie chrześcijańscy

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 28 maja 2012, 23:36
Mad_Scientist napisał(a):Sprawa jest prosta - niezaspokajanie potrzeb fizjologicznych-typu sen, jedzenie, woda, oddychanie, seks, wydalanie- prowadzi do dysfunkcji i nieprawidłowego funkcjonowania organizmu. Ponadto Maslow pisał, że bez realizacji podstawowych potrzeb fizjologicznych nie można realizować potrzeb wyższego rzędu, z wyższych szczebelków na znanej wszystkich piramidce. A seks jest potrzebą fizjologiczną.

Tak się zastanawiałem kiedyś czemu maslow umieścił potrzebę seksualne w fizjologicznych w końcu bez seksu się nie umrze tak jak bez wody, pożywienia, wydalania czy nie jest aż tak niezbędny do funkcjonowania jak spanie. Oczywiście w ujęciu całościowym brak seksu równa się brak dzieci czyli upadek cywilizacji, gatunku ludzkiego ale nie każdy członek społeczeństwa musi mieć dzieci inni mogą nadrobić. Choć niewątpliwie niezaspakajanie potrzeb seksualnym jest źródłem problemów, niskiej samooceny i utrudnia realizacje innych potrzeb ale niektórzy nieliczni pewnie nie uprawiają go a są szczęśliwi( chodzi głównie o kler czy aseksualistów)
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17065
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Psychologowie chrześcijańscy

przez refren 28 maja 2012, 23:42
Jest wiele osób samotnych, które nie uprawiają seksu i realizują inne swoje potrzeby, angażują się w coś i są szczęśliwe, mimo, że nie są aseksualne.
refren
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do