Psychiatria to pseudonauka??

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Re: Psychiatria to pseudonauka??

Avatar użytkownika
przez Majster 23 sie 2010, 18:41
Pytasz, czy stwierdzasz?
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Psychiatria to pseudonauka??

przez Roberrrto 23 sie 2010, 19:16
Neurolog na mózgu pewnie się zna, ale czy na psychice się zna? A leki, jak by się kto uparł, to i internista przepisze. Tylko, jakie to ma właściwie znaczenie..?
Roberrrto
Offline

Re: Psychiatria to pseudonauka??

przez Shadowmere 23 sie 2010, 19:24
a co psychiatria ma wnosic do wiedzy o mózgu,skoro od tego jest neurologia?
to tak jakbys zarzucal hemetologom,że nie odkryli niczego istotnego w metodach terapii chorób odbytu.
Psychiatria zajmuje się procesami psychicznymi i farmakoterapią.Mylisz pojęcia.
Shadowmere
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Psychiatria to pseudonauka??

przez Shadowmere 23 sie 2010, 19:34
Psycholog nie ma studiów medycznych,a psychiatra ma.
Psycholog nie ma pojęcia o farmakoterapii,psychiatra ma.
Osobiscie bardziej ufam lekarzom niż psychologom.Może dlatego,że sama prze chwile studiowalam psychologię.
Często pozbawione podstaw empirycznych bajdurzenie,domysly i same hipotezy mnie odstraszyly.Dobrze jest opierac się o konkretną wiedzę.
Shadowmere
Offline

Re: Psychiatria to pseudonauka??

przez Shadowmere 23 sie 2010, 19:47
na pewno.wszystko ma głębokie dno :P
Shadowmere
Offline

Re: Psychiatria to pseudonauka??

Avatar użytkownika
przez szczesliwy_chomik 23 sie 2010, 19:58
I tak i nie. Leki są niekiedy potrzebne chorym ludziom, aby mogli stanąć na nogi, jednak nie zmienia to faktu, że wiele osób idzie na łatwizne i zaczyna się nimi faszerować bez większego powodu. To samo dotyczy lekarzy, którzy aby tylko wypchać sobie portfel każdemu wmówią zaburzenie i przepiszą prochy, o których sami najczęściej gówno wiedzą. Niestety, miałam do czynienia z wieloma lekarzami i chyba tylko dwoje było dla mnie....sympatycznych. Jeden z nich o boże, wykazał się nawet empatią i próbował mnie zrozumieć. Reszta? Glupio-mądre gbury, które wmawiały mi swoje pseudo-naukowe brednie, poparte równie "mondrymi" książkami, których autorzy do ludzkiej psychiki podchodzili jak do złamanej nogi. Wielu ludzi nawet nie wie o tym, że są ofiarami psychiatrii, lekarze często żerują na takiej naiwności i zagubieniu chorego. Podsumowując : leczenie -tak, ale tylko pod opieką lekarza z powołaniem, czyli ucziwym, ludzkim, wrażliwym, empatycznym, rzeczowym, godnym zaufania , z pasją. Teraz ...jak tu takiego znalezć? :pirate:
Posty
324
Dołączył(a)
21 sty 2010, 05:14

Re: Psychiatria to pseudonauka??

Avatar użytkownika
przez Majster 23 sie 2010, 20:18
pasożyt napisał(a):Raz byłem u psychiatry który po uswiadomieniu sobie ze znam sie "co nieco" na rzeczy i objawy choroby czy tez farmakologia nie są mi obce zapytał sie mnie w konsekwencji "to jaki by pan chciał lek"?? .. wiecej juz do Niego nie poszłem...
Ja lapie juz o co koledze chodzi: zwyczajnie boi sie etykietki psychicznego, jakiej, w jego mniemaniu, neurolog na czole nie przylepia. To raz, a dwa: standardowa reakcją psychiatry na pacjenta "wiedzącego lepiej" jest wlasnie zapisanie mu, w miare mozliwosci oczywiscie, takich leków, jakich on do kosza nie wywali. Skoro pokazales mu w czasie badania, ze byles 2x w aptece i znasz kilka nazw, a o paru innych poczytales w sieci, to naturalne, ze chcial Ci przepisac cos, co Ci pomoze a czego nie odrzucisz. Trzy: pisze sie "poszedłem", a nie "poszlem"... :mrgreen: :mrgreen:
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Psychiatria to pseudonauka??

