28 lat i...nawarzone piwo.

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

28 lat i...nawarzone piwo.

Avatar użytkownika
przez Alter-Super-Ego 19 wrz 2011, 19:55
Cześć Malinowy,

Coś mi się zdaje, że gdyby problemem byłe studia, czy wybór "mieszkać tu czy tam" to nie szukałabyś odpowiedzi na forum nerwicy. Czujesz chyba w kościach, że to nie studia są problemem ale lęk przed podejmowaniem decyzji (i przed tym co ze sobą niosą). Znajdziesz tutaj multum syndromów, pod którymi możesz (i będziesz zaraz chciała się podpisać). Lęk przed oceną. Prokrastynacja. Osobowość unikająca. Lęk społeczny (itd. itp.). Jedną z częstszych rad na forum (i wcale nie najgorszą) jest odesłanie do speca: psychoterapeuty. Próba nie strzelba, rozmowa nie boli, choć pewnie znajdziesz tysiąc wymówek by tego nie zrobić.

28 lat i "opuszczanie gniazda" - kto z nas tego nie miał ;)

Trzymaj się!
Marian Alter-Super-Ego
"Wielki bowiem jest magnetyzm serc ludzi popieprzonych"
http://www.alter-super-ego.pl/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
11 sie 2010, 19:03
Lokalizacja
Lhasa

28 lat i...nawarzone piwo.

przez malinowy_chruśniak 20 wrz 2011, 10:30
@Paranoja: Właściwie wszystko co napisałaś o sobie mogłabym podpiąć pod siebie: ogromne zaległości, oszukiwanie samej siebie. Zmiana kierunku studiów raczej nie wchodzi w rachubę, niestety:( też się nad tym zastanawiałam, ale to mi się nie tyle co nie opłaca, ale zakładam, że finał może być podobny. Wracając jeszcze do kłamstw: jest to najgorsza, najbardziej niszcząca droga jaką mogłam wybrać, a wydawała się taka prosta:/

@Zujzuj: Mam dokładnie takie samo zdanie na temat powrotu. Gdybym była w Wielkiej Brytanii to może jeszcze bym się zastanawiała nad przedłużeniem emigracji, ale nie jestem, wiec i problem poniekąd sam się rozwiązuje. W kraju w którym jestem mam małą szansę na rozwój, znalezienie pracy, która mogłaby trwać dłużej niż jeden lub dwa sezony.

@Alter-Super-Ego: Napisałam na tym forum, bo właśnie tego szukałam - zdecydowanie specjalistycznej rady/odpowiedzi. Nie wiem czy studia to przykrywka dla syndromu opuszczonego gniazda, bo jestem zagranicą od kilku lat i być może nie ma to żadnego związku. Nie wiem. Wszystko to co wymieniłeś/aś zgadza się: prokrastynacja - chyba osiągnęłam już najwyższy z możliwych poziomów; lęk przed oceną, o osobowości unikającej muszę jeszcze poczytać. Do tego dopisałabym jeszcze chroniczne poczucie pustki, impulsywność, wahania nastrojów...Te ostatnie nasiliły się ostatnio bardzo, wybuchnąć potrafię w kilka sekund. Psychologów miałam do tej pory dwóch, ale żaden nie zajmował się tą tematyką, wydawało mi się, że takiego problemu nie ma. Chyba jednak bardzo się pomyliłam.

Dzięki za komentarze:)
Posty
7
Dołączył(a)
14 wrz 2011, 11:38

28 lat i...nawarzone piwo.

Avatar użytkownika
przez Mental Cat 09 lis 2011, 00:40
Witaj Malinowa,
Słuchaj nie wszystko jest dla mnie jeszcze jasne.
Wybrałaś kierunek studiów za granicą, jako kontynuację tego co robiłaś w PL

