"Przebudzenie" de Mello - książka leczy

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Re: "Przebudzenie" de Mello - książka leczy

przez ty_tez_mozesz 09 wrz 2010, 17:12
moje zdanie jest takie, że jeśli jesteś gotowa wywrócić swoje życie do góry nogami to ta książka może Ci pomóc w tym. porzucić wszystko co czyni Ciebie nieszczęśliwą. ale, żeby to zrobić trzeba dostrzec te rzeczy...
jeśli jesteś trochę mniej gotowa na to, to ta książka może Ci pomóc wzrastać by lepiej rozumieć siebie i lepiej Żyć przez to.

książkę uważam za wartościową i na pewno wrócę jeszcze do niej
ps. to tylko moje osobiste zdanie
"ludzie cierpią często dlatego, że czują się sami. sami bo są samotni lub bo czują się samotni wśród ludzi"
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
22 gru 2008, 00:13

Re: "Przebudzenie" de Mello - książka leczy

przez circ 22 wrz 2010, 17:02
refren napisał(a):De Mello nie tłumaczy sensu cierpienia w sposób religijny, tylko psychologiczno - duchowy. Uważa, że z cierpienia należy wyciągnąć wnioski, bo jeśli jesteśmy nieszczęśliwi, to znaczy, że popełniamy jakiś błąd. Uważa on, że szczęście jest naturalnym stanem człowieka, tylko ludzie sami wszystko sobie komplikują tworząc różne złudzenia i dlatego go nie odczuwają. Jest też przeciwny wyrzeczeniom bez głębszej świadomości - bo wyrzekając się czegoś, tylko się do tego bardziej przywiązujemy. Jego recepta: nie wyrzeczenie a zrozumienie - czyli przewrócenie do góry nogami swojego myślenia. Zajmuje się tym, co możemy sami osiągnąć, a nie sensem cierpienia jako takiego. Moim zdaniem to nie jest książka religijna, bo porusza inne zagadnienia, a związek jest pozorny. To po prostu propozycja lekarstwa na neurotyczne podejście do życia.


Tak, de Mello jest świetny, ale został zdjęty z lektur Kościoła dlatego, że pojmował Ewangelie na sposób Wschodni.
Brakowało tam mistyki, która jest sednem Kościoła, czyli komunii z Chrystusem, która najbardziej ulecza to, z czym sobie człowiek sam nie radzi.
Swiadomość siebie jest ważna i tu zrobił wiele, ale to nie wszystko. Musi być jeszcze Duch. św.
Offline
Posty
210
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 16:05

Re: "Przebudzenie" de Mello - książka leczy

przez refren 22 wrz 2010, 17:26
Tak, Kościół Kościołem, ale to książka psychologiczna i duchowa moim zdaniem, a nie religijna. I chyba nie pretendowała do roli prawdy objawionej, więc zarzuty teologiczne wobec niej moim zdaniem są bez sensu. Fakt, że de Mello był zakonnikiem katolickim i dlatego oczekiwano od niego głoszenia prawdy Bożej, jednak natura psychologa przeważyła w nim nad naturą zakonnika. Co nie zmienia moim zdaniem faktu, że jego myśli są fenomenalne i leczące neurotyczne podejście do świata i ludzi po całości i konsekwentnie. Duch Święty to oddzielna sprawa, ale sami też możemy sporo zrobić, także jeśli w niego nie wierzymy. Ja wierzę i nie widzę, żeby ta książka mi zaszkodziła.
refren
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: "Przebudzenie" de Mello - książka leczy

przez circ 22 wrz 2010, 22:23
Dobrze to ująłeś, zgoda.

Jednak pełna prawda jest taka, że bez mistyki, czyli odpowiedzi Łaski na praktykę jest o wiele trudniej.
Ale de Mello jest świetny na początek, byle potem nie stać w miejscu.

