List- Polskie Towarzystwo Psychologiczne

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Re: List- Polskie Towarzystwo Psychologiczne

przez circ 20 wrz 2010, 16:47
Paranoja napisał(a):
Droga circ. Aby kogoś pouczać i poprawiać trzeba widziec w sobie błędy, a nie wytykać ich innym. Pomyśl o swoim życiu. Czy brałaś pod uwagę kiedykolwiek to, że narzucając komuś swoje racje, ranisz kogoś? Brałaś pod uwagę, że ktoś może myśleć inaczej, i mimo, że nie podziela Twojego zdania jest szczęśliwy? Postaw się czasem na miejscu tych osób które chcesz "nawrócić". Czy chciałabyś, by ktoś do Ciebie do domu wpadł niezapowiedzianie i nagle mówił, że wszystko co robisz jest złe? Że powinnaś postępować tak a nie inaczej, i nie nawet nie sluchałby to co Ty masz do powiedzenia? My na forum tak się własnie czujemy. Jakbyś "bez pukania" weszła i chciała nas przestawić.

Prosze nie odbieraj tego jako ataku. Chcę byś przemyślała to co robisz. Sama przyznałaś się że masz obsesję religijną, więc masz problem. Dobrze, ze chociaż to dostrzegasz. Spróbuj jednego dnia pomyśleć inaczej, albo zanim zaczniesz pisac kolejnego posta mającego na celu "nawracanie" nas zastanów sie czy Ty byś chciala by ktoś Ciebie "nawracał".


Mój mąż całe życie mówi mi to kilka razy dziennie;-)) sam nic nie robiąc. On ma takie fobie przed podejmowaniem decyzjii, że nawet kiedy robi zakupy, żąda karteczki, jak jej nie dostanie, kupuje przez miesiąc to samo dotąd, dopóki nie zmieni się polecenia. Przy czym poleceń też nienawidzi. On nie cierpi wszystkiego i chodzi ze wzrokiem wbitym w podłogę, wiecznie zły i smutny.
Ząda dla siebie miłości bezwarunkowej. Tak ma ta osobowość, jak chodzi o poziom psychologii.
Na poziomie ducha jest inna terminologia, on zwyczajnie grzeszy pychą i nigdy nie walczył ze swoimi słabościami, bo jest 100% egoistą. Spowiada się raz do roku i myślę, że Panu Bogu też kłamie, bo w kłamstwie jest doskonały i w unikaniu prawdy, każdej.
Nic go tak nie rani jak prawda, nawet, jak dzieci wychowuję i mówię im jak należy postępować, on wychodzi wściekły.
Offline
Posty
210
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 16:05

Re: List- Polskie Towarzystwo Psychologiczne

przez circ 20 wrz 2010, 16:56
shadow_no napisał(a):circ, a jakie Twój mąż ma nastawienie do Twojej wiary?
Czy pozwalasz mu spróbować tego w co sama nie wierzysz tj. terapia, leki?


Ja mam na dole w domu szwagierkę, która jest ordynatorem psychiatrii, jak mówiłam.
Powiedziała, że on ma zaburzenia osobowości i nigdy się nie zmieni.
I albo go akceptuję takim i wytrzymuję, albo odchodzę od niego i to byłoby lepiej dla mnie i dla dzieci.
Nie ma na to tabletek, bo tabletki antydepresyjne mogą go pobudzić, ale on robi się wtedy bardziej agresywny, bo charakter może zmienić tylko sam człowiek, jeśli chce pracować nad sobą, a on nie chce.
Ja mogę się modlić tylko o siłę i spokój, bym umiała to znieść.
I to mówi Biblia- "wszystko oddajcie mnie, a ja Was uleczę".
Bóg dał nam wolną wolę, również do bycia złym. I tylko sami możemy chcieć to zmienić, a Kościół ma nam dać pomoc duchową w tym. Zresztą komunia z Chrystusem jest wielkim lekarstwem dla poranionej duszy. Nie znam silniejszego.

[Dodane po edycji:]

Panna_Modliszka napisał(a):
Spowiada się raz do roku i myślę, że Panu Bogu też kłamie, bo w kłamstwie jest doskonały i w unikaniu prawdy, każdej.


A czy to nie jest tak, że wg Twojej wiary Bóg jest wszechwiedzący? Jak więc ma mu skłamać?