ostanowiłam wyemigrować do jednego z krajów UE i tam zaczać nowe studia w myśl zasady, ze być może łatwiej będzie mi znaleźć pracę, zostać na stałe itp. (...) Wybrałam je jako kontynuację tego co robiłam w PL, zamiast wybrać to co naprawdę mnie interesowało.
Czyli ten sam kierunek rozumiem? Pisałaś dalej, że w Polsce to lubiłaś ("Może dlatego, że lubiłam moje studia."), dlaczego więc przestałaś je nagle lubić poza Polską? Ma to związek z samodzielnym mieszkaniem (na studiach w Polsce mieszkałaś sama czy z rodzicami?), pod presją rodziców, a może z przerwaną miłością ("Miłość, jak to w życiu bywa szybko się skończyła, ale studia pozostały.")? Wybrałaś studia pod wpływem chłopaka, rozstaliście się po obronie, ale studia pozostały bo szkoda rezygnowac? Wybacz, że tak wypytuję, ale nie bardzo o tej porze już rozumiem.
Piszesz jeszcze, że to był kolejny błąd. Pierwszym był wybór studiów? Jaki były pierwsze błędy?

1) ok, nic się nie stało, nie wszyscy kończą studia, a Ty i tak masz już jedne; 2) wiesz, tylko nie opowiadaj o tym innym, bo tutaj nie ma się czym chwalić, bo to był twój kolejny kaprys...ekstra.
Wygląda na to, że rodzice traktują Twoje dalsze studia jako kaprys, chyba kosztowny dość ale mimo wszystko kochają Cię jako swoje dziecko. Twoi rodzice lubią się Tobą chwalić swym znajomym? Nie jest do końca jasna relacja z rodzicami.
Nie piszesz nic o chłopaku, bo to był zapomniany epizod nie mający na nic wpływu? Bo chyba nie miałaś dla niego czasu, hm cyt. (Znam trzy języki, w tym jeden obcy biegle, w Pl pracowałam przed wyjazdem, byłam na dwóch stażach, zagranicą byłam na dwuletnim(!) stażu w jednej z placówek dyplomatycznych, potem pracowałam przez miesiąc w PL podczas wakacji). No cóż, jak Ci się jeszcz chciało to potrafiłaś wiele się nauczyć:)

Rany, nęka Cię jakieś poczucie winy które się kieruje przeciw Tobie.. coś z czego bierze się cała reszta.
Nie umiem Ci pomóc, może znajdź już wartościowego faceta - jak nie Ty sama, to razem dacie radę :) Za dużo psycholeków na noc

PS: ops ten temat jest już chyba nieaktualny
Zostań nieśmiertelnym wierszem
Bądź nieśmiertelnym wierszem

Avatar użytkownika
Offline
Posty
281
Dołączył(a)
07 lis 2011, 13:20
Lokalizacja
Kielce/Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

28 lat i...nawarzone piwo.

przez malinowy_chruśniak 11 lis 2011, 11:26
Ellis napisał(a):Witaj Malinowa,
Słuchaj nie wszystko jest dla mnie jeszcze jasne.
Wybrałaś kierunek studiów za granicą, jako kontynuację tego co robiłaś w PL
Czyli ten sam kierunek rozumiem? Pisałaś dalej, że w Polsce to lubiłaś ("Może dlatego, że lubiłam moje studia."), dlaczego więc przestałaś je nagle lubić poza Polską?


Studia, które wybrałam za granicą nie były identyczne, ale utrzymane w podobnym temacie. W Polsce to lubiłam, bo byłam młodsza, bardziej zaangażowana. Nie wiem jak to nazwać:) zakładam, że przechodziłam etap "złapania Pana Boga za nogi", potem jakoś entuzjazm mi przeszedł.

Ma to związek z samodzielnym mieszkaniem (na studiach w Polsce mieszkałaś sama czy z rodzicami?), pod presją rodziców, a może z przerwaną miłością ("Miłość, jak to w życiu bywa szybko się skończyła, ale studia pozostały.")? Wybrałaś studia pod wpływem chłopaka, rozstaliście się po obronie, ale studia pozostały bo szkoda rezygnowac? Wybacz, że tak wypytuję, ale nie bardzo o tej porze już rozumiem.
Piszesz jeszcze, że to był kolejny błąd. Pierwszym był wybór studiów? Jaki były pierwsze błędy?


