Niezdolność do współczucia - czy to choroba psychiczna?

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Niezdolność do współczucia - czy to choroba psychiczna?

przez YukiEiri 05 wrz 2006, 21:37
Nigdy w życiu nie współczułem nikomu cierpiącemu. Czasami denerwują mnie ludzie, którzy komuś współczują, bo u mnie takie zjawisko w ogóle nie występuje. Ludzie są mi obojętni, a czasami budzą nienawiść. Sam siebie też raczej nie lubię.
Cierpienie zwierząt też nie budzi we mnie żalu czy innej przykrości.

Nie wieczie, czy to da się leczyć? Moje problemy są mało szkodliwe społecznie, bo jestem zbyt tchórzliwy żeby zostać mordercą albo w inny sposób poważnie szkodzić ludziom, ale dla mnie takie życie jest bez sensu. Jakieś 2-3 lata temu łaziłem po psychologach i psychiatrach, ale mi nie pomogli.

Psychologowie mówili, że terapia powinna trwać conajmniej rok, a mi jakoś ciężko się zdecydować na tak długo, gdy szanse poprawy wydają się dość wątpliwe. Poza tym fakt korzystania z pomocy psychologa jest dla mnie poniekąd upokarzający, mimo coraz głośniejszej ostatnio propagandy zachęcającej do tego.
Największe cierpienie w życiu powodują zgniecione płatki róż a nie kolce. -- Jack Higgins
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
05 wrz 2006, 20:58
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez listonosz 05 wrz 2006, 22:17
czes uwazem ze kryjesz sie za maska twardosci byc moze ze zostales tak wychowany // na twardziela // albo jest jakas ina przyczyna niewiem sprouj porozmawiac z psychologiem to napewno nieznisczy twego wizerunku i niekryj sie za maska braku uczuc pozytywnych napewno je masz :D :D :D :D :D
Miłosc zwycięża
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
22 sie 2006, 23:03
Lokalizacja
chorzow

Avatar użytkownika
przez Wypalony 05 wrz 2006, 22:37
Dziwne podejscie.Jak masz powiedzmy zapalenie pluc to wstydzisz sie isc do lekarza? Wiesz bez obrazy,ale to jest podejscie prosto ze sredniowiecza. Dlaczego jak ktos uwaza ze ma cos nie w porzadku z glowa i chce sie leczyc to mialby sie tego wstydzic?? Taka sama choroba jak kazda inna, tyle ze czesto trudniejsza do leczenia.
A jesli chodzi o terapie, to niestety, czasem rok to naprawde za malo. Pewnych rzeczy nie da sie usunac w 5 minut, zwlaszcza jak narastaly latami. Trzeba sie z tym pogodzic i podjac probe leczenia.
PS.: Ale wyleczyc sie takie problemy da, jesli Ty bedziesz tego chcial i psycholog bedzie sie znal na rzeczy to nie widze przeszkod.
"Moja pieśń życia jeszcze dla mnie nie zamilkła
Niejedna przestrzeń jeszcze mój usłyszy głos"
Jacek Kaczmarski "Obława III"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
23 sie 2006, 15:59
Lokalizacja
Katowice

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez ewa125 11 lis 2006, 14:09
napisales ze nie lubisz siebie... jezeli czlowiek nie lubi siebie to nie jest w stanie polubic innych. mysle ze znam dobrze osobe podobna do ciebie.on tez nie ma za grosz wspolczucia dla slabszych a wrecz nawet lubi czuc nad nimi wyzszosc. ale mysle ze on nie zyje w zgodzie ze soba, cale zycie jest dla niego klamstwem i cale zycie pewna rzecz ukrywa.mysle ze jest tak jakby zly na swiat ze jest taki a nie inny i ze nie moze zyc w zgodzie ze soba z powodu norm wyznaczonych przez spoleczenstwo.przez to nie ma przyjaciol, nie potrzebuje kontaktu z ludzmi i nie wspolczuje im. oczywiscie nie twierdze ze ty taki jestes tylko pisze z doswiadczenia. troche to enigmatycznie napisane ale jest to ktos mi bliski i nawet anonimowo na forum glupio mi jest pisac o wszystkim.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Avatar użytkownika
przez gusia 18 lis 2006, 22:44
Ja z kolei nienawidzę jak ktoś współczuje mi :?
Sama jednak...podam przykład:(taki zwykły).
Myłam dzis okna(moje natręctwo ;) ) i jak to przed zimą--rozwożą ziemniaki..hehee.
Do czego zmierzam?Facet worek na plecy,i niesie biedny do bloku :(
Wiecie co???Było mi go bardzo szkoda,wiem że to głupie,ale no kurcze ja tak mam,zamarłam w bezruchu i patrzałam na tego człowieka.Ech...
Pozdrawiam gusia
YukiEiri napisał(a):Poza tym fakt korzystania z pomocy psychologa jest dla mnie poniekąd upokarzający,

Żadne upokorzenie,a myślę że pomogła by Ci taka wizyta.
My tutaj możemy się wspierac-owszem ,ale nikt z Nas nie jest specjalitą.
Pomyśl o tym :P
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Re: Niezdolność do współczucia - czy to choroba psychiczna?

przez Shadowmere 13 kwi 2010, 11:40
to mi wygląda na łagodną psychopatię Przyjacielu,ale wcale nią byc nie musi.martwi mnie to,ze nie odczuwasz wspolczucia nawet wobec krzywdzonych zwierząt.Musiałbys przyjrzec sie swojej [przeszlosci,byc moze byles ofiara przemocy,albo wciaz jestes w stanie traumy pourazowej,po jakims wydarzeniu?Szok wytlumia inne emocje.Mysle tez sobie ,ze jako male dziecko mogles byc bardzo zaniedbany-zazwyczaj to wlasnie prowadzi do wszelkich zaburzen osobowosci.
Myslę tez,ze skoro widzisz problem i ciężko z nim to warto sobie pomóc,poddac sie terapii,poszukac przyczyn,co?Nawet jesli to potrwa troche jest spora szansa,ze Twoje zycie odzyska smak.Pozdrawiam.
Shadowmere
Offline

Re: Niezdolność do współczucia - czy to choroba psychiczna?

przez Gringo 13 kwi 2010, 14:42
Temat ma 3 i pół roku.
Gringo
Offline

Re: Niezdolność do współczucia - czy to choroba psychiczna?

przez Shadowmere 13 kwi 2010, 15:03
zauwazylam.;p
Shadowmere
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do