Kwestia samooceny

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Kwestia samooceny

przez darkangel17 18 lip 2011, 21:50
Niestety, mój nastrój się nie zmienia :( Chcę mi się płakać, nie wierzę już w to, że los się do mnie uśmiechnie. Nie udźwignę trosk jakie niesie życie.. osłabłam i jestem jeszcze bardziej wrażliwa, wszystkim się przejmuję...
;(
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
16 lip 2011, 21:57

Kwestia samooceny

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 19 lip 2011, 13:00
Ja mam zaniżoną samoocenę od dzieciństwa. Jak byłem mały płakałem jak 5 minus dostałem( a nie było wtedy 6-tek). Nie nawiedziłem przegrywać być gorszym od innych mimo że nie miałem wymagających rodziców. O ile kiedyś moja samoocena była nieadekwatna zupełnie do sytuacji to teraz mam niską samoocenę bo mimo 30-tki na karku wciąż nie miałem nigdy porządnej stałej pracy, dziewczyny, nie mam nawet prawa jazdy ani ubezpieczenia. I jak tu mieć pozytywną samoocenę jak nic nie mam, czuje się nikim, bezwartościowym nie przystosowanym do życia śmieciem. Unikam ludzi zwłaszcza dalszej rodziny, starych znajomych bo jak ja prezentuje się w ich oczach jako totalny nieudacznik, zwłaszcza że kiedyś uważano mnie za bystrego i inteligentnego.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17045
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Kwestia samooceny.

Avatar użytkownika
przez scooby 07 sie 2011, 20:49
Dziwny problem z nastawieniem, pewnością siebie.
Witam!

Mój problem jest , szczerze mówiąc, urojony. Mianowicie, martwię się o to, czy dam
radę zaliczyć wszystkie egzaminy na drugim roku studiów. Wiem, do października jeszcze masa czasu,
tym bardziej do sesji egzaminacyjnej. Jestem dziewczyną, której zawsz wszystko się udawało, miałam świetne stopnie
i świadectwa z czerwonym paskiem, nie musiałam się za dużo uczyć, wszystko pamiętałam z zajęć.
Właśnie skończyłam I rok stuidów. W sesji letniej oblałam egzamin z makroekonomii. Przyznaję, że mogłam więcej czasu poświęcić na naukę,
ale tego nie zrobiłam. Egzamin udało mi się poprawić jeszcze w czerwcu, więc nie mam tzw. 'kampanii wrześniowej'.
Jednakże czuję strach przed II rokiem studiów. Czy sobie poradzę? Bedą trudne przedmioty, wymagające systematycznej nauki.
Lubię zgłębiać wiedzę, lecz boję się, że nie dam rady. Paraliżuje mnie strach przed poprawką.
Wróciłam ze wspaniałych wakacji, tam nie myślałam tyle o tej całej sytuacji. Mam zamiar jechać tam za rok, ale gdy o tym myślę, to przed oczyma staje mi obraz egzaminów i strasznych przedmiotów.

Jak mam nabrać pewności siebie? Co powinnam zmienić w swoim mysleniu?
Ostatnio edytowano 07 sie 2011, 21:40 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z w/w wątkiem z uwagi na treść Twojego postu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
28 lip 2011, 10:20

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Kwestia samooceny

przez Noopii 08 sie 2011, 17:07
Polecam rozmowe z psychologiem,a nie użalanie się nad sobą.
Noopii
Offline

Kwestia samooceny

Avatar użytkownika
przez brid 08 sie 2011, 17:37
Myślę, że w pewnym sensie wiem o co chodziło autorowi. Ja np. zawsze byłem słabym uczniem, więc fakt że poszedłem na studia zdziwił otoczenie. Studia skończyłem, obroniłem się (pedagogiczne), ale wcale nie uważam się za pełnowartościowego mgr. Większość egzaminów ustnych, to był dla mnie dramat, jak że nie jestem zbyt elokwentny, ani wygadany. Po każdym egzaminie miałem coś w rodzaju kaca moralnego, że zostałem przepchnięty. Po obronie tak samo. nie wydaje mi się, żeby to była zaniżona samoocena, bo faktycznie denerwowałem się i słabo wypadałem. Aczkolwiek, z drugiej strony, to jakiś tam wysiłek, przez te 5 lat włożyłem w ta naukę, więc powinienem być choć trochę zadowolony z siebie...
fakt faktem kompetentnym pedagogiem nie jestem.
tak, że już nie wiem co mam myśleć o sobie.

