28 lat i...nawarzone piwo.

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

28 lat i...nawarzone piwo.

przez malinowy_chruśniak 14 wrz 2011, 12:05
Zastanawiałam sie gdzie umieścić ten wątek, bo zakładam, że mógłby się znaleźć w wielu innych. Postaram się opisać jak najkrócej moją sytuację. Mam 28 lat, jestem po studiach i...w ich trakcie. Po obronie pracy mgr, z nagrodą rektorską w Polsce, niesiona na skrzydłach miłości postanowiłam wyemigrować do jednego z krajów UE i tam zaczać nowe studia w myśl zasady, ze być może łatwiej będzie mi znaleźć pracę, zostać na stałe itp. Miłość, jak to w życiu bywa szybko się skończyła, ale studia pozostały. Wybrałam je jako kontynuację tego co robiłam w PL, zamiast wybrać to co naprawdę mnie interesowało. I to był kolejny błąd. Zajęcia zaczęły mnie nudzić, do tego dochodziło przekladanie egzaminów, suma sumarum minęly 3 lata a ja miałam w indeksie kilka wpisów i ogromny zal do siebie, że nie jestem w stanie bardziej się zmobilizować. Nawet jeśli szłam na jakiś egz po wyczytaniu listy zabierałam moje rzeczy i wychodziłam, przerażona. Strach przed niezdaniem totalnie mnie paraliżował i zostało mi to do teraz, kiedy teoretycznie powinnam być już po obronie.Moje studia to totalna porażka, nie jestem w stanie zdać tych egzaminów, nawet jeśli uczę się całymi dniami to i tak ostatniego dnia przed egz. po prostu mówię pass i na niego nie idę. Moja rodzina nic o tym nie wie, cały czas próbuję wytłumaczyć moim rodzicom, że nie mam siły tu być, ze chce wrócić, ze nie ma sesnu płacić kolejnej raty...na co moja mam odpowiada, że potem będę żałowała, że nie dokończyłam tego co zaczęłam. znajomi mi współczują (myślą, że został mi 1 egz a nie 8!) a ja po prostu czuję, że zwariuje, ze żyję nie tak jak bym chciała.
Jako, że mam tyle lat ile mam wydaje mi się, ze tracę czas, że powinnam szukać pracy, ktora w końcu uwolniłaby mnie od rodziny, że powinnam w końcu zacząć plącić rachunki. I bardzo tego chce, ale ten potworny strach, ze ktoś powie, że jestem beznadziejna, że jestem gorsza, za stara, albo nie wystarczająco wykształcona powoduje, że nie robię w końcu nic. Nic. Zero. :bezradny:

Czy jest dla mnie jakiś ratunek? Szansa? Co mam robić?
Posty
7
Dołączył(a)
14 wrz 2011, 11:38

28 lat i...nawarzone piwo.

przez uzytkownik 14 wrz 2011, 12:26
Na pocieszenie Ci powiem, że też "wdupiłem" studia z powodu nerwicy (i też mam niespełna 30 lat)... podniosłem się kiedy stwierdziłem, że czas zacząć robić, to co się lubi i próbować coś z tego wyciągnąć. Nie widziałem wtedy żadnej przyszłości... studia zawaliłem, a wejściówka do wojska już niemal czekała - jak grom z jasnego nieba wojsko zrobiło się zawodowe. Wtedy autentycznie się uśmiechnąłem i nabrałem mocy. Założyłem firmę w dziedzinie, w której się niemal dosłownie bawię pracą - daje mi to frajdę i zastrzyk gotówki, może nieregularny, ale jednak.
uzytkownik
Offline

28 lat i...nawarzone piwo.

przez malinowy_chruśniak 14 wrz 2011, 12:36
No wlasnie, nie chciałam tego nazywać po imieniu, ale nerwicę zdiagnozowała u mnie lekarka rodzinna, dała lekkie leki, na pewien czas pomogło, zaleciła wizytę u psychologa. Jako, że leki działały, udało mi się wtedy zdać kilka egz...jak się skończyły wszystko wróciło do stanu wcześniejszego. Tylko jeszcze teraz zostalo mi przekonanie rodziny, że kończę z tym. To wysysa ze mnie cała energię.
Posty
7
Dołączył(a)
14 wrz 2011, 11:38

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

28 lat i...nawarzone piwo.

