O micie chorób i zaburzeń psychicznych

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

O micie chorób i zaburzeń psychicznych

przez L:) 29 lis 2011, 08:13
Będzie kontrowersyjnie, mam nadzieję ; ) Co prawda był temat o antypsychiatrii, potraktujmy go jednak jako nurt stworzony przez grupę ludzi, a tutaj podyskutujmy o istocie tzw. chorób psychicznych/zaburzeń psychicznych.

UWAGA!!! Temat odnosi się tylko do zaburzeń afektywnych i nerwicowych!

Dlaczego tylko? Ponieważ głupotą jest wrzucać do jednego worka osoby z depresją, niedorozwojem i psychozami. W kwestii niedorozwoju dyskusji nie ma - tu genetyka działa, w kwestii psychoz również, ponieważ takie osoby często stanowią zagrożenie i nie oszukujmy się że tak nie jest (inna sprawa ich leczenie, ale nie o tym tutaj)

Teza 1: "Choroby psychiczne" są narzędziem politycznym i społecznym.

Zacznijmy od pojęcia normy społecznej
norma społeczna, socjol. zasady określające funkcjonowanie jednostki w obrębie grupy lub społeczeństwa;

Norma społeczna nie jest równoważna prawdzie, są to ustalona przez pewne jednostki, poparte przez resztę zasady, których respektowania oczekuje się od wszystkich. Idealne i naturalne narzędzie do sterowania ludźmi bez zainteresowania nimi. Osoby niespełniającej roli społecznej stara się dyskryminować, alienować, czy posądzać o chorobę psychiczną. Są niebezpieczni - ale nie dla świata, tylko dla zasad.

Jednym z najlepszym przykładów ustalania norm społecznych jest religia. Pod pretekstem "wartości chrześcijańskich" czy "wartości islamskich" ustala się niepodważalne zasady dotyczące wszystkich osób przebywających na danym terytorium, bez względu na ich światopogląd. Argumenty na to są banalnie proste, że aż idiotyczne - "bo większość wierzy". Proste - dyskusja na ten temat mogła by zachwiać wiarygodność pewnej grupy społecznej, więc trzeba eliminować problem. Na całe szczęście w dobie rozwoju coraz otwarciej przez różne źródła (np. internet) dyskutuje się na ten temat.

Oczywiście komu najbardziej zależy na przestrzeganiu norm społecznych? Politykom! To wręcz idealny temat do złapania głosów większości wyborców. Kryzys i kwestie obyczajowe, a zwłaszcza ich silne bronienie jest kluczem do politycznego sukcesu. Ustawa o niepoczytalności, przymusie leczenia i voila - w mig można eliminować szodliwe dla władzy jednostki.

WIdzisz, skrytykowałem to. Teraz pod pretekstem częstych zmian nastroju, których powodem jest sytuacja w której się znajduję, a nie żadna choroba, czy mechniazmów obronnych organizmów (lęków) można mnie oskarżyć nie o krytykę religii czy polityki, tylko o CHOROBĘ PSYCHICZNĄ. Istny absurd :)

Teza 2: Zdanie osób o "zaburzeniach psychicznych" nie ma znaczenia, gdyż ich pogląd na świat jeste zaburzony i nieprawdziwy

Jak ktoś jest naszpikowany lekami (czyt. odpowiednio dobranymi narkotykami) to nie ma przebacz, taka osoba siłą rzeczy ma przekichane, leki/narkotyki zaburzają pracę organizmu. Tak samo jak szpikowanie chemią osoby mające nowotwór. Idealna recepta by uciszyć "oszołomów" i mieć spokój. Antydepresanty, psychoterapia, cóż to jest, jak nie biznes. Dodatkowo można w legalny i prosty sposób wyeliminować "szkodliwe" jednostki ze społeczeństwa.

Taka jednostka z góry potraktowana jest, jako osoba niemyśląca, nie potrafiąca wnioskować. DLACZEGO więc tyle naukowców dokonujących ważnych odkryć to osoby z przeróżnymi opóźnieniami rozwojowymi, po schizforeników ?! Czy w takim razie takie osoby nie mogą myśleć i wnioskować?

A czy osoba medytująca, która za pomocą introspekcji próbuje zrozumieć organizm, oraz dalej - realny świat, nie zaburzony przez mity, czy taką osobę można uznać za chorą?

