zadziwiające podejście lekarzy i personelu

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

zadziwiające podejście lekarzy i personelu

Avatar użytkownika
przez nieboszczyk 30 gru 2010, 16:40
psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7864
Dołączył(a)
29 wrz 2008, 20:28
Lokalizacja
z trumny z peryskopem

Re: zadziwiające podejście lekarzy i personelu

Avatar użytkownika
przez Alienated 30 gru 2010, 17:55
Czytałem już kiedyś na temat tego eksperymentu (w książce do angielskiego mojego kuzyna ;)). Co ciekawe, sam mogę "pochwalić się" dość podobnymi doświadczeniami osobistymi, dlatego też tekst ten zapadł mi w pamięć na całe lata. Dawno temu, w czasach kiedy nie miałem jeszcze nawet pojęcia czym może być nerwica, zostałem przyjęty na oddział zamknięty szpitala psychiatrycznego. Na własne życzenie poniekąd! Pomimo faktu, że byłem wówczas najzupełniej w świecie zdrowym, młodym i pełnym energii człowiekiem, przetrzymano mnie tam około dwóch miesięcy i wypuszczono na lekach w stanie kompletnej rozsypki. Kilka kolejnych miesięcy spędziłem jako pacjent różnych innych oddziałów, aż w końcu ktoś w miarę rozsądny zorientował się, że leki w moim przypadku są kompletnie zbędne. Odstawiono mi więc prochy i odesłano do domu... Niestety dla mnie całe to wydarzenie miało konsekwencje odczuwalne do dnia dzisiejszego :(.
"A Magda jest najlepsza, bo ma złote serce... Bo to jest Magda...!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3400
Dołączył(a)
28 sty 2009, 19:11

Re: zadziwiające podejście lekarzy i personelu

przez Ori2711 30 gru 2010, 18:33
Jestem w szoku po przeczytaniu o tym "badaniu"
Władza lekarzy nad człowiekiem jest tu nadużywana, a ludzi chorych traktuje się jak zwierzęta... zgroza

i kto zapłaci za zniszczoną psychę "pacjentów" takich jak mój przedmówca?
Pewnych rzeczy nie da się naprawić, kiedy równowaga neuroprzekaźnikowa została naruszona lekami.

nie wiem co powiedzieć... ręce opadają

pozdrawiam
Ania
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
27 gru 2010, 15:16
Lokalizacja
Gdynia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: zadziwiające podejście lekarzy i personelu

przez juz 30 gru 2010, 19:26
leki powodują trwałą zmianę w mózgu?
juz
Offline
Posty
325
Dołączył(a)
02 cze 2010, 00:22

Re: zadziwiające podejście lekarzy i personelu

przez Ori2711 30 gru 2010, 19:58
juz napisał(a):leki powodują trwałą zmianę w mózgu?


Każda substancja "psychoaktywna" działająca na nasze neuroprzekaźniki pozostawia ślad, jedne substancje większy inne mniejszy, każdy człowiek inaczej reaguje i inaczej to odczuwa, min. właśnie dlatego jeden człowiek się uzależnia od papierosów (już po pierwszym) a inny nie, jeden ma większe skłonności popadania w narkomanię a inny mniejsze. Leki to tylko inaczej, ładniej nazwane cząsteczki działające na nasz mózg...

Mózg dziewiczy zdrowego człowieka (nieskażony żadna używką czy lekiem) ma inny poziom poszczególnych neurotransmiterów, niż mózg osoby po przejściach farmakologicznych...

Jak myślisz co to jest detox? To czas kiedy mózg musi się przestawić wrócić lub zbliżyć się, wyregulować poziom zaburzonych neuroprzekaźników po wzięciu jakiejkolwiek substancji psychoaktywnej. Każdy kto odstawiał piguły czy inne "rzeczy" wie jak to jest i jakie są efekty odstawienia ;)

Na szczęście nasz organizm potrafi wcześniej czy później wrócić do normy... jednak trzeba tego chcieć i mieć świadomość tego co się w nas dzieje.

pozdrawiam
Ania
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
27 gru 2010, 15:16
Lokalizacja
Gdynia

