Metlik w głowie i sercu.

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Metlik w głowie i sercu.

Avatar użytkownika
przez niqqa 05 maja 2008, 14:04
Sama nie widziałam co wpisać w polu "temat"...

3 miesiace temu poznalam faceta. Sama bylam zaskoczona, ze zdecydowalam sie na ten krok (po 2 latach bycia singlem- z wyboru). Z wyboru bo bylam z facetem, ktory mnie cholernie skrzywdzil. Cierpialam, moja nerwica sie poglebiala....ale to nie jest teraz istotne..

Poznalam faceta. Jak sie pozniej okazalo "swiat jest mały"- mamy wspolnych znajomych.

Nasza znajomosc zaczela sie bardzo szybko. Na drugim spotkaniu zrobilam cos o co nigdy bym sie nie podejrzewała, ze zrobie to tak szybko- poszlismy do lozka. Naprawde tego chcialam.

Po spedzonej nocy, ze mam niewyparzony jezor- powiedzialam cos w stylu" Przespaliśmy się to co? koniec znajomosci?" On spojrzal na mnie jak na wariatke i sie obrazil na kilka dni. Urazilam Go, ze tak o Nim myslalam. Ze jeden raz i koniec..

Przeprosilam Go. Spotykamy sie raz, dwa razy w miesiacu. Niestety zadko tak poniewaz nie mieszkamy w tych samych miastach. Dzieli nas 140 km.

I w czym jest problem??
Czuje, że to zauroczenie przeradza sie w milosc. Boje sie tego, bo kiedys tak dostalam po tyl**...
Nie mowimy o uczuciach.
On nie jest wylewny. Chociaz codziennie dzwoni, pisze esemesy. Mowi, ze nie jest zazdrosny natomiast w zartach(?) nie pozwala mi chodzic "w tango" ;) Jak dluzej nie pisze do Niego dostaje esemesy co sie dzieje..itd..
Czasem ma duzo pracy, jest padniety ale tlucze sie samochodem przez pol Polski zebysmy mogli spedzic kilka godzin.
Nie rozumiem faceta....
Nie wiem co mam o tym myśleć...
Wiem, że się boje. I to bardzo.

Zastanawiam sie czy nie zerwac tej znajomosci....boje sie, ze zabardzo sie zaangazuje i znow bede cierpiec.
Niebo jest na wyciągnięcie ręki,tylko ciągle nie wiemy jak tam dojść....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
17 sty 2006, 22:32

przez wojtek_112 06 maja 2008, 21:44
CO można doradzić w sprawach sercowych? Ty powinnaś wiedzieć najlepiej, jak to mówią powinnaś sie kierować sercem. Tylko że 140 km to troche dużo, a 2 razy w mieś to troche mało.
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
04 cze 2006, 17:10

Re: Metlik w głowie i sercu.

Avatar użytkownika
przez scrat 12 maja 2008, 23:40
Zamień płcie, kilka faktów i będzie podobnie jak u mnie.

Też, jak ty, kiedyś bardzo skrzywdzony przez kogoś, kogo kochałem, potem kilka przelotnych romansów, generalnie twarda skorupa, której nikt nie przebije, a teraz związałem się z (młodszą) dziewczyną z innego miasta i tłukę się raz w tygodniu 4,5h pociągami... A najgorsze, że czuję, że zaczyna mi na niej zależeć, bardzo, za bardzo. Angażuję się, zakochuję, wbrew sobie, mimo tego, że tak bardzo chcę pozostać w tej swojej bezpiecznej skorupce.

Też bardzo szybko się to wszystko potoczyło. Dla niej chyba za szybko. Ale jesteśmy razem, mimo tego lęku, że kiedyś się obudzę, a na komórce, tak jak kiedyś, będzie SMS, że to już koniec...

Co robić? Cholera wie. Ja po prostu jestem. I na razie jest dobrze. Ale jestem przewrażliwiony, zazdrosny o jej znajomych, w każdej najmniejszej kłótni doszukuję się tego że to dla niej nie to, że za wcześnie, że za szybko, że nie ten facet, że różnica odległości, wszystko. Ciężkie to jest. Ale chyba samo musi przejść. Trzeba zaufać...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Metlik w głowie i sercu.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 15 maja 2008, 00:31
miłośc to uczucie które potrafi tylko niszczyć,najlepiej by było gdyby nigdy miłość nie istniala...
Wiecie z czym mi siekojarzy miłość? z bólem:cry:
Prawdziwamiłośc bez bólu mają tylko wybrani......<dobrze wyglądający ludzie i mający charakter odpowiedni..>
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Metlik w głowie i sercu.