Jest to poważny problem. Ludzie z góry przekreślają osoby z jakimkolwiek zaburzeniem traktując je jako niepoczytalne, z którym zdaniem nie ma się co liczyć. Czy nie powinno się zrobić jakiegoś kroku uświadamiającego w tą stronę, od szkoły począwszy?

Teza 3: Kazdy człowiek ma mechanizmy obronne organizmu - więc czemu nie każdy jest uznany za "chorego psychicznie"?

Ponieważ od dziecka niszczy się u ludzi wrażliwośći. "Tak jest i tak ma być". Wrażliwość - czyli umiejętność odbierania bodźców, jest jednak uwarunkowana genetycznie, a ich "zabijanie" społeczenie, stąd mamy często ludzi, u których się nie udało jej zniszczyć. Bunt od dziecka jest często przedstawiany pejoratywnie - a czy nie jest to przypadkiem właśnie działanie wrażliwości? Mówienia "nie". W momencie jednak, gdy dochodzą do tego zaburzenia nastroju, lub włączenie mechanizmów obronnych spowodowanych np. przez stres społeczeństwo ma taką osobę w garści - może ją uznać za chorą psychicznie, za niepoczytalną.

Zastanówmy się. Dziecko przez cały swój okres żyło w strachu, terrorze. W pewnym momencie się nieco zagubiło w życiu pod wpływem sytuacji w której się znajdowało. Następnie miało niespodziewaną sytuacje - przykładowo broniło się przed agresją. Naturalnym mechanizmem u takiego człowieka jest ucieczka lub obrona. Jeżeli ktoś nam chce dać za przeproszeniem "w mordę", a my się bronimy - mimo agresywności jest to akceptowalne przez społeczeństwo. Dlaczego więc, w momencie gdy mamy obawy o swoje zdrowie (czy to np. o serce, czy w przypadku ataku agresywnego psa) przy uruchomieniu naturalnych mechanizmów obronnych jest to już uznane za chorobę psychiczną?!

Nie potrafimy rozmawiać o tym, jak funkcjonuje nasz organizm. Nie uczmy tego w szkole. Nie widzimy nawet powodu, by o tym rozmawiać.
My - chore społeczeństwo, tak chorobliwie uznające się za zdrowe.

Zaburzenia afaktywne i nerwicowe nie są zaburzeniam.
Czy zmiana nastroju może być zaburzeniem? Czy więc nie każdy z nas ma zaburzenia? Więc dlaczego niektórzy uznają się za zdrowych a innym przypisują choroby społeczne?
A czy mechanizmy obronne organizmu są równoważne zaburzeniu? Czy nie ma tutaj sprzeczności, gdyż nasze naturalne odruchy są traktowane jako zaburzenie, a odruchów, których jesteśmy pozbawiani w czasie indoktrynacji jako zupełnie zdrowe, choć to właśnie one powinny być traktowane jak zaburzenia?

Czy wrażliwość jest wstydem?


Zapraszam do dyskusji :smile:
L:)
Offline

O micie chorób i zaburzeń psychicznych

przez shinobi 29 lis 2011, 09:06
Ale to zdemaskowałeś!
To jeszcze powiedz jak żyć (panie premierze), jak żyć?
Offline
Posty
2481
Dołączył(a)
31 lip 2011, 22:09

O micie chorób i zaburzeń psychicznych

przez L:) 29 lis 2011, 09:18
shinobi napisał(a):Ale to zdemaskowałeś!
To jeszcze powiedz jak żyć (panie premierze), jak żyć?

No jak?

Dobrze, w takim razie wytłumacz mi również - czemu psychiatria, a tym bardziej psychoterapia jest tak propagowana na tym forum?
L:)
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

O micie chorób i zaburzeń psychicznych

przez shinobi 29 lis 2011, 09:21
L:), to dość proste. Jeśli sporo grono osób siedzi w domu i ich egzystencja ogranicza się do ssania kciuka, prawie niekontaktowania, albo płakania; pod wpływem zaś prochów czy terapii ta egzystencja nabiera nawet minimalnie "kolorów", to możemy mówić, że farmako/psychoterapia działa, a ww. ludziom się poprawiło, i są z tego powodu szczęśliwsze.
Offline
Posty
2481
Dołączył(a)
31 lip 2011, 22:09

O micie chorób i zaburzeń psychicznych

przez L:) 29 lis 2011, 09:25
shinobi napisał(a):L:), to dość proste. Jeśli sporo grono osób siedzi w domu i ich egzystencja ogranicza się do ssania kciuka, prawie niekontaktowania, albo płakania; pod wpływem zaś prochów czy terapii ta egzystencja nabiera nawet minimalnie "kolorów", to możemy mówić, że farmako/psychoterapia działa, a ww. ludziom się poprawiło, i są z tego powodu szczęśliwsze.

