Szybki kurs okazywania uczuć...

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Re: Szybki kurs okazywania uczuć...

przez Pstryk 14 kwi 2010, 19:44
stefi, a jakie są te osoby :?: ciężko się odnieść do Twojej sprawy - jak wolisz to pisz na priva.
Pstryk
Offline

Re: Szybki kurs okazywania uczuć...

przez zalękniona82 22 kwi 2010, 11:54
Kochani...
natrafiłam na to forum dziś i uwaznie poczytałam o czym piszecie...
Mam nadzieję, że może wśród Was poczuję się lepiej, dotrę do głebi własnych uczuć, a raczej przyczyn trudności z ich nazywaniem...Chciałabym podzielić się z Wami moją historią...Liczę na Wasze rady i komentarze.

Mam 30 lat. Wychowałam się w rodzinie alkoholowej. Kiedy moi rodzice sie rozwodzili zdawało mi się to spełnieniem marzen. miałam dość ojca, dość strachu, dość kłótni i awantur, w których brałam czynny udział. Ale kiedy go już nie było, bakowało mi go bardzo- do dziś próbuję wyprostować nasze relacje...
Od 3 lat jestem mężatką. Z moim mężem jestem jednak od 12 lat. Początki naszego związku były burzliwe w najlepszym rozumieniu tego słowa. Miłość na zabój, wzajemna wyłączność, wręcz uzależnienie... Po 3 latach oczywiście e emocje opadły, ale nadal bardzo dobrze nam się układało...aż do pewnej rozmowy. Gawędząc z koleżanką usłyszałam od niej, że ona nie tęskni już za swoim partenerem, nie ma już porywów serca i ze postanowiła zakończyć związek bo miłość dobiegła kresu...Po tej rozmowie się rozchorowałam...Wpadłam w depresję, trafiłam do lekarza. pomyślałam:"Boże przecież ja też nie mam w sobie tego co kiedyś, ja go chyba nie kocham". Nie mogłam się z tym pogodzić, nie mieściło mi się to w głowie...Po wielkich burzach, pół rocznym rozstaniu podjęliśmy jednak walkę o nasz związek. I choc jest między nami świetnie, ja nadal mam rozterki uczuciowe...
Dziwne jest dla mnie to wszystko. Troszczę sie o niego, lubię o niego dbać, lubie sprawiac mu radośc, nadal jest dla mnie atrakcyjny jako mężczyzna, lubię spędzać z nim czas i czuję sie przy nim bezpiecznie. Ma swoje wady, ale je akceptuję. Każdą sprzeczkę przeżywam, przy każdej większej kłótni (jest ich niewiele) nie mam zadnych wątpliwości ze chce z nim być... a jednak czegos mi brak. To coś sprawia, ze czuję lęk, czuje sie nie w porządku wobec niego. Ja swoją miłość do męża wyrażam przez czyny...Jak spojrzę na siebie z boku, to moje zachowanie jest ewidentną postawą kochającą... A jednak ja tę miłość chciałabym czuć!!! Tak po prostu sercem- nie tylko wiedzieć że jest bo wynika tak z mojego zachowania. Rozmawiałam kiedyś z kims na ten temat i uzyskałam odpowiedz, ze wynika to u mnie z obrazu miłości romantycznej- zarliwej i pełenej uniesień. Chcę byc szczęsliwa. Chcę czuć całą sobą, a nie potrafię. Pół roku temu straciłam dziecko. Kiedy byłam w ciązy i czułam ze będziemy rodziną w pełnym znaczeniu tego słowa...czułam tę miłość do niego każdą komórką mojego ciała... Chciałabym odnaleźć w sobie zdolność do CZUCIA...choć zgadzam się z poglądem że MIŁOŚĆ nie jest uczuciem, a raczej POSTAWĄ... Gubię się we własnych myślach. Jedno wiem- zalezy mi na mężu. Nie chcę zepsuć naszych relacji...a takie myślenie staje sie coraz bardziej męczące...
Przepraszam za tak długi post...mam nadzieje ze nie zanudziłam. Pozdrawiam Was wszystkich i zyczę dużo pozytywnych emocji i uczuć w Waszym życiu.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 11:37

Re: Szybki kurs okazywania uczuć...

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 22 kwi 2010, 12:52
zalękniona82, witaj na forum :D
zalękniona82 napisał(a):Gawędząc z koleżanką usłyszałam od niej, że ona nie tęskni już za swoim partenerem, nie ma już porywów serca i ze postanowiła zakończyć związek bo miłość dobiegła kresu...Po tej rozmowie się rozchorowałam...Wpadłam w depresję, trafiłam do lekarza. pomyślałam:"Boże przecież ja też nie mam w sobie tego co kiedyś, ja go chyba nie kocham". Nie mogłam się z tym pogodzić, nie mieściło mi się to w głowie...
Z tego fragmentu wynika, jak bardzo w pierwszym odruchu bierzesz do siebie cudze opinie.
Jednak z drugiej strony, po zastanowieniu podjęłaś decyzję o podjęciu próby ratowania małżeństwa z mężem.

