Nie wiem jak kochać... potrafie tylko ranić :( pomocy

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Nie wiem jak kochać... potrafie tylko ranić :( pomocy

przez dzikus 12 cze 2008, 13:32
Ciężko mi to jak kolwiek nazwać....ale mój problem polega na tym zenie potrafie się zakochać. Kiedyś zakochałem się w dziewczynie byliśmy razem ponad 2 lata potem poczułem ze wszystko co było co się działo było jakby wymuszone. Był okres że czułęm że ją kocham ze szczerze i z uczuciem mówie jej o tym natomiast z dnia na dzień wszystkim zaczeła mnie denerwować... miałem dosyć wszystkeigo co było z nią związane... dosłownie. Miałem zal do siebie ze to wszystko było w końcu w cierpieniach zerwałem ją miałem żal do niej i do siebie ze jej to zrobiłem ze zrobiłem to tez sobie. Powiedziałem sobie ze nigdy więcej nie zrobie nic na siłe że wszystko musi odbyć się "naturalnie" i poznałem dziewczynę a wsumie znałem ją od 20 lat ale teraz zaczeliśmy chodzić na spacery potem do kina etc wszystko było jak można sobei tego wymarzyć... w końcu pocąłowaliśmy się i od jakichś 2 miesięcy jesteśmy razem.... ale teraz znów zaczeło dziać sie to co z wczesniejszą dziewczyną było tak pięknie i cudownie a teraz czuje coś odwrotnego... Wiem można powiedziec ze to poprostu nie miłośc sęk w tym że jak myśłe o róznych kobietach jako o potencjalnych kandydatkach na dziewczynę każdą na starcie skreślam. W kazdej widze coś złego "mankament" w urodzie w charakterze w zachowaniu.... wiem ze to jest nie normalne i że problem tkwi we mnie z checią poszedł bym na terapię do psychologa ale nie stać mnei by płacić 100 zł za h wizyty. Na psychiatre z NFZ który okresli jak i kto powinien mnie leczyć trzeba czekać miesiąc. Na psychologa z NFZ pół roku. Pomóżcie prosze doradzcie coś... może GG lub mail lub tutaj. Z chcęcią porozmawiam i dokładnie przedstawie swoj problem.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
12 cze 2008, 13:22

Re: Nie wiem jak kochać... potrafie tylko ranić :( pomocy

przez Pstryk 17 cze 2008, 19:51
Nie wiem co Ci powiedzieć - czasem mam wrażenie, że mam podobny problem - nigdy nie szukałam chłopaka. Z czasem odkryłam, że nie szukałam bo uważałam, że i tak nic z tego nie wyjdzie. Nie do wiary, jak przekonania potrafią spieprzyć Nam życie. Związki zawsze jakoś same mnie szukały - ostatni koleżanka, spytała, jak to możliwe, że nigdy nie poszukiwałam faceta, a zawsze go miałam - a ona, po 7 latach poświęconych jednemu mężczyźnie została zdradzona. Nie wiem. Jestem raczej pospolitą osobą z urody, niezbyt towarzyską, nic szczególnego do tego dość pokręcona a mimo wszystko nie pamiętam okresu w swoim życiu, że byłam sama w rozumieniu związku. Wcale mnie to nie cieszy - wbrew pozorom. Można powiedzieć, że szybko się 'nudziłam'. Pozostały mi po tych związkach cholerne uprzedzenia i one przeszkadzają ułożyć sobie życie... Przyjrzałam się więc tym uprzedzeniom - poszukałam ich korzeni - tkwią w dzieciństwie, wywodzą się z obserwacji związku moich rodziców, z tego, co zrobił mi ojciec. Ucieczka wydaje mi się stosowniejszym określeniem na szukanie dziury w całym... Poszukaj u siebie.
Pstryk
Offline