Wiec co to za różnica, czy wezmą kokainę, czy SSRI?
Oczywiście to co mówisz jest iluzją, przez którą jakiś czas temu sam przechodziłem, a skutki po odłożeniu leków były opłakane.
L:)
Offline

O micie chorób i zaburzeń psychicznych

przez shinobi 29 lis 2011, 09:33
Wiesz co, wygoogluj sobie różnicę między kokainą, a SSRI, bo mi się nie chce tłumaczyć. Miej swoje zdanie, każdy ma prawo myśleć co chce i wierzyć w co chce. :)
Offline
Posty
2481
Dołączył(a)
31 lip 2011, 22:09

O micie chorób i zaburzeń psychicznych

przez L:) 29 lis 2011, 09:40
shinobi napisał(a):Wiesz co, wygoogluj sobie różnicę między kokainą, a SSRI, bo mi się nie chce tłumaczyć. Miej swoje zdanie, każdy ma prawo myśleć co chce i wierzyć w co chce. :)

Może porozmawiajmy jednak o wspólnych cechach, to, że kokaina jest silnym wyzwalaczem dopaminy, a ssri serotoniny chyba każdy wie.

Czyli wierzysz w "chorobę psychiczną"? ; ) A czy nie jest to przypadkiem lęk, mechanizm obronny będący szybką nieprzemyślaną odpowiedzią na inne mechanizmy? Czy lęki/mechanizm obronny jest chorobą psychiczną?
L:)
Offline

O micie chorób i zaburzeń psychicznych

przez intel 29 lis 2011, 09:46
L:)
a co z tymi , ktorzy doskonale wiedzą , że są chorzy na nerwicę lękową i każdego dnia na granicy świadomego obłędu walczą z myślami samobójczymi?
Czy ktoś im/mnie wmawia "zaburzenie" ?
Ja rozumiem o co Ci chodzi.
Skurwysyństwem jest wmawianie rodzicom"niesfornego" 5-latka , że ma ADHD i zapisywanie mu Ritalinu lub Concerty......
To podlega moim zdaniem pod paragraf.
Lecz czym innym jest zapisywanie SSRI osobom dorosłym, ktore są na granicy autodestrukcji.
Inna sprawa , że SSRI to kompletne gó.wno i ich skutecznośc jest niewiele wyższa od placebo, przy jednoczesnym szerokim wachlarzu trudnych do zniesienia skutków ubocznych.
Czytasz to forum , to sam widzisz ile jest tu osób, których psychotropowy shit postawił na nogi.
moim zdaniem takich osób NIE MA.
Moje zdanie jest następujące
Zaburzenia psychiczne o ktorych piszesz są FAKTEM , lecz FAKTEM jest również kompletna bezsilnośc psychiatrii, a wręcz szkodliwośc arsenału stosowanych przez nią leków.
Skuteczne na krótką metę są tylko benzodiazepiny ( prawie alkohol ) , lecz z czym to się wiąże każdy wie.
intel
Offline

O micie chorób i zaburzeń psychicznych

przez shinobi 29 lis 2011, 09:49
Nie wiem, może powinieneś przez rok brać kokainę, bo pewnie SSRI brałeś co najmniej rok, to wtedy zobaczysz jakąś różnicę.

Załóżmy, że nie wierzę w chorobę psychiczną, załóżmy też, że zaczynam wierzyć Tobie, dlatego pytam - jak żyć?
Offline
Posty
2481
Dołączył(a)
31 lip 2011, 22:09

O micie chorób i zaburzeń psychicznych

przez L:) 29 lis 2011, 09:53
a co z tymi , ktorzy doskonale wiedzą , że są chorzy na nerwicę lękową i każdego dnia na granicy świadomego obłędu walczą z myślami samobójczymi?

skąd wiedzą że są chorzy, a nie że to tylko lęk będący mechanizmem obronnym?