W Polsce na drugim roku studiów wyprowadziłam się z domu, ale nie byłam całkowicie niezależna finansowo, rodzice mi pomagali. Po skończeniu studiów w Polsce, trochę z racji tego, że obroniłam się po 4 roku i nie za bardzo wiedziałam co z sobą zrobić, trochę dlatego, że czułam się jeszcze za młoda, żeby kończyć studenckie życie i trochę dlatego, że miałam faceta zagranicą (poznaliśmy się podczas mojego Erasmusa) postanowiłam wyjechać do niego i na emigracji zabawić się w studentkę. Resztę historii znasz. Czy wybrałam studia pod wpływem chłopaka? Chyba tak, na pewno emigracja była z tym związana. Potem rozstaliśmy się po jakimś półtora roku, studia pozostały. Pozostały, bo szkoda było rezygnować.

Co do kolejnych błędów: nie wiem czemu, ale mam dziwne przeświadczenie, że moje życie to szereg niewłaściwych decyzji. Im jestem starsza tym trudniej mi to zmienić, a złe decyzje pozostają. Wydaje mi się, że bardzo często działam pod wpływem innych osób. Najczęściej jest to mój obecny partner, albo znajomi (nawet nie przyjaciele, po prostu znajomi). Czasem czuję, jakbym żyła w zawieszeniu między tym co oczekują ode mnie inni, a tym co ja tak naprawdę chcę.

1) ok, nic się nie stało, nie wszyscy kończą studia, a Ty i tak masz już jedne; 2) wiesz, tylko nie opowiadaj o tym innym, bo tutaj nie ma się czym chwalić, bo to był twój kolejny kaprys...ekstra.
Wygląda na to, że rodzice traktują Twoje dalsze studia jako kaprys, chyba kosztowny dość ale mimo wszystko kochają Cię jako swoje dziecko. Twoi rodzice lubią się Tobą chwalić swym znajomym? Nie jest do końca jasna relacja z rodzicami.

Tak, rodzice lubią się chwalić, a powiem więcej: wyznają zasadę "co ludzie powiedzą" i straszą mnie tym od lat. Generalnie
"nieskończone studia", od czasu mojego powrotu (kilku tygodni), nie schodzą im z ust. Z rodzicami kontakt mam taki sobie: ojca prawie nigdy nie ma, mama jest despotyczną rodzicielką, która na siłę stara mi się układać życie (wg. niej powinnam być z prawnikiem/lekarzem, mieć kupę kasy a przy okazji mieszkać z nią do końca życia).

Nie piszesz nic o chłopaku, bo to był zapomniany epizod nie mający na nic wpływu? Bo chyba nie miałaś dla niego czasu, hm cyt. (Znam trzy języki, w tym jeden obcy biegle, w Pl pracowałam przed wyjazdem, byłam na dwóch stażach, zagranicą byłam na dwuletnim(!) stażu w jednej z placówek dyplomatycznych, potem pracowałam przez miesiąc w PL podczas wakacji). No cóż, jak Ci się jeszcz chciało to potrafiłaś wiele się nauczyć:)


O chłopaku nic nie piszę, może dlatego, że od kilku lat (ale ten czas leci) jestem z kimś innym. Mój obecny facet ściągnął mnie do Polski (kurczę, znowu to samo!). Generalne różnie się nam układa, ale o tym powinnam napisać w innym wątku:)

Rany, nęka Cię jakieś poczucie winy które się kieruje przeciw Tobie.. coś z czego bierze się cała reszta.
Nie umiem Ci pomóc, może znajdź już wartościowego faceta - jak nie Ty sama, to razem dacie radę :) Za dużo psycholeków na noc

PS: ops ten temat jest już chyba nieaktualny


Nęka mnie poczucie niespełnienia i frustracja. Nie wiem czy można to nazwać poczuciem winy. Gdyby ktoś dał mi możliwość zmiany mojego życia od razu bym to zrobiła. Sama nie wiem, czemu SAMA nie potrafię nic zmienić. Czasem czuję się jak sparaliżowana. Serio. Co do wartościowego faceta: raczej żaden nie będzie chciał się użerać z takim skomplikowanym okazem. Mój obecny facet też już chyba ma dość.

Pozdrawiam Cię serdecznie.
Posty
7
Dołączył(a)
14 wrz 2011, 11:38

28 lat i...nawarzone piwo.