przez Pstryk 17 maja 2008, 10:24
człowiek nerwica, wcale byś nie chciał - nie wierzę, że potrafisz jedynie nienawidzić.... :-|
niqqa, nie mierz wszystkich jedną miarą - uprzedzenia wykorzystaj a nie że one Cię wykorzystują. Niepowodzenia w przeszłości to przeszłość. Jesteśmy tylko ludźmi - popełniamy błędy po to, aby się na nich uczyć.
Pstryk
Offline

Re: Metlik w głowie i sercu.

przez prosty 20 maja 2008, 14:19
niqqa, dojeżdżałałem do mojej dziewczyny 200km autem lub pociągiem przez rok.
Pewnie, że jest to niewygodne, ale ...
W uczuciach trudno o gwarancje, ale czy warto z góry zakladać, że będzie źle.
Pewnie nie o taką odpowiedź chodziło.
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
16 kwi 2008, 14:14

Re: Metlik w głowie i sercu.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 22 maja 2008, 00:27
bethi napisał(a):człowiek nerwica, wcale byś nie chciał - nie wierzę, że potrafisz jedynie nienawidzić.... :-|

Bethi...ja chyba chciałbym żeby nie było ani milości ani nienawiści....żeby było coś po środku tych uczuć. :?Bo miłość potrafi ranić....nienawiść też...właściwie to miłość czasami bardziej rani niż nienawisc :?
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Metlik w głowie i sercu.

przez Pstryk 22 maja 2008, 10:14
Oj Darek, pomiędzy nienawiścią a miłością jest cała gama uczuć, które też by Ci się nie podobały ;) Kiedyś będziemy się oboje śmiać wspominając Twoje słowa - kiedy tylko poradzisz sobie ze sobą samym ;)
Pstryk
Offline

Re: Metlik w głowie i sercu.

przez Autodestrukcja 22 maja 2008, 12:09
Miłość jako uczucie którym się darzy kogoś nie może ranić przecież. Nie spełnienie oczekiwań to już coś innego ;] Żadko po prostu milosc jest czysta i sama w sobie chyba
Autodestrukcja
Offline

Re: Metlik w głowie i sercu.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 23 maja 2008, 01:20
bethi napisał(a): Kiedyś będziemy się oboje śmiać wspominając Twoje słowa - kiedy tylko poradzisz sobie ze sobą samym ;)

Oj chciałbym żeby kiedyś ten moment nastąpił :smile: ....tylko kiedy ja ze sobą samym sobie poradze....kiedyś napewno ;)
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Metlik w głowie i sercu.

przez oka22 23 maja 2008, 20:46
ja kocham jednego człowieka 20 lat ,wiele miłości i cierpienia zaznałam ,nie mam jednak super charakteru ,miłość jest wzajemna ,potrzeba wiele starań ,wiele dawać drugiej osobie ale też muwić czego się pragnie i oczekuje ,trzeba jednym słowem umieć brać i dawać ,inaczej miłość nie rozkwitnie .
1 krok do tyłu a 2 do przodu =1 do przodu
Offline
Posty
259
Dołączył(a)
18 lis 2007, 23:38

Re: Metlik w głowie i sercu.

przez oka22 23 maja 2008, 21:06
ja mojemu partnerowi dawałam zawsze dużo wolności ,choć strasznie bywałam zazdrosna ,myślę że dlatego się dobrze czuje przy mnie bo go zanadto niekontroluję,mężczyżni kojarzą mi się czasem z kotami które lubią kroczyć własnymi drogami. Myślę że miłość może być na bardzo długo lecz wymaga wiele pracy i starań ,o miłość trzeba zabiegać albo być samemu ,a samotność jest straszna .
1 krok do tyłu a 2 do przodu =1 do przodu
Offline
Posty
259
Dołączył(a)
18 lis 2007, 23:38

Re: Metlik w głowie i sercu.

przez prosty 23 maja 2008, 22:38
Oka to bardzo prawdziwe, o uczucie trzeba dbać, dzień po dniu, a wspólnie spędzony czas jest czymś wyjątkowym, choć nie każda chwila jest taka jak by się chiało.
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
16 kwi 2008, 14:14

Re: Metlik w głowie i sercu.

Avatar użytkownika
przez niqqa 26 maja 2008, 20:01
Dziękuje Kochani za wszytskie odpowiedzi. W sumie nie minelo duzo czasu od momentu, kiedy zakładałam temat a wszystko sie pozmieniało.

Jestesmy RAZEM. Rozmawialismy szczerze, powiedzielismy sobie co czujemy do siebie. I postanowilismy byc razem.

Moje watpliwosci, moze troche zmalały...ale jakis "diabeł niepewnosci" w głowie czasem słysze.. :(
Niebo jest na wyciągnięcie ręki,tylko ciągle nie wiemy jak tam dojść....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
17 sty 2006, 22:32

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do