Zaburzenia psychiczne o ktorych piszesz są FAKTEM , lecz FAKTEM jest również kompletna bezsilnośc psychiatrii, a wręcz szkodliwośc arsenału stosowanych przez nią leków.

Jak ten fakt udowodnisz? Czy nie jest to zwykłe usprawiedliwienie wielu kwestii?

Skuteczne na krótką metę są tylko benzodiazepiny ( prawie alkohol ) , lecz z czym to się wiąże każdy wie.

Czekaj, czekaj ; ) Bo ja już wiem do czego dążysz. Benzodiazepiny mają za zadanie uspokoić zaburzony organizm i jak najbardziej w tej kwestii się z Tobą zgadzam. W czasie wypadku też może być potrzeba uspokojenia organizmu a nie jest to jednoznaczne zaburzeniu psychicznemu. Tematem jest fakt zaburzeń psychicznych czy też kiedyś zwanej choroby psychicznej - a raczej jej braku, a nie usuwaniu lęku i objawów somatycznych będących jego skutkiem.

-- 29 lis 2011, 09:59 --

shinobi napisał(a):Nie wiem, może powinieneś przez rok brać kokainę, bo pewnie SSRI brałeś co najmniej rok, to wtedy zobaczysz jakąś różnicę.

Załóżmy, że nie wierzę w chorobę psychiczną, załóżmy też, że zaczynam wierzyć Tobie, dlatego pytam - jak żyć?

Wspólną cechą SSRI i Kokainy jest ogłupianie psychiki, kokaina działa silniej i silniej niszczy organizm.

Skoro pytasz jak żyć, to jest to odpowiedzią na Twój problem. A problem jest albo braku możliwości życia w zgodzie ze sobą, albo (również) wynikiem presji społecznej i oczekiwań wobec Ciebie. Krótko mówiąc - sprzeczne emocje. To wywołuje stres, dalej lęki i właśnie tu, a nie przy objawach tworzy błędne koło i próbę racjonalizacji (np. zrzucając winę na zaburzenia psychiczne).

Skoro pytasz jak żyć, to znaczy, że nie jesteś w stanie żyć w zgodzie ze sobą :smile:
L:)
Offline

O micie chorób i zaburzeń psychicznych

przez intel 29 lis 2011, 11:34
......aha
a zawał serca jest mechanizmem obronnym organizmu na nadmiar cholesterolu , tak?
Twierdzisz że nie ma zaburzeń psychicznych? czyli że co? Że sobie owe zaburzenia ich objawy wmawiamy?
A czy takie hipotetyczne wmawianie sobie objawów nie jest czasem oznaką zaburzenia psychicznego? Bo chyba nie jest to normalne.

"Cytuj:
Zaburzenia psychiczne o ktorych piszesz są FAKTEM , lecz FAKTEM jest również kompletna bezsilnośc psychiatrii, a wręcz szkodliwośc arsenału stosowanych przez nią leków.

Jak ten fakt udowodnisz? Czy nie jest to zwykłe usprawiedliwienie wielu kwestii?"

Co mam udowodnić? jakie usprawiedliwianie?
Piszesz jakbyś miał manię prześladowczą co najmniej.
Nie rozumiem tak ogólnikowego pytania.Może dlatego , że jestem zaburzony psychicznie,hehehe
Jakiej odpowiedzi oczekujesz?
Przecież na tak postawione pytanie nie można odpowiedzieć krótko.
Potrzebny byłby elaborat.
intel
Offline

O micie chorób i zaburzeń psychicznych

przez L:) 29 lis 2011, 12:24
a zawał serca jest mechanizmem obronnym organizmu na nadmiar cholesterolu , tak?

Dokształć się, jak nie wiesz czym są mechanizmy obronne.

Twierdzisz że nie ma zaburzeń psychicznych? czyli że co? Że sobie owe zaburzenia ich objawy wmawiamy?
A czy takie hipotetyczne wmawianie sobie objawów nie jest czasem oznaką zaburzenia psychicznego? Bo chyba nie jest to normalne.

Niezupełnie. Powstaje konflikt związanymi z naszymi potrzebami oraz innymi czynnikami (czy to społeczeństwa, czy własnego organizmu), który powoduje zmiany w myśleniu, a te prowadzą ostatecznie do lęku, który wyzwala kolejne objawy. Umysł nie może być chory ani zaburzony, umysł jest tylko i wyłącznie interpretatorem pewnych bodźców, właściwie: umysł to funkcja mózgu. Jeżeli chodzi natomiast o choroby mózgu, to jest to np. zapalenie opon mózgowych czy nowotwór mózgu.

