Problemy z rodziną po odejściu z domu

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Re: Problemy z rodziną po odejściu z domu

przez lochness 07 wrz 2008, 13:58
primo: "a) czytaj uważnie i ze zrozumieniem wszystkie wypowiedzi." - tego typu teksty są ewidentną formą wywyższania się, co wg mnie jest całkiem zabawne, bo widzisz - ktoś ma inne, bardziej życiowe podejście do sprawy, a ty na wstepie wysnuwasz tego typu wnioski.
secundo: radykalne dzialanie jest moze nie jedyna droga rozwiazania sprawy, jednak jedyna sluszna. nie mozna ciagle miec depresji, stanow lekowych, kompleksow, nerwicy, czy natrectw, gdyz nie na tym polega zycie. zycie nie zawsze uslane jest rozami, ale trzeba brac sie w garsc i ŻYĆ, a nie tylko myslec, jak to robic.
autorce postu życze odwagi.
PS: Jestem dziewczyną ;)
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
27 lut 2007, 18:23

Re: Problemy z rodziną po odejściu z domu

Avatar użytkownika
przez Coltrane 07 wrz 2008, 17:24
punkt a) napisałem nie z powodu swojej małości, ale dlatego, że generalizujesz: "wszyscy na tym forum jedynie lamentują..." - to są twoje słowa. Wyrażenie : "ewidentną formą wywyższania się" również jest generalizowaniem. To forum jest podzielone na wiele tematów właśnie po to, by każdy przypadek roważać indywidualnie. W żadnym wypadku nie można generalizować, w innym razie wszystkim nam przepisanoby ten sam lek i zamkniętoby nas w jednym szpitalu.
A Filomatce przydadzą się, moim zdaniem, bardziej działania rozważne niż radykalne. Rodzinę Filomatki trzeba przekonać a nie porzucać. W żadnej wypowiedzi Filomatka nie napisała, że chce się odciąć od rodziny - chce żyć samodzielnie, nie samotnie.
Mam nadzieję, że wyjaśniliśmy już nieporozumienia i możemy powrócić do tematu.
Pozdrawiam Cię, dziewczyno lochness.
Jezus uzdrawia, serio.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
22 paź 2007, 17:29
Lokalizacja
ŁorsoŁ

Re: Problemy z rodziną po odejściu z domu

przez ESTER 08 wrz 2008, 16:30
lochnes czy ja dobrze kojarzę , że Ty studiujesz psychologię/psychiatrię ?
Na którym jesteś roku i w jakim mieście ?
Pytam z czystej ciekawości bo też się tym zajmuję :D

---- EDIT ----

Ps. Przychylam się do tego co piszę zarówno lochness jak i Coltrane.
Oba bardzo ciekawe , ale jednocześnie odmienne punkty widzenia problemu tak jak różny jest wasz profil :smile: Stoicie na przeciwległych biegunach.Zrozumcie , ze człowiek żyjący według zasady : "życie to impreza" nigdy nie dogada się z tym dla którego rodzina to "rzecz święta" :D Według mnie wasza dyskusja jest więc bezsensowna :D
ESTER
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Problemy z rodziną po odejściu z domu

przez gavril princip 08 wrz 2008, 17:25
Kto uwaza ze zycie to impreza?
gavril princip
Offline

Re: Problemy z rodziną po odejściu z domu

przez Filomatka 08 wrz 2008, 17:56
Coltrane, dobrze wyczułeś, ja nie chcę całkiem się odciąć, choć momentami wydaje mi się, że powinnam...
Od czasu kiedy wyjechałam z domu, zniknęła mi np. hipochondria. Nie całkowicie, ale dopiero wczoraj od 3 tygodni miałam takie myśli, a kiedyś nachodziły mnie codziennie. Strasznie to było męczące.
Ja wiem, że w dużej mierze do mojej nerwicy, czy co to tam jest przyczyniła się ta rodzina. Ja się boję cokolwiek robić, bo wydaje mi się, że na pewno zrobię to źle. Dopiero tutaj mam więcej inicjatywy, potrafię sobie wytłumaczyć, że nawet jeśli coś zawalę, to nie jest to koniec świata.
Co do sytuacji teraz - wydzwania do mnie jeszcze ciotka... Dziwne, w Krakowie nawet się do mnie nie odzywała a tutaj wydzwania... One naprawdę nierozumieją, że nie chcę telefonów, że po to wyłączam komórkę.
Wszystko nie jest takie proste. Nie chciałabym całkowitej utraty kontaktu, ale nie wiem jak po takiej ciszy cokolwiek odbudować. Burzy się to samo pomału, a mi się nawet nie chce tego ratować. Mam mętlik w głowie.
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 lip 2008, 19:14
Lokalizacja
Pod Wrocławiem

Re: Problemy z rodziną po odejściu z domu

przez ESTER 08 wrz 2008, 23:10
gavril princip napisał(a):Kto uwaza ze zycie to impreza?


