Nastawienie do samobójców...

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Nastawienie do samobójców...

Avatar użytkownika
przez Absinthe 20 kwi 2012, 23:28
Długo się zbierałam żeby założyć ten wątek (jak pospamiłam w niewłaściwym miejscu to przepraszam)bo ciężko mi było zebrać siły,i to wszystko jakoś do kupy.Mianowicie chciałabym opisać pewne przykre doświadczenie które mnie spotkało i popytać o opinie,czy też może kogoś to również spotkało.Parę dni temu tj.wtorek przedawkowałam zomiren.Zaznaczam,NIESPECJALNIE.Przyczyną było prawdopodobnie przemęczenie a i fakt że ostatnio odżywiam się rozgotowanym ryżem i sucharami też na to chyba miał wpływ,że mnie tak pozamiatało.W każdym razie higienistka wezwała pogotowie,rodziców,przyjechali pomierzyli i do szpitala zabrali.I tu się zaczynają schody.Otóż kiedy ratownicy w stosunku do mnie się jeszcze przyzwoicie zachowywali(prócz ciągłych pytań ile tak naprawdę wzięłam,i to takim śmiesznym tonem jak do przedszkolaka,co przyprawiało mnie o pierdolca)to personel medyczny szpitala...od piguł po lekarzy..."chamstwo i pospólstwo".Totalny brak jakiejś empatii...czy nawet zwykłej etyki pracy.Jeszcze nawet dobrze na sor nie wjechałam a już mnie potraktowano jak śmiecia-pielęgniarka przy recepcji się pyta ratownika cóż to z mnie za przypadek ten na to że próba samobójcza,przedawkowanie benzodiazepin a ona:A to już mogła sznur i do lasu....no /cenzura/.Gadają między sobą z jakiej szkoły jestem i za chwile kolejna złota myśl:do jakiej szkoły ona chodzi?dwójka?przecież to jest liceum a do liceum chodzą inteligentne dzieciaki.Zdawanie pytań tonem kpiąco-sarkastycznym...w to,że nie było to na specjalnie uwierzyli dopiero jak sama zaczęłam sobie wywoływać wymioty.
Na sam koniec przyszła lekarka która mnie zna i oznajmiła wszem i wobec że choruje na depresje i nerwice,i tu już zachowanie zmieniło się o 360 stopni.Ja nie wiem,czy to wyrzuty sumienia sprawiły,że zaskoczyli iż tak się nie należy zachowywać,czy może się obsrali że złoże skargę,którą aktualnie mam planach.Czy jest na sali ktoś,kto spotkał się z podobnym traktowaniem?
You have to die a few times
before you can really
live.
Von all den Dingen, die ich verloren habe, vermisse ich meinen Verstand am meisten
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1839
Dołączył(a)
09 mar 2012, 21:53

Nastawienie do samobójców...

Avatar użytkownika
przez jarzombek 21 kwi 2012, 04:53
nie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
17 kwi 2012, 19:14

Nastawienie do samobójców...

Avatar użytkownika
przez Artemizja 21 kwi 2012, 07:36
Absinthe, po swojej próbie samobójczej trafiłam do miejscowego szpitala.Byłam półprzytomna i słyszałam jak pielęgniarki mówiły do siebie,że mogłam to zrobić skutecznie,to przynajmniej nie miałyby tyle papierkowej roboty i kłopotu.Stwierdziły,że same chętnie przyniosłyby mi sznurek i byłby spokój.Rozmawiały między sobą,że takie osoby powinno się eliminować,bo zatruwają społeczeństwo i normalnym dzieciakom dają zły przykład.Nie zmieniły przesiąkniętego krwią opatrunku,leciała mi z powrotem po ręce,bo stwierdziły,że mają ciekawsze rzeczy do roboty.Traktowały mnie dosłownie jak śmiecia.Jak już trochę doszłam do siebie i się rozpłakałam jak próbowały mnie dotknąć,to dopiero zapaliła im się czerwona lampka,że jednak coś może być nie tak.Jak nie chciałam rozmawiać ani z Nimi ani z lekarzem dyżurnym,to wezwali psycholog,której mniej więcej powiedziałam o co chodzi i przy okazji powtórzyłam słowa pielęgniarek.Ta ściągnęła ordynatora psychiatrii,który nawyzywał pielęgniarki,że to ich "zasrany"obowiązek,żeby udzielić pomocy i to bez zbędnych komentarzy i "skoro dziewczyna targnęła się na własne życie,to musi istnieć tego przyczyna i nie im oceniać słuszność tego,co zrobiłam".Od tamtej pory były wyjątkowo miłe i nawet opatrunek się znalazł...zatem,nie jesteś jedyna...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44130
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nastawienie do samobójców...