Wiem to, bo przeczytałam prawie wszystkie jego książki, zgodziłam się z jego wszystkimi tezami, ale mnie to nie zmieniło.
Zmieniła mnie dopiero spowiedź, komunia i modlitwa, czyli praktyka, nie wiedza.
Offline
Posty
210
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 16:05

Re: "Przebudzenie" de Mello - książka leczy

Avatar użytkownika
przez szklanyczlowiek 22 wrz 2010, 23:46
Ta ksiazka to zbior haselek rodem z ulotki dla sprzedawcow, zwykle slogany ktore maja pobudzic czlowieka jesli ktos po przeczytaniu tego wyzdrowieje to znaczy ze nie byl chory
Avatar użytkownika
Offline
Posty
167
Dołączył(a)
15 wrz 2009, 00:46

Re: "Przebudzenie" de Mello - książka leczy

przez refren 23 wrz 2010, 15:27
Circ, w zasadzie zastanowiłam się i to nie jest cała prawda, to co napisałam. Za pierwszym razem jak przeczytałam, to trochę mi to namieszało, tzn poczułam, że Bóg już nie jest potrzebny mi do szczęścia, bo wszystko można osiągnąć samemu i że nawet przeszkadza. Potem życie szybko to zweryfikowało, dlatego uważam, że nie można traktować de Mello jako nowego objawienia religijnego, tylko jako książkę duchową i psychologiczną. Ale warto z niej jak najwięcej czerpać.
Szklanyczłowieku, a kto Ci powiedział, że wyzdrowiejesz po przeczytaniu? Od samego przeczytania nic się nie zmienia,a poza tym książka nie musi rozwiązywać wszystkich indywidualnych problemów i trafiać we wszystkie zaburzenia. Ale mi bardzo pomogła, jeśli chodzi o relacje z innymi ludźmi, dała mi dużo wolności i zdrowego rozsądku. I dużo szczęścia, po jakimś czasie, dlatego polecam. Też mnie nie uleczyła, ale gdybym przy wszystkich swoich problemach pozostała przy moim starym, neurotycznym podejściu do świata, to nie miałabym szans, żeby wytrzymać najgorsze lata i mieć na cokolwiek siłę. Przynajmniej ten balast się zmniejszył.
Mam nadzieję, że nie żyjesz tylko od jednej zmiany leków do drugiej, tylko robisz coś jeszcze.
refren
Offline

Re: "Przebudzenie" de Mello - książka leczy

przez GreenGo 23 wrz 2010, 21:08
jego myśli są fenomenalne i leczące neurotyczne podejście do świata i ludzi po całości i konsekwentnie.
Dla mnie ta książka była objawieniem, "wyleczyła" mnie z masy fałszywych przekonań o ludziach i życiu, zmieniłem po jej przeczytaniu wiele swoich poglądów, całe szczęście, że ją znalazłem kiedy miałem 16 lat, bo moje życie mogłoby się potoczyć zupełnie inaczej, (czyt. jeszcze gorzej).
Dużym stopniu dzięki niej zostałem kilka lat później osobą niewierzącą :shock:

ale na pewno sama książka nikogo nie uleczy, czegoś w niej brakuje, konkretów, to jest książka przede wszystkim dla ludzi zdrowych, ale żyjących z masą fałszywych wyobrażeń o świecie i w takich przypadkach, jak ktoś jest otwarty, to może mocno nim potrząsnąć.

BTW. Sam Benedykt XVI, jako szef Kongregacji Nauki Wiary wpisał ją do "indeksu ksiąg zakazanych", ale ja stoję bardziej za jej autorem niż dogmatami kościoła, który nie jest dla mnie żadnym autorytetem, tylko instytucją uzurpującą sobie prawo do jedynej "słusznej wersji", a niestety przedstawiciele tej religii (innych oczywiście też) oprócz głoszenia swoich prawd objawionych nie byli nigdy zbyt wiarygodnymi ludźmi.
GreenGo
Offline

Re: "Przebudzenie" de Mello - książka leczy

przez refren 24 wrz 2010, 00:32
Indeks ksiąg zakazanych już dawno nie istnieje :twisted: , Kościół po prostu się odżegnuje od de Mello, ponieważ jako zakonnik mógł być utożsamiany z nauką Kościoła. W tej notatce kard Ratzingera (wtedy), o którą się chyba rozchodzi, jest też m.in zdanie: "Jego dzieła, mające prawie zawsze formę krótkich opowiadań, zawierają pewne doniosłe elementy mądrości wschodniej, które mogą pomóc w osiągnięciu panowania nad sobą, zburzyć owe więzy i uczucia, które przeszkadzają w byciu wolnym, zmierzeniu się w pokoju z różnymi wydarzeniami pozytywnymi i negatywnymi w życiu człowieka"
Czego wszystkim życzę.
Nieznane jest jak dotąd stanowisko Boga w sprawie de Mello. :brawo: :?: :nono:
refren
Offline