Każdy może skłamać. Jeśli widzisz kota i mówisz, że to pies, choć otoczenie widzi i zna prawdę, to kłamiesz i oni też widzą że klamiesz.
Tak samo Bóg widzi każde kłamstwo.
Kłamiemy na własny rachunek.
Offline
Posty
210
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 16:05

Re: List- Polskie Towarzystwo Psychologiczne

przez celineczka3 20 wrz 2010, 17:04
:shock:
celineczka3
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: List- Polskie Towarzystwo Psychologiczne

przez circ 20 wrz 2010, 17:05
anwet napisał(a):
circ napisał(a):Mój mąż ma prócz depresjii osobowość unikającą. Nie chce w ogóle rozmawiać.


No przepraszam, ale jakoś mu się nie dziwię :?


On był taki zawsze, zanim go poznałam, ale biorąc ślub nie wiedziałam tego. Slepa byłam, bo własny grzech mnie oślepił.
Niektórzy ludzie mi zwracali na to uwagę, ja ich słuchałam, ale nie słyszałam, bo wiedziałam lepiej.
Sama więc jestem odpowiedzialna za swój czyn i muszę ponosić konsekwencje grzechu pychy.;-) Pycha oślepia i ogłusza.
To nazywa się być odpowiedzialnym i przyjąć konsekwencje na siebie. Fajnie byłoby unikać konsekwencjii błędów i grzechów, ale się nie da, bo nie ma dobrych rozwiązań po grzechu, jak tylko je nieść, nieść swój krzyż.
Offline
Posty
210
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 16:05

Re: List- Polskie Towarzystwo Psychologiczne

Avatar użytkownika
przez ALEKS*OLO 20 wrz 2010, 17:08
Aaaa no to już wszystko wiadome ;) Już wiem o co kaman.
circ, bardzo mi przykro i naprawdę współczuję Ci .
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą."

"Panować nad sobą to największa władza" - Seneka
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
2384
Dołączył(a)
01 mar 2008, 00:25
Lokalizacja
Śląsk

Re: List- Polskie Towarzystwo Psychologiczne

Avatar użytkownika
przez Paranoja 20 wrz 2010, 17:11
circ, przepraszam, ale ta Twoja szwagierka to chyba sama powinna sie leczyć. Ja mam zaburzenia depresji, z nerwica i depresja i nie zauważyłam, bym po tabletkach była bardziej agresywna. Wręcz moja rodzina stwierdziła, że jestem o wiele łagodniejsza, bo nie wybucham, a to z prostego powodu. te wszystkie emocje miałam skumulowane w sobie. Dlatego często wybuchałam, miałam napady złości itp. Teraz tego nie mam.
I oczywiście sie leczę. Wiem już co było powodem moich zaburzeń i staram sie teraz naprawić siebie przy pomocy psychologa.
On mnie kieruje, ale ja sama szukam co we mnie źle działa, co powinnam zmienić.
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Re: List- Polskie Towarzystwo Psychologiczne

Avatar użytkownika
przez linka 20 wrz 2010, 17:19
Krwiopij, i nic dziwnego że jak się ma takiego w rodzinie to traci sie wiarę w ten zawód..... :-|
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: List- Polskie Towarzystwo Psychologiczne

przez shadow_no 20 wrz 2010, 17:20
circ, czy patrzysz na psychiatrów przez pryzmat szwagierki?
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Re: List- Polskie Towarzystwo Psychologiczne

Avatar użytkownika
przez Paranoja 20 wrz 2010, 17:22
circ napisał(a):
anwet napisał(a):
circ napisał(a):Mój mąż ma prócz depresjii osobowość unikającą. Nie chce w ogóle rozmawiać.


No przepraszam, ale jakoś mu się nie dziwię :?


On był taki zawsze, zanim go poznałam, ale biorąc ślub nie wiedziałam tego. Slepa byłam, bo własny grzech mnie oślepił.
Niektórzy ludzie mi zwracali na to uwagę, ja ich słuchałam, ale nie słyszałam, bo wiedziałam lepiej.
Sama więc jestem odpowiedzialna za swój czyn i muszę ponosić konsekwencje grzechu pychy.;-) Pycha oślepia i ogłusza.
To nazywa się być odpowiedzialnym i przyjąć konsekwencje na siebie. Fajnie byłoby unikać konsekwencjii błędów i grzechów, ale się nie da, bo nie ma dobrych rozwiązań po grzechu, jak tylko je nieść, nieść swój krzyż.

Ty nazywasz to grzechem pychy, a każdy inny powiedziałby, że byłaś ślepo zakochana. Miłość to nic złego. Owszem miłość oślepia i ogłusza, ale miłość też dodaje skrzydeł.