Avatar użytkownika
przez slow motion 21 kwi 2012, 09:37
nie ma to jak ludzka empatia.
___________________

▪█─────█▪
Avatar użytkownika
Offline
Erithacus rubecula
Posty
9658
Dołączył(a)
15 sty 2012, 17:33
Lokalizacja
Czyściec

Nastawienie do samobójców...

przez ladywind 21 kwi 2012, 12:23
Bellatrix, te pielegniarki to wyzute z uczuć maszyny. Ale mnie to już nie zaskakuje, ponieważ słyszałam jak opiekują się chorymi, jak rzeczą do tego robiąc sobie jaja z pacjetnta.
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Nastawienie do samobójców...

Avatar użytkownika
przez bittersweet 21 kwi 2012, 12:49
Wiem, że to nie usprawiedliwienie, ale często jest tak, że takie zachowanie personelu medycznego to podświadoma samoobrona przed dołującymi bodźcami. No bo gdyby normalnie, po ludzku odnosić sie z empatią do pacjentów... to po tygodniu pracy w szpitalu jesteś zdołowanym wrakiem. Sama pracuję z chorymi i muszę sie zdystansować do ich cierpienia, inaczej bym oszalała. Nie ma innej opcji, trzeba zobojętnieć na cudze problemy. Tylko że nie wolno tego okazywać, kultura, uprzejmość obowiązuje wszędzie, szczególnie wobec ludzi chorych.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Nastawienie do samobójców...

Avatar użytkownika
przez Artemizja 21 kwi 2012, 13:05
cudak, rozumiem postawę,o której napisałaś.To normalne,że ktoś,kto ma do czynienia np.z osobami zaburzonymi,musi w jakiś sposób chronić samego siebie.To jest jak najbardziej naturalne i nawet nie podlega dyskusji.Samemu będąc podatnym,przyjmując na siebie emocje i cierpienie innych,szybko można by doprowadzić do psychicznej ruiny i samemu trzeba by było owej pomocy szukać.Ale ochrona a wrogość i takie traktowanie ludzi,to dwie różne sprawy.Moim zdaniem nic nie usprawiedliwia pogardy i wstrętu z jaką personel czasami odnosi się do pacjentów.A mogę zapytać,kim jesteś z zawodu?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44130
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Nastawienie do samobójców...

Avatar użytkownika
przez bittersweet 21 kwi 2012, 13:52
Bellatrix,
jasne, że możesz ale odpiszę Ci na priv :mrgreen:. A pracownicy służby zdrowia są często b chamscy, pamiętam kiedyś w szpitalu wojewódzkim we Wr-wiu pacjentki skarżyły się, ze na oddziale porodowym traktuje sie je strasznie. Personel tłumaczył, ze na nic nie ma kasy, to nie Europa Zachodnia. I wtedy usłyszeli od pacjentek : Ale przecież grzeczność nic nie kosztuje, prawda ?
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Nastawienie do samobójców...

Avatar użytkownika
przez Artemizja 21 kwi 2012, 14:02
cudak, ok ;)
Ale przecież grzeczność nic nie kosztuje, prawda ?
Bardzo słuszna uwaga ze strony pacjentek.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44130
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Nastawienie do samobójców...