Moim zdaniem lochnes o czym świadczyć może to co napisała:

"B) masz gleboko ich smieszne zabawy i czerpiesz z zycia. zabaw sie itp., zajmij chlopakiem.
nie zadreczaj sie czarnymi myslami, bo nie na tym polega zycie"

A na czym polega życie? Impreza, impreza, impreza i jeszcze raz impreza........ itd. :lol:
Czyżby tak to z Tobą nie jest lochnes? :lol:

---- EDIT ----

O ! gavril nareszcie się odezwałeś ! Gdzie byłeś jak Ciebie tu nie było ? :D
ESTER
Offline

Re: Problemy z rodziną po odejściu z domu

Avatar użytkownika
przez K. 10 wrz 2008, 00:47
Ja potrafię sobie wyobrazić wszystko do pewnego momentu. Jak dobrze Mama i Babcia znają tego mężczyznę ? Wiesz, jeśli mało, na zasadzie ' dzień dobry, do widzenia', to im się nie dziwię. Poza tym to ogromna odległość jak dla nich. Ja rozumiem, że masz 22 lata i chcesz sobie układać życie, ale pewnie niektóre kwestie sama zrozumiesz jak będziesz Mamą.
A to, że tak piszą - niepotrzebne emocje, które oczywiście ich słów nie usprawiedliwiają, ale nie dziwię się.
Moim zdaniem problem w tym, że przed nimi wizja spotkań raz na dwa miesiące + święta.
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Re: Problemy z rodziną po odejściu z domu

przez Pstryk 10 wrz 2008, 10:02
Wcale nie musisz Filomatko zrywać kontaktów - jeśli nie potrafisz zimno podchodzić do tego, co wyprawiają, ogranicz te kontakty na czas, w którym pogodzą się z faktem Twojego wyboru.
Pstryk
Offline

Re: Problemy z rodziną po odejściu z domu

przez Filomatka 10 wrz 2008, 14:08
K., Jest różnica między martwieniem się a agresją. W zasadzie gdybym nie odeszła z domu, kto wie w jakim stanie bym była? Mnie się krzywda nie dzieje tutaj. Żyję sobie, pracuję, podejmę studium, po roku przerwy wrócę na studia... Wszystko powoli się układa poza relacjami z nimi.
Czuję się bardzo kochana, w domu nigdy tak się nie czułam. Spędzam dużo czasu z domownikami, w domu odłączałam się i szłam przed komputer - taki rodzaj ucieczki.
K., ja rozumiem, że matka martwi się o dziecko. Ale jeśli matka stale powtarza, kiedy z nią jestem -" wyp... z domu, bo nie płacisz rachunków i nie masz prawa się odzywać", to raczej nie podejrzewam ją o troskę. Doprowadzili mnie do mocnych ataków,one może czują się źle, ale ja chyba gorzej.
Mam prawo układać sobie życie po swojemu, niektórzy wyprowadzają się z domu w wieku 19 lat na studia. Przyjeżdżają do domu na święta i 2 miesiące no i nikt nie robi z tego problemu. Jak będę mamą będzie mi zależeć zwłaszcza na dobru mojego dziecka i będę go szanować bez względu na jego wybory.
Tak jak mama mojego chłopaka. Pomaga nam, żebyśmy się usamodzielnili, poszli na swoje. Ma tylko jego, a jakoś nie zatrzymuje go siłą w domu i nie pokazuje mi jaka ja jestem zła, że jej syn jest ze mną, nie mówi, że go kradnę.
Bethi, nie potrafię podchodzić zimno do tego. Wczoraj napisał do mnie mój tatuś, który jakoś wcześniej się mną nie interesował (poznałam go w wieku 16 lat). Mail brzmiał jak list urzędowy, do jakiejś instytucji. Ale nieważne. Nie zamierzam się odzywać.
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 lip 2008, 19:14
Lokalizacja
Pod Wrocławiem

Re: Problemy z rodziną po odejściu z domu

Avatar użytkownika
przez Coltrane 11 wrz 2008, 08:32
jeśli się nie odezwiesz to będzie tak, jakby ciebie nie było. Tymczasem konsekwentnie do twojej decyzji - jesteś już samodzielna i odpowiedzialna za siebie. Może warto odpisać tacie żeby próbował rozmawiać nie pouczać, bo nieco na to za późno?
A po słowach od mamy, które zacytowałaś... Jestem zbyt porywczy, mnie by szlag trafił i również bym się wyprowadził, byle dalej. Zwłaszcza, że są to słowa bezprawne - dopóki uczysz się, twoi rodzice mają zasr. obowiązek cię utrzymywać, chyba, że nie są w stanie. Może mamie warto te słowa przypomnieć - kiedy i ile razy je wypowiedziała - twoje życiowe posunięcie jest przecież zgodne z jej wolą w ten sposób wyrażoną !!!
Fajnie, że masz ukochanego, który cię wspiera - dbaj o niego! (również o teściową :))
Jezus uzdrawia, serio.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
22 paź 2007, 17:29
Lokalizacja
ŁorsoŁ