Avatar użytkownika
przez Paranoja 23 sie 2010, 21:10
pasożyt, jestem przykładem osoby, która leki ma przepisywane przez neurologa, od poczatku leczenia. Babka dość konkretna, ostrożnie dobiera leki, poza tym zna moją historię moich róznych dziwnych stanów, lęków itp więc wie co mi przepisywać. Poza tym dzięki niej miałam tk głowy, badania na tarczycę, boreliozę (którą potwierdziła). Dużo zawdzięczam tej kobiecie.

Dodam, że leki też dobierała mi po konsultacjach z psychologiem.
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Re: Psychiatria to pseudonauka??

przez Shadowmere 23 sie 2010, 21:12
szczesliwy_chomik napisał(a):Podsumowując : leczenie -tak, ale tylko pod opieką lekarza z powołaniem, czyli ucziwym, ludzkim, wrażliwym, empatycznym, rzeczowym, godnym zaufania , z pasją. Teraz ...jak tu takiego znalezć? :pirate:

zapraszam do Sopotu ;)
Shadowmere
Offline

Re: Psychiatria to pseudonauka??

Avatar użytkownika
przez Paranoja 23 sie 2010, 21:52
jak mi moja neurolog wprowadzala leki, to miałam wizyty co 2 tygodnie i mówiłam jak wrażenia. Czy coś działa, czy nie, czy lepiej czy gorzej, czy bez zmian. Tym sposobem myslę, trafiłam na odpowiednie leki. W każdym bądx razie napewno lepiej mi teraz niż pół roku temu.
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Re: Psychiatria to pseudonauka??

Avatar użytkownika
przez szczesliwy_chomik 24 sie 2010, 15:06
No widzisz, ja raz miałam do czynienia z panią (notabene jedna z najzimniejszych osób jakie kiedykolwiek spotkałam, normalnie wampir energetyczny), która na prośbę zmiany leków na mnie nakrzyczała i wyczytała mi regułkę z książki, ze te leki nie otępiają. Jak jej powiedziałam, ze to ja biore te leki a nie ona, zaczęła jałową , fachową pogadanke i na koniec z wyrazem twarzy zdradzającym zatwardzenie przepisała mi inne. A dodam , że leczyłam sie u niej z rok i to był dopiero drugi raz kiedy poprosiłam o zmianę leku. Czułam sie w jej gabinecie tak, jakby to ona miała jakiś problem
a nie ja. Do tego gdy mówiłam o swoich problemach łapała mnie za słowa , jak jej w końcu odpowiedziałam "nie wiem, ja sie na tym nie znam" odpaliła z wielką dumą na twarzy "Tak, dokładnie". Zasrana pani psychiatra, książki wykute na blachę, tylko powołania zabrakło.

[Dodane po edycji:]

Jak sobie o tej babie przypominam to dziwie się sama sobie, ze tyle czasu się z nią męczyłam. Do jej gabinetu wchodziłam zestresowana i zlękniona, wychodziłam poniżona i wku.r.wiona. Raz przeryczałam cała drogę, bo było ze mną fatalnie, potrzebowałam w tamtym okresie szybkiego stawienia na nogi a babsztyl odmówił mi zmiany leku. Ciekawe ilu pacjentów już uśmierciła , bo ja osobiście byłam wtedy najbliżej samobójstwa w całym swoim życiu. Straciłam dzięki niej pracę tak a propos . Ktoś słabszy psychicznie, załamany po takiej wizycie i odmowie pomocy może sobie zrobić kuku, ale widać mądra głowa pani doktor, nie ogarniała już takich spraw. O tej babie krążą negatywne opinie, widziałam jak pacjenci wychodzą nabuzowani z jej gabinetu, więc to nie są moje widzimisie.
Posty
324
Dołączył(a)
21 sty 2010, 05:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do