Avatar użytkownika
przez Absinthe 21 kwi 2012, 17:47
Bellatrix, wydaje mi się że te nasze społeczeństwo nawet wyżej wykształcone,to w sferach chorób psychicznych jest zielona i orientuje się w kategorii samych mitów.
cudak, rozumiem o co Ci chodzi,ale wiesz wydaje mi się że takie bodźce,to sobie można między sobą konsultować.Praca to praca i tam obowiązują jakieś zasady etc.Mnie w szkole się też nie pytają,czy to że zbieram jedynkę za jedynką to wskutek tego że życie mi się wali i mam cała masę problemów.Ich to nie obchodzi.Szkoła to szkoła,wybrałeś sobie to teraz rób co do Ciebie należy.Chcesz odpocząć-przyjdziesz do domu walnij się w kimę czy co tam.A jak nie masz na to czasu to Twój problem.
You have to die a few times
before you can really
live.
Von all den Dingen, die ich verloren habe, vermisse ich meinen Verstand am meisten
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1839
Dołączył(a)
09 mar 2012, 21:53

Nastawienie do samobójców...

Avatar użytkownika
przez bittersweet 21 kwi 2012, 19:29
Absinthe,

jak w szkole średniej łapiesz nagle same lacze to ktos z grona gogicznego, a na 100 pro wychowawca powinien sie tym zainteresować. Od tego jest wychowawca, godzina wychowawcza, konsultacje pozalekcyjne, pedagog, nadzór wychowawczy itp. No ale to teoria, tak samo jak teorią jest "służba " zdrowia. W praktyce to pacjent jest dla lekarza, a nie lekarz dla pacjenta. A żeby coś skonsultować, to trzeba wiedzieć, że się z czymś ma problem. Personel szpitalny traktuje chorych z buta i uważa to za normę, więc co niby maja zmieniać ? Oni uważaja, ze wszystko gra. Może problemem jest hierarchia w służbie zdrowia. Starzy lekarze, którzy teraz uczą młodych, traktują pacjentów przedmiotowo, a studenci się od nich tego uczą. Mi na przestrzeni dziejów tylko raz lekarz podał rękę przed badaniem i sie przedstawił . Byłam tak zaskoczona, że az mnie przytkało, co mi się rzadko zdarza :mrgreen: Ale to było w psychiatryku, hi hi , pewnie dlatego był taki miły. :lol:
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Nastawienie do samobójców...

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 21 kwi 2012, 19:42
Przez takie rzeczy boje sie lekarzy. Natomiast mnie kiedys mieli zabrac do szpitala na kontrolne badania ( karetka byla oplacona !) i dostalam ataku paniii to lekarz powiedzial mi ze przeze mnie teraz ktos umiera bo oni sa tu zamiast go ratowac..mialam wtedy 13 lat.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

Nastawienie do samobójców...

Avatar użytkownika
przez Absinthe 21 kwi 2012, 20:41
cudak, może nie tyle się interesują co biorą za lewusa=tępią.W głównej mierze przyczynia się do tego jedna z nauczycielek,co to myśli że wszystko wie i opowiada idiotyzmy na mój temat.
Wiesz niby traktuje z buta...jak chcą to potrafią być mili,a przynajmniej ludzcy.Ja też miałam takiego miłego lekarza,co z rana zawsze przychodził do mnie pogadać,pożartować.Bardzo fajny starszy pan,alegrolog.Na kilka lat siedzenia w szpitalach potrafie zliczyć na palcach jednej ręki,lekarzy z powołania takich jak ten pan.Bo istnieje różnica,między tymi co zachowują dystans coby szybko się nie wypalić zawodowo,a tymi gburami co poszli na medycynę dla kasy/prestiżu.
dominika92, bez jaj...to kwalifikuje do podania do sądu czy złożenia skargi...powiedziałaś komuś o tym?
You have to die a few times
before you can really
live.
Von all den Dingen, die ich verloren habe, vermisse ich meinen Verstand am meisten
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1839
Dołączył(a)
09 mar 2012, 21:53

Nastawienie do samobójców...

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 21 kwi 2012, 20:56
Absinthe, to bylo przy rodzicach..7 lat temu..nadal to przezywam w sumie i mam okropny lek przed lekarzami, jesli bd musiala isc to prywatnie, jak placisz to chociaz sa mili, bo potem drugi raz nie przyjdziessz jak nie bd zadowolony..ale fobia jest..koszmar. Zreszta w ogooe mam nieprzyjemne wspomnienia z lekarzami i pielegniarkami..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do