Re: Nie wiem jak kochać... potrafie tylko ranić :( pomocy

Avatar użytkownika
przez mOniSia 17 cze 2008, 20:52
Doskonale wiem, co czujesz-po prostu szukasz ideału, księżniczki z bajki... Kiedy zauważysz, że coś w niej jest nie tak, np. jakaś cecha z wyglądu lub charakteru-sam przyznajesz, że są to mankament, coś błahego zniechęcasz się, chcesz zrezygnować. Jednak pamiętaj, że prędzej czy później znajdzie się w Twojej ukochanej coś, co nie będzie Ci się podobało. Pamiętaj, że Ty też nie jesteś idealny i każdy człowiek ma zarówno zalety, jak i wady. Po prosu musisz nauczyć się akceptować swoje wybranki takimi, jakimi są. Może zanim z niej zrezygnujesz warto sprawdzić czy można ją zmienić? Oczywiście każdy jest jaki jest, ale czasami dziewczynie tak zależy na chłopaku, że gotowa jest zmienić swoje podejście do pewnych spraw, szczególnie jeżeli było złe. Może nie wiedziała, że to, co robi boli Cię?
Dla mnie zawsze najważniejsze było pierwsze wrażenie. Jeżeli chłopak mi się spodobał to później miałam mniej wątpliwości. Kiedy już na początku poczujesz, że dziewczyna po prostu nie jest w Twoim typie to nie angażuj się, bo ją zranisz. Tak samo nie odchodź bez wytłumaczenia. Np. powiedz jej: Nie mogę z Tobą być, bo ograniczasz moją niezależność. Jednak zanim powie się tak mocne słowa, warto najpierw ostrzec dziewczynę, że nam się nie podoba takie zachowanie. Rozłąka to ostateczność.
Zastanów się nad pojęciem IDEAŁU (który jak wiadomo nie istnieje), AKCEPTACJI, ZWIĄZKU, tym czego chcesz w życiu. Może nie jesteś jeszcze gotowy na prawdziwą, jedyną miłość?
"Nigdy nie dostrzegamy skarbów, które mamy tuż przed oczyma"
Aby uwierzyć w drugiego człowieka, należy najpierw uwierzyć w siebie. Żyć w harmonii ze światem widzialnym i niewidzialnym. Odnaleźć prawdziwe oblicze Boga.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
20 maja 2008, 13:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nie wiem jak kochać... potrafie tylko ranić :( pomocy

Avatar użytkownika
przez mOniSia 17 cze 2008, 20:55
Prawdziwiej i bezinteresownej miłości uczymy się na błędach :smile:
"Nigdy nie dostrzegamy skarbów, które mamy tuż przed oczyma"
Aby uwierzyć w drugiego człowieka, należy najpierw uwierzyć w siebie. Żyć w harmonii ze światem widzialnym i niewidzialnym. Odnaleźć prawdziwe oblicze Boga.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
20 maja 2008, 13:18

Re: Nie wiem jak kochać... potrafie tylko ranić :( pomocy

przez archetyp 17 cze 2008, 22:04
mOniSia bardzo ładnie napisane :)
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
31 mar 2008, 12:57

Re: Nie wiem jak kochać... potrafie tylko ranić :( pomocy

przez dzikus 21 cze 2008, 20:03
bethi,
Masz racje. Powinienem szukać w dzieciństwie... i szukałem już nieraz. Ogólnie moje problemy w zyciu i problemy z harakterem biorą się z ukształtowania harakteru włąsnie w dzieciństwie. Moi rodzice zawsze się kłucili nie mogli stworzyć "idealnej" rodziny ojciec do dziś dzien jest alkoholikiem... kiedys bił mamę ja to wszystko widziałem i zyłęm obok Ojca praktycznie nie mam a jak go mam to i tak nic z tego nie wynosze bo się nie da po tylu latach cierpienia. Moja mama zawsze starała się dla nas robić wszystko jak najlepiej ale ona sama ma ze sobą problemy co przełożyło się na relacje ze mną min. Ja byłem nadpobudliwym chłopcem o ile sie nie mylę mam (lub miałem nie wiem jak się do tego odnieść) ADHD. Teraz jak sobie myśle zawsze miałem problemy z komunikowaniem sie z ludzmi zawsze potrzebowałem "specjalnej troski" Nie umiałem nawiązac kontaktów towarzyskich. Zawsze byłem z boku. Teraz to widzę kiedy jestem już dorosły. Mimo to że jestem normalnym człowiekiem ponoć inteligentnym i przystojnym i wydawało by się ze nic szczególnego nie potrzebuje do szczescia to własnie ciągle szczescia mi brakuje. Nie radze sobie w życiu i wiem ze zawsze bede miał z tym kłopoty. Mam nerwice jestem nerwowy sytuacje w rodzinie doprowadziły ze raz mało nie przeszedłem za barykade... Nie wiem już jak sie ratowac czy jest szansa na normalne życie inne niż w ciągłym nieskończonym stersie na kalkulacjach co zrobić by było super zamiast się wyluzować i lecieć z wiatrem. Nie umiem tak i to raczej przez to nie potrafie pokochać. Problem tkwi nei w kobiecie ale we mnie. Nie jedna osoba doradziła mi bym poczekał że ta miłość (do obecnej mojej dziewczyny) przyjdzie sama. Jest mi z nią dobrze. Jest świetna pod wieloma względami, ale mam wyrzuty spotykając się z nią praktycznie jak kochająca się para ale bez mojej miłości. To moim zdaniem nie fair. Z drugiej strony czekałem cierpliwie az trafie na jakąs dziewczyne aż 4 lata chociaż miałem nie jedną "okazje" to dlaczego mam nie dac sobie szansy. Nie wiem co z tym zrobić Z góry dziękuje wam dziewczyny za rady i dzięki za przyszłe na które czekam. Sory za prywatę i krótki życiorys.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
12 cze 2008, 13:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do