Avatar użytkownika
przez Amon_Rah 14 wrz 2011, 13:59
Odpusc te studia,skoro tak Cie mecza. Idz do pracy, zacznij zarabiac i ustaw sie na swoim. Do Polski nie wracaj.
ObrazekObrazekObrazekObrazek
KOCOBO JE CPБИЈА!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1867
Dołączył(a)
28 sty 2006, 00:35
Lokalizacja
Ultima Thule

28 lat i...nawarzone piwo.

Avatar użytkownika
przez *Monika* 14 wrz 2011, 17:45
malinowy_chruśniak, Co masz robić?
Powiedzieć, że zdajesz sobie sprawę z tego, że zawiedziesz rodziców, ale, że postanawiasz w końcu, żyć, żeby uszczęśliwić siebie, a nie ich.
Piszesz, że chcesz się uwolnić od rodziny, tak jakby wywierała na Tobie presję.
Nie wiem jak układały się Twoje relacje z mamą i tatą, ale myślę, że mięli wysokie wymagania co do Ciebie, a Ty starałaś się im sprostać, żeby nie czuć się........no właśnie.......beznadziejną?
Nie ma sensu kończyć czegoś, co nie daje Tobie satysfakcji, na siłę.
Każdy człowiek ma prawo do pomyłki, błędu.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

28 lat i...nawarzone piwo.

przez zujzuj 15 wrz 2011, 14:50
Mi sie wydaje, że twój problem jest w zasadzie mały. Pewnie jest cięzki do rozwiązania(sam nie wiem co bym zrobił), ale to chyba mimo wszystko nic wielkiego. Jeśli masz magisterke i jakąś tam nagrodę. Do tego masz pewnie opanowany nie jeden język i studia za granicą. Nie wiem jak kwestie z projektami praktykami itd... ale wydaje mi sie że przynajmniej w PL masz całkiem niezłą pozycje. Ja ci opiszę ogólnie moją kwestie ze studiami. Ja miałem takie troche dziwne fazy. NP gubiłem legitymacje... kilkanaście razy. Nie dowód, nie prawko ale zawsze legitymacja. Do tego nigdy sie nie uczyłem do puki nie groziło mi wyrzucenie ze studiów. Raz np zapomniałem o egzaminie. Idę oddać
karte egz. do dziekanatu patrze i jest jakieś puste miejsce. Czytam sobie nazwe przedmiotu i jebs... zapomniałem że dodali mi przedmiot. Przez 12 mieś tego nie zauważyłem. To byłby drugi niezdany, bo z jednym chciałem braż warunek i zaczyna się cyrk i bieganie... W ciągu 2 tyg zdałem 2, miesiąc po terminie. W dziekanacie chcieli mnie zastrzelić. Jeśli byłem pod ścianą to potrafiłem na stadardowo stresowym podejściu w 3 tyg zdać 6 egzaminów i 3 zaliczenia. Tylko po to, żeby pójść na następny rok z warunkiem na który już sie nie uczyłem. Jakoś tak wychodziło że nie byłem w stanie. Byłem 2 razy na drugim roku, 3 razy na 3 3 razy na 4. Dwa razy sie skreślałem z listy stud. Niezliczone warunki, przedłużenia sesji i machloski o jakich można książkę napisać. Jakbym funkcjonował na 2 poziomach. Na jednym wszystkiego chce, wszystko ładnie mądry rozważny studencik. Na drugim jakby jakaś niewidzialna siła sabotowała moje chcenie i działanie