I może w tym tkwi częściowe źródło Twoich problemów ? Z niepewności, czy postępujesz słusznie. A w poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie, bardzo przejmujesz się tym, co mówią inni... mimo tego, że w końcu i tak Ty odnajdujesz trafne odpowiedzi. ;)

zalękniona82 napisał(a):a jednak czegos mi brak. To coś sprawia, ze czuję lęk, czuje sie nie w porządku wobec niego.
Ten lęk wynika z niepewności, jak "powinno" wyglądać Wasze małżeństwo ?
Brak umiejętności okazywania uczuć najprawdopodobniej wynika z domu rodzinnego, gdzie być moze nie było zbyt wielu okazji, by się tego nauczyć ? :roll:

W każdym razie "umiejętność czucia" najprawdopodobniej będziesz mogła "odzyskać" na terapii dla DDA. Bo najprawdopodobniej przez dzieciństwo "nie umiesz czuć". Powodzenia ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Szybki kurs okazywania uczuć...

przez zalękniona82 23 kwi 2010, 17:42
dziękuję za odpowiedz:)
Nad terapią dla DDA już myślałam... Ja wiem, ze moje małżeństwo tak powinno wygladać. Nie mam na co narzekać- mąż mnie kocha, troszczymy się o siebie, rozmawiamy, jesteśmy wobec siebie czuli...A jednak ja wciąż nie jestem pewna ze to z mojej strony miłość...Nie wiem, moze to nie o to idzie ze nie czuje..tyle ze nie potrafie nazwac tego po imieniu. Bo jesli ta moja troska i dbanie o małżeństwo nie jest MIŁOŚCIĄ to niby czym jest? Wiem jedno- kiedy zdarzy nam się pokłócić- jestem pewna całą sobą ze CHCĘ z nim być- nie MUSZE...nie NIE POTRAFIE odejśc- tylko CHCE z nim być... Tylko dlaczego nie czuje, dlaczego wciąz mi brak? Kiedy znów dopadają mnie wątpliwości bardzosie denerwuje, mam gonitwe mysli, wszystko interpretuje na niekorzyść tego związku, we wszystkim widze swoje NIEKOCHANIE. Skąd to się bierze???
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 11:37

Re: Szybki kurs okazywania uczuć...

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 23 kwi 2010, 19:51
zalękniona82 napisał(a):Tylko dlaczego nie czuje, dlaczego wciąz mi brak? Kiedy znów dopadają mnie wątpliwości bardzosie denerwuje, mam gonitwe mysli, wszystko interpretuje na niekorzyść tego związku, we wszystkim widze swoje NIEKOCHANIE. Skąd to się bierze???
Może dlatego, że w domu rodzinnym ciągle żyłaś w niepewności, np. o to o której godzinie wróci ojciec, czy znów będzie pijany, czy po tym będzie awantura ? ...albo jeszcze setki innych przyczyn, z powodu których żyłaś w ciągłym napięciu ?
I możliwe, że właśnie to poczucie zagrożenia, niepewność tak bardzo weszły Ci w krew, że nawet dziś funkcjonujesz wg tego schematu, doszukując się zagrożeń, źródeł niepewności we własnym małżeństwie. :roll:

Bez względu na to, czy to jest powód tej niepewności, warto byś skorzystała z terapii dla DDA !

Powodzenia !
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Szybki kurs okazywania uczuć...

Avatar użytkownika
przez soulfly89 24 kwi 2010, 12:51
Może jak ktoś za bardzo się przyzwyczaił do ekstremalnych emocji w związkach z ludźmi, do cierpienia, to taka dobra, troskliwa miłość wydaje się podejrzana? I może stąd wątpliwości? Bardzo niebezpiecznie jest takie myślenie, że miłość musi przynosić ból, ale czasami to chyba siedzi w podświadomości. zalękniona82 aż miło jest czytać o tym jak bardzo się kochacie. życzę żebyś sobie poradziła ze wszystkimi rozterkami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: Szybki kurs okazywania uczuć...

przez WreX 24 kwi 2010, 18:58
niech mi ktoś powie po co wgl okazywać uczucia ? ;]
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 14:55

Re: Szybki kurs okazywania uczuć...

przez stefi 26 kwi 2010, 19:09
WreX napisał(a):niech mi ktoś powie po co wgl okazywać uczucia ? ;]
Oj Wreks to szkoda,ze jeszcze nie dodales -niech mi ktos powie po co wgl zyc? ;)
Offline
Posty
87
Dołączył(a)
13 paź 2009, 17:37

Re: Szybki kurs okazywania uczuć...

przez WreX 26 kwi 2010, 19:15
też trafne pytanie, ale to nie jest odpowiedz
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 14:55

Re: Szybki kurs okazywania uczuć...

przez stefi 26 kwi 2010, 19:19
Wreksio nie denerwuj mnie! :nono: :smile:
Offline
Posty
87
Dołączył(a)
13 paź 2009, 17:37

Re: Szybki kurs okazywania uczuć...

przez WreX 26 kwi 2010, 19:33
czym Cie niby denerwuje ? jak wyrażam swoją opinie ? ;]
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 14:55

Re: Szybki kurs okazywania uczuć...

przez stefi 26 kwi 2010, 19:41
Po co wgl ukazywac uczucia? Najlepiej byc ozieblym ,obojetnym ?Troche egoistyczne.
Offline
Posty
87
Dołączył(a)
13 paź 2009, 17:37

Re: Szybki kurs okazywania uczuć...

przez WreX 26 kwi 2010, 19:49
egoistyczne ? chyba żartujesz, co w tym egoistycznego ?
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 14:55

Re: Szybki kurs okazywania uczuć...

przez stefi 26 kwi 2010, 19:54
Chyba ,ze nie umiesz ich ukazywac.
Nie chodzi mi o przesadnie ukazywanych uczuciach.
Uczucia mozna przekazywac slowem.
Ostatnio edytowano 26 kwi 2010, 19:56 przez stefi, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
87
Dołączył(a)
13 paź 2009, 17:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do