Re: zadziwiające podejście lekarzy i personelu

Avatar użytkownika
przez nieboszczyk 30 gru 2010, 20:43
główny problem dotyczy tego że wystarczy TYLKO że pójdziesz do zakładu psychiatrycznego czy do poradni zdrowia psychicznego i powiesz że słyszysz jakieś głosy i już po tobie.na zawsze.z miejsca zakopią cię żywcem.nie dadzą żadnej szansy.nie istotne czy jesteś chory czy udajesz.więc o co chodzi z tym "leczeniem" którego celem jest powrót do społeczeństwa i normalnego funkcjonowania?czy "pomoc" choremu to przemoc wobec chorego?
psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7864
Dołączył(a)
29 wrz 2008, 20:28
Lokalizacja
z trumny z peryskopem

Re: zadziwiające podejście lekarzy i personelu

przez Ori2711 30 gru 2010, 20:46
nieboszczyk napisał(a):główny problem dotyczy tego że wystarczy TYLKO że pójdziesz do zakładu psychiatrycznego czy do poradni zdrowia psychicznego i powiesz że słyszysz jakieś głosy i już po tobie.na zawsze.z miejsca zakopią cię żywcem.nie dadzą żadnej szansy.nie istotne czy jesteś chory czy udajesz.więc o co chodzi z tym "leczeniem" którego celem jest powrót do społeczeństwa i normalnego funkcjonowania?czy "pomoc" choremu to przemoc wobec chorego?


Czy słowo hipokryzja coś Ci mówi?
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
27 gru 2010, 15:16
Lokalizacja
Gdynia

Re: zadziwiające podejście lekarzy i personelu

Avatar użytkownika
przez nieboszczyk 30 gru 2010, 20:59
właśnie.a może by tak zamienili by się rolami i życie personelu tych zakładów było w całkowitej władzy nieodpowiedzialnych pacjentów z ostrymi objawami psychotycznymi którzy nie są w stanie zadbać nawet o siebie a cóż dopiero o innych??praktycznie wyszło by na to samo.
psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7864
Dołączył(a)
29 wrz 2008, 20:28
Lokalizacja
z trumny z peryskopem

zadziwiające podejście lekarzy i personelu

Avatar użytkownika
przez Nez 22 kwi 2011, 22:01
podobnie czułem się w szpitalu, nie chciałem tam zostawać.
Traktowano mnie i innych jak nie ludzi. Co mnie najbardziej śmieszy to że interesowałem się biochemią, psychologią, medycyną do końca liceum. Później zacząłem ostro ćpać i pomimo że w szpitalu byłem nafaszerowany chemią że pewnie wskaźnik w liczniku geigera zaczął się podnosić.
To będąc w szpitalu, a szczególnie kiedy odstawiłem dragi i leki a zacząłem trzeźwieć - przekonanie o niesłusznej hospitalizacji i farmakologii wobec niektórych tam przebywających się umocniło.
Jedna kobieta którą tam poznałem miała zaburzenia w związku ze swoim mężem na tle seksualnym i wspólna terapia u seksuologa powinna im pomóc.
Druga 'dziewczyna' miała kompleksy na punkcie swojej osoby, związanych z brakiem fizycznego i psychicznego 'zaspokojenia' od chłopaka...jakiegokolwiek.
Było dwóch zakompleksionych chłopaków. Jeden starszy, drugi trochę młodszy.
Terapia z aktywizacją społeczną byłaby w ich przypadkach wystarczająca.
Jeden nałogowy alkoholik który dostał psychokulki zamiast terapię przeciw uzależnieniu.
Dwóch ćpunów, w tym trzeci ja z którymi się zgadałem i czasem sobie przyćpałem w szpitalu.
Był jeszcze 4 do brydża ale wyszedł ze szpitala zaraz w momencie kiedy zacząłem dochodzić do siebie
(bo jeszcze jak pisałem na tym forum, trafiłem tam z ostrym urazem przedniego prawego płatu czołowego - tak że mój hc stan nie mógł być bardziej opłakany :O)

Trafił tam ojciec w rodzinie który przestał dogadywać się z rodziną, a którym też pomogła by terapia rodzinna.
Było jeszcze kilka osób co do których nie chce już mi się opisywać, a którym wystarczyłaby terapia, bez farmakologii i hospitalizacji lub zwykłe pieprzone senatorium dla odpoczynku (niektórzy byli tam właśnie z tego powodu, stres życiowo-zawodowy)
I jedynie z ok.40 osobowej grupy chorych w szpitalu - 6/7 kfalikowało się pod ostre stany zaburzenia, psychozy, odrealnienia.
---