Re: Problemy z rodziną po odejściu z domu

przez Pstryk 11 wrz 2008, 10:31
Coltrane masz rację w tym co piszesz - też musiałam często przypominać, że mają ten zasr. obowiązek, raz nawet chlapłam coś więcej :roll: Nie przysporzyło mi to ich sympatii, ale pozwoliło mi skończyć studia i jakoś sobie radzić w życiu. Mój konflikt z rodzicami polegał na ciągłej walce o siebie - nie chciałam być taka, jak oni sobie to zaplanowali - chciałam być sobą. Czasem trzeba było się kłócić, trzeba było być bezczelnym, trzeba było znosić łzy matki, wyrzuty ojca ale z czasem się poddali i pozwolili mi żyć zgodnie ze swoją naturą. Zrozumieli. Tylko trzeba być cholernie konsekwentnym. I gdybym miała to przechodzić ponownie - postępowałabym tak samo. Od dłuższego czasu w mojej rodzinie jest harmonia i pełna wyrozumiałość. Warto było bo zyskałam przyjaciół [moich rodziców], na których mogę liczyć i którzy za wszelką cenę starają się mnie zrozumieć, ba szanujemy się nawzajem. A myślałam, że tego nie dożyję :D Fajnie sobie o tym przypomnieć.
Pstryk
Offline

Re: Problemy z rodziną po odejściu z domu

przez Filomatka 11 wrz 2008, 16:56
Ja skończę studia zaocznie, na razie potrzebuję przerwy. Strasznie dużo nerwów straciłam studiując i zarazem mieszkając w tym domu.
Już mnie denerwuje ta nagonka, nie chce mi się kłócić. Idziemy spać dzwonią, sprzątamy - dzwonią, pracujemy-dzwonią, jemy-dzwonią, można dostać szału.
Ja mam wyłączoną komórkę to wydzwaniają do mojego chłopaka.
Powoli jednak zaczynam odżywać poprawia mi się humor :D Nawet nauczyłam się gotować :mrgreen:
Tutaj mam rodzinę i muszę o nią dbać. Ale czasami czuję, że tyle poświęcam myśleniu o matce i babci, że oddalamy się od siebie, to mnie przeraża. Nie cały czas, ale w czasie ataku tak jest i chwili poprzedzającej atak.
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 lip 2008, 19:14
Lokalizacja
Pod Wrocławiem

Re: Problemy z rodziną po odejściu z domu

przez gavril princip 14 wrz 2008, 23:30
"O ! gavril nareszcie się odezwałeś ! Gdzie byłeś jak Ciebie tu nie było ? :D"
gralem w szachy. bede wpadac czytac ale malo pisac,tylko miedzy partiami wpadne powkurwiac.
gavril princip
Offline

Re: Problemy z rodziną po odejściu z domu

przez evelina 15 wrz 2008, 14:04
bethi napisał(a):Coltrane Mój konflikt z rodzicami polegał na ciągłej walce o siebie - nie chciałam być taka, jak oni sobie to zaplanowali - chciałam być sobą.
Czasem trzeba było się kłócić, trzeba było być bezczelnym, trzeba było znosić łzy matki, wyrzuty ojca ale z czasem się poddali i pozwolili mi żyć zgodnie ze swoją naturą. Zrozumieli. Tylko trzeba być cholernie konsekwentnym. I gdybym miała to przechodzić ponownie - postępowałabym tak samo. Od dłuższego czasu w mojej rodzinie jest harmonia i pełna wyrozumiałość. Warto było bo zyskałam przyjaciół [moich rodziców], na których mogę liczyć i którzy za wszelką cenę starają się mnie zrozumieć, ba szanujemy się nawzajem. A myślałam, że tego nie dożyję :D Fajnie sobie o tym przypomnieć.



Rozumiem Cie dokładnie to samo przechodziłam z moim bratem,,,nie pozwalał mi na MOJE życie bo byłam w jego oczach cały czas małą siostrzyczką..wyprowadziłam się z domu wbrew rodzinie na początku było mi strasznie ciężko ale dziś nie żałuje..kończę studia za 2 lata ślub a brat cóż...musi to jakoś "przegryźć"
Nie liczę na to ze zyskam brata "przyjaciela" nie oczekuję już zrozumienia wiem jedno ... pomimo to trzeba żyć.
evelina
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do