To wszystko było wynikiem polątania własnej perspektywy. Przysłoniecia jej. Ja najnormalniej nie chciałem tego studiować+zupełnie nie zdawałem sobie z tego sprawy+nie chciałem sobie z tego sprawy zdawać. Do liceum poszedłem zupełnie gdzie indziej niż chciałem, żeby kogoś uszcześliwić. Potem studia były konsekwencją. Problem polega na tym, że wydaje ci sie że czegoś chcesz. Bo przecież chcesz skonczyć studia, chcesz mieć prace, chcesz mieć piątki itd... To wszystko są pozytywy, więc czemu nie potrafisz wykrzesać z siebie maks? Jednak tak na prawdę to ty tylko chcesz tego chcieć. To czego na prawdę chcesz jest przysłonięte tym czego chcesz chcieć. Tym co wydaje ci sie że chcesz, że powinieneś chcieć. Tym czego wymagają od ciebie inni.
Nie ma to nic wspólnego z indywidualną wolną wolą. Do wolnej woli trzeba dojrzewać, poprzez stopniowe wsłuchiwanie sie we własne potrzeby. Poprzez stopniowe pozwalanie in sie przebijać. To ty jesteś w stanie rozwiązać tą kwestie. Jednak pisząc rozwiązać, nie mam na myśli intelektualnej suchej decyzji. Decyzji na którą może wpłynąć lęk (przed tuzinem nieznanych itp) wstyd, presja... Cześto podejmuje sie "racjonalną"decyzje na którą wpływają własnie takie czynniki. Jednak tak na prawdę jest to decyzja nieracjonalna,. Decyzją racjonalną jest podjęcie decyzji w oparciu o nieracjonalny świat swoich własnych uczuć, emocji potrzeb. Które to nie podlegają intelektualnemu kieratowi. Nie masz powaznych zobowiązań wobez innych ludzi(dzieci męża), więc myśle że spokojnie bez przesadnego strachu możesz sobie pozwolić na zastanowienie się nad następnym krokiem.

Amon_Rah napisał(a): Do Polski nie wracaj.
To jest jakis odgórny zakaz o którym nie słyszałem? Nie wolno wracać do Polski? To jest głupia rada. Zycie można sobie ułożyć prawie wszedzie. Wielu obcokrajowców na miejsce do zycia wybiera Polske,ponieważ oferuje możliwości których nie ma na zachodzie.
Offline
Posty
1807
Dołączył(a)
17 mar 2011, 21:34

28 lat i...nawarzone piwo.

przez betty_boo 15 wrz 2011, 15:15
wyglada to na presję rodziny i realizowanie ich scenariusz zyciowego, a nie swojego.

pomysl co chciałabys zrobić gdybys sie dowiedziała ze zostal Ci tylko rok życia...i od razu bedziesz wiedziala co sie dla Ciebie liczy.mi pomoglo to w podjęciu trudnej decyzji.

a potem - zrób to!
moze nie teraz , moze za jakis czas...az poczujesz w sobie ze juz dłuzej tak nie mozesz zyc i sie złamiesz:) pokonasz swój strach
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

28 lat i...nawarzone piwo.

przez malinowy_chruśniak 18 wrz 2011, 16:58
Dziękuję za odpowiedzi, to bardzo wiele dla mnie znaczy, bo jak na razie przeżywam sceny dantejskie przez telefon :why:

@Monika1974: Moi rodzice są ludźmi niezwykle ambitnymi, mój ojciec dużo podróżuje, moja mama jest pracoholiczką na wysokim stanowisku w jednej z instytucji państwowych. Podczas moich rozmów z nimi wychodzi na to, że 1) ok, nic się nie stało, nie wszyscy kończą studia, a Ty i tak masz już jedne; 2) wiesz, tylko nie opowiadaj o tym innym, bo tutaj nie ma się czym chwalić, bo to był twój kolejny kaprys...ekstra. Cały czas staram się wytłumaczyć moim rodzicom, że nie chce mieć nic wspólnego z tą uczelnią, że nie interesuje mnie to co wybrałam (ok, moja wina), że się pomyliłam, ze chce z tym skończyć - marnie mi to idzie. ostatnio wpadli na pomysł, żebym jeszcze pociągnęła ten jeden rok, żebym spróbowała :roll: A ja wiem, że jeśli przez ostatnie tygodnie i miesiące nie robiłam nic, to czemu nagle teraz miałoby się wszystko zmienić?