Avatar użytkownika
przez Mental Cat 13 lis 2011, 13:15
malinowy_chruśniak napisał(a): Gdyby ktoś dał mi możliwość zmiany mojego życia od razu bym to zrobiła.
Daję Ci teraz tę możliwość. Możesz zmienić swoje życie tu i teraz. Możesz zacząć jeszcze dziś. Wykorzystaj ten bagaż doświadczeń, który już masz.
Miło to brzmi kiedy nazywasz siebie skomplikowanym okazem:), osoba bez poczucia wartości nazwałaby siebie beznadziejną. Szkoda, żebyś się psychicznie "marnowała".

malinowy_chruśniak napisał(a): Wydaje mi się, że bardzo często działam pod wpływem innych osób. Najczęściej jest to mój obecny partner, albo znajomi (nawet nie przyjaciele, po prostu znajomi). Czasem czuję, jakbym żyła w zawieszeniu między tym co oczekują ode mnie inni, a tym co ja tak naprawdę chcę.
Słuchaj może po prostu odseparuj się od tych osób, hm? Będziesz robić to co naprawdę chcesz, z czasem staniesz się silną i niezależną. Z pomocą nowego psychologa ewentualnie.
Pozdrawiam!
Zostań nieśmiertelnym wierszem
Bądź nieśmiertelnym wierszem

Avatar użytkownika
Offline
Posty
281
Dołączył(a)
07 lis 2011, 13:20
Lokalizacja
Kielce/Kraków

28 lat i...nawarzone piwo.

przez Sebastian90 04 lut 2012, 15:43
Ja teraz mam taki problem, że planuję z powrotem wrócić na studia, które 2 lata temu rzuciłem z powodu swojej prokrastynacji i lęku przed porażką. Dlaczego problem? Ano dlatego, że wszystkim wokół wmówiłem wtedy, że zmieniłem studia, ponieważ tamten kierunek był nie dla mnie, nie interesował mnie i że nie mam do tego drygu, predyspozycji i tym podobnych dziesiątki kłamstw. Zrobiłem tak, ponieważ pozwoliło mi to:
1) uniknąć odniesienia porażki w oczach innych (nie wyobrażam sobie, aby poszła w świat fama o tym, że ja - zawsze wybitny, zdolny i inteligentny, uwalił studia na pierwszym roku)
2) uniknąć oskarżenia o dziecinny kaprys i niepoważne zachowanie

Zmieniłem studia na kierunek zdecydowanie łatwiejszy (na którym pomimo iż prawie nic nie robię, to mam wysoką średnią) i jakoś powoli wszystko idzie do przodu. Ale to zaczyna mnie już nudzić, do tego uważam, że moje zdolności pozwalają na zdecydowanie więcej. Do tego tematyka tego rzuconego wcześniej kierunku (swoją drogą bardzo perspektywicznego) dalej mnie bardzo interesuje i z całego siebie pragnę znowu z powrotem się w tym zrealizować, a przynajmniej spróbować zrealizować.

Teraz powstaje pytanie, jak z tego wybrnąć? Jak powiedzieć wszystkim wokół, że zamierzam znowu wrócić na ten kierunek i jednocześnie wyjść z tej całej sytuacji z twarzą? Zaznaczam, że wszystkie moje lękowo-prokrastynacyjne problemy są owiane całkowitą tajemnicą i nikt o tym nie wie.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
06 maja 2010, 15:18

28 lat i...nawarzone piwo.

przez Nola 04 lut 2012, 20:17
Sebastian, a jestes pewien, że tym razem Ci się uda? Spróbuj może samemu uczyc się tego, co chcesz studiowac i zobacz jak Ci idzie. Potem małe sukcesy mogą napędzac większe. Warto zacząc od 20 minutowych sesji w których wszystkie myśli o stanie wewnętrznym odrzucasz powtarzając sobie 'nie, teraz się uczę'. Ja próbuję robic tak przy moim domniemanym (w trakcie diagnozy ;) ) adhd

Ja bym powiedziała, że chcesz się jeszcze raz sprawdzic dla samej satysfakcji bo trochę boli Twoje ego to, że tak tamte studia rzuciłeś. A jeżeli sam będziesz się uczył to możesz też powiedziec, że znowu Cię temat zainteresował + wydaje Ci się, że będą z niego dobre pieniądze.
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
01 lut 2012, 19:01

28 lat i...nawarzone piwo.

przez Sebastian90 05 lut 2012, 20:27
Nola napisał(a):Sebastian, a jestes pewien, że tym razem Ci się uda?