Re: "Przebudzenie" de Mello - książka leczy

przez kris1966 06 paź 2010, 00:38
Stanowisko Boga jest znane,zabrał go stąd dość wcześnie i nagle(atak serca czy coś takiego).
Przypadek? ;)
Hej,przybyszu,uważaj!,to forum jest tendencyjne,jeżeli masz inne poglądy niż moderatorzy,to lepiej zjeżdżaj stąd!!!
Offline
Posty
195
Dołączył(a)
07 gru 2009, 19:24

Re: "Przebudzenie" de Mello - książka leczy

przez refren 06 paź 2010, 00:58
kris1966: "Stanowisko Boga jest znane,zabrał go stąd dość wcześnie i nagle(atak serca czy coś takiego).
Przypadek? ;)"
Oj tam, może chciał mu szybciej dać nagrodę w niebie? Z Bogiem to nigdy nie wiadomo do końca ... ;)
refren
Offline

Re: "Przebudzenie" de Mello - książka leczy

przez kris1966 06 paź 2010, 02:18
A najbardziej mnie śmieszy całe to Centrum Duchowości DeMello.Wydali już wszystko(kuj żelazo puki gorące),teraz wydadzą pewnie w formie dzieł zebranych paragony z marketów i kwity z pralni znalezione po jego śmierci w kieszeniach.Do tego "Centrum" to zjeżdżają się pewnie najbardziej snobistyczni konsumenci duchowości(duchowej masturbacji?)z całego świata.
Uważam,że kardynał(wtedy)Ratzinger miał rację.
Sorry,ale dziś mam taki klimacik.

[Dodane po edycji:]

Piszę tak dlatego,bo sam kiedyś wtopiłem w DeMello na 150 procent.Akurat rozwijająca się nerwica pozbawiła mnie kręgu znajomych i hasło typu"Kury żyją w stadzie,orzeł żyje sam"-trafiło na podatny grunt.I jeszcze jedno takie hasło:"Świat jest do tego stopnia popier...(czy jak tam),że jeśli wszyscy są co do czegoś zgodni,to możesz być pewien,że się mylą".
A pracę nad świadomością uczuć(dzięki tej książce)kontynuuję nadal.
Co ja nie wyrabiałem z powodu DeMello.Jeżdziłem w góry do szałasu na całe tygodnie,chociaż to akurat było fajne,podejmowałem próby medytacji,łaziłem na spotkania z mistrzem Zazen.Czasami czułem że mi odjechało,bo ludzie się na mnie dziwnie patrzeli.Jak człowiek nie ma poczucia własnej godności to wszystko staje się zniewoleniem.To miała być taka duchowa Zosia-samosia("ja siama,ja siama!").
I to jest moim zdaniem największa pułapka z tym DeMello.Człowiek nie popuści,nadal chce mieć nad wszystkim kontrolę.
W sprawach psychologicznych uważam,że jest bardzo pomocny,ale w sprawach duchowych-z tym ostrożnie.
Żeby tylko nie było tak,że pasjonowanie się tymi mądrościami nie odsuwało na dalszy plan innego tematu,który jest bardzo trudny i boli-moja relacja z drugim człowiekiem,z innymi ludzmi.U mnie tak właśnie się stało.Uważam,że bardziej pomocna jest wspólnota,gdzie drugi człowiek jest dla ciebie jak lustro.Albo na przykład grupa 12 kroków(to nie tylko dla AA)gdzie znajdujesz drugiego człowieka na tzw.Wykrywacza kłamstw.
A tak z innej beczki,co do Jezuitów.Ile już było przypadków,że oni się tak rozwijali,rozwijali,i ciut za bardzo się rozwinęli.W świecie-DeMello,w Polsce-Stanisław Obirek.A przecież ich założyciel Loyola cnotę posłuszeństwa stawiał bardzo wysoko.Był posłuszny papieżowi,chociaż ten robił w tym czasie niesamowite przewały.Loyola wierzył,że pomimo takich błędów i zwyczajnej ludzkiej ułomności Duch Św w sprawach wiary i kościoła nie pozwoli papieżowi się mylić.
Hej,przybyszu,uważaj!,to forum jest tendencyjne,jeżeli masz inne poglądy niż moderatorzy,to lepiej zjeżdżaj stąd!!!
Offline
Posty
195
Dołączył(a)
07 gru 2009, 19:24