inna sprawa, kontakty interpersonalne. realnie słabo w nich wypadam, więc mam niską ocenę. jak zacznę dobrze wypadać, to ocena wzrośnie.
"czy zrobiłaś/eś wszystko co możliwe aby się wyleczyć ze swoich zaburzeń?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
01 lip 2011, 02:41

Kwestia samooceny

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 08 sie 2011, 20:48
Noopi nie zauważyłem,żeby autorka jakoś zbytnio uzalała się...To że się boi studiów,to normalna rzecz....
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Kwestia samooceny

Avatar użytkownika
przez scooby 09 sie 2011, 09:02
Nie użalam się nad sobą. Po prostu szukam jakiegoś sposobu, aby móc wyluzować i właściwie myśleć o studiach pozytywnie. Bardzo się cieszyłam , gdy szłam na 1 rok, w ogóle się nie bałam, mimo, że wyjechałam do innego miasta, 150 km od domu, musiałam sama sobie gotować itp. Teraz boję się, że nie pozaliczam. Wiem, że ważna jest systematyczna nauka i pozytywne podejście. Wieczorem zawsze czuję się już dobrze, jestem pełna optymizmu. Rano budzę się z mieszanką niepokoju i strachu. Chciałabym to z siebie 'usunąć'.
Dodam, że 1 rok (poza poprawką z makro) poszedł mi lekko, w sesji zimowej nie miałam żadnych poprawek, nawet byłam zwolniona z egzaminu z matematyki, bo miałam dobre wyniki na ćwiczeniach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
28 lip 2011, 10:20

Kwestia samooceny

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 09 sie 2011, 09:11
scooby to co piszesz to nic niezwykłego wiele osób boi się że nie zda nie, zaliczy egzaminów. Ja też tak miałem mimo że na dość łatwych studiach byłem. O pozytywnym podejściu łatwo się mówi a trudniej to wdrożyć wiele osób jest z natury lub wyuczenia pesymistami tak jak np. ja i do czego bym nie podchodził wszystkiemu towarzyszą obawy i strach przed porażką.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17045
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Kwestia samooceny

Avatar użytkownika
przez scooby 09 sie 2011, 09:41
carlosbueno , cieszę się, że w końcu poznałam kogoś, kto myśli podobnie jak ja. Ja studiuję ekonomię, nie są to proste studia, ale też nie są jakieś mega trudne. Ja zawsze byłam optymistką, ale teraz jakoś przechylam się w stronę pesymizmu. Najgorsze, że te egzaminy, których się boję, są dopiero w czerwcu i jeszcze nie miałam tych przedmiotów, po prostu słyszałam, że one są najgorsze.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
28 lip 2011, 10:20

Kwestia samooceny

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 09 sie 2011, 10:01
Nie martw się na zapas do czerwca jeszcze prawie rok. W szkole na uczelni zawsze są jakieś przedmioty którymi straszą, mnie straszyli statystyką bo na humanistycznych studiach byłem ale jakoś zaliczyłem. Z reguły te niby najtrudniejsze przedmioty wcale aż tak ciężkie nie są no ale łatwo się mówi a strach i nerwy robią swoje. Łatwiej mi idzie dowartościowywać innych niż samego siebie. Ja nigdy nie byłem optymistą zawsze zakładam najgorsze bo wtedy się przynajmniej nie rozczaruje, ale ciężko z takim podejściem coś w życiu osiągnąć.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17045
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Kwestia samooceny

Avatar użytkownika
przez scooby 09 sie 2011, 11:20
W sumie masz rację. Fakt, łatwo komuś mówić, żeby się uspokoić, gorzej samemu . ;P No, ale zobaczymy ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
28 lip 2011, 10:20

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do