@Zujzuj: Znam trzy języki, w tym jeden obcy biegle, w Pl pracowałam przed wyjazdem, byłam na dwóch stażach, zagranicą byłam na dwuletnim(!) stażu w jednej z placówek dyplomatycznych, potem pracowałam przez miesiąc w PL podczas wakacji (też polityka). Co do Twojej historii: ej, miałam dokładnie to samo. Niby obok leżą książki, przez chwilę spojrzę na nie, nawet zacznę coś czytać, ale za chwilę odłożę je wmawiając sobie, że no przecież zdam, bo się nauczę...na ostatnią chwilę. Jestem w stanie nawet wizualizować sobie ten moment zdawania egzaminu. Na moich pierwszych studiach uczenie się na ostatnią chwilę było normą, ale wystarczyło przeczytać raz książkę, notatki i wiedza - dosłownie - wchodziła mi sama do głowy. Może dlatego, że lubiłam moje studia. Nie wyobrazam sobie zostania tutaj (tj. zagranicą), nie chcę, wolę znaleźć pracę w Polsce. Trochę mnie ta propozycja Amona_Rah przeraziła.

@betty_boo: Dziękuję, to bardzo dobra rada! Musze to sobie dokładnie przemyśleć. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym co by było gdyby został mi rok życia. NA pewno nie interesowałoby mnie skończenie tych studiów:)

Jeszcze raz bardzo dziękuję za komentarze.
Posty
7
Dołączył(a)
14 wrz 2011, 11:38

28 lat i...nawarzone piwo.

przez paradoksy 18 wrz 2011, 17:01
ja rzuciłam 2 razy studia, mimo że raz byłam już na "półmetku" i wcale nie żałuję.
niby w imię czego mam się męczyć? papierka? będzie inny.
paradoksy
Offline

28 lat i...nawarzone piwo.

Avatar użytkownika
przez linka 18 wrz 2011, 17:39
To jest jakis odgórny zakaz o którym nie słyszałem? Nie wolno wracać do Polski? To jest głupia rada. Zycie można sobie ułożyć prawie wszędzie.

To raczej dobra rada, logiczna i naturalna patrząc na sytuację gospodarczą w naszym kraju, na rosnące bezrobocie, podwyżki, ujemny przyrost naturalny, PKB, politykę socjalną państwa, opiekę medyczną itd itd .......
Wielu obcokrajowców na miejsce do życia wybiera Polskę,ponieważ oferuje możliwości których nie ma na zachodzie.

Chyba na wschodzie .....bo nie słyszałam, żeby gdzieś na zachodzie była taka kumulacja wyjątkowo uprzykrzających życie "rzeczy" - wymieniłam je wyżej....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

28 lat i...nawarzone piwo.

przez betty_boo 18 wrz 2011, 18:04
no widzisz....

na pewno jest coś co lubisz, amsz jakies hobby które cię motywuje i sprawia ci przyjemnosc. idz w tym kierunku, równiez zawodowo.

nie mozesz zaspokajac ambicji rodziców. znajdz dystans do ich oczekiwan i powiedz im o tym.

mogłabys tez popracowac nad poczuciem własnej wartosci.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

28 lat i...nawarzone piwo.

przez malinowy_chruśniak 18 wrz 2011, 19:27
@paradoksy: Ja już jeden mam, ale chyba moim rodzicom to nie wystarczy. Z jednej strony rozumiem, że już tak długo tu jestem...ale ja ewidentenie nie uczę się do tych egzaminów, nawet jeśli to robię to i tak na nie nie idę...bezsensu.