Re: "Przebudzenie" de Mello - książka leczy

przez refren 06 paź 2010, 15:17
Nie zauważyłam, żeby de Mello namawiał do życia w szałasie i spotkań z mistrzami Zen. Nie można go obarczać odpowiedzialnością za to, co ludzie robią z jego słowami i jak je sobie zniekształcają. Sama miałam taki etap, ale nie winię za to książki.
Z tą samotnością, to nie jest takie proste, de Mello pisze, że dopiero wyzwalając się z uzależnienia od innych można naprawdę cieszyć się relacjami z innymi. Czyli przez samotność z powrotem do ludzi - ale na sposób dojrzały i bez obarczania ich odpowiedzialnością za własne szczęście.
Jeśli chodzi o centrum, to z każdej idei czy religii można zrobić jakąś papkę dla mas. Tak jak kabała (Madonna) ma wyrastać z judaizmu, a "Pięść mistrza Zen" (czy coś tam) z buddyzmu.
refren
Offline

Re: "Przebudzenie" de Mello - książka leczy

przez kris1966 06 paź 2010, 18:01
Wszystko to co on głosi jest już podane w Piśmie Świętym.O tej samotności np:"Jeżeli ktoś nie ma w nienawiści ojca i matki,braci i sióstr...itd nie może być moim uczniem"
Tylko że to nie jest podane tak efektownie,a u DeMella przeplatane humorem,opowiadane ze swadą.
A poza tym nasza wiara jest wiarą w Boga jako osobę,no to jak jezuita zaczyna gadać inaczej,to jest problem.

[Dodane po edycji:]

I zgadzam się z tym co pisze circ,mnie też zmieniło dopiero życie sakramentami,a nie wiedza.
Hej,przybyszu,uważaj!,to forum jest tendencyjne,jeżeli masz inne poglądy niż moderatorzy,to lepiej zjeżdżaj stąd!!!
Offline
Posty
195
Dołączył(a)
07 gru 2009, 19:24

Re: "Przebudzenie" de Mello - książka leczy

przez refren 06 paź 2010, 19:06
ad "Jeżeli ktoś nie ma w nienawiści ojca i matki,braci i sióstr...itd nie może być moim uczniem" - no tu raczej chodzi o wiarę w Jezusa jako najważniejszą i jedyną prawdę, która nie uznaje kompromisów nawet pod wpływem najbliższych osób. Nawiasem mówiąc mądrość Pisma Św zasadza się na sprzecznościach, bo również czytamy:
(1.List św Jana 2.9): " Kto twierdzi, że żyje w światłości, a nienawidzi brata swego, dotąd jeszcze jest w ciemności. Kto miłuje swego brata, ten trwa w światłości i nie może się potknąć. Kto zaś swojego brata nienawidzi, żyje w ciemności i działa w ciemności, i nie wie, dokąd dąży, ponieważ ciemności dotknęły ślepotą jego oczy"
(4. 20): "Jeśliby ktoś mówił: Miłuję Boga, a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi. Takie zaś mamy od Niego przykazanie, aby ten, kto miłuje Boga, miłował też i brata swego."

Wracając do de Mello, uważam, że przeciwstawianie de Mello i wiary nie jest istotą jego zrozumienia, ponieważ różnica polega na tym, że wiara mówi o Bogu, a de Mello o Nim NIE mówi (bądź mówi pozornie), dlatego to nie jest książka religijna i konkurencyjna wobec np. Biblii. Problem się zaczyna moim zdaniem, gdy ktoś tego nie rozumie i zastępuje wiarę "Przebudzeniem".
refren
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do