Własnie nie jestem pewien, ale zdaję sobie sprawę z tego, że jest to już ostatni dzwonek na to, aby się tego podjąć. Jestem już coraz starszy, (i tak już zmarnowałem przez prokrastynację spory kawał swojego życia) i odwlekanie podjęcia ostatecznej decyzji o tym, co chcę robić w życiu, na nic tu się nie zda.
Na pewno wykorzystam ten czas, który pozostał, do jak najlepszego przygotowania się (zwłaszcza psychicznego) do tego. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Nola napisał(a): Spróbuj może samemu uczyc się tego, co chcesz studiowac i zobacz jak Ci idzie. Potem małe sukcesy mogą napędzac większe. Warto zacząc od 20 minutowych sesji w których wszystkie myśli o stanie wewnętrznym odrzucasz powtarzając sobie 'nie, teraz się uczę'. Ja próbuję robic tak przy moim domniemanym (w trakcie diagnozy ;) ) adhd


Takie mam właśnie plany. Jak tylko skończy się sesja, to tak też uczynię. Na szczęście jest to taka dziedzina (w przeciwieństwie np. do medycyny), którą można studiować i w której można się rozwijać całkowicie samodzielnie, w domowym zaciszu - posiadając jedynie komputer i dostęp do internetu :)

Nola napisał(a):Ja bym powiedziała, że chcesz się jeszcze raz sprawdzic dla samej satysfakcji bo trochę boli Twoje ego to, że tak tamte studia rzuciłeś. A jeżeli sam będziesz się uczył to możesz też powiedziec, że znowu Cię temat zainteresował + wydaje Ci się, że będą z niego dobre pieniądze.


Ja tak sobie wymyśliłem, aby przedstawić swoim bliskim rozmaite powody mojej wcześniejszej decyzji, ale zrobić to tak sprytnie, by nie wyszło, że trapi mnie jakieś poważniejsze zaburzenie, tylko np. typowe słabości dotykające każdego z nas.
Jestem dobrym krętaczem i dyplomatą, to mam nadzieję, że jakoś to przejdzie :D
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
06 maja 2010, 15:18

28 lat i...nawarzone piwo.

Avatar użytkownika
przez tahela 05 lut 2012, 20:41
Prawda jest taka ,że mało kto robi w zyciu to o czym marzył, wazne by znaleźc coś co w miare nam odpowiada i jakos sie w tym odnajdujemy, ja teraz tez sie jednak zastanawiam nad pójściem w pewnym kierunku jeszcze, co prawda obiecałam sobie,ze do żadnej szkoły juz nigdy w zycciu a to wymaga sporo kucia i pracy, ale cóz skoro moj wujek mogl zmienic zawód w prawie wieku 60 lat i daje sobie radę to i ja moge a to się wiąze z kierunkiem moich studiów. ale to dalsze palny sa póki co
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

28 lat i...nawarzone piwo.

przez Nola 05 lut 2012, 22:12
Sebastian, znam ten ból, ja przez swoje problemy zmarnowałam przynajmniej 3 lata życia, podobno te najlepsze... ale cieszę się, że akurat w tym co robię nie potrzebuję miec papierka by zdobywac doświadczenie.

Może dobrze by Ci zrobiło przerobienie pewnego materiału ze studiów, wówczas wiedząc, że już umiesz nie musiałbyś się obawiac, że potem nawalisz. W każdym razie życzę powodzenia, innymi nie przejmuj się tak bardzo bo to Twoje życie i nikomu nie musisz się tłumaczyc.

W każdym razie pieniądze to dobra wymówka. Ja tak właśnie tłumaczę zmianę kierunku z humanistycznego na ten bardziej w stronę inżynierii.
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
01 lut 2012, 19:01

28 lat i...nawarzone piwo.

przez Sebastian90 05 lut 2012, 23:20
Nola napisał(a):Sebastian, znam ten ból, ja przez swoje problemy zmarnowałam przynajmniej 3 lata życia, podobno te najlepsze... ale cieszę się, że akurat w tym co robię nie potrzebuję miec papierka by zdobywac doświadczenie.