@linka: Jestem w kraju, w którym mogę pracować jako a) sprzątaczka, b) opiekunka dla osób starszych c) dziewczyna do towarzystwa ewentualnie barmanka. Powodem jest brak pracy i szalejący kryzys, a przede wszystkim rasizm i generalnie złe podejście do obcokrajowców, głównie ze wschodu. Prawie wszyscy moi znajomi pracują w barach, są w tym samym wieku co ja. Wydaje mi się, że w Polsce zawsze będzie mi łatwiej, poza tym - byłabym u siebie a nie w obcym kraju, gdzie każdy patrzyłby na mnie jak na złodzieja stanowiska/miejsca pracy. Wydaje mi się, że kto szuka ten znajdzie. Może będzie trudniej, ciężej, ale przynajmniej będę w domu.

@betty_boo: Ostatnie zdanie jakbym słyszała swoją dawną panią psycholog. Wydaje mi się, że też w tym leży mój problem niespełnienia oczekiwań rodziców. Pewnych rzeczy nie jestem w stanie przeskoczyć...i te studia są jedną z nich. Jest kilka rzeczy, które mnie interesują. Myślę, że pora zająć się nimi na poważnie:)
Posty
7
Dołączył(a)
14 wrz 2011, 11:38

28 lat i...nawarzone piwo.

Avatar użytkownika
przez Paranoja 18 wrz 2011, 20:47
malinowy_chruśniak, mam 30 lat, zrobione studia techniczne. 8 lat robiłam glupiego inżyniera. Dla rodziców to oczywiście mało, bo inżynier to jest nic.

A ja bylam w sytuacji takiej jak Twoja. Miałam masę zaległych egzaminów, zero motywacji do jakiejkolwiek nauki, bo przecież wiedziałam, że i tak nie zdam, bo na kolejnym z rzędu terminie pytania były takie, że masakra. Więc też panikowalam i nie szłam na nie.

Do tego wszystkiego parcie matki, że muszę studia skończyc, że bez magistra jestem zerem, że ona tyle kasy wladowała w moja edukację bla bla. Zaczęłam kłamać, też mówiłam, że tylko czegoś mi tam brakuje a tak naprawdę to mialam ogromne zaległości i chyba jedynie naprawdę wielki upór i optymizm pozwoliłby mi to zaliczyć. Będąc nieoficjalnie (bo nie zarejestrowana) na 5tym roku studiów miałam braki z 3 roku. Chodziłam na zajęcia na 5tym roku chyba tylko dlatego żeby samą siebie oszukiwać że dam radę.

Pewnego dnia siadlam i zaczęłam myśleć. Wiedziałam że psychicznie jestem za słaba by te studia skończyć, zaległości mnie przerażały, do tego presja w domu i pracy o te moje studia. Wiele nocy przepłakałam i wiedziałam tylko jedno, muszę coś z tym zrobic. Plan miałam nastepujący: zakończyć jednak studia na inżynierze a do tego brakowało mi jedynie jednego egzaminu i napisania pracy, miec święty spokój, bo inzynier to tez wyższe wykształcenie, a potem z czystą karta iść już zaocznie na mgr. nic nie powiedziałam mamie ale wydawało mi się to najlepszym rozwiązaniem na tamtą chwilę. Oczywiście wojna była wielka jak wyszło na to że 8 lat robiłam inż którego można zrobić w 3. Ale ja naprawdę dychłam psychicznie. po pierwsze dlatego, że coś już w rękach miałam, po drugie skonczyło sie to pasmo kłamstw i kombinowania, zaczęłam lepiej sypiać.

Co prawda mgr nadal nie zrobiłam, ale nie powiedziałam, że na tym to zakończyłam, ale po tych kilku latach nadal uważam że ta decyzja była najlepsza. Ja po prostu nie dałabym rady nadrobić tych zaległości i o ile kwestia dogadania się z prowadzącym o kolejny termin czy o przyjęcie zaległego projektu jakos by przeszła to dziekan był nie ugięty i niestety z nim nic się nie dało załatwić nieco nieoficjalnie. Wiem, ze gdybym dalej w tym siedziała to dzis nie miałabym nawet tego inżyniera.