Czyli owszem, wmawiamy, ale dopiero po racjonalizacji czynników.

A czy takie hipotetyczne wmawianie sobie objawów nie jest czasem oznaką zaburzenia psychicznego? Bo chyba nie jest to normalne.

Nie jest, z banalnie prostego powodu - błędny wynik jest spowodowany błędnymi przesłankami. W zasadzie nikt nie ma takich samych poglądów i odczuć - czy zatem wszyscy są chorzy? A "przesłanki" istnieją z naszych doświadczeń, zmysłów, wiedzy, co w gruncie rzeczy samo w sobie jest odpowiedzią, że nasze wnioski praktycznie nigdy nie są w pełni prawdziwe.

Co mam udowodnić? jakie usprawiedliwianie?
Piszesz jakbyś miał manię prześladowczą co najmniej.

Szukasz powodu. Tu masz klucz na odpowiedź o sobie.

Jakiej odpowiedzi oczekujesz?

Nie dostałem żadnej konkretnej odpowiedzi od Ciebie na temat FAKTU istnienia zaburzeń psychicznych, to ode mnie wystarczająco sporo ; )
L:)
Offline

O micie chorób i zaburzeń psychicznych

przez paradoksy 29 lis 2011, 14:44
skąd wziąłeś te genialne tezy? z głowy?
bo pierwszy raz się z nimi spotykam.

równie dobrze ja mogę sobie wymyśleć x nieprawdziwych tez i je obalać.
paradoksy
Offline

O micie chorób i zaburzeń psychicznych

przez intel 29 lis 2011, 14:46
Umysł to funkcja mózgu. Tu się zgodzę.
Zauważ jednak rzecz następującą.
LSD chemicznie powoduje takie a nie inne postrzeganie rzeczywistości.
Przeżywanie stanów całkowitej derealizacji jako następstwo długotrwałego lęku ( mam to od kilku at bez przerwy ) bardzo jest zbliżone objawami do chemicznego oddziaływania LSD. A dzieje się samo z siebie, bez chemii. I jest w dodatku noeprzyjemne, czego nie można powiedzieć o LSD.
Zmierzam do tego, że lęki, depresje , derealizacje itd są spowodowane jakimiś zakłóceniami w pracy mózgu.
A te spowodowane zarówno chorobą samego mózgu, chorobą innych narządów ( tarczyca, guz neuroendokrynny ), jak i konfliktami wewnętrznymi o ktorych pisałeś.
Uważam , że zaburzenia psychiczne to nie mit.To fakt. Mitem są jednak uznane przez lekarzy przyczyny i ich leczenie.
Tzw teoria zaburzenia równowagi neuroprzekaźników to opium dla ludu ( dla psychiatrów też )
Stąd też uważam, że stosowanie niejako na ślepo jakichkolwiek leków wpływających na poziomy neuroprzekaźników jest szkodliwe i dopiero ono może spowodować zmiany w mózgu.Nie istnieją testy diagnozujące poziomy neuroprzekaźnikow w mózgu, nie ma żadnych norm.
Reasumując-mitem jest traktowanie zaburzeń psychicznych jako chorobę wynikającą z jakichś dysproporcji w neuroprzekaźnikach.
Zaburzenia psychiczne mogą być spowodowane konfliktami wewnętrznymi, traumą,długotrwałym stresem.Czynniki te zapewne w jakiś negatywny sposób oddziałują na mózg i jego prace.
Po wyeliminowaniu chorób somatycznych deprawujących pracę mózgu należałoby psychologicznie dociec przyczyny zaburzeń i w ten sposób także oddziaływać, celem przywrócenia prawidłowego funkcjonowania.
I nie jest zaburzeniem smutek, nadmierna ruchliwośc, nadmierna radośc, czy krzykliwośc. To są naturane stany psychiczne a ich patologizowanie to nadużycie.
Myślę , że rozmawiamy tu o zaburzeniach , na tyle nieprzyjemnych, że wykluczających z normalnego funkcjonowania w rodzinie, społeczeństwie i z samym sobą.
A takie zaburzenia nie są mityczne.
Wystarczy poczytać forum.
I TU SĄ FAKTY JAKO ODPOWIEDŹ NA TWOJE PYTANIE
intel
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do