Ja mogę śmiało powiedzieć, że praktycznie całe moje życie jest zmarnowane.
Czasy podstawówki, gimnazjum, liceum - cały czas bardzo dobre oceny przy minimalnym nakładzie sił. Zamiast rozwijać się, poszerzać swoje horyzonty, to cały wolny czas przeznaczałem na puste rozrywki, zwłaszcza gry komputerowe. Spowodowało to to, że tak jak jeszcze kiedyś wybijałem się znacząco ponad innych, tak z czasem spadłem do poziomu przeciętniaków. I w chwili obecnej nic sobą nie reprezentuję. Nie posiadam żadnych specjalnych umiejętności, jakiejś wielkiej wiedzy w jakimś konkretnym temacie. Nie potrafię nic, co mogłoby przełożyć się na jakąś realna korzyść (np. zarabianie pieniędzy), nawet nie znam dobrze żadnego języka obcego ...
Czasy studiowania to jeszcze większa porażka i marnotrawstwo czasu i własnego potencjału, o czym pisałem powyżej.

Nola napisał(a):Może dobrze by Ci zrobiło przerobienie pewnego materiału ze studiów, wówczas wiedząc, że już umiesz nie musiałbyś się obawiac, że potem nawalisz.


Tak na pewno zrobię. O ile wystarczy mi woli i determinacji, to na pewno będę się starał przygotowywać do wszystkiego dużo na przód. Na pewno zredukuje to nieco ten cały stres i lęk i może jakoś wyjdę dzięki temu na prostą, zamiast wpaść w błędne koło odkładania i zawalania wszystkiego...

Nola napisał(a): W każdym razie życzę powodzenia, innymi nie przejmuj się tak bardzo bo to Twoje życie i nikomu nie musisz się tłumaczyc.


Racja, dochodzę do podobnych wniosków. Tzn. rozum oczywiście każe myśleć, tak jak piszesz, ale niestety emocje biorą tutaj górę - i chcę, czy nie chcę, to zdaniem innych bardzo się przejmuję i jestem wyczulony na tym punkcie. Bardzo bym chciał, aby było inaczej. Niesamowicie zazdroszczę ludziom, którzy mają całkowicie wyj***ane na to, co sądzą o nich inni.

Nola napisał(a):W każdym razie pieniądze to dobra wymówka. Ja tak właśnie tłumaczę zmianę kierunku z humanistycznego na ten bardziej w stronę inżynierii.


O tak, tutaj to na pewno jest mocny argument :) Coraz więcej ludzi dochodzi do wniosku, że studia na humanistycznym kierunku to zazwyczaj strata czasu i pieniędzy. Rezygnacja z czegoś takiego raczej nie powinna być negatywnie odbierana. Gorzej jest w moim przypadku - bo najpierw studiowałem coś, co jest ogólnie perspektywiczne, potem to rzuciłem, a teraz znowu chcę na to wracać :P Z czegoś takiego zdecydowanie trudniej się wytłumaczyć.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
06 maja 2010, 15:18

28 lat i...nawarzone piwo.

przez Nola 06 lut 2012, 10:10
Sebastian, jeżeli 90 w Twoim nicku to rok Twojego urodzenia to mysle, ze wrecz przeciwnie, masz cale zycie przed soba. Mozesz sie nauczyc wielu wspanialych rzeczy a stracone lata? Coz, to sie stalo i nie masz nad tym zadnej wladzy. Jezeli bedziesz patrzyl w przeszlosc zastanawiajac sie jak inaczej moglaby sie potoczyc zmarnujesz i terazniejszosc. Zastanow sie nad tym jakich dokladnie umiejetnosci Twoim zdaniem Ci brakuje, bo znasz chyba zagrozenia plynace z odpowiedzi typu 'no, ogolnie uwazam, ze mogloby byc lepiej'

Wszystkiego mozna sie nauczyc, ja tez kiedys dosc mocno przejmowalam sie tym, co inni o mnie mysla. A teraz? Coz, uwazam, ze ja duzo przeszlam w zyciu i kim sa inni ludzie by mnie oceniac.

Ale mozesz chyba dalej uzyc argumentu o pieniadzach np. zrezygnowales bo Ci sie nie podobalo, ale teraz zrozumiales, ze trzeba troche pocierpiec, by zarabiac dobre pieniadze i swoje upodobania zepchnales na drugi plan
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
01 lut 2012, 19:01

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do