Powiem Ci, że powinnaś również siąść i zastanowić się nad tym. Przeanalizuj swoją sytuację, realnie spójrz na to, co możesz zdać, co da się załatwić a czego niestety nie. A może mogłabyś zmienić kierunek studiów i wskoczyć na któryś rok zamiast zaczynać od początku. Ja wiem jak to jest gdy czujesz presję z każdej strony, ale czasem naprawdę lepiej podjąć samodzielnie decyzję o czymś niż robić to co oczekują od ciebie inni. Z tego co piszesz to akurat finansowo źle nie stoisz, myslę, że rodzice jakoś pogodziliby sie z myślą, że przerwalaś studia, tym bardziej że jedne już masz.

Czasami chcemy robić coś by zadowolić innych a nie siebie. To do niczego dobrego nie prowadzi.
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

28 lat i...nawarzone piwo.

przez zujzuj 19 wrz 2011, 11:14
linka napisał(a):
To jest jakis odgórny zakaz o którym nie słyszałem? Nie wolno wracać do Polski? To jest głupia rada. Zycie można sobie ułożyć prawie wszędzie.

To raczej dobra rada, logiczna i naturalna patrząc na sytuację gospodarczą w naszym kraju, na rosnące bezrobocie, podwyżki, ujemny przyrost naturalny, PKB, politykę socjalną państwa, opiekę medyczną itd itd .......
Wielu obcokrajowców na miejsce do życia wybiera Polskę,ponieważ oferuje możliwości których nie ma na zachodzie.

Chyba na wschodzie .....bo nie słyszałam, żeby gdzieś na zachodzie była taka kumulacja wyjątkowo uprzykrzających życie "rzeczy" - wymieniłam je wyżej....


Błagam cię. Ja nawet nie mogę tego czytać. Nawet PKB wymieniłaś. Mogłaś jeszcze wpisać potwory i trole. Jeśli chodzi o pracownika niewykwalifikowanego, który robi przy tasmie to oczywiscie. Jesli chodzi o sprzątaczke, opiekunke, przynies podaj pozamiataj... to jak najbardziej tak. Jesli chodzi o spawacza, mechanika to także jest to dobry wybór pod kątem ekonomii. Jeśli chodzi o kogoś po studiach to juz nie. Jest to raczej zły wybór. Z pracą inną niż za minimum socjalne(jesli nie jestes mechanikiem lub podobnym) jest duży problem z szeregu powodów. Nię bede sie rozwlekał bo też nie jestem ekspertem. Praca to też polityka. Tam czesto na dobrych stanowiskach(względnie) nie pracują ludzie po ekstra studiach. Robi pare kursów i tyle. Pracy sie nauczy i wiecej nie trzeba. Jeden koleś pojechał do Angli z kilkoma językami, jakimś kosmicznym CV. Nikt go nie przyjmie do roboty. Mówiono mu że ma zbyt wysokie kwalifikacje. Z tym co napisała chruśniak to w PL bedzie mieć swietną prace. Jesli chodzi o kwestie ekonomiczne to już raczej pod most nie spadnie. Oczywiscie zawsze chce sie zarabiac więcej.

Jeżli chodzi o kwestie mentalną to też jest różnica. Poczytaj sobie co piszą Polacy mieszkający za granicą. Kraj socjal jest ok, ale jesli chodzi o kwestie czysto ludzkie to ciezko wymienic pozytywy. Do tego jesteś inny, jest inna mentalnośc moga cie traktować jak gorszego. To wcale nie jest takie proste. Jesli liczysz cyferki to pewnie na zachodzie jest lepiej. Jednak w PL nie jest zle(na pewno są kraje gdzie jest gorzej) i stać cie na wygodne zycie
Offline
Posty
1807
Dołączył(a)
17 mar 2011, 21:34

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do