Specjalnie dla Ciebie przepiszę Ci fragment z książki, którą mam nad łóżkiem:

Tomasz a Kempis, O Nasladowaniu Chrystusa napisał(a):Wielka to rzecz miłość.
Ona tylko czyni lekkim to, co jest ciężkie i spokojnie znosi wszelkie niepokoje.
To co gorzkie, czyni słodkim.
Miłość chce być wolna, by najskrytsze uczucie nie stało jej na przeszkodzie.
Nad miłość nie ma nic słodszego, niczego mocniejszego, niczego wyższego, niczego milszego w niebie i na ziemi.
Miłość bowiem zrodzona jest z Boga.
Miłujący daje wszystko za wszystko.
Nie patrzy na dary, lecz zwraca się ponad dobrami ku obdarowującemu.
Miłość często nie zna miary, lecz ponad wszelką miarę wrze.
Miłość ciężaru nie czuje. Nie patrzy na trudy.
Więcej chce pozyskać, niż może.
Nie powołuje się na niemożność, bo sądzi, że wszystko może i że wszystko jej wolno.
Miłość czuwa, a śpiąc nie śpi.
Znużona, nie męczy się, powstrzymywana - nie jest ograniczona, przestraszona - nie jest zaniepokojona.
Jeśli ktoś kocha - wie, co to słowo oznacza.
Miłość jest skora, szczera, pobożna, przyjemna i miła, mocna, cierpliwa, wierna, roztropna, wielkoduszna i siebie samej nigdy nie szuka.
Gdzie bowiem ktoś szuka siebie, tam odpada od miłości.
Miłość jest rozważna, pokorna i prawa.
Trzeźwa, czysta, stała, spokojna i we wszystkich zmysłach strzeżona.
Jest wierna, wdzięczna i ufna.
Kto nie jest gotów wszystkiego ścierpieć i stać do dyspozycji umiłowanego, nie jest godny zwać się miłośnikiem.
Kto kocha, wszystko co otrzymał, umieszcza poniżej ukochanego.
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Re: List- Polskie Towarzystwo Psychologiczne

przez circ 20 wrz 2010, 17:24
shadow_no napisał(a):
circ napisał(a):Rozmawiacie tu i przekonujecie się do tego, w co wierzycie. Czy ty nie robisz tego samego co ja?


Nie piszę do Ciebie, że powinnaś iść do psychiatry lub psychologa. Nie piszę, że Twój Bóg nie istnieje.
Ty za to piszesz, że moi lekarze są źli. Że płacąc im robię krzywdę sobie i innym.
Widzisz różnicę?

Nie wchodzę na fora katolickie i nie staram się przekonywać ludzi mających inną wiarę ode mnie, żeby się nawrócili 'po mojemu'. Wiem, że oni nie życzą sobie tego, żebym przedstawiał im swoje racje, bo uważam, że są na tyle inteligentni, że sami wiedzą co jest dla nich dobre.
Dla mnie dobra jest wiara w siebie.
Dla Ciebie dobra jest wiara w Boga.

Ludzie odwiedzający forum psychologiczne szukają odpowiedzi na pytania związane z psychologią. Odwiedzają psychologów/psychiatrów bo wierzą, że im pomogą.
Jeżeli uważają, że pomóc może im Twój Bóg. Zwrócą się do niego i będą przebywać w towarzystwie ludzi, którzy wierzą w to samo.

Zasadnicza różnica pomiędzy nami a Tobą jest taka, że my nie chcemy przekonywać ludzi do tego w co wierzymy, bo zakładamy, że oni sami dobrze wiedzą co jest dla nich dobre. Ty traktujesz nas jako plebs, który trzeba uświadomić, bo wierzymy w coś co jest złe.
Może w to wierzymy, ale to jest Nasza wiara, i powinnaś ją uszanować.