A to co przeżywałem w szpitalu, to jeszcze pikuś z tym jak musiałem sobie radzić w życiu po, chyba dobrze że sobie czasem jeszcze przyćpałem na psychokulkach bo pewnie bym się powiesił. A myśl o samobójstwie kiedy poraz kolejny nie chciano mnie stamtąd wypuścić przebiegła mi parę razy przez głowę. Bo jak nie mieć wszystkiego dość w takim miejscu, gdzie matka pierdoli hujstwa, lekarze nie słuchają tego co jest prawdziwe, a jak jechałem im różne zmyślone rzeczy to łykali jak ambrozje, ojciec który nalegał na ambulatoryjne leczenie został zgnojony przez panią ordynator. W pierwszej mierze niech się leczą lekarze, w drugiej mierze rodzina pacjenta a dopiero na samym końcu wątpliwy chory.
Avatar użytkownika
Nez
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
10 kwi 2009, 19:11

zadziwiające podejście lekarzy i personelu

Avatar użytkownika
przez Paranoja 22 kwi 2011, 22:09
był juz ten temat wałkowany na forum
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

zadziwiające podejście lekarzy i personelu

Avatar użytkownika
przez Nez 22 kwi 2011, 22:26
to był komentarz do artykułu ;o
może przydługawy :P A dopiero teraz tak w ogóle zauważyłem że temat jest trochę "umierający" i starej daty. Proszę o wybaczenie ;P
Avatar użytkownika
Nez
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
10 kwi 2009, 19:11

zadziwiające podejście lekarzy i personelu

przez NoOneLivesForever 22 kwi 2011, 22:48
@Nez
Znasz ten kawał?
Czym różni się personel szpitala psychiatrycznego od pacjentów?

Ci pierwsi idą spać do domu.
NoOneLivesForever
Offline

zadziwiające podejście lekarzy i personelu

Avatar użytkownika
przez Badziak 22 kwi 2011, 23:11
Psychiatria represyjna w ZSRR
http://pl.wikipedia.org/wiki/Psychiatri ... jna_w_ZSRR

(...)
W celu przetrzymywania coraz większej liczby osadzonych stworzono sieć psychuszek, które łączyły funkcje szpitali i zwykłych więzień, w których we wspólnych celach przetrzymywano osoby rzeczywiście chore i skazane za morderstwa i gwałty ze zdrowymi osadzonymi na podstawie fałszywych ekspertyz lekarskich na zlecenie KGB. Osoby te poddawano "leczeniu" przy użyciu silnych leków psychotropowych, insuliny czy podskórnych zastrzyków koloidalnej siarki (w przypadku insuliny celowo wywoływano silną hipoglikemię wraz z szeregiem jej objawów, natomiast użycie koloidalnej siarki wywoływało silny ból mięśni i wzrost temperatury ciała do 39 °C i wyższych). Na porządku dziennym było znęcanie się sanitariuszy nad osadzonymi poprzez bicie (nazywane "zaordynowaniem kułazinu" – od rosyjskiego słowa kułak – pięść, stąd – kułazin – piąchopiryna), duszenie, a nawet gwałty. Osadzeni spędzali w takich ośrodkach wiele lat, a w przeciwieństwie do wyroków sądowych, "chorzy" nie wiedzieli ile jeszcze lat w szpitalach spędzą, gdyż zawsze według oceny lekarzy mogli nie być jeszcze "dostatecznie wyleczeni". Ostatecznie zwolnienie następowało często dopiero w wyniku nacisków grup z zewnątrz, takich jak Amnesty International. Osoby zwolnione miały jednak, ze względu na swą przeszłość, problemy ze znalezieniem mieszkania czy jakiejkolwiek pracy, nie mówiąc o uszczerbkach na zdrowiu fizycznym i psychicznym.
Zaburzenia depresyjno-lękowe z elementami fobii społecznej:
Anafranil SR (klomipramina) 150 mg
Amizepin (karbamazepina) 400 mg

+ terapia behawioralno-poznawcza :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1412
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 23:21

zadziwiające podejście lekarzy i personelu

Avatar użytkownika
przez *Monika* 22 kwi 2011, 23:14
NoOneLivesForever napisał(a):@Nez
Znasz ten kawał?
Czym różni się personel szpitala psychiatrycznego od pacjentów?

Ci pierwsi idą spać do domu.

:mrgreen:
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do