Oczywiście, można szukać rozwiązań na poziomie psychologii. Ja jednak widzę, że psychologia nie ma wystarczających narzędzi, by rozwiązać problemy całkowicie. Jej skuteczność jest znikoma, jakiś mały procent, co widać tutaj i nawet nie chodzi o psychologów, ale o tę "naukę". W necie jest mnóstwo stron psychologicznych i można zapoznać się z tą nauką i uświadomić jak nazywają się nasze przypadłości.
To tylko mały krok do świadomości, bo jak chyba sam zauważyłeś uświadomienie sobie skutków swojej "choroby" jeszcze jej nie leczy.
I co dalej?
Przyczyny chorób psychiki tkwią w duchu i tylko na poziomie ducha, można je skutecznie wyeliminować, a wtedy psychika sama się równoważy.
Zal za grzechy powoduje już wybaczenie Boga.
Spowiedź to oczyszczenie całkowite. A komunia przywraca w puste po grzechu miejsce łaskę, uzdrawia duszę i przywraca siły i wzrok duszy. Te pojęcie są symboliczne, bo poziom ducha wymaga symbolu, inaczej nie da się tego nazwać.
Łatwiej nazwać uczucia, bo są łatwiej widzialne niż stany ducha.
Jeśli teologia operuje np. pojęciem "noc ciemna" jest to symbol wielu stanów niewidzialnych, których widzialne częściowo konsekwencje obserwujemy na poziomie psychiki i ciała. Są na przykład różne poczucia pustki, psychologia nie umie ich opisać, bo to właśnie poziom ducha, nie uczuć. W poczuciu pustki uczucia pozostają żywe, umysł funkcjonuje normalnie, ale rozrywa cię cierpienie duszy i psychologia sobie z tym w ogóle nie radzi.

[Dodane po edycji:]

Panna_Modliszka napisał(a):circ, jeśli Bóg widzi, to wie wszystko, nic nie trzeba mu mówić a i kłamanie niczego nie da. A zresztą.. Nie będę dyskutować na ten temat, znalazłam dla siebie o wiele lepszy system etyczno-filozoficzny.


Przypuśćmy teoretycznie, że mąż zna ciebie doskonale. Czy to oznacza, że on ma do ciebie milczeć?
Jak być na to zareagowała?
Potrzebujesz ciepłych słow, i nawet jeśli ty go znasz, chcesz od niego słowa proszę, przepraszam, dziękuję.

Jeśli komuś coś dajesz, nie oczekujesz wdzięczności, ale miło ci, jak on się ucieszy, podziękuje i odwdzięczy ci się dawaniem.

Zaden system filozoficzny nie zastąpi dobra.

[Dodane po edycji:]

Mam gościa, będę wieczorem.
Offline
Posty
210
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 16:05

Re: List- Polskie Towarzystwo Psychologiczne

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 20 wrz 2010, 21:07
circ napisał(a):
Mam gościa, będę wieczorem.



Czekamy z niecierpliwością :blabla:
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: List- Polskie Towarzystwo Psychologiczne

Avatar użytkownika
przez El Chupacabra 20 wrz 2010, 21:08
Nie karmcie jej swoja uwaga, to moze nie wroci.

wola człowieka jest jego niebem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1052
Dołączył(a)
22 sty 2009, 14:40
Lokalizacja
Gdańsk

Re: List- Polskie Towarzystwo Psychologiczne

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 20 wrz 2010, 21:25
Optymista :P
Ostatnio edytowano 20 wrz 2010, 21:39 przez ALEKS*OLO, łącznie edytowano 1 raz
Powód: nie cytujemy poprzedniego posta
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: List- Polskie Towarzystwo Psychologiczne

przez circ 20 wrz 2010, 21:29
Panna_Modliszka napisał(a):circ, ale my tu nie mówimy o byciu dla kogoś dobrym..


Tak. Bo współczesna nauka nie zajmuje się moralnością, ponieważ świat odszedł od moralności czyli rozróżniania dobra i zła.
Nawet prawo nie oddaje tego podziału, dlatego sądy są bezkarne i wydają wyroki często na podstawie własnego widzimisie.
Komunizm sie nie skończył, ale przetransformował.
W szkole nie naucza się już od dawna teologii moralnej, ani filozofii. Ludzie nie potrafią sobie odpowiedzieć na podstawowe pytania o sens zycia, skąd są, ani dokąd zmierzają. Stąd tyle chaosu, chorób i cierpienia.
Psychologia też nie posługuje się rozróżnieniem zła od dobra, winy i kary/konsekwencji. Swiat produkuje niedojrzałych, zależnych od państwa niewolników, którym media mówią co myśleć.

Wiemy więc, kiedy doświadczamy zła, cierpimy i sami czujemy się winni, albo czynimy zło, krzywdzimy i nie potrafimy tego nie czynić, bo go nie rozeznajemy dobrze, samousprawiedliwiamy się.. To poczucie winy wypieramy, ale ono nie znika, draży i wypływa w postaci lęków. Zyjemy w świecie gdzie władzę ma ego i własne racje, nawet błędne, które mamy szanować wzajemnie, bo tak nam się każe.
Ostatnio edytowano 20 wrz 2010, 21:32 przez circ, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
210
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 16:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do